Info

Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)















Moje rowery
Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2025, Kwiecień2 - 3
- 2025, Marzec11 - 28
- 2025, Luty1 - 5
- 2025, Styczeń1 - 4
- 2024, Grudzień5 - 29
- 2024, Listopad4 - 25
- 2024, Październik14 - 86
- 2024, Wrzesień10 - 38
- 2024, Sierpień7 - 19
- 2024, Lipiec17 - 31
- 2024, Czerwiec1 - 4
- 2024, Maj17 - 71
- 2024, Kwiecień13 - 36
- 2024, Marzec13 - 56
- 2024, Luty7 - 30
- 2024, Styczeń2 - 6
- 2023, Grudzień3 - 14
- 2023, Listopad7 - 21
- 2023, Październik10 - 39
- 2023, Wrzesień12 - 72
- 2023, Sierpień14 - 96
- 2023, Lipiec10 - 40
- 2023, Czerwiec7 - 25
- 2023, Maj13 - 54
- 2023, Kwiecień11 - 50
- 2023, Marzec10 - 61
- 2023, Luty5 - 28
- 2023, Styczeń15 - 76
- 2022, Grudzień3 - 21
- 2022, Listopad5 - 27
- 2022, Październik9 - 43
- 2022, Wrzesień4 - 18
- 2022, Sierpień13 - 93
- 2022, Lipiec11 - 48
- 2022, Czerwiec5 - 24
- 2022, Maj15 - 70
- 2022, Kwiecień11 - 54
- 2022, Marzec12 - 77
- 2022, Luty8 - 40
- 2022, Styczeń8 - 39
- 2021, Grudzień9 - 54
- 2021, Listopad12 - 68
- 2021, Październik11 - 41
- 2021, Wrzesień10 - 47
- 2021, Sierpień13 - 53
- 2021, Lipiec13 - 60
- 2021, Czerwiec19 - 74
- 2021, Maj16 - 73
- 2021, Kwiecień15 - 90
- 2021, Marzec14 - 60
- 2021, Luty6 - 35
- 2021, Styczeń7 - 52
- 2020, Grudzień12 - 44
- 2020, Listopad13 - 76
- 2020, Październik16 - 86
- 2020, Wrzesień10 - 48
- 2020, Sierpień18 - 102
- 2020, Lipiec12 - 78
- 2020, Czerwiec13 - 85
- 2020, Maj12 - 74
- 2020, Kwiecień15 - 151
- 2020, Marzec15 - 125
- 2020, Luty11 - 69
- 2020, Styczeń17 - 122
- 2019, Grudzień12 - 94
- 2019, Listopad25 - 119
- 2019, Październik24 - 135
- 2019, Wrzesień25 - 150
- 2019, Sierpień28 - 113
- 2019, Lipiec30 - 148
- 2019, Czerwiec28 - 129
- 2019, Maj21 - 143
- 2019, Kwiecień20 - 168
- 2019, Marzec22 - 117
- 2019, Luty15 - 143
- 2019, Styczeń10 - 79
- 2018, Grudzień13 - 116
- 2018, Listopad21 - 130
- 2018, Październik25 - 140
- 2018, Wrzesień23 - 215
- 2018, Sierpień26 - 164
- 2018, Lipiec25 - 136
- 2018, Czerwiec24 - 137
- 2018, Maj24 - 169
- 2018, Kwiecień27 - 222
- 2018, Marzec17 - 92
- 2018, Luty15 - 135
- 2018, Styczeń18 - 119
- 2017, Grudzień14 - 117
- 2017, Listopad21 - 156
- 2017, Październik14 - 91
- 2017, Wrzesień15 - 100
- 2017, Sierpień29 - 133
- 2017, Lipiec26 - 138
- 2017, Czerwiec16 - 42
- 2017, Maj25 - 60
- 2017, Kwiecień20 - 86
- 2017, Marzec18 - 44
- 2017, Luty17 - 33
- 2017, Styczeń15 - 52
- 2016, Grudzień14 - 42
- 2016, Listopad18 - 74
- 2016, Październik17 - 81
- 2016, Wrzesień26 - 110
- 2016, Sierpień27 - 197
- 2016, Lipiec28 - 129
- 2016, Czerwiec25 - 79
- 2016, Maj29 - 82
- 2016, Kwiecień25 - 40
- 2016, Marzec20 - 50
- 2016, Luty20 - 66
- 2016, Styczeń16 - 52
- 2015, Grudzień22 - 189
- 2015, Listopad18 - 60
- 2015, Październik21 - 52
- 2015, Wrzesień27 - 38
- 2015, Sierpień26 - 37
- 2015, Lipiec29 - 42
- 2015, Czerwiec27 - 77
- 2015, Maj27 - 78
- 2015, Kwiecień25 - 74
- 2015, Marzec21 - 80
- 2015, Luty20 - 81
- 2015, Styczeń5 - 28
- 2014, Grudzień16 - 60
- 2014, Listopad27 - 37
- 2014, Październik28 - 113
- 2014, Wrzesień28 - 84
- 2014, Sierpień28 - 58
- 2014, Lipiec28 - 83
- 2014, Czerwiec26 - 106
- 2014, Maj25 - 88
- 2014, Kwiecień24 - 75
- 2014, Marzec18 - 133
- 2014, Luty17 - 142
- 2014, Styczeń13 - 68
- 2013, Grudzień21 - 115
- 2013, Listopad23 - 102
- 2013, Październik22 - 64
- 2013, Wrzesień28 - 108
- 2013, Sierpień18 - 66
- 2013, Lipiec30 - 95
- 2013, Czerwiec30 - 79
- 2013, Maj30 - 55
- 2013, Kwiecień29 - 81
- 2013, Marzec16 - 39
- 2013, Luty19 - 62
- 2013, Styczeń9 - 18
- 2012, Grudzień22 - 62
- 2012, Listopad22 - 19
- 2012, Październik20 - 8
- 2012, Wrzesień25 - 6
- 2012, Sierpień2 - 3
- 2012, Lipiec14 - 4
- 2012, Czerwiec26 - 14
- 2012, Maj23 - 24
- 2012, Kwiecień26 - 23
- 2012, Marzec27 - 20
- 2012, Luty21 - 35
- 2012, Styczeń23 - 59
Wpisy archiwalne w miesiącu
Maj, 2013
Dystans całkowity: | 1385.00 km (w terenie 63.30 km; 4.57%) |
Czas w ruchu: | 68:29 |
Średnia prędkość: | 20.22 km/h |
Liczba aktywności: | 30 |
Średnio na aktywność: | 46.17 km i 2h 16m |
Więcej statystyk |
- DST 25.00km
- Czas 01:08
- VAVG 22.06km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć elegijna
Piątek, 31 maja 2013 · dodano: 31.05.2013 | Komentarze 2
Od M. do p. na P. via p. na W. pożegnać się z tym miejscem, bo od jutra już zamknięte. I dalej dedeerówą. Z silnym wiatrem.Z p. na P. do M. via bus-pasy - tym razem pożegnać się z nimi rowerowo, bo od jutra cwele zamykają je dla rowerów na amen. I dalej znów new dedeerówą. Wiatr tym razem słabszy, ale bardziej boczny.
Sakwy lekkie.
Kategoria 1. Only Uć
- DST 56.60km
- Teren 2.70km
- Czas 02:48
- VAVG 20.21km/h
- Temperatura 28.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Sanatorium. I z. Plus oberwanie chmury.
Czwartek, 30 maja 2013 · dodano: 30.05.2013 | Komentarze 5
Od rana planowaliśmy z M. pojechać wybadać sprawę jednego z najstarszych budynków sanatoryjnych w Tuszynie - ostatnio w oczki wpadły mi jego bieżące fotki, na których obiekt (styl modernistyczny z drewnianymi werandami po bokach) prezentował się nieco opuszczenie.Od rana też padało, a nim przestało i się wygrzebaliśmy - było już popołudnie. Pojechaliśmy stałą trasą na Tuszyn - po deszczu zrobiło się parno i gorąco, a tu wszystkie sklepy z okazji święta kościelnego pozamykane na głucho! Jak było państwowe, konstytucyjne, to wszystko było pootwierane. I od razu wiadomo, jakiej władzy społeczeństwo naszościowe obawia się, a jakiej nie ;) O suchym pysku dotarliśmy nad tuszyński zalew (przeważnie z dość silnym wiatrem z NEN), a tu też nawet budki z lodami.
W Tuszynie dosłownie ani jednego czynnego sklepu spożywczego - miasteczko jak wymarłe. Pokręciwszy się tam i siam, w końcu przy trasie znaleźliśmy otwarty zajazd "Złoty Młyn" - ale ceny dość zbójnickie. Mimo to zakupiliśmy za 10 zł po pół litra: coli i wody niemoralnej - pić - i w drogę! A tu nagle w Tuszynku Major. sklep otwarty, z alkoholami i wszystkim! Jakbyśmy tylko 2 km wcześniej wiedzieli... Po zakupieniu kolejnej coli (z napisem "Słoneczko" - wróżba na dziś?) i Tymbarka Miętolonego - ruszyliśmy na szpital i sanatorium drogą od pewnego momentu przeraźliwie dziurdziołowatą. Od miłej pani w budce szlabanowej dowiedzieliśmy się, jak dojechać do interesującego nas obiektu. Dziwaczną drogą (jakieś płyty chodnikowe zrobione ze sklejonego cementem bruku) bez problemu dotarliśmy tam, gdzie chcieliśmy - obiekt ma nowe drzwi, stare okna, jest zarośnięty krzorami i prezentuje się nieruiniasto, ale też i nie wygląda na ostatnio używany. Ponieważ zaczęło się mocno chmurzyć, nie zabawiliśmy długo - trochę fotek na pamiątkę i na Zofiówkę dalej wewnętrzną brukocementówkochodnikowką. A tu nagle ruina chyba zakladu balneologicznego i opuszczona willa (z biblioteką) i mnóstwo innych tego typu atrakcji! A chmura czarna Tusz! Postanowiliśmy przeczekać - a chmura jakaś taka niezdecydowana... No to w długą! Jakoś wydostaliśmy sie przez krzory nad stawkiem na główną szosę, potem odbiliśmy w gruntówę w Rydzynkach i za trochę byliśmy już w Prawdzie. Tu obskoczyła mnie jakaś sobaka, a dwóch wesołych panów na to: "proszę sie nie bać - on szczepiony!". Od razu panom wyjaśniłem, że ja też szczepiony i czy w związku z tym życzą sobie, żebym ich pogryzł? Nie życzyli sobie, więc pojechaliśmy dalej.
Tymczasem chmura spotężniała i była ogromną - szła na kierunku Uć-Tuszyn, więc objechaliśmy ją zachodnim skrajem via Guzew, Babichy, Rzgów. W Guzewie jeden rowerzysta na mych oczach oraz krzyżówce zaliczył guza, ale nic takiego, zaś we Rzgowie odnalazłem wspaniały asfaltowy skrót do centrum - ani główną trasą, ani cholerną kostkową "drogą" rowerową. Ze Rzgowa znów bocznymi asfaltami do Starowej Góry skrajem czarnej chmury - i jak tylko skręciliśmy w stronę Konstantyny, już wiedziałem, że jedziemy prosto w paszczę mokrego i błyskającego potwora. Bowiem potwór miał ogon i postanowił zamachnąć się na nas. Ledwo udało się w pierwszych wielkich kroplach dotrzeć do Kurzego Przystanku - i się zaczęło! Huki, błyski, grad, potem chwila przerwy... i ściana wody! I wicher! I znów błyski, huki etc. W pewnym momencie nawet wiata z pleksi zaczęła przemiękać! W końcu, niemal po godzinie, nieco odpuściło - więc w zwykłym już deszczu do M. przez miejscami ogromne kałuże i rwące potoki szós.
I znów wszystko, mniej lub bardziej mokre, choć tym razem ostatnie 10 km w deszczu to było za mało, by sakwy przemoczyć.
- DST 30.90km
- Teren 0.10km
- Czas 01:36
- VAVG 19.31km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć z tęczą
Środa, 29 maja 2013 · dodano: 30.05.2013 | Komentarze 2
Od M. do p. na P. via biblioteka i d. - od d. straszny korek nie do ominięcia na Szewca Sztrase. Słonecznie.Z p. na P. w strugach ulewnego deszczu do M. z wykorzystaniem bus-pasów (póki jeszcze można) i nowej dedeerówy - po drodze piękna tęcza nad ućkową cerkwią z krzakami lilabzu na pierwszym planie oraz krótka wizyta pod blokiem kol. Kaloryny celem odbioru szczekaczki.
W sakwach znów chlupało, ale wiatry raczej sprzyjające.
Kategoria 1. Only Uć
- DST 131.60km
- Teren 3.00km
- Czas 05:56
- VAVG 22.18km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Setka na setkę, czyli 6 nowych gmin po Łuku
Poniedziałek, 27 maja 2013 · dodano: 27.05.2013 | Komentarze 0
Z okazji setnej wycieczki w tym roku postanowiłem zaokrąglić znaczące wygryzienie na mapie zaliczonych gmin na pograniczu łódzkiego i wielkopolskiego.Od M. pojechałem na dworzec Uć Kaliszczańska, a stąd do Kutna pekapem.
I ruszyłem dalej dwukołowo po łuku, nawiązując nieco do czegoś takiego, jak Centralny Łuk Turystyczny.
Po obejrzeniu (wąchanego niegdyś przez kol. Aarda) kościółka w Grochowie, gdyśmy samotrzeć z kol. Meteorem jechali do Włocławka, odbiłem na Ostrowy - a tam komin cukrowni. Po przecięciu krajowej jedynki gzygzakiem chwila postoju w lesie pod tablicą informacyjną o dwóch rezerwatach obok siebie naraz. Cóż za oszczędność tablic! Wkrótce zaczęła się pierwsza nowa gmina - Dąbrowice. Jej stolica to takie mikro-miasteczko z podługowatym rynkiem i ratuszem z ząbkowaną wieżą, dziwacznym kościołem, starymi chałupami z drewna i chyba dawną synagogą w kolorze sinym (sinagoga!) na wjeździe. Po chwilowym poplątaniu drogi (korzyścią było obejrzenie młyna ceglanego) szosą do Kłodawy - nagle przez jej środek tory kolejki wąskotorowej, ale tylko na asfalcie - po obu stronach już tylko miedza polna została. Za chwilę zmieniło się województwo na wielkopolskie, a co za tym idzie gmina - nowa nr 2, czyli Przedecz. Po 200 m gmina Przedecz się skończyła, a zaczęła kolejna nówka - Chodów. Takie zaliczanie gmin to ja rozumiem! ;)
Wraz z nowym województwem sfatalniały asfalty - i było tak prawie cały czas, aż do momentu, gdy łukiem wróciłem w łódzkie!
Nim to się jednak stało była po drodze Kłodawa - ale zamiast oglądać sól - poleciałem na zachód główną trasą na Poznań (doskonałe pobocze i asfalt - chociaż tyle), by po paru kilometrach odbić w lewo na Borysławice - najpierw Kościelne (tu niezrujnowany kościół) i Zamkowe (tu: zrujnowany zamek - w dodatku własność prywatna - wstęp wzbroniony. Oczywiście i tak bym wstąpił, skoro już tu byłem, ale dostępu broniło bagno - pozostałość po fosie). Po odpoczynku pod malowniczym przybagiennym drzewem - dalej w drogę! Do tego momentu pogoda była taka jakaś niewyraźna - niebo zasnute z przebijającym przez zasłonę słończem. I wiatr cały czas w pysk - na szczęście niebyt silny. Od Borysławic (nowa gmina - Grzegorzew) zaczęła mnie gonić wielka czarna chmura - ale, że wykręciłem na S, a potem na SE, to jechałem prawie dokładnie wzdłuż niej. Ponownie nieco poplątawszy drogę pogruntowałem ździebko, ale ostatecznie trafiłem na kolejną i jednocześnie kolejową atrakcję trakcyjną - skrzyżowanie Magistrali Węglowej Śląsk-Gdynia z linią Poznań-Warszawa. Bardzo ładne miejsce, a że skrzyżowanie niemal typu koniczynka, to wszędzie tory! A po środku domki.
Kolejne kilometry to szaleńcza ucieczka przed chmurzyskiem - dobre 15 km, na szczęście wiatr zaczął wreszcie wyraźnie pomagać. I dopiero przekroczywszy granicę województwa (opuściwszy w ten sposób gminę nr 6 - czyli Olszówkę) i skręciwszy na Besiekiery, znalazłem się w centrum zainteresowania chmury. W ostatniej chwili schowałem się pod wiatą przy zamku i przeczekałem parę minut, aż się wypada. Następnie, korzystając z chwilowej nieulewy, zwiedziłem gruntownie Besiekierską Twierdzę oraz objechałem ją dookoła.
Bardzo interesujące!!
Z Besiekier na Grabów - i znów zaczęło padać i tak padało już do końca trasy, czyli do Łęczycy, gdzie wsiadłem w pekap na Uć. Wcześniej jednak, ponieważ w tym deszczu miałem trochę zapasu czasowego, odbiłem jeszcze w kościółki w Topoli Szlacheckiej i Królewskiej. Jeden był, a drugi nie był. Ki diaboł? 5 km od Łęczycy to chyba tylko Boruta ;)
Zaś po wysięściu na Kaliszczańskiej dopiero lujnęło! I w tych strugach deszczu ostatnie 3 kwadranse do M. - tym razem dedeerówą większą część, bo po pierwsze na dedeerówie nie ma zatopionych dziur, po drugie auta nie chlapią (chociaż i tak wszystko panta reiło aż miło;), a po trzecie słusznie założyłem, że przy takiej aurze korków rowerowych nie będzie. I rzeczywiście - na przestrzeni blisko 10 km minęło mnie tylko 6 debili i 3 półgłówki - ci pierwsi bez światełek i jakichkolwiek odblasków, ci drudzy z jakimiś lampami na dymano widoczymi w strugach deszczu na 10 m. Ot, nasza rzeczywistość.
A i tak wycieka ze wszech miar udana, mimo większej części trasy (ok. 70 km) pod wiatr, a ostatnich 40 w mżawie lub deszczu.
W sakwach na koniec zachlupało.
Kategoria 3. Setuchna to już cóś!
- DST 42.00km
- Teren 1.70km
- Czas 01:49
- VAVG 23.12km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Opłotki z psami, a Uć z chamami
Niedziela, 26 maja 2013 · dodano: 26.05.2013 | Komentarze 17
Od M. do p. na L. via Rude Opłotki (wersja półterenowa, leśna) - po drodze próba ataku jednego z dwóch dużych psów napotkanych w lesie. Ale Pikusie to jeszcze mały pikuś, co okazać się miało na wieczór.Z p. na L. do R., a od R. do M. via miasto - i tu mało co nie poległem na polu chamstwa, gdy ruszałem ze skrzyżowania jadąc na wprost - zgodnie z przepisami prawą stroną wzdłuż startujących po zmianie świateł aut. Najpierw jeden bydlak zajechał mi drogę trąbiąc przeraźliwie, potem przyhamował, odbił w lewo i gdy mnie mijał - pokazałem środkowy palec chamowi jednemu. Na to zjechał nagle na pobocze tuż za skrzyżowaniem, wyskoczył z auta i rzucił się na mnie z piąchami... a za mną sznur samochodów. Nie było gdzie uciekać, zdążył mnie chwycić (przy mojej prędkości rzędu 15-20 km/h) za rękaw. Omal nie spadłem rzecz jasna z roweru, zachwiało mną tak, że już sie widziałem pod kołami maszyn nadjeżdżających z tyłu, na szczęście jakoś opanowałem rower, nie zatrzymując się nawrzucałem mu od kutafonów, blachosmrodziarzy pierdolonych i gnojów - i w długą, już nie oglądając się za siebie. W głowie przelatywały mi tylko myśli, czy zaraz mnie nie spróbuje rozjechać... jakoś w ogóle mnie już nie mijał, został głąb kapuściany tam, gdzie się zatrzymał, może sznur aut za mną skutecznie go zniechęcił do dalszych wymuszeń typu rozbójniczego. A mnie powoluśku i bardzo ostrożnie wyprzedzały kolejne auta.
Gdybym się podczas zajścia wywrócił, do czego zabrakło tyle, co nic, prawdopodobnie tę historię opisywaliby teraz dziennikarze w dziale "wypadki i mordobicia". A Merida i ja bylibyśmy zeskrobywani z asfaltu. Przez jednego skurwysyna, który ma w dupsku (tłustym od wożenia się jakimś terenowym ścierwem) nie tylko przepisy, ale zwykłą kulturę. Jak go przypadkiem gdzieś kiedyś spotkam - nie ręczę za siebie. Poważnie. Skończy się dla obu stron tragicznie.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 52.30km
- Teren 0.10km
- Czas 02:24
- VAVG 21.79km/h
- Temperatura 13.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Fszeńdzie
Sobota, 25 maja 2013 · dodano: 25.05.2013 | Komentarze 0
Od M. do p. na L. via Rude Opłotki (wersja nieterenowa).Z p. na L. do R.
Od R. do Szpitala Mad.
Ze Szpitala Mad. do d.
A z d. do M.
Wiatr momentami dość silny, najpierw z W, potem z WSW.
Sakwy najpierw ciężkie, potem jeszcze bardziej, potem nieco mniej, a na koniec lekkie.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 5.00km
- Teren 0.10km
- Czas 00:13
- VAVG 23.08km/h
- Temperatura 15.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć pożyteczna
Piątek, 24 maja 2013 · dodano: 24.05.2013 | Komentarze 1
Z okazji wolnego: nieforemna pętelka wokół M. z dwoma młotkami, celem skucia nielegalnych wg przepisów o drogach rowerowych (czyli ponadcentymetrowych) krawężników na tychże. Skute częściowo skutecznie - krawężników szt. 5.A wszystko w mżawce i wietrze, choć słońca trochę też przebijało.
Nie dziękujcie, zrobiłem to głównie z myślą o sobie ;p
Kategoria 1. Only Uć
- DST 24.10km
- Czas 01:07
- VAVG 21.58km/h
- Temperatura 13.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć zajechana
Czwartek, 23 maja 2013 · dodano: 23.05.2013 | Komentarze 2
Od M. do p. na P. starą trasą - po drodze pas rowerowy zajechany przez parkującą krowę czterokołową, a wcześniej wymuszenie pierwszeństwa poprzez wyjechanie z bocznej ulicy jakiegoś dostawczaka.Z p. na P. do M. via buspasy i dedeerówę - tym razem nieudana próba zajechania drogi. Ja nie wyhamowałem, ale potencjalny zajeżdżacz wyhamował, co skończyło się łukowatym ominięciem tegoż przez mła. Nawet machał przepraszająco.
Wiatr niezbyt silny z kierunków eN; sakwy dość lekkie. Rano momentami mżawka.
A prawa łydka coś przetrenowana, więc też w pewnej mierze zajechana.
Kategoria 1. Only Uć
- DST 45.60km
- Teren 1.90km
- Czas 02:02
- VAVG 22.43km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Peryferyjnie i szpitalnie
Środa, 22 maja 2013 · dodano: 22.05.2013 | Komentarze 0
Z rana od M. do R. z bocznym wiatrem i pod boczny wiatr via Rude Opłotki (opcja terenowa) - stąd z ciężkimi od wałówy sakwami i takim samym wiatrem do Własnego Szpitala Rodzonego - stąd z lekkimi sakwami do p. na P., a stąd znów z ciężkimi od celulozy wszelakiej sakwami, za to ze sprzyjającym wiatrem - do M. Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 30.90km
- Czas 01:27
- VAVG 21.31km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć chorowita
Wtorek, 21 maja 2013 · dodano: 21.05.2013 | Komentarze 0
Z rana od M. do d. via szpital S.S. celem odebrania płucorentgena.Z d. do p. na P.
A z p. na P. do M. via chora koleżanka Kaloryna, której należarło zawieźć oscypek.
Wiatr kołujący - a tak się złożyło, że i tak przeważnie w pysk.
Cały dzień dość ciężkie sakwy.
Kategoria 1. Only Uć