Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 92689.48 kilometrów - w tym 3570.02 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 46.04km
  • Teren 3.03km
  • Czas 01:51
  • VAVG 24.89km/h
  • VMAX 40.07km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Kalorie 1969kcal
  • Podjazdy 297m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć, a potem pętelka na odwrót

Środa, 13 czerwca 2018 · dodano: 13.06.2018 | Komentarze 2

Rano zwyczajnie do p., a po południu, mimo ponurej chmurności i chwilami kropienia odrabianie strat z wczoraj i w ogóle wszelakich, czyli pętelkowanie (w wersji nie najdłuższej, choć też i nie najkrótszej) - dziś nietypowe, bo w drugą stronę niż zazwyczaj, co przełożyło się na gorszą średnią: zamiast najlepszych nawierzchniowo zjazdów były te gorsze, więc nie było jak odpowiednio rozbujać Mery;) - kierunek jazdy był zdeterminowany wiatem z NW, któy jednak był słabszy, niż się spodziewałem, a przeważnie i tak boczny, więc w sumie równie dobrze mogłem popętelkować tak, jak zazwyczaj, czyli odwrotnie.
Ale wyjszło to, co wyjszło, zawsze coś nowszego niż opłotkowa rutyna, a najważniejsze, że kilka kilometrów strat odrobionych :)
Relive popołudniowy.



  • DST 9.69km
  • Czas 00:24
  • VAVG 24.22km/h
  • VMAX 37.51km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Kalorie 410kcal
  • Podjazdy 50m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć (nie)codzienna

Poniedziałek, 11 czerwca 2018 · dodano: 11.06.2018 | Komentarze 5

Po kilku dniach hulania w pełni sprawną Meridą, dziś zwyczajnie na trasie dom - p. - dom. Dość niecodzienny widok wyjątkowo niewielkiego zakorkowania ulic, ale za to po południu silny wiatr w pysk. Na szczęście zdecydowanie chłodniej, a ponadto rano jeszcze jazda po niewielkich kałużach po pierwszym od 31 dni deszczu.
A jutro znów dzień bez roweru, czyli służbowy całodzienny wyjazd na seminarium. Widać mało jeszcze się ostatnio nacierpiałem bezrowerowo, ech!
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 53.76km
  • Teren 0.15km
  • Czas 02:03
  • VAVG 26.22km/h
  • VMAX 45.22km/h
  • Temperatura 40.0°C
  • Kalorie 2301kcal
  • Podjazdy 272m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Jamboru w podmuchu ognistym

Niedziela, 10 czerwca 2018 · dodano: 10.06.2018 | Komentarze 5

Rankiem już bardzo upalnym do jamborowego sklepiku po chleb i wodę, potem siedzenie na leżakach w rzece (wody tak mało, że można było wstawić leżaki w środek nurtu) z kuzynostwem, następnie szybkie porządki na działce - i kuzynostwo autem, a ja rowerem ruszyliśmy przed 15.00 w przeraźliwym skwarze na Uć.
Mimo wiatru z w miarę korzystnych kierunków (kręcił raz z W, raz z S) jechało się dość słabo, zwłaszcza pod koniec - na granicy lekkiego udaru.
Trasa powrotna niemal klasyczna - ominąłem tylko prawie wszystkie odcinki terenowe, bo chciałem jak najszybciej skończyć jazdę ze względu na temperaturę.
I chyba tyle w temacie atrakcji dnia dzisiejszego.


  • DST 55.47km
  • Teren 1.85km
  • Czas 02:08
  • VAVG 26.00km/h
  • VMAX 37.80km/h
  • Temperatura 38.0°C
  • Kalorie 2389kcal
  • Podjazdy 299m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jamborowanie

Sobota, 9 czerwca 2018 · dodano: 10.06.2018 | Komentarze 4

Z Jamboru rano do Dobronia po M., która tamże przyjechała z rowerem pociągiem z miasta Uć - stąd wspólnie rowerowo do Jamboru. Tu spotkanie z miłym kuzynostwem, którzy zjawili się samochodowo.
Wspólny spacer nad rzeczkę potaplać się, a po 4 godzinach znów z M. rowerami do Dobronia, by odprowadzić ją na pociąg powrotny (musiała wracać do pieska!) - i na abarot na działkę, a właściwie ponownie nad rzekę znów się potaplać - kuzynostwo w międzyczasie taplało się nadal :) A na koniec spacerowo na pstrągi, frytki i piwo do smażalni w Starym Młynie, gdzie przesiedzeliśmy do wieczora.
Intensywny, acz przyjemny dzień wyszedł.

  • DST 45.15km
  • Teren 0.03km
  • Czas 01:40
  • VAVG 27.09km/h
  • VMAX 45.76km/h
  • Temperatura 35.0°C
  • Kalorie 1965kcal
  • Podjazdy 218m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć, a potem do Jamboru

Piątek, 8 czerwca 2018 · dodano: 08.06.2018 | Komentarze 2

Rano z działkowymi gratami do p., a stąd już bezpośrednio najprostszą stałą trasą do Jamboru.
Mimo nielichego upału jechało się dziś świetnie, co widać po średniej - zwłaszcza, że 1/3 trasy to przebijanie się przez miasto w porannym i popołudniowym szczycie komunikacyjnym. Może pomogło wczorajsze podniesienie siodełka, a z pewnością także lekki, tym razem nie dociskający do podłoża wiaterek - na początku tylno-boczny, potem tylny, a na koniec co prawda przednio-boczny, ale tak mikry, że nie miało to już większego znaczenia.

  • DST 51.77km
  • Teren 1.24km
  • Czas 02:04
  • VAVG 25.05km/h
  • VMAX 41.72km/h
  • Temperatura 32.0°C
  • Kalorie 2198kcal
  • Podjazdy 304m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć, a potem mozolna, klasyczna pętelka

Czwartek, 7 czerwca 2018 · dodano: 07.06.2018 | Komentarze 3

Rano zwyczajnie do p., a po południu kolejny dzień odrabiania strat z maja: pętelka w wersji ultraklasycznej do Stryjkowa i na abarot.
Wiatr miał dziś wiać dość silnie z ESE, ale to nie był zwykły ESE-sman, który choć kawałek by czasem pomógł, lecz wredny wiatr wyżowy, cisnący w stały sposób przede wszystkim od... góry. Oczywiście do Stryjkowa był niemal idealnie jednocześnie wmordewindem (bo E, bez wektora e-Sowego), potem był już z rzeczonym wektorem - oczywiście wtedy, gdy skręciłem na SW. Ponadto sakwy dziś ciężkie, bo z różnymi ciuchami i innymi gratami, a że dodatkowo sporo miasta i upał, więc średnia jak na tę trasę i nowy napęd wyszła zdecydowanie niezadowalająca. Muszę też chyba jeszcze trochę podwyższyć siodełko, co częściowo zrobiłem dziś prawie na koniec, ale chyba za mało.
A w Cesarce omal się czołowo nie cmoknąłem z jakimś wariatem samochodowym, gdy ścinał zakręt na wąziutkim asfalcie wynurzając się nagle zza górki. Gdyby nie ciężkie sakwy (np. wczoraj ich nie miałem, gdy jechałem wprost z serwisu), które zadziałały jako tylny stabilizator przy takim hamowaniu jakie uskuteczniłem, pewnie bym się w ramach nagłego uniku w prawo wyglebił na prawy bok. A tak w ostatniej chwili skontrowałem w lewo wprost pod koła auta, momentalnie, by się nie dostać pod rzeczone znów dałem w prawo - wszystko w ułamkach sekund: tylko usłyszałem z tyłu, jak mi sakwy (zamontowane na gumkach z haczykami) załomotały prawa-lewa-prawa - i już mijając kretyna spionizowałem rower wraz ze swą osobą. Jednak instynktownie wyćwiczone przez lata jazdy odruchy czasem się mogą niestety przydać. Dobrze też, że hamulec jest zrobiony idealnie - przy mocniejszym ustawieniu pewnie by mnie wyrzuciło jak z katapulty na maskę - a już z pewnością bym zaliczył (w najmniej inwazyjnej wersji) glebę, która w tym miejscu składa się z chaszczy i generalnie rzecz ujmując lasu bez pobocza.
Relive trasy - Wół Ala.



  • DST 60.05km
  • Teren 1.79km
  • Czas 02:18
  • VAVG 26.11km/h
  • VMAX 45.00km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Kalorie 2578kcal
  • Podjazdy 359m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Poserwisowa pętelkowa czysta radość

Środa, 6 czerwca 2018 · dodano: 06.06.2018 | Komentarze 7

Zaczęło się od falstartu, gdy prosto z p., popołudniem wietrznym, a słonecznym, pokopytkowałem do serwisu po odbiór Mery z rowerowego spa. Niestety, moja stara miłość nadal wisiała i rdzewiała na stojaku serwisowym, będąc w stanie totalnego rozmontu, bo się serwispan na czas nie wyrobił.
Zgrzytnąłem więc tylko (zapewne po Staromeridowemu), ale nic począć nie mogłem. Wróciłem po 2 godzinach - wszystko już błyszczało i cykało, a nie zgrzytało;). Jak się okazało, obyło się bez wymiany supportu i manetek - w sumie wyszło nieco ponad 5 stów, czyli tyle, ile mniej więcej liczyłem. Do wczesnej wiosny w przyszłym roku (jeśli chodzi o zużywanie się osprzętu) powinno wystarczyć.
A potem była już tylko czysta, rowerowa radość, nie zmącona ani bolącym kolanem (którym trzy dni temu przywaliłem o schódek, gdy podnosiłem nasze niemobilne psisko) i łupaniem w krzyżu (z tego samego powodu), ani pierwszymi 10 km-ami po DDR-ach i ogólnie po mieście, ani wiatrem w mordę do Stryjkowa (czyli pierwsze 30 km-ów), ani słońcem w gały (drugie 30 km-ów), ani średnią tudzież fałmaks, ani niczym innym - kręcąc równo do zachodu słońca, dokręciłem (na koniec wokół bloku) 6 dych, a w kwestii kształtu sam-nie-wiadomo-co - ale to z pewnością coś, co się właśnie nazywa niczym niezmącona rowerowa radość. Właśnie tak! :)
Relive radosny.



  • DST 7.26km
  • Czas 00:20
  • VAVG 21.78km/h
  • VMAX 29.99km/h
  • Temperatura 35.0°C
  • Kalorie 304kcal
  • Podjazdy 30m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć. Dzień 0.

Poniedziałek, 4 czerwca 2018 · dodano: 04.06.2018 | Komentarze 6

DOTRWALIŚMY (a właściwie dotoczyliśmy się chwiejnie - jak po niezłej imprze!).
Mery do środy w serwisie - do wymiany z powodu skrajnego zużycia: tylne koło (poszła piasta, tak, jak się spodziewałem plus przetarta obręcz, więc nie było sensu tego naprawiać), całość napędu, pedały, wkłady do klocków hamulcowych, być może support (się okaże). Oraz jakieś tam drobiazgi.
I niech nikt nie mówi, że w tym wieku Mery nadaje się już tylko i wyłącznie do wchłaniania kurzu! ;)
To przecież Merida Waleczna, co jeszcze z niejednej oliwiarki smar - a z niejednej drogi kilometry - będzie znów niedługo wHUANNiać! :D
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 3.11km
  • Czas 00:09
  • VAVG 20.73km/h
  • VMAX 28.30km/h
  • Kalorie 131kcal
  • Podjazdy 11m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

MikroUć bez Admirała

Piątek, 1 czerwca 2018 · dodano: 01.06.2018 | Komentarze 5

Dziś miał być wyjazd na działkę, ale wczoraj nasz piesu Aluś podczas kąpieli dla ochłody w Arturówkowym Stawie coś niestety sobie zrobił - chyba podczas wychodzenia poślizgnął się na betonowej płycie zanurzonej w wodzie. Płyta miała dziury i prawdopodobnie któraś z tylnych łap mu na chwilę utknęła. Z początku wyglądało to niegroźne, ale podczas powrotu do domu na ostatnich kilkuset metrach tylne łapy odmówiły mu posłuszeństwa i nie mógł iść - musiałem więc zanieść 40 kilo bidy do domu. Myśleliśmy, że mu do rana przejdzie, ale nic z tego, więc dziś z wielkim trudem doczłapaliśmy do lecznicy. Tu nam powiedzieli, że chyba mógł mu trochę dysk wyskoczyć, ale bez tomografu (najbliższy w Zgierzu) póki co nie mogą nic zrobić. Doradzili za to, by odwiedzić niedaleką wytwórnię specjalistycznych szelek rehabilitacyjnych dla czworonogów, więc odstawiliśmy psa do domu, tu dokonałem pomiarów pod ewentualne szelki, wskoczyłem na Mery z równie rozchwierutanym co pies tyłem i pojechałem do wytwórni szelek o dumnej nazwie Admirał. Niestety, pewnie z powodu długiego weekendu ni kogutka, nie wspominając choćby o majtku. Czyli póki co - nici z szelek.
Po powrocie jeszcze przedserwisowe czyszczenie Meridy; Aluś po zaaplikowaniu mu środków przeciwbólowych ma się odrobinę lepiej, ale zapewne czeka mnie jeszcze znoszenie i wnoszenie psiska po schodach - dobrze, że to tylko pół piętra.
I tak to właśnie z działki także wyszły nici, pewnie nasadzenia od upału szlag trafi, ale PJN*! (*Piesek Jest Najważniejszy!)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.76km
  • Czas 00:27
  • VAVG 21.69km/h
  • VMAX 34.38km/h
  • Temperatura 37.0°C
  • Kalorie 407kcal
  • Podjazdy 52m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć. Jeszcze 5 dni.

Środa, 30 maja 2018 · dodano: 30.05.2018 | Komentarze 3

Dom - p. - dom.
Wszystko to samo, co wczoraj, tylko dodatkowo koło znów lata na boki.
Jeszcze 5 dni.
Kategoria 1. Only Uć