Info
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
Zaliczone rowerowo gminy:
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj5 - 0
- 2026, Kwiecień11 - 0
- 2026, Marzec13 - 0
- 2026, Luty3 - 0
- 2025, Grudzień13 - 7
- 2025, Listopad7 - 2
- 2025, Październik7 - 2
- 2025, Wrzesień10 - 3
- 2025, Sierpień9 - 8
- 2025, Lipiec10 - 31
- 2025, Czerwiec4 - 8
- 2025, Maj15 - 31
- 2025, Kwiecień12 - 32
- 2025, Marzec11 - 28
- 2025, Luty1 - 5
- 2025, Styczeń1 - 4
- 2024, Grudzień5 - 29
- 2024, Listopad4 - 25
- 2024, Październik14 - 86
- 2024, Wrzesień10 - 38
- 2024, Sierpień7 - 19
- 2024, Lipiec17 - 31
- 2024, Czerwiec1 - 4
- 2024, Maj17 - 71
- 2024, Kwiecień13 - 36
- 2024, Marzec13 - 56
- 2024, Luty7 - 30
- 2024, Styczeń2 - 6
- 2023, Grudzień3 - 14
- 2023, Listopad7 - 21
- 2023, Październik10 - 39
- 2023, Wrzesień12 - 72
- 2023, Sierpień14 - 96
- 2023, Lipiec10 - 40
- 2023, Czerwiec7 - 25
- 2023, Maj13 - 54
- 2023, Kwiecień11 - 50
- 2023, Marzec10 - 61
- 2023, Luty5 - 28
- 2023, Styczeń15 - 76
- 2022, Grudzień3 - 21
- 2022, Listopad5 - 27
- 2022, Październik9 - 43
- 2022, Wrzesień4 - 18
- 2022, Sierpień13 - 93
- 2022, Lipiec11 - 48
- 2022, Czerwiec5 - 24
- 2022, Maj15 - 70
- 2022, Kwiecień11 - 54
- 2022, Marzec12 - 77
- 2022, Luty8 - 40
- 2022, Styczeń8 - 39
- 2021, Grudzień9 - 54
- 2021, Listopad12 - 68
- 2021, Październik11 - 41
- 2021, Wrzesień10 - 47
- 2021, Sierpień13 - 53
- 2021, Lipiec13 - 60
- 2021, Czerwiec19 - 74
- 2021, Maj16 - 73
- 2021, Kwiecień15 - 90
- 2021, Marzec14 - 60
- 2021, Luty6 - 35
- 2021, Styczeń7 - 52
- 2020, Grudzień12 - 44
- 2020, Listopad13 - 76
- 2020, Październik16 - 86
- 2020, Wrzesień10 - 48
- 2020, Sierpień18 - 102
- 2020, Lipiec12 - 78
- 2020, Czerwiec13 - 85
- 2020, Maj12 - 74
- 2020, Kwiecień15 - 151
- 2020, Marzec15 - 125
- 2020, Luty11 - 69
- 2020, Styczeń17 - 122
- 2019, Grudzień12 - 94
- 2019, Listopad25 - 119
- 2019, Październik24 - 135
- 2019, Wrzesień25 - 150
- 2019, Sierpień28 - 113
- 2019, Lipiec30 - 148
- 2019, Czerwiec28 - 129
- 2019, Maj21 - 143
- 2019, Kwiecień20 - 168
- 2019, Marzec22 - 117
- 2019, Luty15 - 143
- 2019, Styczeń10 - 79
- 2018, Grudzień13 - 116
- 2018, Listopad21 - 130
- 2018, Październik25 - 140
- 2018, Wrzesień23 - 215
- 2018, Sierpień26 - 164
- 2018, Lipiec25 - 136
- 2018, Czerwiec24 - 137
- 2018, Maj24 - 169
- 2018, Kwiecień27 - 222
- 2018, Marzec17 - 92
- 2018, Luty15 - 135
- 2018, Styczeń18 - 119
- 2017, Grudzień14 - 117
- 2017, Listopad21 - 156
- 2017, Październik14 - 91
- 2017, Wrzesień15 - 100
- 2017, Sierpień29 - 133
- 2017, Lipiec26 - 138
- 2017, Czerwiec16 - 42
- 2017, Maj25 - 60
- 2017, Kwiecień20 - 86
- 2017, Marzec18 - 44
- 2017, Luty17 - 33
- 2017, Styczeń15 - 52
- 2016, Grudzień14 - 42
- 2016, Listopad18 - 74
- 2016, Październik17 - 81
- 2016, Wrzesień26 - 110
- 2016, Sierpień27 - 197
- 2016, Lipiec28 - 129
- 2016, Czerwiec25 - 79
- 2016, Maj29 - 82
- 2016, Kwiecień25 - 40
- 2016, Marzec20 - 50
- 2016, Luty20 - 66
- 2016, Styczeń16 - 52
- 2015, Grudzień22 - 189
- 2015, Listopad18 - 60
- 2015, Październik21 - 52
- 2015, Wrzesień27 - 38
- 2015, Sierpień26 - 37
- 2015, Lipiec29 - 42
- 2015, Czerwiec27 - 77
- 2015, Maj27 - 78
- 2015, Kwiecień25 - 74
- 2015, Marzec21 - 80
- 2015, Luty20 - 81
- 2015, Styczeń5 - 28
- 2014, Grudzień16 - 60
- 2014, Listopad27 - 37
- 2014, Październik28 - 113
- 2014, Wrzesień28 - 84
- 2014, Sierpień28 - 58
- 2014, Lipiec28 - 83
- 2014, Czerwiec26 - 106
- 2014, Maj25 - 88
- 2014, Kwiecień24 - 75
- 2014, Marzec18 - 133
- 2014, Luty17 - 142
- 2014, Styczeń13 - 68
- 2013, Grudzień21 - 115
- 2013, Listopad23 - 102
- 2013, Październik22 - 64
- 2013, Wrzesień28 - 108
- 2013, Sierpień18 - 66
- 2013, Lipiec30 - 95
- 2013, Czerwiec30 - 79
- 2013, Maj30 - 55
- 2013, Kwiecień29 - 81
- 2013, Marzec16 - 39
- 2013, Luty19 - 62
- 2013, Styczeń9 - 18
- 2012, Grudzień22 - 62
- 2012, Listopad22 - 19
- 2012, Październik20 - 8
- 2012, Wrzesień25 - 6
- 2012, Sierpień2 - 3
- 2012, Lipiec14 - 4
- 2012, Czerwiec26 - 14
- 2012, Maj23 - 24
- 2012, Kwiecień26 - 23
- 2012, Marzec27 - 20
- 2012, Luty21 - 35
- 2012, Styczeń23 - 59
- DST 9.70km
- Czas 00:25
- VAVG 23.28km/h
- VMAX 34.09km/h
- Temperatura 27.0°C
- Kalorie 422kcal
- Podjazdy 50m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć zatłoczona
Piątek, 25 sierpnia 2017 · dodano: 25.08.2017 | Komentarze 2
Trasa stała do wy...cofania ;)Wszędzie korki pieszo-rowerowo-samochodowe - jak to w piątkowe popołudnie.
Motto na dziś: "Jak uniknąć korków? Trzeba się przerzucić z wina na wódkę!"
Wiatr słaby, mocno ciepło.
Kategoria 1. Only Uć
- DST 9.71km
- Czas 00:25
- VAVG 23.30km/h
- VMAX 36.22km/h
- Temperatura 27.0°C
- Kalorie 408kcal
- Podjazdy 52m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć ze szturmującą koparko-ładowarką
Czwartek, 24 sierpnia 2017 · dodano: 24.08.2017 | Komentarze 8
Dom - p. - dom.Rano jeszcze przyjemnie rześko, po południu już bardziej niż ciepło.
Sponsorem dzisiejszego braku innych znaczących przygód była koparko-ładowarka jadąca rano spokojną ulicą tak po prostu na czołówkę pod prąd, czyli lewą. Na czołówkę ze mną dodam. Ominąłem ją - też pod prąd, bo też lewą. Anglia, czy co? ;)
Na cześć tego niezwykłego zjawiska - piosenka o spychaczu - mojego przeukochanego zespołu TPN25: https://www.youtube.com/watch?v=S4pqM6zmDxE
Spychaczu, spychaczu mój: turururuj!
Kategoria 1. Only Uć
- DST 9.67km
- Czas 00:25
- VAVG 23.21km/h
- VMAX 32.69km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 412kcal
- Podjazdy 48m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć niby taka sama
Środa, 23 sierpnia 2017 · dodano: 23.08.2017 | Komentarze 5
To samo, tak samo - i... prawie tyle samo: bo 30 metrów niby mniej. Jak to?...Ano tak to; ponadto nadal silny wiatr z NNW. Rano przyjemnie rześko, po południu przyjemnie ciepło - i niesłychane nawet jak na popołudnie w centrum korki z nieznanego mi powodu.
Kategoria 1. Only Uć
- DST 9.70km
- Czas 00:25
- VAVG 23.28km/h
- VMAX 35.32km/h
- Temperatura 21.0°C
- Kalorie 420kcal
- Podjazdy 50m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć z kieratem
Wtorek, 22 sierpnia 2017 · dodano: 22.08.2017 | Komentarze 0
Trasa kieratocodzienna.Silny wiatr z W; sakwy wypchane tym i owym.
Kategoria 1. Only Uć
- DST 10.60km
- Czas 00:28
- VAVG 22.71km/h
- VMAX 32.69km/h
- Temperatura 21.0°C
- Kalorie 453kcal
- Podjazdy 53m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć z teflonem
Poniedziałek, 21 sierpnia 2017 · dodano: 21.08.2017 | Komentarze 2
Dom - p. - dom.W drodze powrotnej jeszcze mikropętelka do najbliższego sklepu rowerowego po smar do łańcucha na suchą pogodę. I w sam raz zdążyłem pomiędzy krótkotrwałymi, acz rzęsistymi ulewkami ;)
A poza tym bardzo przyjemna termika - rano zaskakująco rześko; po południu trochę silniejszego wiatru z W.
Kategoria 1. Only Uć
- DST 45.08km
- Teren 0.70km
- Czas 01:40
- VAVG 27.05km/h
- VMAX 42.84km/h
- Temperatura 19.0°C
- Kalorie 1933kcal
- Podjazdy 266m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Czasówkopodobna pętelka S-6
Niedziela, 20 sierpnia 2017 · dodano: 20.08.2017 | Komentarze 3
Pogoda wyśmienita: bez oślepiającego słońca, bez wyciskającego ostatnie rzygi wiatru, bez powodującego migotanie wszystkiego (a nie tylko przedsionków i światełka w lodówce) upału - więc z braku więcej niż 2h szybki myk nową opcją stałej pętelki na Stryków i inne eS-y - by było ciekawiej rozbudowałem pętelkę od wschodu o Cesarkę, a od zachodu - o Dąbrówkę Marianka ;DA że ominąłem Samotnika ze Scottnikami - więc wyszła S-6.
Wszystko było gładkie i w kwiatkie dopóki znów nie wpadłem na pomysł przejechania przez zdemolowany przez wichurę 10 dni temu Las Łagiewnicki. W swej naiwności sądziłem, że Leśnictwo Miejskie, czyli gospodarz lasu usunęło chociaż na głównych alejkach (tych wyżwirowanych) drzewa, lub chociaż je przeciął na szerokość, powiedzmy, roweru.
Otóż nie.
Zatrzymałem więc wszystkie moje endy-mendy (link do trasy do tego momentu: https://mysports.tomtom.com/service/webapi/v2/activity/perm_UhOV624EImbnkCBqJX0PYXCX2vI6PrtWHuMwv3ku1ta4lfVuXhWeEd-dwxkDsIi4y6g-_S-P5fgF9P3xzWIyvw?format=html), zdjąłem licznik, włączyłem opcję "spacer" - i tak z rowerem pieszo przedarłem się przez to, przez co musiałem, by znaleźć się nad Arturówkowym Stawem.
A stąd znów rowerowo (po włączeniu endów-mendów rowerowych) do domu. I w ten oto praktyczny sposób średnia 27+, wyśmienita jak na starą Góralkę - obroniona, a miesięczna beznadziejna - znacząco poprawiona :)
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 9.70km
- Czas 00:25
- VAVG 23.28km/h
- VMAX 34.49km/h
- Temperatura 34.0°C
- Kalorie 413kcal
- Podjazdy 50m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć na gorąco
Piątek, 18 sierpnia 2017 · dodano: 18.08.2017 | Komentarze 2
Dziś jak zazwyczaj: zwykła trasa dom -p. - dom.Sakwy trochę wypchane (m.in. wczorajszymi zdjęciami); gorący podmuch z S.
Kategoria 1. Only Uć
- DST 100.07km
- Teren 8.54km
- Czas 04:16
- VAVG 23.45km/h
- VMAX 39.80km/h
- Temperatura 30.0°C
- Kalorie 4255kcal
- Podjazdy 641m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Podpiotrkówkówka-Służbówka-Stówka-Urodzinówka
Czwartek, 17 sierpnia 2017 · dodano: 17.08.2017 | Komentarze 8
(Opisanie po uzupełnieniu 4255 kalorii, czyli po obiedzie, a zatem nieprędko, choć może jeszcze dziś!;)EDIT - czyli obiecany opis:
Dzisiejszy dzień, jak nie co dzień, to nie biuro, tylko służbowa wycieczka do Powiatu Piotrkowskiego - jak i samego miasta. Tym razem bez kamery i Dyrektora Marka ;) Celem było zrobienie kilkuset fotek w 7 godzin i poinformowanie zarządców wybranych atrakcji turystycznych o tym, że znajdą się w bezpłatnym paszporcie turystycznym przygotowywanym przeze mnie na regionalne obchody Światowego Dnia Turystyki wraz z pamiątkowymi, także bezpłatnymi pieczątkami, które otrzymają na wieczne stemplowanie. Pięknie, prawda? :)
Wypad rozpoczął się od dojechania na Fabryczną Uć - tu wsiadłem w pociąg, by wysiąść następnie w Moszczenicy. W temacie pociągu było (jak to zwykle przy PKP) sporo emocji, bo już na dworcu pani mi sprzedała bilet do samego Piotrkowa ("bo jest taniej" - mimo, że dalej niż do Moszczenicy!) oraz nie sprzedała na rower, bo taki można tym razem było kupić tylko od pani konduktor w rzeczonym składzie. Podczas jazdy poszedłem w poszukiwaniu kibla wagon dalej - a jak wracałem 5 minut przed wysiadaniem - między wagonami drzwi się zacięły. Ja w jednym, a rower - w drugim ;) Jakoś na siłę się przedarłem, wysiadłem - i pojechałem na objazd powiatu z przyległościami.
W planach miałem kilkanaście postojów fotograficznych - pierwszy wypadł w siedzibie Zarządu Nadpilicznych Parków Krajobrazowych. Akurat mieli remont i łapanie szerszeni, więc nie zabawiłem zbyt długo,choć bawiłem za to dość intensywnie.
Skrajami Piotrkowa dojechałem wzdłuż Gierkówki do Polichna - tu punkt nr 2 dzisiejszego programu, czyli Muzeum Czynu Partyzanckiego - współczesna przeróbka dawnego muzeum Gwardii Ludowej czy czegoś w ten deseń. Przeróbka polega na tym, że na dachu jest ogromny napis "BAR", a na dole malutkie muzeum. Panie Kapciowe przyjęły mnie dość podejrzliwie - musiałem chyba z 10 minut tłumaczyć, co, po co, dlaczego oraz zwłaszcza, że nie dokładają do tego jęteresu nawet złamanego bagnetu... tfu, reichsmarki - jak jeszcze napisałem na kartce tzw. godność swą oraz instytucję, w imieniu której zburzyłem im plan dnia polegający na odwiedzinach nikogo - wreszcie zostałem dopuszczony na salony, czyli wnętrza.
Kolejny przystanek - oczywiście w Kole, do którego dojechałem kostropatą szutrówką - na skraju lasu jest ośrodek ratujący zwierzęta z lasu i pola chyba też. Miejsce malownicze, w wybiegu dzik, łania et cetery. Tu pan z kolei oprowadzał grupę niepełnosprawną i specjalnie nie miał czasu pogadać, ale "tak tak już o wszystkim wiem". Się okaże w praniu (czyli podczas Światowego Dnia Turystyki we wrześniu).
Stąd skrajnie kostropatą kamyczkówką 5 km w stronę Wolborza - jak się wreszcie zaczął asfalt, to właśnie go łatali - efekt: przyklejone do opon i chrzęszczące następnych parę km kamyczki pomieszane ze smołą...
W Wolborzu szybkie fotki pałacu (już nie wchodziłem do środka, skoro wszyscy wszystko wiedzą, albo myślą, że planujemy na nich zamach - a ja miałem już w tym momencie przez to wszystko spory niedoczas!), a kawałeczek dalej - równie szybkie zwiedzanie Muzeum Pożarnictwa. Tu pan był miły, więc w żołnierskich słowach napomknąłem co i jak - efekt był taki, że zawołał panią dyrektor - i musiałem swą ględźbę powtarzać po raz kolejny. Niedoczas zaś w tzw. międzyczasie sukcesywnie wzrastał i rozkwitał.
Stąd szybki myk do Stada Ogierów (nie mylić z Ogrami!) w Bogusławicach - tu jedynie kolejne fotki - i odtąd już się aż do końca nie wdawałem w kontakty interpersonalne, bo niniejszą relację nadal bym pisał gdzieś spod jakiegoś dzika w Nadpilicznych Lasach - wziąłem się w garść i poleciałem szybciorem do Bronisławowa nad Zalew Sulejowski - tu miał być Klub Żeglarski Latający Holender, ale zapewne dokądś poleciał, bo nawet bosmanat przystani był zamknięty. Co za ulga! ;)
Okolice Bronisławowa wyróżniały się dziś wyjątkowo straszliwymi nawierzchniami - piaski, asfalty szorstkie jak przyjaźń Prezydenta z Panem Antonim - oraz przeraźliwa płytówa z rozstępami jak po sześcioraczkach - a na wierzchu jeszcze zamontowani śpiący policjanci... Poczułem się chwilę, jakby mnie i rower dopadł Parkinson.
Kolejnym celem tej ekstremalnej wyrypy stała się tama w Smardzewicach - potem objechałem (goniąc uciekające minuty i sekundy oraz jednego sakwiarza) Zalew od wschodu - i skierowałem się już ciut umordowany do Sulejowa. W międzyczasie wyszło słonko (ranek był pochmurny, więc do fotografii do niczego, ale za to do jazdy w sam raz - teraz zrobiło się dokładnie na odwyrtkie). Sakwiarza przegoniłem pod sklepem, jak się zatrzymał, ja po kilku kilometrach zatrzymałem się pod kolejnym - i wtedy on mnie przegonił. A ja zjadłem jedyny oprócz batona z trójkąta (pod ramą;) posiłek po drodze - czyli 2 banany. Skończyła mi się także woda, więc zakupiłem litr coli - i na takim napędzie kontynuowałem przejażdżkę aż do końca.
Po półgodzinnym obfoceniu opactwa sulejowskiego - najmniej fajna część drogi, czyli trasa Sulejów-Piotrków. Po jednym pasie ruchu szerokości tira, a cały tranzyt na Kielce, Radom, Lublin, Rzeszów leci właśnie tędy. I tu by się przydała, tak, tak - piękna, asfaltowa dedeerówa. A jest rozmemłana piaszczysta droga w miejscu na ową. Oczywiście poleciałem jezdnią - albo mnie tiry zrzucały na kamyczkowe pobocze (z naprzeciwka był niekończący się korek, więc nie miały wyjścia), albo omijały 10 cm od roweru. Bosko. Że o mniejszym drobiazgu automobilnym nawet nie wspomnę.
W końcu po kilku km dociągnąłem do mostu na Luciąży - i już mogłem odbić w lokalne równoległe asfalty w lewo. Na początek była wieś Kałek, a potem Witów - ostatni przed Piotrkowem punkt programu, czyli kościół barokowy z zakazem wszystkiego. Ale oczywiście zakazałem w duchu nieświętym zakazywać - i zdjęcia zrobiłem. Ciekawe, czy jak zrobimy pieczątkę, to będzie na niej zakaz stemplowania? ;)
W Piotrkowie klucząc tam i siam w końcu dotarłem na Starówkę - tu już zatrzymałem Endomondo, zdjąłem licznik - i oblazłem w godzinę wszystkie uliczki - łącznie około 10 miejsc do zaliczenia. A na koniec doczłapałem na dworzec, wsiadłem w ciapąg, wysiadłem tam, gdzie rano wsiadłem - i dojechałem piłując jeszcze na koniec średnią o zmroku do domu.
A średnia - bardzo średnia, bo tyle zatrzymywań na zdjęcia oraz kiepskich asfaltów i szutrów z piekła rodem, że i tak cud, że wyszła taka, a nie gorsza. Ponadto zdjęcia robione były na wszelki wypadek podwójnie - aparatem i dodatkowo komórką, więc zabrało to 2x tyle czasu, co by zajęło normalnie.
Wiatr wiał dziś z N, więc jak to przy (niemal pełnej) pętelce - trochę pomógł, a trochę nie. Na szczęście był dość słaby.
A czemu Urodzinówka? A bo w tym roku przypadają osiemsetne urodziny Piotrkowa. Stąd te całe przygotowania do imprezy właśnie tam, a nie gdzie indziej. Z tej okazji miałem dziś na sobie koszulkę z 592 urodzinami miasta Uć sprzed dwóch lat. Ciekawe, że nie zarobiłem w papę w jakimś ciemnym piotrkowskim zaułku za coś takiego ;)
A trzecie dzisiejsze okazje urodzinowe to moje, ale przy tych matuzalemach to jestem sobie doprawdy młodym Huannem ;D
Acha - obiad zjedzony, do obiadu było wino z naklejką z... rowerem.
Ale ja już na dziś mam dosyć roweru!!
Aaa, trasa! W dwóch częściach, bo mi się przypadkiem zastopowało w Kole:
https://mysports.tomtom.com/service/webapi/v2/acti...
i
https://mysports.tomtom.com/service/webapi/v2/acti...
Kategoria 3. Setuchna to już cóś!
- DST 9.69km
- Czas 00:25
- VAVG 23.26km/h
- VMAX 35.35km/h
- Temperatura 37.0°C
- Kalorie 413kcal
- Podjazdy 48m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć z bachorem chcącym stać się płaszczką
Środa, 16 sierpnia 2017 · dodano: 16.08.2017 | Komentarze 2
Trasa stała.W drodze powrotnej na pasażu z(za?) fontanny wyskoczył wprost pod koła bachor- wyhamowałem dosłownie na styk. A mamusia z ciężką pretensją. Powiedziałem, żeby lepiej pilnowała pięćset plus, bo następnym razem ktoś inny nie wyhamuje i co komu z takiej płastugi przyjdzie. I pojechałem.
A tak poza tym to znów straszny gorąc.
Kategoria 1. Only Uć
- DST 50.45km
- Teren 1.35km
- Czas 01:57
- VAVG 25.87km/h
- VMAX 40.93km/h
- Temperatura 33.0°C
- Kalorie 2138kcal
- Podjazdy 256m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Z Jamboru
Wtorek, 15 sierpnia 2017 · dodano: 15.08.2017 | Komentarze 4
Przed południem spacerowe 8 z hakiem km po lasach - znaleziono tylko 30 kurek - i to tylko na działce. To resztki z poprzedniego wysypu - ostatnio było za sucho i za gorąco.A popołudniu opcją bardziej asfaltową niż dzień wcześniej do domu - wg prognoz wiatr miał być od S do SE, a więc w ogólnym rozrachunku tylny do bocznego. A ten, owszem, najpierw był nawet z S, ale czym bardziej odbijałem na E (trasa biegnie wszak łukiem), tym bardziej robił się SE, E... w końcu nawet NE! - i przybierał na sile. Więc na koniec jeszcze solidnie zmęczył i popsuł średnią oscylującą na 3/4 trasy wokół 26,5-26,9. Do tego zrobiło się gorąco, a w sakwie resztki coli, więc mnie pod koniec wręcz odcięło.
Takie życie.



