Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 92689.48 kilometrów - w tym 3570.02 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 27.60km
  • Teren 0.30km
  • Czas 01:11
  • VAVG 23.32km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć całkiem znośna

Wtorek, 3 grudnia 2013 · dodano: 03.12.2013 | Komentarze 0

Klasyczne od M. do p. na P. i z p. na P. do M. - w obie strony z pętelkami.
W jedną stronę sakwy ciężkie od celulozy, po drodze spotkanie ze zroweryzowanym kolegą.
W drugą 300 metrów terenu na remontowanym odcinku Panny P.
Wiatr słaby, zazwyczaj boczny, nie kolidował w niczym. Nawierzchnie suche, bez śniegu i lodu.
Reasumując: całkiem znośnie :)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 49.00km
  • Teren 2.50km
  • Czas 02:04
  • VAVG 23.71km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lipce w grudniu

Niedziela, 1 grudnia 2013 · dodano: 01.12.2013 | Komentarze 18

Z okazji grudnia wycieczka z M. do Lipiec (Lipców?) Reymontowskich.
Od rana przeważnie z hurra!ganowym wietrzyskiem - zazwyczaj tylnym, czasem tylno-bocznym do bocznego - na Bziny trasą identyczną do mojej sprzed 4 dni.
W Bzinach odwiedziny cmentarza żydowskiego - i dalej na Kołacin (do Kołacina tym razem nieco ponad godzina), a od Kotulina znów idealnie z wiatrem i już były po 1 dużym wiatraku elektrycznym Lipce.
Pierwotnie mieliśmy zwiedzić sobie Muzeum Ludowe, ale po drodze była jeszcze cud-miód Graciarnia - prywatne muzeum wszystkiego regionalnego. Oficjalnie nieczynne, ale państwo gospodarze otworzyli swe podwoje, a pan gospodarz bardzo ciekawie nas oprowadził objaśniając wszystko w szczegółach, o co żeśmy pytali i w ogółach wszystko inne. Część kolekcji rozsianej po zabudowaniach gospodarstwa już schowana na zimę, ale polecamy i powrócimy letnią porą z pewnością! Na koniec zakupiliśmy bilety wejściowe, a że pan nie miał wydać, to dokupiliśmy starożytną butelkę po Grolschu w cenie 3 złotych monet polskich.
Ponieważ potwornie zmarzliśmy od tego niejechania, tylko zwiedzania, a do ciapągu na Uć było jeszcze pół godziny, podjechaliśmy na szybko jeszcze pod ładnie wyreymontowany Domek Reymonta, zaś na Oficjalne Muzeum oraz Nieoficjalny Skansen Militariów już zabrakło czasu.
Ciapąg był punktualny, na szczęście mieliśmy termos i ciasto o nazwie Czeskie Ciasto, a wysiedliśmy na Widzewnicy, żeby wracać z wiatrem. Niestety, w międzyczasie się rozpadało przepaskudnie (dawno nie zmokłem na rowerze - całe 24h:/ ), a po drodze jeszcze trzeba było zajrzeć do kol. K. po jarzynkę dla Labradora i do sklepu Pod Psem, gdzie na szczęście mieli Grzaniec Zbójnicki ;)

  • DST 49.60km
  • Teren 1.20km
  • Czas 02:10
  • VAVG 22.89km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Opłotki zalane, w kałużach Uć

Sobota, 30 listopada 2013 · dodano: 30.11.2013 | Komentarze 0

Rano od M. pod wiatr i w paskudnym dżdżu do p. na L. via Rude Wszystko - opcja choć leśnopopiołowa, to jednak mało terenowa, bo straszne błota po całonocnych opadach, więc nieco na okrętkę.
Z powrotem - opcją z Górką Meesyńską - już bezdeszczowo i z wiatrem - ale skubany osłabł wyraźnie, więc nie popchnął tak, jak się spodziewałem :( Po drodze nadal pełno kałuż, jedna krowa (z przewagą czarnego), a na koniec pętelka wokół Dellicji (gdzie ścignął mnie szosowiec) i ćwierci osiedla M., gdzie przechodził labrador w poprzek, co nie dziwne, skoro to omal wodołaz, a przynajmniej półwyspsep.
Sakwy w obie strony pełne celulozy z racji wymiany dóbr między punktami, więc ciężkawe.

  • DST 25.50km
  • Teren 0.30km
  • Czas 01:08
  • VAVG 22.50km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć przeszkodliwa

Piątek, 29 listopada 2013 · dodano: 29.11.2013 | Komentarze 0

Od M. do p. na P. najkrótszą opcją - prosto w ryjek i dzwonek silny, przeszkodliwy wiatr.
Z p na P. do M. najpierw z przeszkodliwą policją przeszkadzającą w przejechaniu przebudowywanym odcinkiem Panny Pietryny - normalnie ich nie widać, ale, że dziś Masa Krytykancka, to nagle się Uć wyniebieszczyła tam, gdzie nie trzeba;) Jakoś przedarłem się przez Harcerzy-Zatorowców (jednych i drugich;) - tyle, że po braku nawierzchni. W ten sposób nieoczekiwanie dorobiłem 300 metrów terenu ;D
A potem to już jak zwykle i tym razem z wiatrem tylno-bocznym, na koniec przednio-bocznym, bo tradycyjna pętelka wokół osiedla M.
Sakwy w drodze powrotnej ciężkawe, bo z jutrzejszą celulozą służbową do p. na L.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 29.60km
  • Czas 01:22
  • VAVG 21.66km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć istotna statystycznie

Czwartek, 28 listopada 2013 · dodano: 28.11.2013 | Komentarze 12

Rano od M. do d. pod paskudny wiatr i równie paskudną mżawkę, w korkach; kilkukrotne zajechanie drogi przez auta w porannym szczycie, sakwe ble! :/
Z d. do p. na P. - a z p. na P. już z wiatrem i tylko chwilami mżawką do M. via kol. K., gdzie przekazałem list od Wezyra, ale nie do kol. K., tylko do kol. M. z L. - historia skomplikowana wielce! :)
Na koniec jeszcze mini-pętelka wokół bloku M., bo duża pętelka była dzis nie po drodze.
Sakwy nadal ble.
A Uć istotna statystycznie, bo po pierwsze padło w tym roku 500 godzin jazdy rowerowej (tyle, ile zakładałem na cały, 2013 rok:), a po wtóre jest już więcej wycieczek na liczniku, niż przez cały zeszły rok!
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 138.80km
  • Teren 1.70km
  • Czas 05:42
  • VAVG 24.35km/h
  • Temperatura -3.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wawa najszybsza

Środa, 27 listopada 2013 · dodano: 27.11.2013 | Komentarze 5

W tym roku zupełnie przypadkiem tak się składało, że co 3 miesiące, każdego 27 (marzec, czerwiec, wrzesień) jechałem do Wawy. Dziś, co prawda po 2, a nie trzech miesiącach, znów wyszła Wawa.
Od rana w mrozie i w krajobrazie szronem i szadzią (choć bez śniegu) malowanym wyruszyłem niemal skoro świt od M.
Najpierw via Wiączyń (gdzie przez chwilę prószył śnieg) i Ł-Feminów. Wszędzie lekka mgiełka, więc bielszy odcień bieli to przy tym Joanna Dark.
W Bzinach nieco inaczej, niż zwykle, później do Kołacina (do Kołacina już klasycznie drogi godzina). Pierwszy postój, jak zazwyczaj w miejscu martyrologicznym Terezin, gdzie pierwsza herbata. Powoli zaczęło się przecierać i do Łyszkowic nieco się rozpogodziło, a biel krajobrazu zaczęła ustępować kolorom późnej jesieni. Do Łyszkowic wiatr był słaby, tylno-boczny i boczny, więc specjalnie nie pomagał - mimo to średnia nie schodziła poniżej 25 km/h (jest przeważnie z górki;)
Za Łyszkowicami wiatr i kierunek jazdy dopasowały się idealnie, więc mimo odtąd plaskatości trasy było jeszcze szybciej - i to mimo kawałków z bocznym wiatrem pod Bełchowem i Nieborowem. W Dzierzgowie zaś nowy asfalt na technicznej wzdłuż A2 - byłem tak zaskoczony, że kawałek jechałem zaoranym polem, gdzie wcześniej była polna techniczna, nie mogąc w to wszystko uwierzyć! A potem jeszcze nowy kawałek gruntówki przez las (nieco rozryta) i starą szosą na Nieborów.
Tu, tradycyjny kolejny postój na ławeczce pod "Białą Damą" - herbatka nr 2; pączek nr 1 ;)
Za Nieborowem był jak zwykle Bolimów i inne takie tam - w Czerw.Niwie nie było (zgodnie z przewidywaniami) kol. Meteora.
Kolejny dłuższy postój pod sklepem tym, co zwykle w Kaskach - tu spożyto wafel - co następuje: Princessa Ogromna Orzechowa - zakupiono również 0,5 l coli, bo w słonku zaczęło się robić nawet dosyć ciepło!
Setka (osiemnasta w tym roku) stuknęła przed rondkiem na dalekich Błoniastych Przedmieściach - kawałek dalej, za przejazdem, próbował mnie pożreć pinczer rasy żółtej, ale na szczęście w tym momencie za mną jechało auto i nie dał rady.
W Błoniu ostatni postój przed celem wyjazdu - czyli rodzinnym cmentarzem tuż przy granicach Wawy - pączek nr 2, cola, herbata - i w ostatnią długą! Prawie na koniec jeszcze straszne błota na przerabianej właśnie szosie pod Domaniewem - koparki machające łychami, ciężarówki mijające po chodniku mnie i koparki o 5 cm i rzeka błota... A potem już tylko 2 wiadukty koło Konotopy i cmentarz i porządki, a że się wiatr zerwał nielichy, więc zimno, no to się szybko zwinąłem na Zachodnią Wawę trasą zwyczajną, czyli wlotówką od zachodu do miasta. Ponieważ były jeszcze 3 kwadranse do ciapągu, pożarty został cheeseburger.
Następnie udało się wsiąść do właściwego ciapągu (na Sk-wice) - po drodze, w Żyr. mieli się zjawić na dworcu Kluskolavinkometeory, żeby przejąć tradycyjne gifty, które miałem ze sobą, ale ciapąg o wdzięcznej nazwie "Wiedenka" (nie tak jednak wdzięcznej, jak np. "Berlinka" - sztuk 6) był zbyt punktualny i minęliśmy się o wielkość błędu statystycznego. Za to potem się vlak wlókł, więc była poważna szansa na niezdążenie na przesiadkę w Sk-wicach - na szczęście przesiadkowy poczekał! A w bagażowym znów koloryckie klimaty - tym razem panowie kolejarze (chyba) opowiadali o wszelkich odmianach gołębi (zapamiętałem mewki i pawiki) oraz dobermano-rotwajlerze - cholerze, który był taki, że 2 wilczury zagryzł na wybiegu, przeskoczył przez trzymetrowy płot i znikł. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...
Wysiadłem w Ućjędrusiowie i, zgodnie z hułańską fantazją wróciłem te kilka km do M. robiąc na koniec dodatkową pętelkę wokół ćwierci osiedla M. - tym razem przeważnie pod solidny wiatr.
A mimo to średnia wyszła najwyższa z dotychczasowych Waw! Wow! :D

  • DST 28.30km
  • Czas 01:17
  • VAVG 22.05km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z doradą

Wtorek, 26 listopada 2013 · dodano: 26.11.2013 | Komentarze 0

Najpierw do administratora po pławną doradę, a potem, wykorzystując kwadrans dodatkowego czasu, pętelka wokół większej części osiedla M. i dalej już klasycznie do p. na P. - pod nadal paskudny wiatr.
A z p. na P. do M. jak zwykle ostatnio i z pętelką na koniec. Tym razem już bardziej z wiatrem.
Sakwy ciężkawe.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 27.60km
  • Czas 01:13
  • VAVG 22.68km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć pobielona

Poniedziałek, 25 listopada 2013 · dodano: 25.11.2013 | Komentarze 2

W nocy spadł pierwszy śnieg, a rano wyszło piękne słońce, choć silny wiatr z NW sprawił, że jazda do p. na P. była nieco katorżniczą robotą. Na szczęście śniegu było jak na lekarstwo i tylko na trawnikach, a przez trawniki nie jechałem.
Za to z p. na P. do M. już przeważnie z wiatrem, więc bajkowo.
W obie strony dodatkowe pętelki (katorżnicza i bajkowa) wokół osiedla M.
Sakwy lekkie.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 24.80km
  • Czas 01:07
  • VAVG 22.21km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć kijowo-towarzyska

Niedziela, 24 listopada 2013 · dodano: 24.11.2013 | Komentarze 8

Ponieważ dziś pierwsze z zimowego cyklu 6 zawodów kijowych na 5 km, pojechaliśmy z M. od M. zdobywać punkty do Grand Prix Miasta Uć. Ja z przytroczonymi do rowerzycy kijami, a M. saute.
Po moim pokijaniu (a M. kibicowaniu) w odwiedziny do koleżanki Danki i już po ćmaku do M. (opcja z pętelką), po drodze wizytując jeszcze Teskacza.
Rano kompletna gmła (ale bez mżawki) i pod lekki wiatr - wieczorem bez gmły, ale ze wzmagającym się wiatrem z WNW, zwiastującym, wraz ze spadającą szybko temperaturą nadejście zmian pogodowych.
Sakwy lekkie, z czasem nabrały pucharu i kwadratowy medalik, a pod Teskaczem inne dobra gastronomiczne.

  • DST 45.50km
  • Teren 2.50km
  • Czas 01:56
  • VAVG 23.53km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Opłotki i Uć w mgławce

Piątek, 22 listopada 2013 · dodano: 22.11.2013 | Komentarze 3

Od M. do p. na P. najkrótszą i najbardziej terenową z klasycznych tras - via Rude Conieco. Wilgoć ogromna i momentami mżawka, a że idealnie z wiatrem, to wyszedł nowy rekord dojazdu: 21,5 km w 52 minuty (z czego 2,2 km w terenie) :)
Z powrotem we mgle i po ciemku, więc bardziej naokoło i asfaltowo - na odcinku łącznie kilku kilometrów w egipskich ciemnościach (nie licząc oślepiających aut z naprzeciwka) - jazda po omacku, więc średnia znacząco spadła, zwłaszcza, że pod lekuchny zawilgły wiatr.
Ogólnie błoto i paskudnie.
Sakwy ubabrane i ubraniami na wszelką pogodę wypchane.