Info
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
Zaliczone rowerowo gminy:
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Sierpień1 - 0
- 2026, Lipiec6 - 4
- 2026, Czerwiec7 - 0
- 2026, Maj10 - 1
- 2026, Kwiecień11 - 0
- 2026, Marzec13 - 0
- 2026, Luty3 - 0
- 2025, Grudzień13 - 7
- 2025, Listopad7 - 2
- 2025, Październik7 - 2
- 2025, Wrzesień10 - 3
- 2025, Sierpień9 - 8
- 2025, Lipiec10 - 31
- 2025, Czerwiec4 - 8
- 2025, Maj15 - 31
- 2025, Kwiecień12 - 32
- 2025, Marzec11 - 28
- 2025, Luty1 - 5
- 2025, Styczeń1 - 4
- 2024, Grudzień5 - 29
- 2024, Listopad4 - 25
- 2024, Październik14 - 86
- 2024, Wrzesień10 - 38
- 2024, Sierpień7 - 19
- 2024, Lipiec17 - 31
- 2024, Czerwiec1 - 4
- 2024, Maj17 - 71
- 2024, Kwiecień13 - 36
- 2024, Marzec13 - 56
- 2024, Luty7 - 30
- 2024, Styczeń2 - 6
- 2023, Grudzień3 - 14
- 2023, Listopad7 - 21
- 2023, Październik10 - 39
- 2023, Wrzesień12 - 72
- 2023, Sierpień14 - 96
- 2023, Lipiec10 - 40
- 2023, Czerwiec7 - 25
- 2023, Maj13 - 54
- 2023, Kwiecień11 - 50
- 2023, Marzec10 - 61
- 2023, Luty5 - 28
- 2023, Styczeń15 - 76
- 2022, Grudzień3 - 21
- 2022, Listopad5 - 27
- 2022, Październik9 - 43
- 2022, Wrzesień4 - 18
- 2022, Sierpień13 - 93
- 2022, Lipiec11 - 48
- 2022, Czerwiec5 - 24
- 2022, Maj15 - 70
- 2022, Kwiecień11 - 54
- 2022, Marzec12 - 77
- 2022, Luty8 - 40
- 2022, Styczeń8 - 39
- 2021, Grudzień9 - 54
- 2021, Listopad12 - 68
- 2021, Październik11 - 41
- 2021, Wrzesień10 - 47
- 2021, Sierpień13 - 53
- 2021, Lipiec13 - 60
- 2021, Czerwiec19 - 74
- 2021, Maj16 - 73
- 2021, Kwiecień15 - 90
- 2021, Marzec14 - 60
- 2021, Luty6 - 35
- 2021, Styczeń7 - 52
- 2020, Grudzień12 - 44
- 2020, Listopad13 - 76
- 2020, Październik16 - 86
- 2020, Wrzesień10 - 48
- 2020, Sierpień18 - 102
- 2020, Lipiec12 - 78
- 2020, Czerwiec13 - 85
- 2020, Maj12 - 74
- 2020, Kwiecień15 - 151
- 2020, Marzec15 - 125
- 2020, Luty11 - 69
- 2020, Styczeń17 - 122
- 2019, Grudzień12 - 94
- 2019, Listopad25 - 119
- 2019, Październik24 - 135
- 2019, Wrzesień25 - 150
- 2019, Sierpień28 - 113
- 2019, Lipiec30 - 148
- 2019, Czerwiec28 - 129
- 2019, Maj21 - 143
- 2019, Kwiecień20 - 168
- 2019, Marzec22 - 117
- 2019, Luty15 - 143
- 2019, Styczeń10 - 79
- 2018, Grudzień13 - 116
- 2018, Listopad21 - 130
- 2018, Październik25 - 140
- 2018, Wrzesień23 - 215
- 2018, Sierpień26 - 164
- 2018, Lipiec25 - 136
- 2018, Czerwiec24 - 137
- 2018, Maj24 - 169
- 2018, Kwiecień27 - 222
- 2018, Marzec17 - 92
- 2018, Luty15 - 135
- 2018, Styczeń18 - 119
- 2017, Grudzień14 - 117
- 2017, Listopad21 - 156
- 2017, Październik14 - 91
- 2017, Wrzesień15 - 100
- 2017, Sierpień29 - 133
- 2017, Lipiec26 - 138
- 2017, Czerwiec16 - 42
- 2017, Maj25 - 60
- 2017, Kwiecień20 - 86
- 2017, Marzec18 - 44
- 2017, Luty17 - 33
- 2017, Styczeń15 - 52
- 2016, Grudzień14 - 42
- 2016, Listopad18 - 74
- 2016, Październik17 - 81
- 2016, Wrzesień26 - 110
- 2016, Sierpień27 - 197
- 2016, Lipiec28 - 129
- 2016, Czerwiec25 - 79
- 2016, Maj29 - 82
- 2016, Kwiecień25 - 40
- 2016, Marzec20 - 50
- 2016, Luty20 - 66
- 2016, Styczeń16 - 52
- 2015, Grudzień22 - 189
- 2015, Listopad18 - 60
- 2015, Październik21 - 52
- 2015, Wrzesień27 - 38
- 2015, Sierpień26 - 37
- 2015, Lipiec29 - 42
- 2015, Czerwiec27 - 77
- 2015, Maj27 - 78
- 2015, Kwiecień25 - 74
- 2015, Marzec21 - 80
- 2015, Luty20 - 81
- 2015, Styczeń5 - 28
- 2014, Grudzień16 - 60
- 2014, Listopad27 - 37
- 2014, Październik28 - 113
- 2014, Wrzesień28 - 84
- 2014, Sierpień28 - 58
- 2014, Lipiec28 - 83
- 2014, Czerwiec26 - 106
- 2014, Maj25 - 88
- 2014, Kwiecień24 - 75
- 2014, Marzec18 - 133
- 2014, Luty17 - 142
- 2014, Styczeń13 - 68
- 2013, Grudzień21 - 115
- 2013, Listopad23 - 102
- 2013, Październik22 - 64
- 2013, Wrzesień28 - 108
- 2013, Sierpień18 - 66
- 2013, Lipiec30 - 95
- 2013, Czerwiec30 - 79
- 2013, Maj30 - 55
- 2013, Kwiecień29 - 81
- 2013, Marzec16 - 39
- 2013, Luty19 - 62
- 2013, Styczeń9 - 18
- 2012, Grudzień22 - 62
- 2012, Listopad22 - 19
- 2012, Październik20 - 8
- 2012, Wrzesień25 - 6
- 2012, Sierpień2 - 3
- 2012, Lipiec14 - 4
- 2012, Czerwiec26 - 14
- 2012, Maj23 - 24
- 2012, Kwiecień26 - 23
- 2012, Marzec27 - 20
- 2012, Luty21 - 35
- 2012, Styczeń23 - 59
- DST 3.80km
- Teren 1.10km
- Czas 00:12
- VAVG 19.00km/h
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Piasty-Kołodziei
Czwartek, 22 listopada 2012 · dodano: 22.11.2012 | Komentarze 0
W ramach sprostowań Klubu Krzywego Koła od M. do serwisu na skróty po nową obręcz. Z powrotem bezrowerowo, a Merida spędza noc w rowerowym szpitalu. Ja też czuję się cokolwiek sponiewierany, więc chwila nierowerowego wytchnienia wszystkim dobrze zrobi. Kategoria 1. Only Uć
- DST 23.10km
- Czas 01:09
- VAVG 20.09km/h
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
OPACZNOŚĆ czuwa nade mną
Wtorek, 20 listopada 2012 · dodano: 20.11.2012 | Komentarze 2
Miałem cichą nadzieję, że Tydzień Pecha za mną... a gdzie tam!Pojechałem sobie od M. do p. na P. z wiatrem, bez odsłuchu i z sakwami w połowie pustymi (zaś w połowie pełnymi). Tu jeszcze jakciemoge.
Ponieważ P. rozkopana, a objazd dla rowerów woła o pomstę do nieba (nie dalej jak dziś w nocy parę godzin na pewnym forum rowerowym przedyskutowałem na ten konkretnie temat), więc z p. na P. jadę sobie z sensem, czyli nie objazdem i legalnie, czyli nie po rozkopach, gdzie zakaz rowerów. Jadę sobie zatem Nawrot, skręcam w Kilińskiego, tu - jak zwykle o tej porze - korek. więc zgodnie z przepisami omijam ów korek prawą stroną, zmienia się przy Piłsudskiego na zielone wprost, jadę wprost - i w tym momencie widzę, że auto, które niby jedzie tak jak ja, a będące z mojej lewej jakieś 0,5 metra ode mnie, nagle skręca w prawo wprost na mnie! Wiedząc, co się zdarzy za chwilę (jestem bez szans uniku), dociskam pedały na max, skręcam w prawo i już lecę pięknym szczupakiem. Taaaka ryba - pięciometrowa.
Leżę. Leżę i paczam, co też ten srebrny stwór zamierza dalej ze mną poczynić. Na szczęście przystanął.
Skoro już mnie nie chce pożreć, zbieram i kolekcjonuję swoje i rowerowe części i nawet widzę, że na szczęście rower cały (oprócz zaczepu przedniej lampki) i zdrowy! Ja (prawie) też! Niech żyją sakwy wypchane, które zamortyzowały uderzenie auta, a następnie upadek roweru!
Kierowca jest pełen skruchy, daje stówę(!) na nowe światełko, a ja się nie gniewam, bo leci mi z łokcia i nie mam czasu na ąę. W międzyczasie nie wiadomo skąd pojawia się nagle koleżanka Keltoi na rowerze z dawien dawna nie widziana i mi opatruje chusteczką stłuczenie. Co za zbiegi wszelkich okoliczności!
Próbujemy tymczasowo jakoś umocować światełko, w końcu się to udaje (o opaczności opaczna - kalendarzykiem Masy Krytycznej! :D), chwilę gadamy - i w drogę! Ja z opadającym co chwila światełkiem, rosnącą bania na udzie etc. Jakoś dowlokłem do M.
Co jutro? ;>
Kategoria 1. Only Uć
- DST 23.90km
- Czas 01:09
- VAVG 20.78km/h
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć
Poniedziałek, 19 listopada 2012 · dodano: 19.11.2012 | Komentarze 2
Od M. do p. na P. i z P. na P. do M.Ponieważ P. na pierwszym odcinku rozkopana, więc jest zakaz wjazdu rowerów. Nie ma natomiast zakazu wjazdu pojazdów docelowych, riksz, pieszych, rolkarzy i Baby Jagi na miotle. Za to rowerzystom zgotowano dziurawy chodnik wzdłuż Kośc. i kontrapas będący drogą bez wylotu do kompletu.
Dzięki Panu Oficeru Od Roweru! :/
Z powrotem Nawrotem i Kilińskiego, bo kto by się tam chciał bawić w prowadzanie roweru, mój rower sam się dobrze prowadzi, a ja jestem od tego, żeby nim jeździć!
Wiatr słaby, sakwy lekkie, odsłuch nadal nieobecny. Może jutro?
A na koniec jeszcze do wygiętej felgi (chyba jednak będzie wymiana) dołączył grzegocząco-stuczący pedał. Przepraszam wszystkie pedały, jeśli poczuły się urażone tym stukaniem. I grzegotaniem. Ale to nie ja, to Merida :P
Kategoria 1. Only Uć
- DST 77.70km
- Teren 2.00km
- Czas 03:33
- VAVG 21.89km/h
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Sokolniki z mniam
Niedziela, 18 listopada 2012 · dodano: 18.11.2012 | Komentarze 2
Od M. via miasto, Smardzew, Dąbrówkę i Rosanów do Lasu na pyszności; z pyszności do M. via Dzierżązna koło Zgierza i Szczawin oraz bardziej opłotkowo.Wiatr słaby zazwyczaj z S; sakwy do Lasu lekkie, z powrotem z pysznościami, odsłuch nadal nieobecny.
Z pyszności wystąpiły: babka piaskowa, czekolada z orzechami, czekoladka z wiśnią w likierze, zupa brokułowa, ziemniaczki, kotletki z kurczęcia i pieczarek, surówka z warzyw wielu.
Lubię niedzielne obiadki! :)
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 31.20km
- Czas 01:31
- VAVG 20.57km/h
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Dzień Rupiecia 2
Sobota, 17 listopada 2012 · dodano: 17.11.2012 | Komentarze 2
Od M. Ofiarami i Młynkiem po komórkę macierzystą do serwisu zdechniętych komórek - niestety, nadal zdechnięta i kto wie, kiedy zdechniętychpowstanie... Potem do d. i z d. klasycznie do M. Po drodze zrobiło się ciemno i mgliście, co skończyło się niemiło: z naprzeciwka na małym mostku za Mileszkami mnie chwilowo oślepili, co poskutkowało wleceniem tylnym kołem w dziurdziołę potężną. Efekt: spłaszczona i skrzywiona obręcz... na szczęście bez kapcia tym razem. W ramach Klubu Krzywego Koła dociągnąłem jakoś do M. z obcierającym hamulcem (jakoś nie pomyślałem, żeby go odpiąć, widać w ciężkim szoku byłem), tu przy pomocy klucza francuskiego po zdjęciu opony i dętki nieco naprostowałem. Się okaże przy najbliższej rowerowej okazji z jakim skutkiem. Ale 3 awarie tylnego koła w trzy dni to już zakrawa na jakiś pech straszliwy :/Nadal bezsakwowo i nadal bez odsłuchu. Wiatr niezbyt silny, z SE.
Kategoria 1. Only Uć
- DST 26.10km
- Teren 0.60km
- Czas 01:18
- VAVG 20.08km/h
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć
Piątek, 16 listopada 2012 · dodano: 16.11.2012 | Komentarze 0
Od M. do p. na K. klasycznie; z p. na K. do M. nieco inaczej, ale w sumie podobnie.Prawie bez wiatru, całkiem bez sakw, a odsłuch nadal się serwisuje.
Kategoria 1. Only Uć
- DST 16.00km
- Teren 4.90km
- Czas 00:54
- VAVG 17.78km/h
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Nad Augustówkę i Olechówkę
Czwartek, 15 listopada 2012 · dodano: 15.11.2012 | Komentarze 0
Z lenistwa co do dalszych wypadów krótka wycieczka eksploracyjna w górne partie Augustówki i Olechówki:Od M. Ofiarami i Kotoniarską na Młynek, stąd trochę gruntami, trochę asfaltami: Bławatną, Ziomkową, Lodową, Techniczną, następnie tyłami EC-4 do Zakładowej, stąd skrótami do Olechowskiej, potem w prawo w okolice ujścia Augustówki do Olechówki, z powrotem przecinając Olechowską nad malownicze jeziorko na Olechówce, polami do Ofiar, kółeczko po okolicy Della i powrót jak cię mogę do M.
Wszystko bezsakwowo i bezplecakowo oraz bezodsłuchowo, bo odsłuch nadal w naprawie.
Wiatr z WSW, całkiem konkretny.
Kategoria 1. Only Uć
- DST 48.40km
- Teren 0.10km
- Czas 02:30
- VAVG 19.36km/h
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Dzień rupiecia...
Środa, 14 listopada 2012 · dodano: 14.11.2012 | Komentarze 0
...wszelkiego. A było to tak:Postanowiłem sprawić M. okazyjnie ramę do roweru - kolega BartStep się pozbywał. Więc pojechałem od M. doń na ul. Tramwajową. Nabyłem ramę i trochę starego osprzętu do ewentualnego wykorzystania. W dalszych planach miałem zajrzeć do Piasty doradzić się, co można z tym dalej zrobić i ile by kosztowało doprowadzenie tego wszystkiego do stanu, który można by określić działającym rowerem ;) Niestety, po drodze złapałem gumę. Dotoczyłem Meridę do Piasty, kupiłem nową dętkę, poradziłem się co i jak - i dalej w drogę w ramach rupieciowania - do serwisu dla zdechłych komórek na Widzewie. Tam mi powiedziano, że mam się udać na dawny Rynek Leonhardta. Niestety, w drodze na ów rynek kolejny kapeć! :/ Powrót z gratem-Meridą i częściami rowerowymi autobusem MPK do M., tu już samodzielne łatanie nowiutkiej dętki... okazało się, że koło zostało przebite przez ćwierć zszywki!! Od M. na abarot na miasto do serwisu zdechłych komórek na rynku - i z powrotem na Widzew, tym razem odebrać z pociągu oscypek wcześniej zasygnalizowany.
Dzień doprawdy męczący - a po moim majstrowaniu wprawdzie koło działa bez zarzutu, ale za to przerzutkom coś się kompletnie rozregulowało. Ech, nie ma to jak rowerowy urlop w mieście......
Kategoria 1. Only Uć
- DST 85.10km
- Teren 10.30km
- Czas 04:19
- VAVG 19.71km/h
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć, Obwodnica i Opłotki
Wtorek, 13 listopada 2012 · dodano: 13.11.2012 | Komentarze 0
Z okazji wolnego dnia: od M. do d. klasycznie, potem do starej p. po jeden zaległy papierek - i w (prawdziwą) drogę!Na początek przebiłem się przez miasto trochę opłotkowo via Lublinek i Rudą - i za Ikeą nowym łącznikiem Chocianowic wyskoczyłem na klu programu: nową obwodnicę Pabianic. Postanowiłem sprawdzić, na ile uda się ją pokonać drogami technicznymi. I tak:
-od Ikei do Dobrzynki jest asfaltówka po stronie północnej - kończy się niczym tuż przed rzeczką - konieczność zjechania wcześniej na wiadukcie Rypułtowickiej. Ja nie zjechałem, tylko przez błoto grożące utopieniem roweru przedarłem się do młyna Jochim i dalej gruntówką do torów kolejowych.
-od torów pod obwodnicą do przejazdu kolejowego i dalej przez Szynkielew III do Górki Pabianickiej asfaltami
-od Górki w kierunku wschodnim ponownie w stronę obwodnicy - tuż przed wiaduktem nad nią po stronie zachodniej zaczyna się kolejny odcinek asfaltówki technicznej, wyprowadzającej na Szynkielew II - tam: słynny krzywy wiadukt, od paru dni oficjalnie nazwany Błędnikiem.
-z Szynkielewa II ponownie stroną północno-zachodnią trasy do Piątkowiska - przed samą wsią brak 200 metrów asfaltu
-w Piątkowisku przeskok na drugą stronę trasy - asfaltówka niemal do skraju Lasu Pobłociszewskich, potem wiadukt znów na drugą stronę i za kawałek już kręta droga, a potem zwykła ścieżka leśna +/- wzdłuż płotu ekspresówki. Na południowym skraju lasu ponownie asfalt do wiadukltu nad trasą w Wincentowie
-Wiaduktem przeskoczyłem na południową stronę trasy, podjechałem w stronę Chechła kilkaset metrów - a tam malowniczy stawek z dwoma łabędziami!
-powrót do wiaduktu i dalej południową stroną trasy - początkowo asfalt, potem gruntówa przez las
-na północnym skraju lasu przeskok na drugą stronę ekspresówki - początkowo asfaltowa droga techniczna kończąca się ślepo, więc przebicie do Piątkowiska gruntówką
-z Piątkowiska ponownie południową stroną trasy - do drogi Górka Pabianicka-Piątkowisko asfalt, potem gruntówka, a potem trasa ekspresówki odbiegła na północ, a ja, z braku technicznej - via Szynkielew i (tu ponownie asfalt), a następnie na północ wzdłuż torów asfaltem i w prawo na młyn Jochim (ponownie grunty)
-z młyna, wiedząc o braku mostu technicznego na ekspresówce, starym brukiem i gruntami do Rypułtowickiej. Tam nadal próbowałem lecieć południową stroną ekspresówki - niestety, asfaltowa techniczna kończy się po kilkuset metrach rozbabranym 'kartofliskiem'. Powrót do Rypułtowickiej - i dalej północną stroną ekspresówki w stronę Ikei. Tuż przed Ikeą techniczna kończy się...trawnikiem. Echhh.
-a spod Ikei okolicami wyścigów na Rudej, potem nad Stefańskiego i Popiołami do Starowej Góry, a potem to już całkiem opłotkami jak zwykle, gdy wracam z p. na L. do M.
Podsumowanie: trzeba się nieźle nagimnastykować korzystając z dróg technicznych, ale nie licząc dwóch odcinków (Rypułtowice - młyn Jochim - Szynkielew i Las Pobłociszewskich) całość można przejechać, zmieniając strony ekspresówki swieżutkim, równiutkim asfaltem, czego zawsze sobie można życzyć :) (czasem zapaćkanym błotem z pola i kamyczkami).
Sakwy lekkie, wiatr umiarkowany z W lub NW - momentami nieco męczący, odsłuch przez połowę trasy (Primus, Komeda) - a potem komórka wysiadła i dotąd nie wiadomo dlaczego...
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 138.70km
- Teren 1.90km
- Czas 05:59
- VAVG 23.18km/h
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Wawa ze zniczami
Niedziela, 11 listopada 2012 · dodano: 11.11.2012 | Komentarze 2
Wycieczka najklasyczniejszą trasą na podwarszawski cmentarz i do Warszawy Zachodniej, skąd powrót PKP do miasta Uć.Etap 1: od M. via Eufeminów (tu nieco skrótowania gruntami), Brzeziny, Kołacin(ek) do przystanku PKS Kotulin (km 29,5 - 1 h 13 min.). Wiatr umiarkowany tylny i tylno-boczny, zdecydowanie korzystny. Postój pięciominutowy i w drogę!
Etap 2: Kotulin-Łyszkowice-Bełchów-Nieborów (km 30,7 - 1h 12 min.). Wiatr równie korzystny (zwłaszcza do Łyszkowic), a że górki i generalnie z górki, to i nawet jeszcze lepsza średnia niż na etapie pierwszym. Przejazd nad A2 strasznie błotnisty, masakra, po co ja czyściłem wczoraj Meridu? Postój (pod nieborowską Białą Damą) tym razem 10 minut.
Etap 3: Nieborów-Bolimów-Czerw.Niwa-Szymanów (km 23,7 - 1 h). Mimo bardziej bocznego wiatru nadal leciało się jak po maśle, choć już plaskato, więc premii czasowych górskich na tym etapie już nie było.
Etap 4: Szymanów-Kaski-Błonie (km 19,2 - 50 min.). I nagle: bach! Energię odcięło! Tak diametralnie, że boczny wiatr zaczął być coraz gorszym koszmarem, prawie cała tabliczka czekolady pożarta nie zdała się na zbyt wiele - co tu robić? Nic - wlec się... Postój w Błoniu aż 15 minut, ale za to trąbiła dęta strażacka z okazji święta. A propos dęty: z opony wyciągnąłem pięciomilimetrową ostrą blaszkę - cud, że nie skapciał rower, na szczęście wbiła się w najgrubszą część bieżnika :]
Etap 5: Błonie-Rokitno-Płochocin (km 8,6 - 23 min.). Energii starczyło na 8,6 km... W środku niczego zeżarłem ostatnie kostki czekolady, dwa ostatnie tik-taki i dopiłem picie. Wiatr nieco osłabł, za to skręcił na przednio-boczny, co w zaistniałym stanie rzeczy sprawiło, że wleczenie osiągnęło punkt, gdy na plaskatej drodze prędkość spada poniżej 20 km/h :/ Postój trwał 7 minut.
Etap 6: Płochocin-Domaniew(ek)-Pruszków-Duchnice-Konotopa-Bronisze-cmentarz (11,3 km - 33 min.). Energii nadal jak na lekarstwo, ale teren podwarszawski, więc sporo zabudowy osłaniającej od wiatru, za to po drodze 3 strome wiadukty, na które trzeba było wjechać. Na koniec trochę gruntów. Na cmentarzu godzinna regeneracja ;)
Etap 7: Cmentarz-Mory-Warszawa (10,5 km - 34 min.). Wjazd do stolicy już o zmroku ul. Połczyńską - obyło się omal bez ścieżek rowerowych. Z Warszawy Zachodniej PKP na Widzew. Po drodze policzyłem, że być może uda się zmieścić w 6h całości efektywnej jazdy, stąd:
Etap 8: Widzew-M. Czasówka mimo zmordowania - i to przeważnie ścieżkami rowerowymi, bo akurat tak się światła poukładały (5,2 km - 14 min.)
No i co? No i 5 h 59 minut, tadam!
W odsłuchu po drodze mnóstwo, a sakwy do cmentarza zazniczone, potem już pustsze.
Kategoria 3. Setuchna to już cóś!, 8. Szybka Wawa



