Info
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
Zaliczone rowerowo gminy:
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec3 - 0
- 2026, Maj10 - 1
- 2026, Kwiecień11 - 0
- 2026, Marzec13 - 0
- 2026, Luty3 - 0
- 2025, Grudzień13 - 7
- 2025, Listopad7 - 2
- 2025, Październik7 - 2
- 2025, Wrzesień10 - 3
- 2025, Sierpień9 - 8
- 2025, Lipiec10 - 31
- 2025, Czerwiec4 - 8
- 2025, Maj15 - 31
- 2025, Kwiecień12 - 32
- 2025, Marzec11 - 28
- 2025, Luty1 - 5
- 2025, Styczeń1 - 4
- 2024, Grudzień5 - 29
- 2024, Listopad4 - 25
- 2024, Październik14 - 86
- 2024, Wrzesień10 - 38
- 2024, Sierpień7 - 19
- 2024, Lipiec17 - 31
- 2024, Czerwiec1 - 4
- 2024, Maj17 - 71
- 2024, Kwiecień13 - 36
- 2024, Marzec13 - 56
- 2024, Luty7 - 30
- 2024, Styczeń2 - 6
- 2023, Grudzień3 - 14
- 2023, Listopad7 - 21
- 2023, Październik10 - 39
- 2023, Wrzesień12 - 72
- 2023, Sierpień14 - 96
- 2023, Lipiec10 - 40
- 2023, Czerwiec7 - 25
- 2023, Maj13 - 54
- 2023, Kwiecień11 - 50
- 2023, Marzec10 - 61
- 2023, Luty5 - 28
- 2023, Styczeń15 - 76
- 2022, Grudzień3 - 21
- 2022, Listopad5 - 27
- 2022, Październik9 - 43
- 2022, Wrzesień4 - 18
- 2022, Sierpień13 - 93
- 2022, Lipiec11 - 48
- 2022, Czerwiec5 - 24
- 2022, Maj15 - 70
- 2022, Kwiecień11 - 54
- 2022, Marzec12 - 77
- 2022, Luty8 - 40
- 2022, Styczeń8 - 39
- 2021, Grudzień9 - 54
- 2021, Listopad12 - 68
- 2021, Październik11 - 41
- 2021, Wrzesień10 - 47
- 2021, Sierpień13 - 53
- 2021, Lipiec13 - 60
- 2021, Czerwiec19 - 74
- 2021, Maj16 - 73
- 2021, Kwiecień15 - 90
- 2021, Marzec14 - 60
- 2021, Luty6 - 35
- 2021, Styczeń7 - 52
- 2020, Grudzień12 - 44
- 2020, Listopad13 - 76
- 2020, Październik16 - 86
- 2020, Wrzesień10 - 48
- 2020, Sierpień18 - 102
- 2020, Lipiec12 - 78
- 2020, Czerwiec13 - 85
- 2020, Maj12 - 74
- 2020, Kwiecień15 - 151
- 2020, Marzec15 - 125
- 2020, Luty11 - 69
- 2020, Styczeń17 - 122
- 2019, Grudzień12 - 94
- 2019, Listopad25 - 119
- 2019, Październik24 - 135
- 2019, Wrzesień25 - 150
- 2019, Sierpień28 - 113
- 2019, Lipiec30 - 148
- 2019, Czerwiec28 - 129
- 2019, Maj21 - 143
- 2019, Kwiecień20 - 168
- 2019, Marzec22 - 117
- 2019, Luty15 - 143
- 2019, Styczeń10 - 79
- 2018, Grudzień13 - 116
- 2018, Listopad21 - 130
- 2018, Październik25 - 140
- 2018, Wrzesień23 - 215
- 2018, Sierpień26 - 164
- 2018, Lipiec25 - 136
- 2018, Czerwiec24 - 137
- 2018, Maj24 - 169
- 2018, Kwiecień27 - 222
- 2018, Marzec17 - 92
- 2018, Luty15 - 135
- 2018, Styczeń18 - 119
- 2017, Grudzień14 - 117
- 2017, Listopad21 - 156
- 2017, Październik14 - 91
- 2017, Wrzesień15 - 100
- 2017, Sierpień29 - 133
- 2017, Lipiec26 - 138
- 2017, Czerwiec16 - 42
- 2017, Maj25 - 60
- 2017, Kwiecień20 - 86
- 2017, Marzec18 - 44
- 2017, Luty17 - 33
- 2017, Styczeń15 - 52
- 2016, Grudzień14 - 42
- 2016, Listopad18 - 74
- 2016, Październik17 - 81
- 2016, Wrzesień26 - 110
- 2016, Sierpień27 - 197
- 2016, Lipiec28 - 129
- 2016, Czerwiec25 - 79
- 2016, Maj29 - 82
- 2016, Kwiecień25 - 40
- 2016, Marzec20 - 50
- 2016, Luty20 - 66
- 2016, Styczeń16 - 52
- 2015, Grudzień22 - 189
- 2015, Listopad18 - 60
- 2015, Październik21 - 52
- 2015, Wrzesień27 - 38
- 2015, Sierpień26 - 37
- 2015, Lipiec29 - 42
- 2015, Czerwiec27 - 77
- 2015, Maj27 - 78
- 2015, Kwiecień25 - 74
- 2015, Marzec21 - 80
- 2015, Luty20 - 81
- 2015, Styczeń5 - 28
- 2014, Grudzień16 - 60
- 2014, Listopad27 - 37
- 2014, Październik28 - 113
- 2014, Wrzesień28 - 84
- 2014, Sierpień28 - 58
- 2014, Lipiec28 - 83
- 2014, Czerwiec26 - 106
- 2014, Maj25 - 88
- 2014, Kwiecień24 - 75
- 2014, Marzec18 - 133
- 2014, Luty17 - 142
- 2014, Styczeń13 - 68
- 2013, Grudzień21 - 115
- 2013, Listopad23 - 102
- 2013, Październik22 - 64
- 2013, Wrzesień28 - 108
- 2013, Sierpień18 - 66
- 2013, Lipiec30 - 95
- 2013, Czerwiec30 - 79
- 2013, Maj30 - 55
- 2013, Kwiecień29 - 81
- 2013, Marzec16 - 39
- 2013, Luty19 - 62
- 2013, Styczeń9 - 18
- 2012, Grudzień22 - 62
- 2012, Listopad22 - 19
- 2012, Październik20 - 8
- 2012, Wrzesień25 - 6
- 2012, Sierpień2 - 3
- 2012, Lipiec14 - 4
- 2012, Czerwiec26 - 14
- 2012, Maj23 - 24
- 2012, Kwiecień26 - 23
- 2012, Marzec27 - 20
- 2012, Luty21 - 35
- 2012, Styczeń23 - 59
Wpisy archiwalne w kategorii
2. Opłotki, czyli mniej niż seta
| Dystans całkowity: | 45728.09 km (w terenie 1757.15 km; 3.84%) |
| Czas w ruchu: | 1930:34 |
| Średnia prędkość: | 23.69 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 62.80 km/h |
| Suma podjazdów: | 153846 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 184 (102 %) |
| Maks. tętno średnie: | 172 (93 %) |
| Suma kalorii: | 894931 kcal |
| Liczba aktywności: | 1035 |
| Średnio na aktywność: | 44.18 km i 1h 51m |
| Więcej statystyk | |
- DST 66.21km
- Teren 1.76km
- Czas 02:39
- VAVG 24.98km/h
- VMAX 45.97km/h
- Temperatura 20.0°C
- Kalorie 2829kcal
- Podjazdy 348m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Powitać Setkę - z przygodami
Piątek, 8 września 2017 · dodano: 08.09.2017 | Komentarze 9
Nareszcie, po tygodniu okropieństw pogodowych zaświecił z rana kawałek słonka, więc zamiast piechotą, albo jakimś środkiem masowego rażenia, ruszyłem rowerem do p.Po południu miałem trochę czasu - a że dziś właśnie startowała jubileuszowa, bo już dziesiąta Setuchna http://www.skpb.lodz.pl/index.php/my-w-lodzi/setka-po-lodzku/x-rajd-dlugodystansowy-setka-po-lodzku-zapowiedz.html, na której to co roku ongi bywałem, no to postanowiłem podjechać na start przywitać się z dawno lub mniej dawno nie widzianymi znajomymi pieszochodami. Niebagatelną rolę w owej wiekopomnej decyzji odegrał fakt, iż moja firma objęła patronatem tegoroczną imprę, więc przy okazji też troszkę służbowych fotek należało uczynić.
Tak więc o 16.00 pomknąłem na start do Wiączynia - ale żeby nie było krótko i nudno - pętelkując aż niemal na Stryjków. Nudno, jak się wkrótce okazało - nie było ani trochę - ale o tym za chwilę.
Trasa popołudniowa:
https://mysports.tomtom.com/service/webapi/v2/activity/perm_yR_-RXd8fIwpcr3tD31JkmaJvwXcGZDa_Ga6smzjMquZk4SbYZykDn4fSGWT19zNx6TT3knuur2QVl54_5MVXw?format=html
Do okolic rzeczonego Stryjkowa, po przedarciu się przez miejskie korki jechało się wyśmienicie, bo z dość silnym wiatrem z SW. Po drodze jedna niezbyt udana przygoda: na zjeździe, przy ca 40 km/h, gdy mijałem zaparkowany na pasie awaryjnym samochód, ten postanowił włączyć się do ruchu - i to zawracając. W ostatniej chwili hamując odbiłem w prawo na właśnie przed sekundą przez ów pojazd opuszczony pas - ale przez chwilę było gorąco!
Znacznie przyjemniejsza przygoda spotkała mnie na wiadukcie nad autostradą A1 - dostrzegłem kolarza robiącego sobie postój. Po podjechaniu bliżej okazało się, że to nie kto inny jak słynny MrScott! (kto ma facebooka, ten wie, kto nie ma - to może go znaleźć tu: http://www.bikestats.pl/rowerzysta/1960Dziki). Pogadaliśmy miło ze 3 chwile, fotnęlismy wspólne zdjęcie - i ruszyłem dalej, bo mnie czas już trochę gonił. Zaczęło się też ostrzejsze rypanie pod wiatr, który na szczęście stopniowo słabł był.
Kolejna, tym razem znów niemile samochodziarska przygoda spotkała mnie na skrzyżowaniu koło Brzezin, gdy przejeżdżałem na drugą stronę ruchliwej szosy - akurat było pusto, stało tylko na poboczu kawałeczek dalej jakieś auto. I gdy miałem je ze swej lewej strony, nagle dało wsteczny, a jego tył zaczął szturmować mój lewy bok! W ostatniej chwili cisnąłem w pedał i o centymetry pan nieuważny minął mój tylny odblask i koło... i dalej sobie pognał na wstecznym - poboczem. A Mery się wywróciła, bo się gibnęła (ja nie, zeskoczyłem zgrabnie) i siodełko się trochę zwichrowało od walnięcia w ziemię. Już mi się nawet tego wstecznictwa umysłowego nie chciało ganiać... wyprostowałem siodełko i pojechałem dalej.
Do Wiączynia dotarłem po 18.00 - gadki, fotki z organizatorami marszu i znajomymi uczestnikami - i po godzinie rozpocząłem powrót. Tymczasem zrobiła się nieprzyjemna pora: zmierzch, latarnie w mieście jeszcze nie włączone, a auta oślepiające na długich, co przy kropelkach, które biorą me oczęta sprawia, że jechałem jakby we mgle i nawierzchni za dobrze nie widziałem.
Wszystko szło gładko do momentu, gdy podjeżdżając pod dom chciałem ominąć bezpiecznie 3 dziewoje, ale zapomniałem przy tym o pewnej zatoczce wgłębionej za pomocą krawężnika 15 cm poniżej poziomu jazdy.
Łubudu! - i tym razem też nie fiknąłem, ale opony tak zaszorowały bokiem o krawędź krawężnika, że przez chwilę sądziłem, że je rozciąłem.
Dziewoje były wyrozumiałe (nie chichrały się zbytnio;), a ja na dziś mam przygód za cały niejeżdżony tydzień dosyć! ;P
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 41.85km
- Teren 1.08km
- Czas 01:37
- VAVG 25.89km/h
- VMAX 44.28km/h
- Temperatura 31.0°C
- Kalorie 1798kcal
- Podjazdy 271m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć, a potem DoKlęSk
Wtorek, 29 sierpnia 2017 · dodano: 29.08.2017 | Komentarze 4
Rano klasycznie do p., a po południu mając dość 8h siedzenia i gapienia się w monitor oraz korzystając z miłej pogody (bardzo ciepło, ale w granicach przyzwoitości oraz słabiuśki wiatr z SE) mniejsza wersja pętelki na S - tym razem via Dobra, Klęk i Skotniki, więc można określić ten wariant jako Drogę DoKlęSk. Jechało się jednak wyśmienicie (mimo dużego w tygodniu ruchu na Stryjkowskiej - nawet fajnie tiry "zasysały" podbijając dodatkowo prędkość na zjazdach, a pomagając na podjazdach) - powrót przez Las Łagiewnicki - wreszcie po wichurze przecięli skrót do dolnego stawu od Łagiewnickiej, więc mogłem go rowerowo-licznikowo wymierzyć, żeby za każdym razem już nie musieć sprawdzać do statystyk, ile to z tamtej strony terenu wychodzi.Chwila nad stawem w przyjemnym chłodnym półcieniu - i nieco pokrętnie, by jeszcze coś tam dokręcić - powrót do domu.
Popołudniowa droga DoKlęSk: https://mysports.tomtom.com/service/webapi/v2/activity/perm_57GrMquknxD4owvXUHWxY0SmZ3ZWcVAr871MPTpFirYSYHJpRoMGtVdGt9grVId59AyxHw_mRCqGwqIidGGusA?format=html
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 45.08km
- Teren 0.70km
- Czas 01:40
- VAVG 27.05km/h
- VMAX 42.84km/h
- Temperatura 19.0°C
- Kalorie 1933kcal
- Podjazdy 266m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Czasówkopodobna pętelka S-6
Niedziela, 20 sierpnia 2017 · dodano: 20.08.2017 | Komentarze 3
Pogoda wyśmienita: bez oślepiającego słońca, bez wyciskającego ostatnie rzygi wiatru, bez powodującego migotanie wszystkiego (a nie tylko przedsionków i światełka w lodówce) upału - więc z braku więcej niż 2h szybki myk nową opcją stałej pętelki na Stryków i inne eS-y - by było ciekawiej rozbudowałem pętelkę od wschodu o Cesarkę, a od zachodu - o Dąbrówkę Marianka ;DA że ominąłem Samotnika ze Scottnikami - więc wyszła S-6.
Wszystko było gładkie i w kwiatkie dopóki znów nie wpadłem na pomysł przejechania przez zdemolowany przez wichurę 10 dni temu Las Łagiewnicki. W swej naiwności sądziłem, że Leśnictwo Miejskie, czyli gospodarz lasu usunęło chociaż na głównych alejkach (tych wyżwirowanych) drzewa, lub chociaż je przeciął na szerokość, powiedzmy, roweru.
Otóż nie.
Zatrzymałem więc wszystkie moje endy-mendy (link do trasy do tego momentu: https://mysports.tomtom.com/service/webapi/v2/activity/perm_UhOV624EImbnkCBqJX0PYXCX2vI6PrtWHuMwv3ku1ta4lfVuXhWeEd-dwxkDsIi4y6g-_S-P5fgF9P3xzWIyvw?format=html), zdjąłem licznik, włączyłem opcję "spacer" - i tak z rowerem pieszo przedarłem się przez to, przez co musiałem, by znaleźć się nad Arturówkowym Stawem.
A stąd znów rowerowo (po włączeniu endów-mendów rowerowych) do domu. I w ten oto praktyczny sposób średnia 27+, wyśmienita jak na starą Góralkę - obroniona, a miesięczna beznadziejna - znacząco poprawiona :)
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 50.45km
- Teren 1.35km
- Czas 01:57
- VAVG 25.87km/h
- VMAX 40.93km/h
- Temperatura 33.0°C
- Kalorie 2138kcal
- Podjazdy 256m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Z Jamboru
Wtorek, 15 sierpnia 2017 · dodano: 15.08.2017 | Komentarze 4
Przed południem spacerowe 8 z hakiem km po lasach - znaleziono tylko 30 kurek - i to tylko na działce. To resztki z poprzedniego wysypu - ostatnio było za sucho i za gorąco.A popołudniu opcją bardziej asfaltową niż dzień wcześniej do domu - wg prognoz wiatr miał być od S do SE, a więc w ogólnym rozrachunku tylny do bocznego. A ten, owszem, najpierw był nawet z S, ale czym bardziej odbijałem na E (trasa biegnie wszak łukiem), tym bardziej robił się SE, E... w końcu nawet NE! - i przybierał na sile. Więc na koniec jeszcze solidnie zmęczył i popsuł średnią oscylującą na 3/4 trasy wokół 26,5-26,9. Do tego zrobiło się gorąco, a w sakwie resztki coli, więc mnie pod koniec wręcz odcięło.
Takie życie.
- DST 52.24km
- Teren 2.39km
- Czas 02:02
- VAVG 25.69km/h
- VMAX 44.71km/h
- Temperatura 29.0°C
- Kalorie 2235kcal
- Podjazdy 219m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Jamboru
Poniedziałek, 14 sierpnia 2017 · dodano: 14.08.2017 | Komentarze 2
Trasa klasyczna z pętelką wokół Bielicowego Stawu i bardziej asfaltową końcówką niż najkrótszym dziurawym skrótem. Nad stawem nadal powalone po burzy brzozy :(Miało zaś być z sympatycznym, niezbyt silnym wiatrem z N i NE, ale, jak to po raz kolejny stwierdzam: przy apogeum wyżowej pogody wiatr wieje słabo, ale jakby dociska, więc jechało się kiepściutko - jak to mawiają różne Małysze "nie było noszenia". Plus ciężkie sakwy z zaopatrzeniem działkowym.
- DST 40.78km
- Teren 1.36km
- Czas 01:37
- VAVG 25.22km/h
- VMAX 41.11km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 1735kcal
- Podjazdy 268m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Pętelka Dobylegdzie z wiatrołomami i obiecaną niespodzianką
Niedziela, 13 sierpnia 2017 · dodano: 13.08.2017 | Komentarze 5
Klasyczne Dobylegdzie trochę podreperować nadwątloną średnią - a żeby nie było skrajnie nudno - nowa wersja pętelki S8, czyli S-Zaledwie-3.Trasa: Uć-Dobra-Zelgoszcz-Swędów-Szczawin-Jeżewo-Dąbrówka Marianka-Smardzew-Łagiewniki Nowe-Uć.
Na koniec wpadłem na pomysł, aby sprawdzić długość skrótu do Arturówkowych Stawów od zachodu - ale niestety po ostatniej burzy na przestrzeni ok. 800 m musiałem przenosić rower chyba z 6 razy - powalone drzewa skutecznie zatarasowały przejazd, więc z dokładnych pomiarów nici :(
Wiatr chwilami silniejszy z NW sprawił, że 2/3 trasy bardziej przeszkadzał niż pomagał, więc w związku z tym faktem oraz wiatrołomami średnia nie wyszła taka, jaka wyjść miała.
A teraz niespodzianka - obiecany film z Nogawek. Polubiajcie, subskrybujcie - i czekajcie na kolejne pogorszenie meridowej średniej: będzie to niechybny znak, że kolejne odcinki w drodze! ;p
https://www.youtube.com/watch?v=Ga5X3eYDn_0&feature=youtu.be
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 20.40km
- Teren 7.07km
- Czas 01:16
- VAVG 16.11km/h
- VMAX 37.08km/h
- Temperatura 30.0°C
- Kalorie 873kcal
- Podjazdy 89m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Kręcenie w Nogawkach
Wtorek, 8 sierpnia 2017 · dodano: 08.08.2017 | Komentarze 15
Dziś, jak niezwykle - rowerowa praca w terenie.Osoby dramatu* (albo komedii*) - na rowerach: ja i Dyrektor Marek *ze względu na (póki co jedyny) efekt końcowy - czyli dramatyczną średnią
Inne postaci: Paweł Kamerzysta, Trójosobowa Kamanda Dronowa (i inni)
A było to tak:
Rankiem jak zwykle ruszyłem Meri -ale nie do p., tylko na umówione miejsce, dokąd podjechał Dyrektor Marek autem z bagażnikiem rowerowym, na którym już dyndała jego góralka. Doczepiliśmy Meridę i pojechaliśmy w teren kręcić scenki do filmu promującego Uckie Pagórki i Skansen Nogawkowy.
A oto dalsze punkty programu (odcinki pomiędzy nimi pokonaliśmy samochodowo):
1. na granicy miasta Uć i parku krajobrazowego dobił do nas swym autem Kamerzysta Paweł. Tu kręciliśmy rowerowe scenki wyjazdu z miasta (chyba z 7x to samo);
2. przy dworku w Byszewach, panoramie kościoła Mariawitów w Lipce oraz pod drewnianym kościółkiem w Niesułkowie - kręcenie niby z roweru, choć tak naprawdę tylko przez okno samochodu;
3. szybkie kręcenie (kamerą) piesze przy wyjeździe z parku w Woli Cytrusowej
4. wjazd (znów rowerowo) do Nogawek - i na teren skansenu.
A potem zaczęły się jazdy po piaszczysto-okropnej i miejscami kamienistej dróżce polnej - mnie wytelepało, moje semi-slicki co rusz ryły w piachu etc. - wszystko w pełnym słońcu z 1,5 h - 500 m w jedną stronę, kilometr w drugą - i tak kilka(naście?) razy w te i nazad. No pięknie.
W międzyczasie jakaś pańcia cofając na parkingu skansenowym przywaliła w drzwi auta naszego Kamerzysty Piotra - potem się okazało, że to synowa szefowej ośrodka. Po prostu cyrk na wielu kółkach.
W międzyczasie kolejnym przyjechała umówiona ekipa z dronem - i znów to samo w jedną i drugą stronę, ale kręcenie z drona.
Jak już wszystko skręciliśmy (trwało to łącznie ze 3h) - jeszcze dwa wywiady przed kamerą: z szefową skansenu i z umówionym wcześniej aktorem - panem Wątrobą, który przyjechał tu po raz pierwszy. Udzielił wywiadu jako anonimowy turysta ;)
A potem jeszcze obiad w miejscowej karczmie (na koszt skansenu - ale w końcu robiliśmy ten filmik również dla nich!) - zjadłem, co następuje: chłodnik (mniam na taki upał! - udało mi się wyżebrać ostatnią porcję!), nieco skurczoną pierś z zapiekłymi ziemniaczkami i bukietem (surówek) oraz cytronetę.
A potem jeszcze trzeba było całość ośrodka z aparatem obleźć i fotki służbowo porobić. Była tam m.in. Krowa Matylda.
Grubo po 17.00 wsiedliśmy z Dyrektorem Markiem do jego auta (zaczepiwszy wcześniej rowery na bagażnik) - i wróciliśmy do Uci - a ostatni odcinek (od Dyrektora) jeszcze przerowerowałem, rozpaczliwie próbując ratować resztki średniej. Sobie można wyobrazić (a raczej nawet nie!), co by było bez tego kawałka, gdzie prawie 5km pokonałem (częściowo pod wyjątkowo dziś silny wiatr) w niecałe 11 minut - dla średnizny ratowania rzuciłem się jak orzeł (czy cośtam)...
Uff, co za intensywny dzień. A to dopiero pierwszy z planowanego cyklu filmików do skręcenia! :D
Efekty jak już będą zmontowane przez profesjonalną ekipę - wrzucić nie omieszkam.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 41.03km
- Teren 2.07km
- Czas 01:34
- VAVG 26.19km/h
- VMAX 44.42km/h
- Temperatura 38.0°C
- Kalorie 1727kcal
- Podjazdy 254m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Skwarno-charytatywne S8
Niedziela, 30 lipca 2017 · dodano: 30.07.2017 | Komentarze 12
Dziś Endziak Mondziak zbierał dodatkowo na cośtam pożytecznego, więc mimo przeraźliwego upału zwlokłem po południu zewłok i wynurzyłem się na zwykłą, kiedy brak innych pomysłów pętelkę na S (Sosnowiec-Stryjków-Smolice-Swędów-Szczawin-Samotnik-Smardzew-Scottniki) - czyli do klasycznego Bylegdzie.Do Swędowa (gdzie drogi połowa) jechało się mimo temperatury wyśmienicie, bo przeważnie z wiatrem i przeważnie z górki - dość powiedzieć, że bez zbytniego wysiłku pierwsze 20 km przejechałem w 39 min. i 34 s. (czyli ze średnią wynoszącą jakieś 30,34 km/h) - a to jak na staruszkę Merysię wynik godny odnotowania.
A potem (się oblałem) zaczęły się schody - dosłownie (trzeba było wtarabanić się na kolejne, zjechane wcześniej krawędzie Uckich Pagórków), jak i w przenośni: pod wiatr, pod słońce - i wreszcie trochę terenowych skrótów przez Łagiewnicki Las, by zaznać cienia.
Na koniec jeszcze Arturówkowe Stawy, gdzie stonka ludzka obsiadła dosłownie każdy metr terenu.
Trasa wyciśnięta w Source'ach (of course;), w wyposażeniu także nowa biodrówka z wczorajszych zakupów w Decathlonie. Bardzo wygodna, więc zadała egzamin na S(zóstkę;)
Dla nie wierzących w temperaturę - podaję tradycyjny link. Wartość mierzona jest na daszku w cieniu(!) - a ja 3/4 trasy robiłem w słonku, więc pewnie było jeszcze "weselej": http://www.bms.toya.net.pl/temperatura/30-dni-cien/#o
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 50.72km
- Teren 1.32km
- Czas 01:58
- VAVG 25.79km/h
- VMAX 39.78km/h
- Temperatura 33.0°C
- Kalorie 2158kcal
- Podjazdy 261m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Z Jamboru po trąbie
Niedziela, 23 lipca 2017 · dodano: 23.07.2017 | Komentarze 5
Już od rana pogodnego nastąpiło dziarskie zbieranie działkowych grzybów - w ostatecznym rozrachunku wyszły (nie wychodząc przy tym poza płot!) 272 kurki - i dwa wspomniane już kozaki. Po kolejnych 3 kwadransach obierania towarzystwa - pakowanie, mycie wężem działkowym Merysi - i w drogę, bo groźna burza raźno postępowała od SW, co widziałem w działkowych telefonicznych internetach ;)Gorąc podobnie jak wczoraj, a wiatr, chwilami silny i przeważnie zachodni (czyli boczny, czasem tylko tylny) sprawiły, że jechało się w sumie tak sobie. Po drodze jeszcze zawitałem do R. z prezentem w postaci dwóch rzeczonych kozaków i jednego pudełka kurek - i tak umykając przed burzą wróciłem bez żadnych pętelek terenowych do domu.
A burza postanowiła się rozmyć - i nawet nie pokropiło.
I po co ja się tak z tym wszystkim spieszyłem? :(
- DST 48.34km
- Teren 2.54km
- Czas 01:53
- VAVG 25.67km/h
- VMAX 43.99km/h
- Temperatura 33.0°C
- Kalorie 2065kcal
- Podjazdy 203m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Jamboru po trąbie
Sobota, 22 lipca 2017 · dodano: 22.07.2017 | Komentarze 6
8 lipca nad działkowym Jamborem przeszła trąba powietrzna. Narobiła szkód małowiele, choć miejscami nabruździła: powyrywała stuletnie dęby i odcięła na czas jakiś zasilanie. Od sąsiada działkowego mieszkającego na stałe dowiedziałem się, że co prawda nasza działka ocalała, ale na sąsiedniej powywalało drzewa. Ze względu na kostkę musiałem jednak odczekać jeden weekend i dopiero po dwóch tygodniach od wieji ruszyłem na osobistą inspekcję.Jak na ironię ruszyłem w słabiusieńkim wietrze - początkowo z NE, potem z E i SE - więc wcale w sumie nie pomógł, zwłaszcza, że czym się stawał silniejszy - tym bardziej przednio-boczny.
Na działce zastały mnie dwie wieści: jedna dobra, a nawet smaczna: gigantyczny wysyp kurek w towarzystwie dwóch ogromnych kozaków - i druga mniej przyjemna: jedno drzewo z sąsiedzkiej działki leżące na naszej wspólnej siatce... przy bliższych oględzinach okazało się, że pękła w pół sosna sąsiada i cała korona poleciała na płot. O tyle to pocieszające, że za naprawę zapłaci on, a nie ja ;)
A potem już tylko 3h zbierania gałęzi i grabienia wielkich kopców naleciałych szyszek (jakbym z rok nie był!) po trąbie, inne porządki - w tym robienie za trąbkę-wyrwidąbkę: ostatecznie usechł jeden z trzech najstarszych świerków sadzonych blisko 30 lat temu: siekierka tępa jak władza, drewno żywiczne, więc piłą ręczną też nie szło. W końcu się nadąłem jak żaba afrykańska i całą swą mocą (i ciężarem;) zawiesiwszy się na pniu najpierw go przechyliłem, potem wyrwałem częściowo, resztę korzeni podciąłem - i po kwadransie zmagań - obaliłem oraz wytaszczyłem na gałęziową styrtę. I tak filuternie zleciał mi czas do zmroku...



