Info
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
Zaliczone rowerowo gminy:
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec3 - 0
- 2026, Maj10 - 1
- 2026, Kwiecień11 - 0
- 2026, Marzec13 - 0
- 2026, Luty3 - 0
- 2025, Grudzień13 - 7
- 2025, Listopad7 - 2
- 2025, Październik7 - 2
- 2025, Wrzesień10 - 3
- 2025, Sierpień9 - 8
- 2025, Lipiec10 - 31
- 2025, Czerwiec4 - 8
- 2025, Maj15 - 31
- 2025, Kwiecień12 - 32
- 2025, Marzec11 - 28
- 2025, Luty1 - 5
- 2025, Styczeń1 - 4
- 2024, Grudzień5 - 29
- 2024, Listopad4 - 25
- 2024, Październik14 - 86
- 2024, Wrzesień10 - 38
- 2024, Sierpień7 - 19
- 2024, Lipiec17 - 31
- 2024, Czerwiec1 - 4
- 2024, Maj17 - 71
- 2024, Kwiecień13 - 36
- 2024, Marzec13 - 56
- 2024, Luty7 - 30
- 2024, Styczeń2 - 6
- 2023, Grudzień3 - 14
- 2023, Listopad7 - 21
- 2023, Październik10 - 39
- 2023, Wrzesień12 - 72
- 2023, Sierpień14 - 96
- 2023, Lipiec10 - 40
- 2023, Czerwiec7 - 25
- 2023, Maj13 - 54
- 2023, Kwiecień11 - 50
- 2023, Marzec10 - 61
- 2023, Luty5 - 28
- 2023, Styczeń15 - 76
- 2022, Grudzień3 - 21
- 2022, Listopad5 - 27
- 2022, Październik9 - 43
- 2022, Wrzesień4 - 18
- 2022, Sierpień13 - 93
- 2022, Lipiec11 - 48
- 2022, Czerwiec5 - 24
- 2022, Maj15 - 70
- 2022, Kwiecień11 - 54
- 2022, Marzec12 - 77
- 2022, Luty8 - 40
- 2022, Styczeń8 - 39
- 2021, Grudzień9 - 54
- 2021, Listopad12 - 68
- 2021, Październik11 - 41
- 2021, Wrzesień10 - 47
- 2021, Sierpień13 - 53
- 2021, Lipiec13 - 60
- 2021, Czerwiec19 - 74
- 2021, Maj16 - 73
- 2021, Kwiecień15 - 90
- 2021, Marzec14 - 60
- 2021, Luty6 - 35
- 2021, Styczeń7 - 52
- 2020, Grudzień12 - 44
- 2020, Listopad13 - 76
- 2020, Październik16 - 86
- 2020, Wrzesień10 - 48
- 2020, Sierpień18 - 102
- 2020, Lipiec12 - 78
- 2020, Czerwiec13 - 85
- 2020, Maj12 - 74
- 2020, Kwiecień15 - 151
- 2020, Marzec15 - 125
- 2020, Luty11 - 69
- 2020, Styczeń17 - 122
- 2019, Grudzień12 - 94
- 2019, Listopad25 - 119
- 2019, Październik24 - 135
- 2019, Wrzesień25 - 150
- 2019, Sierpień28 - 113
- 2019, Lipiec30 - 148
- 2019, Czerwiec28 - 129
- 2019, Maj21 - 143
- 2019, Kwiecień20 - 168
- 2019, Marzec22 - 117
- 2019, Luty15 - 143
- 2019, Styczeń10 - 79
- 2018, Grudzień13 - 116
- 2018, Listopad21 - 130
- 2018, Październik25 - 140
- 2018, Wrzesień23 - 215
- 2018, Sierpień26 - 164
- 2018, Lipiec25 - 136
- 2018, Czerwiec24 - 137
- 2018, Maj24 - 169
- 2018, Kwiecień27 - 222
- 2018, Marzec17 - 92
- 2018, Luty15 - 135
- 2018, Styczeń18 - 119
- 2017, Grudzień14 - 117
- 2017, Listopad21 - 156
- 2017, Październik14 - 91
- 2017, Wrzesień15 - 100
- 2017, Sierpień29 - 133
- 2017, Lipiec26 - 138
- 2017, Czerwiec16 - 42
- 2017, Maj25 - 60
- 2017, Kwiecień20 - 86
- 2017, Marzec18 - 44
- 2017, Luty17 - 33
- 2017, Styczeń15 - 52
- 2016, Grudzień14 - 42
- 2016, Listopad18 - 74
- 2016, Październik17 - 81
- 2016, Wrzesień26 - 110
- 2016, Sierpień27 - 197
- 2016, Lipiec28 - 129
- 2016, Czerwiec25 - 79
- 2016, Maj29 - 82
- 2016, Kwiecień25 - 40
- 2016, Marzec20 - 50
- 2016, Luty20 - 66
- 2016, Styczeń16 - 52
- 2015, Grudzień22 - 189
- 2015, Listopad18 - 60
- 2015, Październik21 - 52
- 2015, Wrzesień27 - 38
- 2015, Sierpień26 - 37
- 2015, Lipiec29 - 42
- 2015, Czerwiec27 - 77
- 2015, Maj27 - 78
- 2015, Kwiecień25 - 74
- 2015, Marzec21 - 80
- 2015, Luty20 - 81
- 2015, Styczeń5 - 28
- 2014, Grudzień16 - 60
- 2014, Listopad27 - 37
- 2014, Październik28 - 113
- 2014, Wrzesień28 - 84
- 2014, Sierpień28 - 58
- 2014, Lipiec28 - 83
- 2014, Czerwiec26 - 106
- 2014, Maj25 - 88
- 2014, Kwiecień24 - 75
- 2014, Marzec18 - 133
- 2014, Luty17 - 142
- 2014, Styczeń13 - 68
- 2013, Grudzień21 - 115
- 2013, Listopad23 - 102
- 2013, Październik22 - 64
- 2013, Wrzesień28 - 108
- 2013, Sierpień18 - 66
- 2013, Lipiec30 - 95
- 2013, Czerwiec30 - 79
- 2013, Maj30 - 55
- 2013, Kwiecień29 - 81
- 2013, Marzec16 - 39
- 2013, Luty19 - 62
- 2013, Styczeń9 - 18
- 2012, Grudzień22 - 62
- 2012, Listopad22 - 19
- 2012, Październik20 - 8
- 2012, Wrzesień25 - 6
- 2012, Sierpień2 - 3
- 2012, Lipiec14 - 4
- 2012, Czerwiec26 - 14
- 2012, Maj23 - 24
- 2012, Kwiecień26 - 23
- 2012, Marzec27 - 20
- 2012, Luty21 - 35
- 2012, Styczeń23 - 59
Wpisy archiwalne w kategorii
2. Opłotki, czyli mniej niż seta
| Dystans całkowity: | 45728.09 km (w terenie 1757.15 km; 3.84%) |
| Czas w ruchu: | 1930:34 |
| Średnia prędkość: | 23.69 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 62.80 km/h |
| Suma podjazdów: | 153846 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 184 (102 %) |
| Maks. tętno średnie: | 172 (93 %) |
| Suma kalorii: | 894931 kcal |
| Liczba aktywności: | 1035 |
| Średnio na aktywność: | 44.18 km i 1h 51m |
| Więcej statystyk | |
- DST 41.20km
- Teren 2.03km
- Czas 01:37
- VAVG 25.48km/h
- VMAX 42.98km/h
- Temperatura 30.0°C
- Kalorie 1740kcal
- Podjazdy 250m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Tradycyjna pętelka na S.
Sobota, 8 lipca 2017 · dodano: 08.07.2017 | Komentarze 2
Klasyka z cyklu Dobylegdzie, czyli: Uć-Sosnowiec-Stryjków-Smolice-Swędów-Szczawin-Samotnik-Smardzew-Scottniki-Uć, Najpierw trochę szybkiej jazdy z wiatrem z górki na pazurki, potem pod wiatr z W - na koniec trochę przez Las Łagiewnicki i pętelkowanie w Arturówku, skąd zwinąłem się z pierwszym pomrukiem powoli nadciągającej burzy. Pół godziny po powrocie - lujnęło.Sakwy lekkie, jeździło się jednak dość mizernie z braku rowerowej formy, bolącej kostki całej w Altacecie i gorącej, dusznej pogody (choć prawie bez słońca).
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 78.05km
- Teren 1.39km
- Czas 03:02
- VAVG 25.73km/h
- VMAX 40.54km/h
- Temperatura 28.0°C
- Kalorie 3326kcal
- Podjazdy 399m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Opola i na abarot
Czwartek, 15 czerwca 2017 · dodano: 15.06.2017 | Komentarze 9
Wprawdzie niekoniecznie od Przedszkola - ale musiałem podjechać do Opola (tego koło Parzęczewa;), by sprawdzić, czy rzeczywiście w tym roku nie ma w Opolu festiwalu. Otóż nie ma - przynajmniej w tym - jak co roku ;) - ale po kolei:Na początku ruszyłem trasą nr 1 do Zgierza i dalej na Ozorków. Wg prognoz miało wiać słabo z W, więc na początek pod przednio-boczny wiatr - ale jechało się znośnie, bo przeważnie z górki i sporo przez tereny osłonięte (miasto, las).
Za Ozorkowem odbiłem centralnie na zachód - na Wróblew (były tam m.in. wróble) i Solcę, gdzie znajduje się wioska indiańska Tatanka oraz kościół i wiatrak. Wszystko z premedytacją ominąłem, choć kościół i wiatrak zobaczyłem. Potem jeszcze kilka km i osiągnąłem Opole.
Wszystko się zgadza: nigdzie ani festiwalu piosenki, ani innego.
Kolejna miejscowość to Leźnica Wielka, gdzie właśnie w drewnianym kościółku odbywały się śpiewy i jakieś inne obrzędy, więc pojechałem nad zalew utworzony na cieku o nośnej nazwie Gnida.
Woda w zalewie zielona, na brzegu kilka malowniczych miejsc, po drugiej stronie - jednostka wojskowa. Leźnica składa się zatem z kościoła, Gnidy, zalewu, wojska i - co ciekawe - także z osiedla bloków w lesie: łącznie oryginalna kompozycja przestrzenna.
Przejechałem koło bloków - i zawróciłem na Uć - tym razem przez m.in. Parzęczew. Tu ścignął mnie jeden rowerzysta - za chwilę było mocno pod górkę, więc to ja go ścignąłem. Dogonił mnie kawałek dalej (miał wąskie oponki) i rzucił "nieźle ciągniesz jak na TAKI rower!". Nie wiedząc, czy napęcznieć z dumy, czy może się obrazić (i też cholera wie, czy w imieniu swoim, czy TAKIEGO roweru) - zwolniłem. A ten dał w oponki i tylem go widział. A niechaj mu.
W ogóle powrót miał być generalnie z wiatrem, a ten zaczął jakieś wariactwa - raz z prawej, raz z tyłu, to znów jakby od góry z przodu - chyba apogeum wyżu i ciśnienie wysokie cisnęło. Jechało się więc coraz bardziej ślamazarnie - przez Krasnodęby, Nakielnicę (gdzie jest odwiedzony niegdyś dwór) i Rudę-Bugaj, gdzie z kolei przy mostku na Bzurze wychapali kawał lasu pod jakieś Najważniejsze Na Świecie Inwestycje O Niczym Ale Z Pewnością Niezbędne Właśnie Tam, A Nie Gdzie Indziej :/
W pięknym grodzie Aleksandrów Ucki było po drodze jedno jedyne skrzyżowanie ze światłami i jeden jedyny samochód na nim. Gdy dojechałem doń na równo (z prawej jak bogominoga przykazała) zmieniły się światła na zielone - ja pojechałem prosto... nieee, na szczęście w ostatniej chwili zahamowałem, bo Jeden Jedyny na Jedynym postanowił zaoszczędzić żaróweczkę w tzw. migaczu - a dał jednak z lewej - w prawo.
Tylko mu ryknąłem, no bo co.
A na koniec jeszcze kostropata (już w mieście Uć) jak nieszczęście ulica Kąkolowa z apogeum kraterów koło cmentarzy (praktyczne rozwiązanie;), asfaltowy DDR przy Traktorowej, jakieś kombinacje przy wiadukcie na Żabieńcu, Limanka - i dom.
Zmęczenie jak po 150 km - przez ten dziwny wiatr. No i stopniowo robiło się gorąco.
Sakwy tylko z piciem i mapą oraz całą resztą jak zawsze.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 55.82km
- Teren 1.94km
- Czas 02:08
- VAVG 26.17km/h
- VMAX 42.55km/h
- Temperatura 31.0°C
- Kalorie 2370kcal
- Podjazdy 268m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Wykluczenie z Jamboru
Niedziela, 4 czerwca 2017 · dodano: 04.06.2017 | Komentarze 6
Od rana coraz goręcej, a że zapowiadali popołudniowe burze, więc nie guzdrałem się zanadto, zdałem klucze po sąsiedzku - i w drogę. Wiatr tymczasem zaczął się wzmagać - z SE, więc chwilami pomagał, a chwilami wręcz przeszkadzał. Ponadto zaczęło się robić duszno i upał, więc czym bliżej miasta Uć - tym jechało się gorzej. Po drodze znów pętelka wokół Bielicowego Stawu, żeby trochę poprawić kilometry przebyte w sposób gruntowny - a na koniec ledwo zipiąc z powodu temperatury jakoś dowlokłem do domu - mimo lżejszych sakw (wyżarte!:) jechało się zdecydowanie gorzej niż wczoraj. Na koniec zaczęło mnie trochę odcinać - kolana miękkie, zawroty głowy, dreszcze mimo upału. Chyba więc wycieczka mi się UDARA :P- DST 50.88km
- Teren 3.30km
- Czas 01:56
- VAVG 26.32km/h
- VMAX 43.52km/h
- Temperatura 23.0°C
- Kalorie 2177kcal
- Podjazdy 204m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Kluczenie do Jamboru
Sobota, 3 czerwca 2017 · dodano: 03.06.2017 | Komentarze 4
Choć w sumie nie chciałem - to musiałem skoczyć na działkę, bo w tygodniu zadzwonili z tamtejszych wodociągów, że muszą mi koniecznie zamontować Czujnik Cośtam w wodomierzu - ale pracują tylko w tygodniu. No ja też - więc jedynym rozwiązaniem było pojechać, by zostawić klucze sąsiadowi całorocznemu, by ich wpuścił i wypuścił między poniedziałkiem, a piątkiem.Pojechałem więc (przeważnie) ze słabym do umiarkowanego ESE-smanem - sakwy napchane bardzo, bo z całym żarciem, ale jechało się dobrze i szybko - m.in. pokluczyłem jeszcze trochę wokół Bielicowego Stawu.
Po drodze tradycyjny postój na pijanie w Pijątkowisku na przystanku - po drugiej stronie drogi zatrzymał się Pan Dziadek rowerowy i zainteresował wywalonym precz telewizorem. Nawet się mnie zapytał czy to nie mój :D Ponieważ miał nań wyraźną chrapkę, więc zaniósł go w krzaki, by ukryć przed potencjalnymi innymi Panami Dziadkami, co by mu mogli go skroić. Popatrzyłem na akcję - i pojechałem dalej.
- DST 49.28km
- Teren 2.90km
- Czas 01:53
- VAVG 26.17km/h
- VMAX 41.94km/h
- Temperatura 33.0°C
- Kalorie 2084kcal
- Podjazdy 250m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Z Jamboru na Uć
Niedziela, 28 maja 2017 · dodano: 28.05.2017 | Komentarze 0
Od rana coraz goręcej - w końcu przed 16.00 zebrałem się i opuściłem działkę, by dość klasyczną ostatnio trasą (przez Ldzań, Różę i Pawlikowice) wrócić do miasta. Skwar niemiłosierny, dwa postoje na picie po drodze.Po dojechaniu do miasta odwiedziny u R. (obiadek;) - i już prawie o zmroku - do domu.
Upał męczący, sakwy napchane podziałkowo - na szczęście przeważnie z (niezbyt co prawda silnym) wiatrem - z SW (stąd niezła średnia).
- DST 97.45km
- Teren 3.10km
- Czas 03:49
- VAVG 25.53km/h
- VMAX 43.92km/h
- Temperatura 27.0°C
- Kalorie 4246kcal
- Podjazdy 554m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Ozorków- a potem do Jamboru
Sobota, 27 maja 2017 · dodano: 27.05.2017 | Komentarze 7
Wczesnym rankiem ruszyliśmy rowerami (a ja dodatkowo z kijkami) z M. do Ozorkowa na coroczny, szósty już marsz kijowy nordic walking (stąd ruszyliśmy na NW;) na 10 km. M. jako kibic - a ja bronić nieformalnego tytułu Mistrza Ziemi Ozorkowskiej (cokolwiek to oznacza;). M. miała w planie drogę do Ozorkowa pokonać głównie tramwajem (z rowerem) - na przystanku okazało się jednak, że tramwaje nie jeżdżą z powodu rycia torowiska. Ponieważ się spieszyłem na start, a M. nie chciała jechać główną trasą, tj, jedynką przez Zgierz, zostawiłem ją z mapą - pojechała jakimiś łagiewnickimi opłotkami już bez pomocy środków masowego rażenia i spotkaliśmy się na bodaj siódmym kilometrze mojego zawodowego kijania.Do Ozorkowa jechało się jak zwykle przeważnie z górki, choć pod lekki wiatr z N. Trochę się spieszyłem (start zawodów o 9:00, ale chciałem jeszcze chwilę odsapnąć, zrobić kijową rozgrzewkę - no i się przede wszystkim zapisać;), więc średnia wyszła na tym etapie 26,15 km/h. Na starcie zameldowała się jakaś setka zawodników. A na mecie jako pierwszy - ja ;))
Po otrzymaniu dyplomu i kiełbasy (ognisko!) - już wspólnie z M. ruszyliśmy do pobliskich Sokolnik do Rodziców M. w odwiedzinki na 1,5 godzinki: tu sernik i woda, duuużo wody, bo słonko raźno przypiekało, a ja po galopie 10 km w 1h i 12 minut nieco odwodniony.
Od Rodziców M. i ich aż trzech psów wróciliśmy na Uć już lubianymi przez M. opłotkami (czyli wąskimi i nieco dziurawymi drogami na około - w tym przez Arturówek).
W domu przepakowałem się, ochlapałem - i już samodzielnie - w drogę, do Jamboru!
Wiaterek miał być z NE, ale coś kręcił już w drodze z Sokolnik - teraz raz był z N, raz z NW, czyli bywało, że boczny. Na szczęście niezbyt silny, bo już trochę byłem wypompowany, a do Jamboru prawie 5 dych. Pojechałem starą trasą łaską na Dobroń, by sprawdzić, czy za tymże już szosa na Ldzań naprawiona, bo ponoć remontowali. Efekt był taki, że władowałem się na długości prawie kilometra w ruch wahadłowy i sygnalizację świetlną. Następnym razem pojadę tamtędy chyba nie wcześniej niż jesienią - szkoda sensu.
A potem już tylko myk na działkę - teoretycznie mogłem dokręcić do setki, ale mi się nie chciało :p
Sakwy cały dzień obładowane - a to coś dla Rodziców M., a to od Rodziców - a to wreszcie na działkę. No i na trasie Uć-Ozorków-Sokolniki-Uć - z kijkami!
- DST 38.89km
- Teren 4.00km
- Czas 01:33
- VAVG 25.09km/h
- VMAX 40.10km/h
- Temperatura 16.0°C
- Kalorie 1638kcal
- Podjazdy 265m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Dobra: Dobylegdzie!
Niedziela, 21 maja 2017 · dodano: 21.05.2017 | Komentarze 2
Rano do Odhuańńi na generalne sprzątanie poremontowe. A po 5h katorgi - nareszcie koniec - i w długą, Dobylegdzie!Dzisiejszą trasę determinował porywisty wiatr z NW - więc najpierw na N via często ostatnio bywały Arturówek i Las Łagiewnicki. Potem totalnie pod wiatr, ale z górki - czyli Smardzew. Następnie coraz bardziej z wiatrem wzdłuż A2 - i już dobrze bardzo - bo na SE - do Dobrej. A na koniec jeszcze kilka kilometrów zapasów wietrznych pod górki na Stryjkowskiej - po osiągnięciu skraju Lasu Łagiewnickiego myk w tenże znów pod wiatr (ale po lesie, więc nie przeszkadzał) - i na koniec już bardziej z wiatrem do domu.
I jak to przy trasach Dobylegdzie: trochę terenu, trochę ciśnięcia ile się dało po równych asfaltach. W końcu Mery to taka trochę góralko-kolarka! ;)
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 42.88km
- Teren 2.30km
- Czas 01:41
- VAVG 25.47km/h
- VMAX 46.26km/h
- Temperatura 25.0°C
- Kalorie 1812kcal
- Podjazdy 270m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
"S8" of Source ;)
Sobota, 6 maja 2017 · dodano: 06.05.2017 | Komentarze 2
Jak powszechnie wiadomo, trasą ekspresową S8 rowerem jeździć nie wolno (i nie szybko - i nawet nie w sam raz :(Ponieważ 2 dni temu zakupiłem nowe letnie obuwie na literę "s" (czyli sandałki;) firmy również na "s" (Source of course;), więc tak, czy siak postanowiłem przybrać do nich kolor koszulki na "s" (czyli seledynowy;) i ruszyć Dobylegdzie własnego pomysłu trasą, którą nazwałem dla odróżnienia od prawdziwej S8 - "S8"- czyli zatoczyć krąg tradycyjny na "s" przez Sosnowiec - Stryjków - Smolice - Swędów - Szczawin - Samotnik - Smardzew - Skotniki.
No i się udało ;)
Pogoda sandałkowa: bardzo ciepło i prawie bezwietrznie (bo powiewało słabiutko nie z S, a z NW), na koniec jeszcze trochę werte-piachów koło Stawu Arturówkowego, a już całkiem na koniec - sprawunkowo do apteki kolo Odhuańńi.
Średnia z górki (do Stryjkowa) wyniosła 28 km/h, do Glinnika (gdzie postój piciowy pod sklepem - km 25,39) - 27,7 km/h. Powrót pod górkę i częściowo terenem oraz nad Stawem przedzierając się znacznym fragmentem wyległej Ludzkości, więc średnia nieco spadła.
Sandałki - super!
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 36.29km
- Teren 0.50km
- Czas 01:28
- VAVG 24.74km/h
- VMAX 40.00km/h
- Temperatura 14.0°C
- Kalorie 1522kcal
- Podjazdy 156m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
WiąPikSport
Środa, 3 maja 2017 · dodano: 03.05.2017 | Komentarze 2
Jak co roku w okolicach 3 maja - Wiączyński Piknik Sportowy, czyli (jak dla mnie) zawody w postaci marszu kijowego - tym razem miejsce 13 (na około 80 startujących), a w swej kategorii szóste, co świadczy o sile konkurencji, która się zjechała zewsząd. Trasa po lesie tradycyjnie miła i błotnista, choć pętelka inna tym razem niż poprzednio. Z atrakcji po drodze wielkie drzewo w poprzek do obejścia i dość duże kałuże.Trasa marszu: https://mysports.tomtom.com/service/webapi/v2/activity/perm_7wFtT9xIBBsxJ9w33LS27zPCIvWWBxg7HsDlcixyRzg1NsA_bfv-u59SedCoeWyzDhwuvHB_x8eKLblbji748A?format=html
Dane marszowe:
Km: 10,58
Czas: wg zegarka 1 h 15 min. 14 s; wg oficjalnego pomiaru: 1 h 14 min. 53 s. (zegarek włączyłem chwilę przed startem, a wyłączyłem po chwili, gdy przekroczyłem metę)
Tempo: 7:06 min./km
Największa prędkość: 8,57 km/h
Wznios: 73 m
Spalone kalorie: 975
Tempo kroków: 147 kroków na minutę.
Po zawodach przydziałowa kiełbasa - i powrót (via Odhuańń, by pomierzyć w ramach nieustającego remontu listwy przypodłogowe).
Wiatr zdecydowanie słabszy niż wczoraj - ENE-asz: na zawody w pysk, z powrotem w tyły. Sakwy ciężkie z różnościami (np. medalami;)
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 39.09km
- Teren 1.20km
- Czas 01:28
- VAVG 26.65km/h
- VMAX 43.99km/h
- Temperatura 17.0°C
- Kalorie 1677kcal
- Podjazdy 171m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Z Jamboru dwudzielnie
Wtorek, 2 maja 2017 · dodano: 02.05.2017 | Komentarze 2
Dziś przeraźliwie wiało z E i wracając miałbym na długich odcinkach wiatr w pysk (a na pozostałych pożal-się-boże w najlepszym wypadku boczny). To była opcja dla naprawdę ambitnych hartcorowców, co za nic mają zdrowie swych stawów kolanowych (oraz średnią;)Opcja druga, wręcz przeciwna, dla niegodnych bajkstatków leniwców była taka, że mogłem wracać z rowerem na pace autem brata M. z M. i psem (którzy to też przyjechali podziałkować).
Na szczęście wpadłem na opcję trzecią, która idealnie połączyła zdrowie i kilometraż jakiś tam przy doskonałej średniej prędkości.
Czyli pisząc wprost: pojechałem z Jamboru zupełnie nie na Uć, lecz w przeciwnym kierunku, oddalając się początkowo od celu! Z wiatrem średnia na prostych oscylowała mej osakwionej góralko-kolarce wokół 30-35 km/h, frunęło się bajkowo przeważnie bocznymi asfaltami, aż dofrunęło się do Zduńskiej Woli, gdzie wsiadło się w ciapąg ŁKA (umykając przed groźnymi chmurami) i wróciło na Kaliską.
A stąd już wcale nie tak pięknie, bo pod przednio-boczny wiatr - ale co 8 km po mieście w takich warunkach, to nie prawie 50 w polnych wygwizdach!



