Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 92689.48 kilometrów - w tym 3570.02 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 63.03km
  • Czas 02:16
  • VAVG 27.81km/h
  • VMAX 50.76km/h
  • Kalorie 2729kcal
  • Podjazdy 238m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Kutno lekkie, łatwe i przyjemne

Sobota, 2 lutego 2019 · dodano: 02.02.2019 | Komentarze 13

Zgodnie z prognozami zrobiło się dzisiaj wręcz wiosennie: temperatura już rano mocno zbliżyła się do (sic!) plus dychy, wiał przy tym potężny wiatr z S z lekkim, acz wyraźnym wektorem wschodnim.

Ponieważ ostatnio głównie nie jeździłem, co sprawia, że moja forma kwadratowa i potworna, więc przy takim wietrze decyzja mogła być tylko jedna: polecieć jak najdalej się da na północ, tam wsiąść w pekap - i mając za nic ambitne wypruwanie flaków pod wiatr, wrócić komfortowo pociągiem do chaty.

I tak właśnie zrobiłem - do wycieczki przyłączył się z początku Kol.aard, ale już jadąc na spotkanie ze mną zerwał łańcuch, a po niecałych trzech km-ach wspólnej jazdy - złapał kapcia. Mimo moich nalegań nie chciał ryzykować "do trzech razy pech", więc ostatecznie pojechałem sam - do Kutna.

Z początku trochę pokrętnie, by nabić więcej kilometrażu, od Zgierza już najprościej jak się dało - przeważnie z górki, z (niemal) idealnym wiatrem, w słonku (ale nie pod słonko!) - czyż może być piękniej na wycieczce rowerowej w lutym?
Jedynym minusem (oprócz braku zacnego rowerowego towarzystwa) był wielki ruch na drodze i kilku naprawdę paskudnych typów za kółkiem - po drodze miałem "przyjemność" dwukrotnie iść na czołowe (nie ja wyprzedzałem;), a minięć "na gazetę" nie zliczę na palcach jednej, a kto wie, czy obu rąk.

Poza tym jechało się aż za dobrze - efekt: brak fotografii (oprócz jednej niedaleko celu) - szkoda mi było się zatrzymywać, a teraz mi szkoda, że się nie zatrzymywałem, bo Pradolina z Bzurą rozlewającą się w słońcu pięknie podtopiona, a i pozostałe widoczki z miejscami resztką śniegu (który sprawiał, że chwilami trasa było mocno ukałużowiona) - też niczego sobie.

W Kutnie byłem na tyle szybko, że za szybko - musiałem poczekać zatem na planowy pociąg pół godziny.

A w pociągu w roli głównej wystąpił przesympatyczny, dość okrągły i mocno gadatliwy Pan Konduktor. Umiejscowiłem się z rowerem tam, gdzie należy, obok był automat biletowy - niestety popsuty w ten sposób, że zjadał monety, a nie wypluwał biletu. Ja miałem bilet kupiony na stacji, ale co kto wsiadał - miał kłopot. W końcu uradziliśmy wspólnie z Panem K., że zakleimy moją srebrną taśmą (z którą zawsze się wożę) wlot na monety i przykleimy karteczkę z informacją, że nieczynne - gdy wysiadałem na Żabieńcu, Pan K. jeszcze raz mi podziękował za ratunek, bo tak cały czas musiał wszystkim mówić, żeby nie wrzucali bilonu. Morał: nie ma to jak dobrze zaopatrzona sakwa rowerowa! ;)

A z Żabieńca już tylko do chaty przez miasto, więc wyśmienita średnia na koniec odrobinkę zdołowała, ale i tak nie mam dziś na co narzekać (również w kwestii dzisiejszego Vmax-a) - zwłaszcza, że w tym roku priorytetem są jednak kilometry, które jutro mam nadzieję kolejne uskutecznić, choć akurat na jutro prognozy są mniej optymistyczne: grunt, żeby nie padało, bo w lutym w sumie aż wstyd jeździć w jednej podkoszulce, jednej bluzie, jednej parze spodni, jednej parze cienkich rękawiczek i jednej parze skarpetek - co dziś niniejszym czyniłem.



  • DST 10.49km
  • Czas 00:29
  • VAVG 21.70km/h
  • VMAX 35.71km/h
  • Temperatura -4.0°C
  • Kalorie 448kcal
  • Podjazdy 59m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z okrzykami

Piątek, 1 lutego 2019 · dodano: 01.02.2019 | Komentarze 6

Do p. i na abarot.
W drodze powrotnej jakieś okrzyki z mijajacej mnie białej furgonetki - albo znajomi, albo tacy, co sądzą, że jest w tym miejscu droga rowerowa. Otóż jest - od pół roku jednak nie ma nawierzchni i pewnie jeszcze drugie pół mieć nie będzie :)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 18.15km
  • Czas 00:47
  • VAVG 23.17km/h
  • VMAX 40.61km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Kalorie 783kcal
  • Podjazdy 104m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z dorobkiewiczostwem

Czwartek, 31 stycznia 2019 · dodano: 31.01.2019 | Komentarze 5

Nareszcie znów (niemal) sucho i bez oblodzeń - ciekawe, jak długo tym razem? Oczywiście nie mogłem takiej zimowej gratki nie wykorzystać rowerowo, a że dzień zawalony służbowo, więc rano tylko do p. najkrótszą (via kompresor), ale po południu, korzystając z ostatniej godziny jasności powrót bardzo tym razem nienajkrótszą opcją. W ten sposób dorabiając rzutem na taśmę zaległe kilometry udało się zakończyć styczeń chociaż z ich dwiema setkami. Vanitas vanitatum tak, czy inaczej.
Pogoda dziś niezła: niezbyt silny wiatr z S, przed wieczorem wyszło nawet słoneczko dzielnie przedzierając się przez kłęby smogu...
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 12.43km
  • Teren 0.56km
  • Czas 00:35
  • VAVG 21.31km/h
  • VMAX 37.91km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Kalorie 517kcal
  • Podjazdy 85m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć do lodu i na abarot

Czwartek, 24 stycznia 2019 · dodano: 24.01.2019 | Komentarze 5

Zgodnie z tym, czego się spodziewałem, dzisiejsze galowanie udało się zakończyć w miarę o czasie, ale musiałem jeszcze równie służbowo skoczyć z gratami do biura i dopiero do domu. Zrobiła się 15.30, więc co koń wyskoczy - wskoczyłem na (niezbyt) rączą Mery i pognałem aż po dnia kres. Czyli w sumie tyle, co prawie nic, ale prawie robi jednak jakąś tam mizerną - jednak różnicę.
Chciałem wykręcić Leśną Lampkę Rowerową, ale gdy tylko zjawiłem się w rzeczonym lesie nad Arturówkowymi Stawami, okazało się, że to, co nie jest asfaltem, albo chaszczem - jest lodem :/ Przejechałem więc kawalątek terenowo z duszą na ramie(niu) żwirkową alejką spacerową - na szczęście podsypaną piaskiem, bo poza piaskiem - sam lód. Lampka stała się nierealna, więc w ramach skromnej i jakże niewystarczającej rekompensaty kilometrażowej objechałem wszystkie bezwylotowe leśne asfalty - do końca asfaltów/początku lodu, co na jedno wychodziło. Na koniec jeszcze tam i siam po Merysińskich Opłotkach - i zamiast wspomnianej leśnej lampki wyszedł Rozchwierutany Wieszak z Opadniętym Ciuchem i Jeszcze Czymś. Zresztą - interpretacja kształtu dowolna - może być to np. Pogięta Antenka, Wąż Eskulap Saute albo Na Pal Nadziany Okaz Mątwy.
A jutro znów ma śnieżyć - i to bynajmniej nie w związku z ową Anteną....
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 10.54km
  • Czas 00:30
  • VAVG 21.08km/h
  • VMAX 34.92km/h
  • Temperatura -4.0°C
  • Kalorie 454kcal
  • Podjazdy 57m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z lodową niespodzianką

Środa, 23 stycznia 2019 · dodano: 23.01.2019 | Komentarze 4

To samo trzeci raz z rzędu. Dziś już nie jeździło się tak miło jak wczoraj - mróz co prawda nieco mniejszy, ale silny wiatr boczny z E i duże korki. 
Ponadto podczas powrotu ruchliwą jezdnią prowadzącą wprost do Zgierza (a nawet Wybrzeża;) znienacka wpadłem w lodowy placek, tudzież gulę, bo chyba była jakaś awaria wodociągów i co wyciekło - to zamarzło w sposób cokolwiek nierówny. Zachybotało przeraźliwie rowerem, zatem i mną - a obok i za mną sznur aut prujących, jak to w terenie zabudowanym u nas pięćdziesiątką PLUS - wolę nie myśleć, co by było, gdybym Merysi w ryzach jakoś nie utrzymał..
Rowerowe perspektywy na jutro nader mętne, bo muszę służbowo wziąć udział w pewnej Gali Srali, ale liczę na to, że skończy się na tyle wcześnie, bym jeszcze przed zmrokiem zdążył nadrobić zaległości, zwłaszcza, że w piątek ma już padać śnieg, więc pewnie z roweru nici. Do rzyci z tym wszystkim.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 10.84km
  • Czas 00:29
  • VAVG 22.43km/h
  • VMAX 35.24km/h
  • Temperatura -7.0°C
  • Kalorie 452kcal
  • Podjazdy 55m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z fajnym mrozem

Wtorek, 22 stycznia 2019 · dodano: 22.01.2019 | Komentarze 3

Do p. i z powrotem tak samo jak wczoraj.
Korków - o dziwo niemal brak.
Fajny mrozik: taki w sam raz nie za mały ;)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 10.66km
  • Czas 00:29
  • VAVG 22.06km/h
  • VMAX 35.17km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Kalorie 453kcal
  • Podjazdy 57m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z półmroczną perspektywą rosołku ;)

Poniedziałek, 21 stycznia 2019 · dodano: 21.01.2019 | Komentarze 9

Do p. i na abarot.
Rano w półmroku jeszcze, a popołudniu - już, ale dzień wyraźnie dłuższy i pewnie za jakiś tydzień będzie można zacząć jeździć codziennymi trasami bez włączonych lampek.
Powrót nieco na okrętkę - zawsze to kilometr więcej, a jak mówi stare przysłowie spod Kórnika: ziarnko do ziarnka i będzie rosołek ;)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 57.95km
  • Teren 0.10km
  • Czas 02:20
  • VAVG 24.84km/h
  • VMAX 38.40km/h
  • Kalorie 2482kcal
  • Podjazdy 350m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Alusia

Niedziela, 20 stycznia 2019 · dodano: 20.01.2019 | Komentarze 6

W pięknym słońcu, przebijającym się przez gęsty smog nie tylko w mieście, ale i po wsiach, niekoniecznie najkrótszymi opcjami do Alusiowego Lasu i na abarot.

M. tym razem wybrała opcję dwa autobusy plus spacer z buta, a ja nie mogłem odpuścić niemal bezwietrznej, choć nieco mroźnej aury, by nie dorobić trochę rowerowych kilometrów.

A na miejscu niespieszny, pięciokilometrowy psacer po polach i lesie z dwoma pieskami rodziców M. - Czarną Anu i szorstkowłosym Tobikiem. Niestety - trzeci, ciężko chory Dżekuś odszedł 2 tygodnie temu  dołączając do Alusia i czterech innych, które pozostały na zawsze w lesie - ponoć czasem nocami słychać szczekanie już całej sfory - tak twierdzi mama M. ...



  • DST 50.38km
  • Teren 0.10km
  • Czas 02:05
  • VAVG 24.18km/h
  • VMAX 42.55km/h
  • Kalorie 2140kcal
  • Podjazdy 276m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pętelka w wersji max na rozruch

Sobota, 19 stycznia 2019 · dodano: 19.01.2019 | Komentarze 4

Od rana sucho, lekki mróz i umiarkowany wiatr z W, więc hajda oraz hajże nareszcie na rower! - ale nim ruszyłem, to się zrobiło południe. Trasa to zwykła pętelka porozszerzana tu i ówdzie, aby wykręcić od wieków nie wykręcone 50+. Jechało się słabiutko, bo forma od niejeżdżenia całkiem nie taka, ponadto miejscami przy krawędziach jezdni wciąż trochę lodu - na szczęście zazwyczaj łatwego do ominięcia, choć w kilku miejscach niekoniecznie, a w jednym napotkałem nawet na jezdni zamiast asfaltu dwa strumyki w dwóch koleinach wytopionych w lodzie zalegającym na całej szerokości drogi.

Wiatr nie pomagał specjalnie, a między Stryjkowem, a Łagiewnikami wręcz przeszkadzał - do lasu zaś nie wjeżdżałem, żeby nie trafić na potencjalne ścieżkowe lodowiska - za to na koniec pokręciłem jeszcze tam i siam po mieście, by dobić pięćdziesiątki - kosztem średniej. Ale w tym roku stawiam na kilometraż (jak "widać" do tej pory, hehe;), a nie średnią, więc z bólem jakoś przej(a)dę nad tą ostatnią do porządku dziennego.

A jutro ciąg dalszy nabijania km-ów, bo głód jazdy jest!



  • DST 10.52km
  • Czas 00:29
  • VAVG 21.77km/h
  • VMAX 35.68km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Kalorie 449kcal
  • Podjazdy 59m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć proporcjonalna

Czwartek, 17 stycznia 2019 · dodano: 17.01.2019 | Komentarze 5

Z okazji jednego suchego i bezgołoledziowo-bezśnieżnego dnia - o świcie rowerowo do p. i o zmroku na abarot niekoniecznie najkrótszą opcją.
Głód jazdy, nawet po zakorkowanym mieście odwrotnie proporcjonalny do "częstotliwości" jazdy w tym roku, a ta z kolei wprost do formy, która z niej wynika:
No time for fun!
Kategoria 1. Only Uć