Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 92689.48 kilometrów - w tym 3570.02 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 23.80km
  • Teren 0.10km
  • Czas 00:55
  • VAVG 25.96km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć taka sama

Wtorek, 16 czerwca 2015 · dodano: 16.06.2015 | Komentarze 0

Trasa identico jak dzień wcześniej.
Sakwy lekkie, wiatr umiarkowany  - rano z NW (w pysk), a przed wieczorem z N (boczny).
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 23.80km
  • Teren 0.10km
  • Czas 00:54
  • VAVG 26.44km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rącza Uć

Poniedziałek, 15 czerwca 2015 · dodano: 15.06.2015 | Komentarze 0

Nieco poirytowany wczorajszą średnią prędkością, dziś trasą stałą - ale na szybko: M. - p. na P. (dotąd pod wiatr umiarkowany) - pętelka - M. Sakwy nieco wypchane ciuchami, ale nie przeszkadzały zbytnio.
W drodze powrotnej wyścigi z kolarzem z taaaaakimi łydami - zdrzaźnił mnie, bo przejechał po przejściu dla pieszych - dałem mu minutkę forów - i ruszyłem w pogoń. Dogoniłem na światłach, potem on pojechał zamkniętym na czas remontu odcinkiem dedeerówy - a ja równoległą ulicą - i został w tyle. Następnie odpuściłem na tyle, by mnie wyprzedził - i usiadłem mu na kole. Tak dojechaliśmy do końca naszej wspólnej trasy :)
Nareszcie bez upału = brak rolkarzy na dedeerze! :D
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 78.60km
  • Teren 13.70km
  • Czas 03:39
  • VAVG 21.53km/h
  • Temperatura 33.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Powrót do korzeni, czyli wyrypka genealogiczna

Niedziela, 14 czerwca 2015 · dodano: 14.06.2015 | Komentarze 6

One gdaj temu via facebook zgłosił się do mnie pewien sympatyczny osobnik, który szukał korzeni - i wyszło mu, że mamy wspólnego pra-pra-pra-pra-bodaj-pradziadka! Śledzi już te sprawy od lat czterech - i ma 4 tysie person z bocznych linii w swych kajetach! A mieszka w Rudej P. - i zaproponował wspólny rowering w wolnej chwili do gniazd rodowych. Dobra, jadziem!
Okazja nadarzyła się w niedzielny poranek - z M. wskoczyliśmy (by na dzień dobry nie żyłować pod zachodni wiatr) w Ucką Kolejkę Metropolitalną (zwaną w skrócie dalej Ełka;) - i ze stacji Uć W. potoczyliśmy się na stację Uć K., by spotkać się tam z rzeczonym Kolegą Kuzynem - i dalej już samotrzeć ruszyć Ełką pod Łask, gdzie gniazda owe i w ogóle oset (lub mięta, nie wiem) w przydrożnym rowie pała.
Na stacji tłumy dzikie, bo to pierwszy dzień nowych połączeń na Kutno - i były jakieś urocze-czystości oraz darmo przejazd. A my luz, bo w dokładnie przeciwną stronę. W Ełce nie płaci się za rowery i w ogóle jechało się miło oraz godzinę.
Po wysięściu na stacyjce Borszewice (Uć to nie lada metropolia!) potelepaliśmy się drogą o nawierzchni żywcem wziętej z reklamy Mleka Łaciatego do pobliskiego, wybujałego we wszystko, co spiczaste kościółka. Stąd do pierwszej dalekiej rodzinki w Woli Bałuckiej. Tu ciasteczka i uzupełnianie kajetów o kolejnych przedstawicieli rodu. Stąd ponownie pod kościół i na cmentarz, gdzie znaleźliśmy kilkanaście moich nazwisk oraz pół cmentarza nazwisk z kajecików ;)
Po tym korzennym cyklogrobbingu myknęliśmy trzy wsie dalej - do Budów(!) - a tam pół wsi - tym razem na żywo i w kolorze - krewnych, albo zbieżności nazwisk ;) A wieś liczy przy tym chyba aż z 6 gospodarstw. Najpierw ugościli nas w jednej chałupie bezą, ciastem i truskawkami z mrówkami (pyszności!) - i jeszcze dali wielką torbę na drogę, dzięki czemu powstał niepowtarzalny miks na wybojach - ale to już później. Po sąsiedzku odwiedziliśmy jeszcze jedyną ciocię z synem, których trochę z pogrzebów kojarzyłem. Tu: serniczek z galaretką ;) Doszliśmy do wniosku, że kolejny urlop spędzimy w sposób przyjemny i oszczędny, jeżdżąc z kajetami od rodziny do rodziny ;)))
Pora zrobiła się późna - a tu jeszcze ze 4 dychy do granic miasta Uć - więc pożegnaliśmy się serdecznie z gościnną okolicą - i pojechaliśmy (mijając po drodze najstarszą, rodzinną, ceglaną chałupę w pobliskich Jabłonkach) na wschód. Wiatr miło współpracował, choć był coraz słabszy. Po drodze jeden Pan Pijący w rowie leżący - ja go nie zauważyłem, bo poprawiałem średnią ;) - M. z Kolegą Kuzynem go uratowali, bo leżał na słonku i cokolwiek dogorywał - kazali mu pójść na przystanek - a ten, o dziwo się posłuchał!
Jadąc na Uć skręcilismy jeszcze na 3 cmentarzyki, które ja z kolei chciałem pokazać - w Wysieradzu i Wymysłowie. Jeden ewangelicki, jeden pierwszowojenny, a jeden mieszany - ale żaden już (chyba? to się jeszcze pewnie z czasem okaże!) nie rodzinny. Ukoronowaniem wycieczki była wizyta w ruinie wymysłowskiej cegielni - stan: bez zmian, choć obok zaparkowały widać niedawno dwa przegubowe złomy-autobusy z uckiej MPK.
A potem już dość klasycznie przez Piątkowisko, Górkę P. i Gorzew i znów byliśmy w mieście Uć. Na jednym z ostatnich postojów okazało się, że z truskawek zrobiła się krwista ciapa - wyglądało to w foliówce, jakbym najpierw kota brzydko rozjechał, ale potem ładnie pozbierał ;D
Po pożegnaniu Kolegi Kuzyna jeszcze godzinka kręcenia już tylko z M. - wieczór się zrobił, więc na metę wróciliśmy już po ćmaku.
Wrażenia: genealogicznie i towarzysko super fajnie, tempo też towarzyskie ;)
Sakwy na koniec cokolwiek w soku truskawkowym.


  • DST 30.10km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:15
  • VAVG 24.08km/h
  • Temperatura 31.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć i Opłotki powrotne

Sobota, 13 czerwca 2015 · dodano: 13.06.2015 | Komentarze 3

Poranny powrót od R. do M. via Rude Opłotki - trochę pętelkowania: najpierw po Lublinkowym Lesie i nad Bielicowy Staw (tu: złamana w pół przez wczorajszą nawałnicę stara brzoza), potem do Rudego Lasu. Już od rana gorąco, choć w lesie jeszcze trochę kałuż i wilgoci po burzy. Nieprzyjemny, męczący boczny, gorący (choć z N!) wiatr, więc tempo - tępe.
Sakwy średnie.


  • DST 24.40km
  • Teren 1.10km
  • Czas 00:56
  • VAVG 26.14km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć i Opłotki z żegnaniem i wianiem

Piątek, 12 czerwca 2015 · dodano: 12.06.2015 | Komentarze 5

Rankiem bladym, a słonecznym od M. klasyczną trasą via Rude Opłotki po raz niestety ostatni do p. na L. - po drodze chwilka przerwy na Kurzym Przystanku - tu spotkanie z jadącą autem Panią Kierownik, celem przekazania identyfikatora do oddania.
A z p. na L. szybciutko, bo niemal na skrzydłach nadciągającej potężnej burzy do R.
Rano wiatr dość żwawy, tylny do bocznego, z SE - przed burzą z S.
Sakwy do p. na L. obładowane wielbłądzio zapasem materiałów dla innych, potem już lekko.
Duszno i gorąco.



  • DST 25.40km
  • Teren 0.10km
  • Czas 01:01
  • VAVG 24.98km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć nieco z celulozą

Czwartek, 11 czerwca 2015 · dodano: 11.06.2015 | Komentarze 2

M. - pętelka - p. na P. - pętelka - M.
Na abarocie sakwy mocno wypchane służbową celulozą na jutro - na ostatni już dyżur w p. na L.
Słaby ENE-asz nie przeszkadzał ani trochę. Znów upalnie.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 27.10km
  • Teren 0.30km
  • Czas 01:03
  • VAVG 25.81km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć nijaka

Środa, 10 czerwca 2015 · dodano: 10.06.2015 | Komentarze 10

M. - pętelka - p. na P. - pętelka - pętliczka - M.
Wiatr umiarkowany z N, a więc przeważnie boczny.
Sakwy lekkie.
Ni jaka, ni krowy - ni innej godnej wspomnień przygody.
Nareszcie przyzwoita średnia.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 23.30km
  • Teren 0.30km
  • Czas 00:59
  • VAVG 23.69km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z nowym kołem u wozu

Wtorek, 9 czerwca 2015 · dodano: 09.06.2015 | Komentarze 0

Od M. środkiem masowego rażenia do Piasty-Kołodziei po odbiór zdrowej na tylnym kole Merysi - a stąd - kolejno pod wiatr, przy bocznym wietrze oraz w korku do p. na P.
Powrót przy bocznym wietrze i momentami lekko kropiącym deszczyku trasą pętelkowo-pętliczkową, ale fala czerwonych latarń w pierwszej fazie lotu do cna pogrzebała jakiekolwiek szanse na dobrą średnią w dniu dzisiejszym. Dobrze, że chociaż przyjemna temperatura.
Sakwy lekkie.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 5.30km
  • Czas 00:13
  • VAVG 24.46km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z głośnym trzaskiem!

Poniedziałek, 8 czerwca 2015 · dodano: 08.06.2015 | Komentarze 3

Trasa: M. - pętelka... łubudu!!
Jak się okazało - trzasnęła oś w tylnym kole :/
Dalej:
4 km pieszkom z rowerzycą o latającym kole do najbliższej Piasty-Kołodziei - tam lekarz bike'owy do jutra - a ja - środki masowego rażenia.
Dobrze, że nie wczoraj, albo na jakiejś wyprawie!
Koszt nowego koła (z robocizną) - 100 zł :(
Ech.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 103.70km
  • Teren 7.50km
  • Czas 04:18
  • VAVG 24.12km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jambór z nadbajkalskimi truskawkami

Niedziela, 7 czerwca 2015 · dodano: 08.06.2015 | Komentarze 0

Jednodniowy wypad - tym razem głównie towarzyski - z M. do Jamboru.
W jedną stronę trasą znaną aż za dobrze, bo (oprócz końcówki) identyczną jak moja czwartkowa. W Głodzisku koło hacjendy z napisem na murze "BAJKAŁ" pani zbierała na zagonku truskawki - więc skorzystaliśmy z okazji kupując za 10 zł chyba ponad 2 kilo - nie było wagi, ale mogliśmy sobie ponazrywać ile chcieliśmy :) Kawalątek potem jechała jakaś starsza wsiowa para rowerowa - pani boczkiem, a pan wężykiem. Co ich mijałem (a mijałem ich dwa razy, bo raz się zatrzymałem i to oni mnie minęli) - pani wydawała komendę "Stachu, zjeżdżaj!" - i pan Stachu zjeżdżał z osi jezdni, grzecznie mnie przepuszczając :)
Bez innych większych przygód (poza panem na rowerze na leśnej gruntówie z synkiem na quadzie - jechali sobie w duecie i kurzu) dotarliśmy na działę skrótem przez młynosmażalnię. Na dziale pożarliśmy truskawki, chwilę potem pojawiła się ze swej pobliskiej działki koleżanka K. na Jubilacie(!) z tatą na Wigrach(!!) - zostawili rowery i poszliśmy skonsumować mnóstwo pstrągów.
Wkrótce trzeba było już powoli wracać - wiatr od rana umiarkowany do dość silnego z N (a więc tylny do bocznego) - teraz zaczął nam wyraźnie nie sprzyjać. Zatoczyliśmy jeszcze małe kółko po lesie do zruinowanej szkoły w Gucinie. Po eksploracji (jest jeszcze nawet zegar z kukułką!) zawróciliśmy na Uć via Ldzań, Różę i Rydzyny, Czyryczyn, Czyżeminek i Rzgów.
W Rzgowie na krzywej jak nieszczęście kostkowej dedeerówie ino śmignęło mi jakieś hoże dziewczę na rowerze - próbowałem ze wszystkich sił dogonić - i nawet się udało - ale się okazało, że cięło ze 30 km/h gadając chwilę przez telefon - a jak dogoniłem - rozłączyło się - i tyle je widziałem. Istne zjawisko! :D
A później już bocznymi asfaltami znów via Bajkał w Głodzisku powrót poranną trasą do M., choć na koniec jeszcze wizyta w nettowym bankomacie. I stuknęła kolejna tegoroczna setka.
W drodze powrotnej wiatr zmęczył, choć na szczęście stopniowo przed wieczorem wygasał.
Sakwy wypchane w picia i truskawki.