Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 93219.80 kilometrów - w tym 3599.90 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 69.30km
  • Teren 3.90km
  • Czas 03:12
  • VAVG 21.66km/h
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Icóżżeposzwecji?: dz.2 - prom-Nynashamn-Sztokholm

Niedziela, 19 lipca 2015 · dodano: 03.08.2015 | Komentarze 0

Poranek na promie powitał nas wspaniałą słoneczną pogodą, więc włóczyliśmy się po pokładzie i trochę też pod nim, eksplorując różne zakątki promu. Z ciekawostek odkryliśmy kibel dla psów i specjalne kabiny, gdzie można się zameldować z czworonogiem. Ceny na promie niestety szwedzkie - ale trzeba wszak było się stopniowo przyzwyczajać ;) - więc kupiliśmy jakieś kawy i ciacha i tak przyjemnie zleciało nam kilka godzin. Wreszcie zaczęły się pojawiać na horyzoncie pierwsze niewielkie szkiery - skaliste wysepki znamionujące przybliżanie się do lądu stałego. Jest ich tutaj całe mnóstwo - istny Archipelag - Sztokholmski zresztą. Mniejsze są bezludne, a na większych Szwedzi pobudowali sobie bordowe drewniane domki i spędzają w nich wakacje.
Czym było bliżej lądu - tym niestety bardziej się chmurzyło. W końcu, mijając się z promem na Gotlandię dobiliśmy do Nynashamnu - w drogę, na rowerowy podbój Szwecji!
Na początek odwiedziliśmy Lidla - pierwsze zakupy i zderzenie z wysokością cen. Na szczęście wśród potopu wędlin po 200 koron za kilo (czyli +/- 100 zł) i podobnych serów znaleźliśmy też i tańsze wyroby. I nie zawiedliśmy się - żarcie jest tu przepyszne i właściwie żadna z rzeczy, które testowaliśmy nie okazała się niejadalna, a większość smakowała wyśmienicie - mimo, że były to prawie zawsze najtańsze produkty z marketów.
Objedzeni i obładowani ruszyliśmy z przyjemnym tylnym wiatrem na Sztokholm wzdłuż autostrady - problem rowerowy (jaki tam znów problem?;p) został rozwiązany w ten sposób, że albo dosłownie zawsze była asfaltowa rowerówka, albo płynnie się z niąłącząca stara (ale dobrej jakości) szosa z czasów przedautostradowych. Raz spróbowaliśmy skrótować wg mapy, ale nie miało to sensu - wylądowaliśmy na gruntówie prowadzącej do skupiska działek w lesie. Po drodze obejrzeliśmy sobie pierwsze zabytki - pałace w Haringe i Arsta - i, jak się potem okazywało - były to typowe dla Szwecji murowane pałacyki w prostym stylu i jasnych barwach z niewielkimi regularnymi ogrodami oraz zadbaną zabudową gospodarczą wokół. Przeważnie są to obiekty prywatne, często hoteliki - ale prawie wszędzie nie było problemu z podjechaniem i przespacerowaniem się wokół.
Na przedmieścia Sztokholmu wjechaliśmy przez gęste lasy - częściowo gruntówkami - i kierując się na camping zgubiliśmy po raz pierwszy (i nie ostatni!) rowerówkę - tak, jak na wsiach kierunki jazdy są w miarę do rozeznania - to w miastach jest istny dramat! Przede wszystkim znaki dla rowerzystów kierują tak, aby nie wjeżdżać na drogi szybkiego ruchu - i dobrze - ale drogowskazów jest zdecydowanie za mało, a znak taki, jak "koniec drogi rowerowej" nie istnieje - oznaczone są tylko ich początki. Dedeerówy wyprowadzają często-gęsto na osiedla domków - i tam zanikają, a te bardziej tranzytowe, idące wzdłuż głównych dróg są poprowadzone tak zawile i tworzą tak rozliczne rozgałęzienia (czasem wielopoziomowe), że przeciętnie kilka kilometrów dziennie nadrabialiśmy klucząc w tej poplątance. Są również niepozorne zielone tabliczki na niektórych skrzyżowaniach - to znaki międzymiastowych szlaków rowerowych. Są doskonale niewidoczne i pięknie wtapiają się w bujną zieleń :P
W końcu (wjeżdżając raz na autostradę przez pomyłkę) dotarliśmy przez krzaczory do na wpół wymarłego campingu w Bollmora - po poszukiwaniach obsługi okazało się, że jest to pani, która mieszka w domku z przerobionego autobusu Scania - obok stał też drugi :)
Pani najpierw kwękała w szwedzkoangielskim, że nie ma miejsca nawet na jeden namiot, bo tam, gdzie moglibyśmy się rozbić jest bagno (faktycznie było;) - ale w końcu pozwoliła się rozbić na trawniczku tuż pod własną Scanią - i nawet mogliśmy korzystać z rozstawionego zestawu huśtawkowo-stolikowo-leżakowego, więc ukontentowani ogarnęliśmy się ze wszystkim, by następnego dnia od rana ruszyć zwiedzać Sztokholm.


  • DST 21.70km
  • Teren 1.60km
  • Czas 01:00
  • VAVG 21.70km/h
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Icóżżedoszwecji?: dz.1. - Uć-pekap-Gdańsk-prom

Sobota, 18 lipca 2015 · dodano: 03.08.2015 | Komentarze 2

Początek tegorocznej letniej wyprawy z M. - tym razem na 2 tygodnie do Szwecji. Celem było dotarcie promem do Nyneshamn niedaleko Sztokholmu, zwiedzenie stolicy, a następnie przejazd cały czas wzdłuż wybrzeży aż na samo południe - do Ystad, skąd mieliśmy zaklepany prom do Polski.
Wystartowaliśmy z samiuśkiego rana - najpierw na dworzec Uć K.
Pociąg do Gdańska jechał do Gdańska raz w jedną (do Bydgoszczy), raz w drugą stronę, co spowodowało konieczność przemieszczenia się z rowerami z jednego jego krańca na drugi w połowie podróży. Poza tym jazda przebiegała w miłej, choć bardzo upalnej atmosferze - po drodze lujnęło pod Bydgoszczą, ale w Gdańsku znów było słonecznie, choć już nie tak bardzo gorąco. Na początek przejechaliśmy/przeszliśmy przez Stare Miasto via Długi Targ - tu: kawa mrożona, ale droga i taka sobie. Dalej okazało się kostropato, bo jedyny dojazd na terminal promowy na Westerplatte w remoncie - ani jezdni, ani dedeerówy, tylko jakieś szutry. Wytrzęsło i spowolniło nas to znacznie, aczkolwiek na szczęście mieliśmy spory zapas czasu do zameldowania się na promie "Wawel" linii Polferries. Po kilku kilometrach jazdy przez dziurdzioły wjechaliśmy wreszcie na rewelacyjną asfaltową dedeer, która obok Siarkopolu doprowadziła nas do nasady półwyspu. Ponieważ nadal było trochę czasu, ja przywitałem się z ciepłym morzem na miejscowej mikroplaży, a następnie odebraliśmy bilety w terminalu, zjedliśmy obiad w portowym barze - i wziu - na prom jakimś strasznie długim korytarzem dla pieszych.
Po rozgoszczeniu się i zwiedzeniu kolosa (naprawdę wielki ten Wawel!;), nastąpiła o 18:00 chwila machania Polsce - i wyruszyliśmy przy umiarkowanej fali i nieco pochmurzonym niebie w rejs do Skandynawii. Na morzu wielki ruch - kutry, żaglówki, jakieś barki i inne pasażery - ale nasz górował nad całą tą drobnicą! Ostatnim lądem widocznym z pokładu był Hel - a potem jeszcze ładnie się rozchmurzyło na zachód słońca - i tak się skończył pierwszy dzień wyprawy.


  • DST 42.70km
  • Teren 0.60km
  • Czas 01:45
  • VAVG 24.40km/h
  • Temperatura 35.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z wielką krzątaniną przedurlopową

Piątek, 17 lipca 2015 · dodano: 17.07.2015 | Komentarze 0

Ostatni dzień przed wyprawą - a tu trzeba było z rana jechać od M. do p. na P. - a po południu znów w wielkim skwarze najpierw do biblioteki, potem do d., stąd do R. - i powrót via miasto do M.
Sakwy zapchane wszelkimi dobrami.
Rano umiarkowany wiatr z W - po południu przeważnie słaby z NE.

A już od jutra... cóż, że do Szwecji? ;)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 24.00km
  • Teren 0.10km
  • Czas 00:59
  • VAVG 24.41km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć bez wietrznego pomocnika

Czwartek, 16 lipca 2015 · dodano: 16.07.2015 | Komentarze 0

Trasa identyczna jak dzień wcześniej.
Rano pod dość silny wiatr z WSW. Wieczorem nie pomógł, bo się uciszył.
Sakwy lekkie.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 24.00km
  • Teren 0.10km
  • Czas 00:56
  • VAVG 25.71km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć bez wielkich historii

Środa, 15 lipca 2015 · dodano: 15.07.2015 | Komentarze 0

Po dwóch dniach deszczu i związanego z nim lenistwa rowerowego - dziś stała trasa (M. - p. na P. - pętelka - M.).
Rano jakaś wyjątkowo kiepska forma - czułem się, jakbym wjechał na ogromną górę :/
Powrót z wiatrem, więc ekspresowo i przyjemnie, gdyby nie stada bezmyślnych użytkowników dwóch kółek łamiących wszelkie przepisy na dedeerówie. Ale udało się wszystkich w cholerę wyprzedzić ;)
Sakwy niezbyt ciężkie.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 80.20km
  • Teren 4.60km
  • Czas 03:08
  • VAVG 25.60km/h
  • Temperatura 34.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Sokolniki z piesem, a Pagórki z krową

Niedziela, 12 lipca 2015 · dodano: 12.07.2015 | Komentarze 2

Od M. do d. z rana na chwilę - i dalej via miasto i Zgierz krajową jedynką oraz via Adolfów do Sokolnik. Tam obiad z R.M. i M. (która z piesem dotarła busikiem) oraz spacerek po lesie celem wybiegania obu psów.
Powrót pokrętnie, bo przez Stryjków, Buczek (gdzie tydzień temu piekli corocznego byka w całości!), a nawet Moskwę. Na koniec trochę terenu w poprzek Wiączyńskiego Lasu.
Pogoda od rana słoneczna, choć momentami męczący wiatr w pysk - powrót przy słabym tylnym lub bocznym wietrze - najpierw w upale - na ostatnich kilometrach symbolicznie pokropiło. Po drodze kilka krótkich postojów - m.in. w towarzystwie ogromnej czarnej krowy (w Sierżni).
Sakwy niezbyt wypchane.


  • DST 6.90km
  • Czas 00:16
  • VAVG 25.88km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z myciem

Sobota, 11 lipca 2015 · dodano: 11.07.2015 | Komentarze 0

Z okazji wolnego: najpierw generalne domowe czyszczenie Merysi - a potem hop od M. do najbliższej samoobsługowej myjki by dokończyć dzieła.
Powrót via pętliczka - nadal rozkopana w dwóch miejscach.
Bezsakwowo - wiatr umiarkowany z NW.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 23.90km
  • Czas 00:55
  • VAVG 26.07km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć porywiście

Piątek, 10 lipca 2015 · dodano: 10.07.2015 | Komentarze 0

Niezwykle silny, wręcz porywisty wiatr z WNW, więc rano najkrótszą od M. do p. na P. - a powrót z pętelką.
Sakwy lekkie.
Przyjemny chłodek ;)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 23.90km
  • Teren 0.10km
  • Czas 00:57
  • VAVG 25.16km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z wiuwem

Czwartek, 9 lipca 2015 · dodano: 09.07.2015 | Komentarze 0

M. - p. na P. - pętelka - M.
Sakwy lekkie, porywisty wiatr z W - rano przeszkadzał, a wieczorem pomógł.
Wieczorem to nawet rześko! :)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 50.20km
  • Teren 1.00km
  • Czas 02:04
  • VAVG 24.29km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć i Opłotki z czterema żywiołami

Środa, 8 lipca 2015 · dodano: 08.07.2015 | Komentarze 0

Z okazji dnia wolnego - tradycyjne już jeżdżenie w różnorodnych sprawunkach: najpierw od M. via bankomat, a następnie terenowym skrótem do Piasty Kołodziei po zakup zapasowej dętki, sakwy trójkątnej pod ramę (stara się rozleciała) oraz smaru. Stąd na dworzec W. po bilet powrotny z urlopu - a stąd do d. po tamto i siamto.
Z d. do R. po to i owo - po drodze poszukiwania paliwka turystycznego (a właściwie składnicy harcerzy - bo się przeniosła) zakończone sukcesem. Do R. dominowały dwa żywioły - wiatr z W w pysk i palące słońce, choć na koniec przez chwilę pokropiło.
A od R. do M. via Opłotki - pierwsze kilkanaście km w ulewnym deszczu, ale już nie mogłem czekać (głód!) - i to właśnie głód wygrał z pozostałymi trzema żywiołami - kompletnie przemoczony dotarłem do M. tak szybko, jak tylko wielkie kałuże na to pozwoliły. Tym razem pomógł wiatr z SW.
W sakwach na koniec chlupu; buty całkiem przemoczone.
A wczoraj widziałem przebrudną ciężarówkę, na której ktoś napisał palcem "Nie myć! Eksperyment NASA!" ;D