Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 92689.48 kilometrów - w tym 3570.02 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 28.30km
  • Teren 12.80km
  • Czas 01:30
  • VAVG 18.87km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pojezierze Wiączyńskie

Poniedziałek, 11 listopada 2013 · dodano: 11.11.2013 | Komentarze 2

W Lesie Wiączyńskim są 4 zbiorniki pepożowe i mnóstwo kałuż, więc dziś, w ramach rozruchu - pochorobowo-osłabione kółko graniaste z M. po Pojezierzu, a właściwie Po-stawiu Wiączyńskim.
Od M. klasycznie do lasu - narożnik NW, gdzie staw nr 1. Nad stawem nic się ciekawego nie działo (poza herbatką:), więc myk nad staw nr 2. Po drodze państwo robiący wyczes goldenowi, więc już zawsze coś. Nad stawem nr 2 jakiś emerycki nordic-krzaking, więc nad staw nr 3: po drodze końska wycieczka, jeden traktor i trochę pilnych dziadów wycinkowych. Nad stawem nr 3 odkryliśmy bobrową ścieżkę między stawem, a mokradłem leśnym - samo mokradło to wyraźnie dzieło gryzoni - wodę tamuje sterta naciętych gałęzi, a brzeg od strony stawu cały poryty norami.
Znad stawu nr 3 przez mini-pojezierze błotne (drogi powycinkowe, momentami grząskie) w kierunku stawu nr 4 - postój z resztą herbaty i ciasteczkami dwojga rodzajów (biszkopty i herbatniki "Kacperek") opodal stawu w Wiacie Pod Dębem.
A stąd Eufeminowymi Bokami na Bedońską Wieś - tu kawałek świeżutkim asfaltem - i już Jędrusiów i za kawałek dom M.
Forma po 6 dniach chorowania kiepściuteńka, ale rozruch się udał - i to najważniejsze.
Sakwy jeno z termosem, kubkiem, ciasteczkami i podstawowymi dobrami rowerowymi.
Wiatr najwyżej umiarkowany z NW, normalnie by nie zawracał gitary, ale w związku z rozruchem pochorobowym momentami nieco hamował.

  • DST 60.30km
  • Teren 5.60km
  • Czas 02:38
  • VAVG 22.90km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Opłotki cyklogrobbingowe

Wtorek, 5 listopada 2013 · dodano: 05.11.2013 | Komentarze 16

Z okazji wolnego: od M. na Chojnki opcją częściowo terenową odkryć dotąd niebywały cmentarzyk ewangelicki na Górce Starej - mimo jakichś zjadliwych kundli udało się przedrzeć przez krzory na tyłostwa domostw - a tu jeden ziemny grób ustrojony plastikowymi kwiatami i pozostałości starodrzewia (w tym ładna aleja, choć już bez liści).
Stąd już w Rude Opłotki (i znów trochę asfaltu, trochę terenu) na Pawianice - po drodze, na mikrorondku w Psawerowie jakieś autko próbowało mnie skosić, bo ja byłem na owym mikrorondku, a autko kosiło równo na wprost przez rondko (co tam rondko! ;)
W Pawianicach trochę spacerogrobbingu z rowerem po cmentarzu, 3 groby opalone - i na abarot! Tym razem nie popełniłem błędu polegającego na korzystaniu z kościanej drogi rowerowej (czego dokonałem w drodze w tamtą stronę), tylko pojechałem równiutką asfaltową ulicą równoległą do tych Wymysłów (Wymysłów rymuje się z Braksłów).
Z Pawianic prosto na Rzygów, żeby nie wracać tą samą trasą - obejrzałem między innymi Ptasie Tyły (w tym Aut-lotu). Stąd na Jelczową Dziurę - po lewej za trasą nr 1 widać było cmentarz choleryków - więc chwila zadumy (bez zatrzymywania), że są pewnie jeszcze cmentarze flegmatyków (czyli gruźlików), ale np. skończonych melancholików grzebano już pod płotem, a zdeklarowanych sangwiników - w zakładach zamkniętych(?) ;)
A potem już klasycznie koło Kurzego Przystanku, Wyskwitno i klekoczące tradycyjnie Ofiary. A na koniec w promieniach koncertowego zachodu słońca kółeczko wokół Dellicji.
Wiatr cały dzień umiarkowany, z NW i W, więc do Pawianic raczej przeszkadzał (stąd opcja bardziej terenowa tej części wycieczki, skoro z czasówki nici), z powrotem nieco pomógł.
Sakwy lekkie.

  • DST 26.00km
  • Czas 01:10
  • VAVG 22.29km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć ześlimaczona

Poniedziałek, 4 listopada 2013 · dodano: 04.11.2013 | Komentarze 0

Po dniu przerwy w rowerowaniu - dziś od rana od M. najpierw po znicze na najbliższy cementarz. Potem na ostatnią darmową kawkę (dziś kapucino). A potem w samą paszczę lwa, czyli od dziś rozkopaną główną trasę W-Z miasta Uć - a właściwie w objazdy. Dwa pasy ruchu, korki po choryrząd. Jakoś się udało przedrzeć do p. na P., ale kosztem średniej :/ Gorzej, że tak przez najbliższe 2 lata (co najmniej...)
Z powrotem korki w drugą stronę, masakry(ty)cznie, więc potem jeszcze kółko ześlimaczone w formie, za to zapieprzane w treści wokół osiedla M. celem reperacji średniej oraz dokilometrowania nieco.
Wiatr umiarkowany i dość silny z S; sakwy pełne różności.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 34.70km
  • Teren 1.50km
  • Czas 01:39
  • VAVG 21.03km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć cyklogrobbingowa

Sobota, 2 listopada 2013 · dodano: 02.11.2013 | Komentarze 12

Zadyszkowa przebieżka po uckich cementarzach: od M. wraz z M. - najpierw starym traktem transmisyjnym i na darmową kawkę - promocja dobiega kresu, jutro ostatni dzień! Następnie na Starożytny Cementarz pokwestować. Kwestu; kwestu. Potem do Manu na szybkie zakupu, do d. i stąd na drugi cementarz - tem razem C. Deprechy. A stąd już o zmierzchu do M.
Wiatr niezbyt silny z S, sakwy wypchane wszelkim czymś.
Momentami lekka mżawka.

  • DST 100.10km
  • Teren 21.00km
  • Czas 04:39
  • VAVG 21.53km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Akcja Maślak

Piątek, 1 listopada 2013 · dodano: 01.11.2013 | Komentarze 9

Jedni mają w związku z ogólnonarodowym sportem sezonowym zwanym grobbingiem Akcję Znicz, a myśmy z M. postanowili kopsnąć się rowerowo do Jamboru na ostatnie już pewnie tej jesieni maślaki w ramach rowerowej Akcji Maślak.
Od M. pojechaliśmy więc via Rude Opłotki (bez Imponderabiliów tym razem) oraz Stare Gatki do fermy kur-niosek "Prawda" (wszystkie drogi prowadzą do Prawdy!), a następnie lasami (koło Bukowej Góry, którą znacznie niestety przekoszono piłami) do Rydzyn - i dalej bardzo dawno niewidzianą trasą na Dąbrowę - i znów przez las. Potem na Drzewo-ściny - i przez Karczemny Most do Jamboru.
Dotąd było cały czas pod umiarkowany, ale chwilami męczący wiatr - więc opcją maksymalnie leśno-terenową.
W Jamboru znaleziono - co następuje: 1 podgrzyb na dziale i 11 (w tym 9 bezrobaczywych) maślaków nad rzeczką (opodal krzaczka).
Po zebraniu powyższych - droga powrotna (via m.in. Dukatowy Młyn, gdzie nowy most już w pełnej krasie, Ślądkowice Trzy Łasice, lasem czasem - a potem zaczęło się powoli zmierzchać, więc od Tuszynka po ciemku trasą tradycyjną - Kalinko, Kalinko, Kalinko mo-je; Głodzisko, krzyżówka przy kurach - i już miasto Uć - bokami, jak się dało, by ominąć wszelkie cmentarze. Udało się! Na koniec jeszcze mini-kółko wokół kilku bloków, aby dobić do setki - kto wie, czy nie ostatniej w tym roku.
Przygody: kilka wściekłych piczerfaustów luzem, jeden miły pan z rowerem ze wsi z pogaduchami po drodze, kilku kotów i jeden furkoczący bażant (niestety nie złoty), który nie miał koncepcji dokąd przede mną wiać, więc furkotał mi nad łbem. Dobrze, że nie zrobił przy okazji zrzutu ładunku;)
Sakwy dość ciężkie w obie strony - w odsłuchu odeszły niedawno Lou Reed na zmianę z ciszą listopadową (w ramach oszczędzania bateryjek:)

  • DST 48.00km
  • Teren 1.60km
  • Czas 02:05
  • VAVG 23.04km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć Pomylono-Dendronielogiczna, czyli...

Czwartek, 31 października 2013 · dodano: 31.10.2013 | Komentarze 2

NOWY REKORD ROCZNY WSZECHCZASÓW!!! :D
Pobity równe dwa miesiace przed końcem roku, co rokuje na ten rok, że ho ho!

A ponadto dzień rowerowo złożony:
Najpierw od M. kółko wokół osiedla - potem na darmową kawę (promocja trwa do 4.11.!). Następnie zawrotka już służbowa do Wydawnictwa Regresiwo po Pomyloną Fakturę - następnie do p. na P. Stąd misja nadal służbowa do p. na K. po listę obecności, kasę i podpis na certyfikacie dendronielogicznym i po to samo do p. na L. Na abarot do p. na P. i wreszcie, wieczorem już niemal klasycznie do M., choć jeszcze niewielka zawijka do kol. Kaloryny po worek warzyw dla psa, ale jej nie było (była potem, już pieszkom).
Rano resztki szronu na trawie, w dzień słonecznie - wiatr z SW niezbyt silny, ale jakiś taki wysysający dobre chęci poprawienia średniej październikowej. Dobrze, że na powrocie dmuchnął już w dobrą stronę :)
Sakwy bez gaśnicy, za to z papiórkami.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 41.30km
  • Teren 1.60km
  • Czas 01:56
  • VAVG 21.36km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć zakorkowana i z gaśnicą

Środa, 30 października 2013 · dodano: 31.10.2013 | Komentarze 4

Od M. tradycyją pętelką na równie tradycyjną kawę z mlekiem pod Złote Cyce - stąd do p. na P. Potem, w ramach służby - nie drużby - certyfikać z gaśnicą (z p. na K.) na Świętego Jerzego. Po walce z gaśnicą na abarot do p. na K. oddać i do p. na P.
A wieczorem najpierw w paskudnym korku, a potem znów kółkiem (by nadrobić straty czasowe) do M.
Wiatr umiarkowany z SW i W - momentami przeszkadzał.
Sakwy czasem z gaśnicą (dwukilową), ale przeważnie bez.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 31.40km
  • Teren 3.10km
  • Czas 01:24
  • VAVG 22.43km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć terenowo wyrobiona

Wtorek, 29 października 2013 · dodano: 29.10.2013 | Komentarze 4

Mim dnia wolnego - tylko po mieście Uć w sprawkach drobnosprawunkowych. Nim się wybrałem, skończyły się godziny z darmową kawką w Złotocycym Barze, ale za to pojechalim ulubionym opłotkiem kosolavinkowym, dociągając w ten sposób do 500 km przejechanych w terenie w tym roku, a takie wszak było założenie (patrzaj wpis z 1.01. b.r.) - wcześniej tradycyjna już pętelka wokół osiedla M. (po drodze mini-wyścig ze starszym, pomarszczonym kolarzem na typowej szosówce - wynik: nierozstrzygnięty, bo w końcu, gdy było pod wiatr, sprytnie podczepiłem się z tyłu, żeby mi robił korytarz powietrzny; wcześniej - raz on mnie, potem ja - jego i znów on mnie;)
Wiatr nieco osłabł, choć jadąc do d. (bo taki był cel dzisiejszej wycieki) trochę jeszcze przeszkadzał.
Powrót opcją całkowicie asfaltową, zazwyczaj z wiatrem, ale cóż z tego, skoro miejscami gigantyczne korki.
Sakwy na powrocie z zakupami, więc nieco też i pękate.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 27.40km
  • Czas 01:10
  • VAVG 23.49km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z kawką i dwiema pętelkami

Poniedziałek, 28 października 2013 · dodano: 28.10.2013 | Komentarze 8

Od M. do p. na P. - po drodze najpierw pętelka wokół osiedla M., a potem wprost do baru Pod Dwoma Złotymi Cycami, gdzie za darmo rozdają pyszną kawkę! :D
Z p. na P. do M. bardzo podobnie, tylko już bez kawki, ale nadal z pętelką.
Wiatr rano bardzo silny - boczny, wieczorem wręcz huraganowy - tylno-boczny, ale na odcinku ok. 3 km (odcinek lekko z górki) prosto w twarz - i wtedy, mimo zgórkowości, hamujący do 20-21 km/h.
Sakwy lekkie.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 40.20km
  • Teren 3.90km
  • Czas 01:49
  • VAVG 22.13km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć i Opłotek bardzo obowiązkowe

Niedziela, 27 października 2013 · dodano: 27.10.2013 | Komentarze 2

Rano najszybszą trasą obowiązkowo od M. do p. na P. - niedziela, więc na szczęście krócej - z powrotem zatem jeszcze za dnia, więc skorzystałem z okazji terenowego przejazdu opłotkami kosolavinkowymi - i dalej na koniec osiedla M., gdzie się wstrietilim. Następnie wspólnie do Pilśniowej Dziury z giftem dla koleżanki koleżanki (Fresco!;) i z powrotem niemal identycznie z okrętką niewielką na koniec już po ćmaku.
Wiatr umiarkowany, momentami dość silny z SW.
Sakwy lekkie.