Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 92689.48 kilometrów - w tym 3570.02 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 10.03km
  • Teren 0.06km
  • Czas 00:22
  • VAVG 27.35km/h
  • VMAX 36.79km/h
  • Kalorie 437kcal
  • Podjazdy 61m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jamborowanie śmieciowe

Sobota, 25 maja 2019 · dodano: 25.05.2019 | Komentarze 5

Rano przyjechała częściowo rowerowo, a częściowo kolejowo M., następnie goście, potem byla wspólna przechadzka po okolicy, potem goście pojechali, ja zabrałem się za sadzenie 35 krzaków - aż wreszcie można było wyskoczyć rowerowo do najbliższego kosza na śmieci, by jutro nie wozić się z nadmierną stertą. Co też szybciutkiem uczyniłem :)

  • DST 45.13km
  • Teren 0.03km
  • Czas 01:45
  • VAVG 25.79km/h
  • VMAX 43.13km/h
  • Kalorie 1964kcal
  • Podjazdy 219m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Najpierw Uć, a potem do Jamboru

Piątek, 24 maja 2019 · dodano: 24.05.2019 | Komentarze 6

Rano obładowaną Mery do p., a po południu prosto stamtąd klasyczną trasą na działę. Mimo porannych i popołudniowych miejsko-piątkowych korków (głównie niestety dedeerowo-rowerowych) jechało się nie najgorzej: wiatr co prawda przednio-boczny, ale niezbyt silny, więc ostatecznie średnia nie wyszła jakaś okropna.
A na miejscu m.in. mycie roweru - i znów porządki po wichurkach - dobrze, że tym razem tylko gałęzie, a nie jak niedawno całe drzewa :/
A jutro zjawi się rowerowo M., a samochodowo moja była kierowniczka z moim obecnym dyrektorem - i z obu wizyt się cieszę, choć ostatnio w p. wcale nie do śmiechu...



  • DST 10.39km
  • Czas 00:28
  • VAVG 22.26km/h
  • VMAX 32.83km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Kalorie 439kcal
  • Podjazdy 57m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć ze zmęczeniem

Czwartek, 23 maja 2019 · dodano: 23.05.2019 | Komentarze 9

Dom - p. - dom.
Silny wiatr z N.
Zmęczenie tym wszystkim.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 57.28km
  • Teren 0.29km
  • Czas 02:15
  • VAVG 25.46km/h
  • VMAX 45.22km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Kalorie 2453kcal
  • Podjazdy 316m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

PółUć, a potem nietypowa pętelka na odwyrtkie

Środa, 22 maja 2019 · dodano: 22.05.2019 | Komentarze 2

Rano pieszkom do p., gdzie od wczoraj śniła (zapewne koszmary) Mery, a po południu biegnąca najpierw przez miasto, odreagowywująca nowy wnerw (zaczynają jak za dotknięciem różdżki wyłazić trupki z segregatorów w szafach) Pętelka - ponieważ wiało mocno z N, więc na odwrót niż zazwyczaj, by podczas powrotu pod górki mieć w miarę z wiatrem. Głód kilometrów i chęć zarżnięcia się fizycznego sprawiły, że czym byłem dalej od domu, tym chciałem jeszcze dalej jechać. I gdyby nie dwie ulewki (jedna krótkotrwała, przeszła bokiem - w Glinniku; druga, solidniejsza - przy wjeździe do miasta, trwająca dobry kwadrans) - pewnie bym jeździł do zmroku.
W sumie wyszły: jakiś Dziobak Kiwi na nóżce, czy coś oraz uświnienie Mery.
Wnerw pozostał.



  • DST 4.69km
  • Czas 00:13
  • VAVG 21.65km/h
  • VMAX 31.75km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Kalorie 200kcal
  • Podjazdy 23m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

PółUć z laniem

Wtorek, 21 maja 2019 · dodano: 21.05.2019 | Komentarze 5

Rano do p. rowerem, a że po południu strasznie lało - więc powrotny spacerek bezrowerowy w ulewie.
W p. też lanie - głównie wody, że "jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie" - cóż nadzieja, matka głupich, umiera na końcu, choć to podobno głupi ma szczęście.
Tak, czy inaczej - czuję się dziś zarówno fizycznie, jak i mentalnie - zlany i olany.
Chyba sobie dzisiaj coś naleję ;)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 10.66km
  • Czas 00:28
  • VAVG 22.84km/h
  • VMAX 34.78km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Kalorie 459kcal
  • Podjazdy 54m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z rzeczywistością

Poniedziałek, 20 maja 2019 · dodano: 20.05.2019 | Komentarze 12

Dziś po raz pierwszy od kilku dni na rowerze, bo od piątku do niedzieli wędrowałem jak za zamierzchłych lat z plecakiem po górach w miłym towarzystwie trzech pracowych koleżanek po pięknym Beskidzie Żywieckim. Pogoda wspaniała (oprócz jednej krótkiej burzy, która tylko urozmaiciła doznania meteorologiczne szkód żadnych nie czyniąc), zieleń soczysta jak to w maju bywa, w najwyższych partiach gór wciąż (niegroźne;) płaty śniegu, na halach mnóstwo kwiatków.
Beztroska, sporo śmiechu i uśmiechu, wieczór przy piwie i gitarze.
Kto ciekaw jak było - zapraszam do obejrzenia Relivów aż czterech z trzech dni - oczywiście z fotografiami:

https://www.relive.cc/view/e1320420618

https://www.relive.cc/view/e1320622835

https://www.relive.cc/view/e1321055248

https://www.relive.cc/view/e1321639294

---

A dziś, po powrocie, dopadła nas od rana wiadomość, że prawdopodobnie nam robotę rozwiązują. Nie wdając się w jałowe dyrdymały wystarczy rzec, że sytuacja od dwóch lat była podbramkowa, ale niestety ze stanu typu OIOM przeszliśmy płynnie (tracąc przy okazji płynność - tę najistotniejszą, bo finansową) do stanu służbowej śmierci klinicznej. Czy z tego wyjdziemy - wątpliwe, aczkolwiek do końca czerwca jeszcze się będą ważyć losy naszej szacownej instytucji. Nie wiem, czy w zaistniałej sytuacji pocieszające, czy też raczej wręcz przeciwnie jest to, że polecę nie tylko ja, ale równo wszyscy - od kapitana po - za przeproszeniem - jego majtki.
Widać przez trzy dni było za dobrze, a jak wiadomo: co się polepszy - to się popieprzy.
A teraz, jak mawiał Morrison "Przyszłość niepewna, a koniec zawsze bliski" - i wiedział, co mówi.
Ale dość już o pracy, bo, jak z kolei rzekł sam Tata Kazika: "Praca - chamski sport".

Z tego wszystkiego o mały włos zapomniałbym o sprawie najistotniejszej:

Z okazji 18 Zakupin, które minęły 3 dni temu, życzę Ci Moja Droga (całe 639 zł w 2001 roku!) Merysiu, żebyś (już jako pełnoletnia) nadal rozpraszała choć chwilowo większość trosk - tak, jak to miało dotąd miejsce.

Kolejnych osiemnastu (co najmniej) Droga Mery!

Kategoria 1. Only Uć


  • DST 11.64km
  • Czas 00:32
  • VAVG 21.83km/h
  • VMAX 34.34km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Kalorie 493kcal
  • Podjazdy 60m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z profilaktyką biletową

Wtorek, 14 maja 2019 · dodano: 14.05.2019 | Komentarze 18

Dom - p. - Dworzec Fabryczny - dom.
Zimno i wietrznie, a podczas powrotu dodatkowo (o)kropiąco - mimo to wizyta na dworcu celem jak najwcześniejszego zakupu biletów kolejowych na dwie osoby + dwa rowery z okazji czerwcowego urlopu: Hurra, udało się, sukces!
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 55.88km
  • Teren 0.11km
  • Czas 02:16
  • VAVG 24.65km/h
  • VMAX 52.60km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Kalorie 2385kcal
  • Podjazdy 383m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć, a potem nietypowa pętelka

Poniedziałek, 13 maja 2019 · dodano: 13.05.2019 | Komentarze 6

Po 4 dniach rowerowego niebytu kolejne nadrabianie zaległości, czyli rano do p., a po południu, mimo silnego, choć na szczęście stopniowo słabnącego do umiarkowanego wiatru z NW nietypowa, bo zdeterminowana miastem oraz wichurką, wydłużona, acz spłaszczona pętelka - od Zgierza aż po niemal najwyższe wzniesienia Uckich Pagórków. Przetestowałem też dość nowy, wcześniej nieznany boczny asfalcik na skraju Wódki ;) - wcześniej wykorzystując jeszcze tutejszy krótki, lecz stromy zjazd do osiągnięcia Fałmaksa na poziomie 50+. Niestety, rzeczonemu asfalciku brak ciągłości w związku z granicą administracyjną - na przestrzeni 110 m dziurdzioły potwornickie, ale to i tak krócej od ul. Aksamitnej, co to nią zazwyczaj musiałem się w opcji pagórkowej tłuc, która jako żywo, wbrew nazwie przypomina najgorsze postasfaltowe koszmary mazursko-podlaskie ;)
A od jutra znów deszcze - i jak tu nadrabiać nadrabianie nadrabiania? :/

  • DST 30.14km
  • Teren 2.34km
  • Czas 01:18
  • VAVG 23.18km/h
  • VMAX 48.28km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Kalorie 1256kcal
  • Podjazdy 211m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć, a potem mikropętelka pętelka ze Zgierzem

Środa, 8 maja 2019 · dodano: 08.05.2019 | Komentarze 10

Rano do p. pod lekki wiaterek, a po południu, z okazji silnego wiatru z SE najpierw, by go wykorzystać - do Zgierza: udało się to tylko częściowo, bo korki i świateł niezliczona ilość po drodze. A potem nawrotka - i pod wiatr, ale w dużej mierze tym razem przez Łagiewnicki Las tam i siam (by być w miarę osłoniętym) - za to częściowo gruntówkami: łączny efekt tego wszystkiego - zaskakująco słaba średnia.
Trasa owej popołudniowej mikropętelki - TU.

  • DST 54.99km
  • Czas 02:13
  • VAVG 24.81km/h
  • VMAX 47.23km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Kalorie 2359kcal
  • Podjazdy 320m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć, a potem niemal klasyczna pętelka ze Zgierzem

Wtorek, 7 maja 2019 · dodano: 07.05.2019 | Komentarze 2

Rano zwyczajnie do p., a po południu, stęskniwszy się za kilometrami, chcąc nieco poprawić średnią podługoweekendową oraz korzystając z całkiem przyjemnej aury - słowem: bez konkretnego powodu pojechałem popętelkować zwykłą sobie trasą z rozwinięciem na koniec na Zgierz, by tym razem ominąć Las Ł. i A. Stawy, czyli odcinki terenowe, których po długim weekendzie mam serdelecznie dość.
Wiatr wiał co prawda z początku mocno z lewego boku, ale na powrocie zdecydowanie zelżał, choć nadal wiał z boku - tym razem prawego. Więc w niczym pomóc dziś nie mógł. Z nowości - przejechałem malutkim fragmentem bocznego asfaltu we wsi Smolice, którym o dziwo nigdy nie jechałem - to chyba ostatni taki przypadek w promieniu kilkudziesięciu km-ów od domu (chyba, że coś nowego wyasfaltują).
A jutro znów gdzieś muszę popołudniowo pokręcić, bo od czwartku do niedzieli - rowerowa posucha! :(