Info
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
Zaliczone rowerowo gminy:
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec4 - 0
- 2026, Maj10 - 1
- 2026, Kwiecień11 - 0
- 2026, Marzec13 - 0
- 2026, Luty3 - 0
- 2025, Grudzień13 - 7
- 2025, Listopad7 - 2
- 2025, Październik7 - 2
- 2025, Wrzesień10 - 3
- 2025, Sierpień9 - 8
- 2025, Lipiec10 - 31
- 2025, Czerwiec4 - 8
- 2025, Maj15 - 31
- 2025, Kwiecień12 - 32
- 2025, Marzec11 - 28
- 2025, Luty1 - 5
- 2025, Styczeń1 - 4
- 2024, Grudzień5 - 29
- 2024, Listopad4 - 25
- 2024, Październik14 - 86
- 2024, Wrzesień10 - 38
- 2024, Sierpień7 - 19
- 2024, Lipiec17 - 31
- 2024, Czerwiec1 - 4
- 2024, Maj17 - 71
- 2024, Kwiecień13 - 36
- 2024, Marzec13 - 56
- 2024, Luty7 - 30
- 2024, Styczeń2 - 6
- 2023, Grudzień3 - 14
- 2023, Listopad7 - 21
- 2023, Październik10 - 39
- 2023, Wrzesień12 - 72
- 2023, Sierpień14 - 96
- 2023, Lipiec10 - 40
- 2023, Czerwiec7 - 25
- 2023, Maj13 - 54
- 2023, Kwiecień11 - 50
- 2023, Marzec10 - 61
- 2023, Luty5 - 28
- 2023, Styczeń15 - 76
- 2022, Grudzień3 - 21
- 2022, Listopad5 - 27
- 2022, Październik9 - 43
- 2022, Wrzesień4 - 18
- 2022, Sierpień13 - 93
- 2022, Lipiec11 - 48
- 2022, Czerwiec5 - 24
- 2022, Maj15 - 70
- 2022, Kwiecień11 - 54
- 2022, Marzec12 - 77
- 2022, Luty8 - 40
- 2022, Styczeń8 - 39
- 2021, Grudzień9 - 54
- 2021, Listopad12 - 68
- 2021, Październik11 - 41
- 2021, Wrzesień10 - 47
- 2021, Sierpień13 - 53
- 2021, Lipiec13 - 60
- 2021, Czerwiec19 - 74
- 2021, Maj16 - 73
- 2021, Kwiecień15 - 90
- 2021, Marzec14 - 60
- 2021, Luty6 - 35
- 2021, Styczeń7 - 52
- 2020, Grudzień12 - 44
- 2020, Listopad13 - 76
- 2020, Październik16 - 86
- 2020, Wrzesień10 - 48
- 2020, Sierpień18 - 102
- 2020, Lipiec12 - 78
- 2020, Czerwiec13 - 85
- 2020, Maj12 - 74
- 2020, Kwiecień15 - 151
- 2020, Marzec15 - 125
- 2020, Luty11 - 69
- 2020, Styczeń17 - 122
- 2019, Grudzień12 - 94
- 2019, Listopad25 - 119
- 2019, Październik24 - 135
- 2019, Wrzesień25 - 150
- 2019, Sierpień28 - 113
- 2019, Lipiec30 - 148
- 2019, Czerwiec28 - 129
- 2019, Maj21 - 143
- 2019, Kwiecień20 - 168
- 2019, Marzec22 - 117
- 2019, Luty15 - 143
- 2019, Styczeń10 - 79
- 2018, Grudzień13 - 116
- 2018, Listopad21 - 130
- 2018, Październik25 - 140
- 2018, Wrzesień23 - 215
- 2018, Sierpień26 - 164
- 2018, Lipiec25 - 136
- 2018, Czerwiec24 - 137
- 2018, Maj24 - 169
- 2018, Kwiecień27 - 222
- 2018, Marzec17 - 92
- 2018, Luty15 - 135
- 2018, Styczeń18 - 119
- 2017, Grudzień14 - 117
- 2017, Listopad21 - 156
- 2017, Październik14 - 91
- 2017, Wrzesień15 - 100
- 2017, Sierpień29 - 133
- 2017, Lipiec26 - 138
- 2017, Czerwiec16 - 42
- 2017, Maj25 - 60
- 2017, Kwiecień20 - 86
- 2017, Marzec18 - 44
- 2017, Luty17 - 33
- 2017, Styczeń15 - 52
- 2016, Grudzień14 - 42
- 2016, Listopad18 - 74
- 2016, Październik17 - 81
- 2016, Wrzesień26 - 110
- 2016, Sierpień27 - 197
- 2016, Lipiec28 - 129
- 2016, Czerwiec25 - 79
- 2016, Maj29 - 82
- 2016, Kwiecień25 - 40
- 2016, Marzec20 - 50
- 2016, Luty20 - 66
- 2016, Styczeń16 - 52
- 2015, Grudzień22 - 189
- 2015, Listopad18 - 60
- 2015, Październik21 - 52
- 2015, Wrzesień27 - 38
- 2015, Sierpień26 - 37
- 2015, Lipiec29 - 42
- 2015, Czerwiec27 - 77
- 2015, Maj27 - 78
- 2015, Kwiecień25 - 74
- 2015, Marzec21 - 80
- 2015, Luty20 - 81
- 2015, Styczeń5 - 28
- 2014, Grudzień16 - 60
- 2014, Listopad27 - 37
- 2014, Październik28 - 113
- 2014, Wrzesień28 - 84
- 2014, Sierpień28 - 58
- 2014, Lipiec28 - 83
- 2014, Czerwiec26 - 106
- 2014, Maj25 - 88
- 2014, Kwiecień24 - 75
- 2014, Marzec18 - 133
- 2014, Luty17 - 142
- 2014, Styczeń13 - 68
- 2013, Grudzień21 - 115
- 2013, Listopad23 - 102
- 2013, Październik22 - 64
- 2013, Wrzesień28 - 108
- 2013, Sierpień18 - 66
- 2013, Lipiec30 - 95
- 2013, Czerwiec30 - 79
- 2013, Maj30 - 55
- 2013, Kwiecień29 - 81
- 2013, Marzec16 - 39
- 2013, Luty19 - 62
- 2013, Styczeń9 - 18
- 2012, Grudzień22 - 62
- 2012, Listopad22 - 19
- 2012, Październik20 - 8
- 2012, Wrzesień25 - 6
- 2012, Sierpień2 - 3
- 2012, Lipiec14 - 4
- 2012, Czerwiec26 - 14
- 2012, Maj23 - 24
- 2012, Kwiecień26 - 23
- 2012, Marzec27 - 20
- 2012, Luty21 - 35
- 2012, Styczeń23 - 59
Wpisy archiwalne w kategorii
2. Opłotki, czyli mniej niż seta
| Dystans całkowity: | 45748.60 km (w terenie 1758.23 km; 3.84%) |
| Czas w ruchu: | 1931:25 |
| Średnia prędkość: | 23.69 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 62.80 km/h |
| Suma podjazdów: | 153964 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 184 (102 %) |
| Maks. tętno średnie: | 172 (93 %) |
| Suma kalorii: | 895292 kcal |
| Liczba aktywności: | 1036 |
| Średnio na aktywność: | 44.16 km i 1h 51m |
| Więcej statystyk | |
- DST 49.90km
- Teren 2.80km
- Czas 01:59
- VAVG 25.16km/h
- Temperatura 28.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć i Opłotki na szybko
Środa, 13 sierpnia 2014 · dodano: 13.08.2014 | Komentarze 0
Od M. do R. via Bronisiny i Rude Opłotki (oraz, mimo wolnego p. na L. na chwilę z papiórem służbowym).Powrót podobnie, tylko już bez p. na L., ale za to z tradycyjną już pętelką wokół Dellicji. W Bronisinach jak zwykle jakieś goniące rower psy - skutecznie obsobaczone werbalnie i gestem ;)
Sakwy średnie - wiatr dość silny z S i SE, a więc zazwyczaj boczny.
APDEJT:
Wyprawę SzweDaNie.pl 2014 czas zacząć!
Do napisania za... ho, ho! ;)
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 39.60km
- Teren 0.60km
- Czas 01:35
- VAVG 25.01km/h
- Temperatura 36.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Opłotki i Uć w żarze ognistym
Niedziela, 3 sierpnia 2014 · dodano: 03.08.2014 | Komentarze 0
Od rana w narastającym upale od M. do p. na K. - na początku tak, jak wczoraj - w Bronisinach chciała mnie zeżreć jakaś wściekła psina, ale tak ją skrzyczałem brzydko bardzo, że aż mnie gardło rozbolało ;) Następnie całą długości Trasy Górnolotnej - test nowej dedeerówy-asfaltówy. Miejscami jeszcze niewykończona i w paru miejscach jak zwykle przy takich okazjach pozostawiająca wiele do życzenia. Następnie wzdłuż Santa Dżejpitu. Wiatr umiarkowany, z SE, więc generalnie pomógł.Powrót w nieziemskim ukropie i centralnie pod wiatr, który zrobił się silny - kombinowałem, jak mogłem z trasą, aby po mieście jechać jak najbardziej zacisznymi rejonami pod wiatr, a na koniec mieć chociaż boczny. W końcu wylądowałem na Młynku, ale i tak to na niewiele się zdało - wkurzony zmarniałą średnią, na koniec jeszcze dokręciłem kółeczko wokół Dellicji, ale nawet i tam wiatr mi nie dał żyć.
Sakwy lekkie.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 42.90km
- Teren 0.90km
- Czas 01:40
- VAVG 25.74km/h
- Temperatura 36.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Opłotki znów, a Uć w ukropie
Sobota, 2 sierpnia 2014 · dodano: 02.08.2014 | Komentarze 0
Rano pogoda jeszcze znośna: trochę mglisto i prawie bez słońca - więc nieco naokoło od M. do p. - tym razem na K. - trasą taką, jak zazwyczaj via Opłotki (opcja, ta, co ostatnio zwykle - czyli szybka - bronisińsko-górnolotna). Zazwyczaj z lekkim wiatrem.Powrót już niestety w słońcu-gorońcu i pod tężejący, przednio-boczny wiatr - więc przez miasto, bo więcej cienia i bardziej osłonięty od wiewu.
Na koniec pętelka tradycyjna.
Sakwy lekkie.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 46.30km
- Teren 3.30km
- Czas 01:50
- VAVG 25.25km/h
- Temperatura 35.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć i Opłotki przyjemne
Środa, 30 lipca 2014 · dodano: 30.07.2014 | Komentarze 0
Rano od M. do p. na L. via Bronisiny i dalej wzdłuż Trasy Górnolotnej - na koniec nieco terenu. Bardzo przyjemnie - jeszcze bez upału i z niezbyt silnym, tylno-bocznym wiatrem.Powrót przy silniejszym, bocznym wietrze i już w upale - trasa prawie identyczna do porannej - plus pętelka wokół Dellicji na koniec.
Reasumując: trasa przyjemna, choć tym razem z ominięciem ulicy Przyjemnej.
Sakwy nieco wypchane - no bo to wiadomo, czy jakaś chmura się nie oberwie? Plus żarcie, woda, ciuchy na przebranie i skrzynka z tysiącem i jednym drobiazgiem rowerowo-serwisowym - czyli generalnie stały zestaw sakwowy :)
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 65.70km
- Teren 0.50km
- Czas 02:48
- VAVG 23.46km/h
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Czarnocincinatti Beznabiałowe
Sobota, 26 lipca 2014 · dodano: 26.07.2014 | Komentarze 3
Po dwudniowej przerwie w rowerowaniu związanej z leniem oraz brzydką pogodą - wycieczka po słynne serki czekoladowe do źródła - czyli Milkpolu w Czarnocinie.Pojechaliśmy z M. wczesnym popołudniem - via Stróże, Wolę Rakową, Wardzyń i Dalków do Czarnocina. Niestety - po drodze skręciliśmy jeszcze na Zamość, gdyż M. postanowiła kolekcjonować Zamoście - w ten sposób ma już dwa ;) Tuż za Zamościem obejrzeliśmy miejsce po domku Reymonta, zawróciliśmy znów na Zamość (ale jako trzeciego go nie liczyliśmy, bo to był ten sam Zamość, co poprzedni) - i okrążywszy zalew od południa dotarliśmy wreszcie do Czarnocincinu. Do tego miejsca dmuchał nam przeważnie prosto w nosy krzepki ESE-sman, więc jechało się ciężko. W Cz. okazało się, że ani w Milkpolu, ani w obu pytanych spożywczakach nikt nic nie wie w kwestii serków. Jak niepyszni zjedliśmy kaszankę i inne takie, a następnie zalegliśmy nad zalewem, a ja nawet sobie popływałem jeden raz. Popływałbym i drugi, ale zaczęło się nieprzyjemnie chmurzyć i pierwsze pomruki zasugerowały sprawny odwrót. Przez Rzepki zresztą - i z wiatrem. Potem była, pardą ekseląs - Wola Kutowa i (dla odpo-kuto-wania) - Modlica, gdzie jest piękny nowy wiadukt nad niebudowaną A1. A później na Kalinko, Kalinko, Kalinko niemoje i Kalino - a tu miła niespodzianka - niemal na całej długości zamiast dziurdziołów straszliwych - świeży asfalt. Mrrrau! Do tego momentu było przeważnie z ESE-smanem, ale czym bliżej miasta Uć, tym się robił coraz bardziej boczniak - i to całkiem ostrogowaty! Na dodatek chmura czarna była wciąż coraz bliżej - na jej krawędzi znalazł się na koniec Sklep Pod Psem, gdzie zrobiliśmy zakupy - i trzy minuty przed metą jeszcze pogoda zdążyła się dopasować do Sklepu Pod Psem - jak lujnęło! W strugach dobiliśmy do mety - a po paru minutach już nie padało :p
Sakwy dość lekkie, bo specjalnie z miejscem na serki - następnym razem zrobimy wyprawę do najbliższego spożywczaka - tam wiadomo, że przeważnie są ;P
Temperatury nie podaję, bo źródło się popsuło znowu, ale cały dzień parno i gorąco, choć słońce tylko w pierwszej części przejażdżki.
- DST 46.70km
- Teren 4.00km
- Czas 01:52
- VAVG 25.02km/h
- Temperatura 38.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć i Opłotki w gorącu niemożebnym
Niedziela, 20 lipca 2014 · dodano: 20.07.2014 | Komentarze 2
Rano od M. do p. na L. via najpierw Bronisiny, a potem klasycznie przez Rude Opłotki (wersja najbardziej terenowa). Gorąco jak nie wiem.Powrót w temperaturze zwanej 'coś nienazwanego' - najpierw znów terenowo, potem już w kierunku Trasy Górnolotnej - po drodze pilotowanie pana w aucie bo się pogubił, więc jeszcze inaczej nieco, niż było w planie, potem znów pętelka via Bronisiny i druga - na koniec - wokół Dellicji.
Oprócz żaru z nieba dość silny wiatr z SE rano (więc na szczęście przeważnie boczny i tylny) - po południu z S, więc bardzo momentami wysysający.
Sakwy średnie - z powrotem nieco celulozy z szabru.
Mimo wszystko (oraz terenu;) - dobra jak na to wszystko średnia :)
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 47.90km
- Teren 2.30km
- Czas 01:57
- VAVG 24.56km/h
- Temperatura 37.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć i Opłotki nieco inaczej
Czwartek, 17 lipca 2014 · dodano: 17.07.2014 | Komentarze 0
Rześkim, bardzo przyjemnym i omal bezwietrznym porankiem od M. do p. na L. drugi dzień z rzędu - ale trochę na okrętkę i innymi skrajami Rudych Opłotków oraz Dennym Laskiem - jechało się wyśmienicie, a gdyby nie odcinki terenowe (w tym bezsensowne wbicie się w fatalną płytówę), to średnia wyszłaby chyba rekordowa ;)Powrót też nieco na okrętkę, ale już niemal wyłącznie asfaltami (w tym Trasą Górnolotną, ale bez Pętelki wokół Dellicji tym razem), za to mozolnie, bo pod wzmagający się wiatr prosto w pysk i w niemożebnym, dusznym upale.
Sakwy lekkie, kret dnia wczorajszego nadal zalega na poboczu.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 44.20km
- Teren 3.90km
- Czas 01:51
- VAVG 23.89km/h
- Temperatura 35.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć i Opłotki z krecią robotą
Środa, 16 lipca 2014 · dodano: 16.07.2014 | Komentarze 2
Rano od M. do dawno niewidzianej p. na L. - opcja terenowa, najkrótsza.Po południu na abarot - opcja półterenowo-górnolotna. A na koniec jeszcze pętelka wokół Dellicji.
Sakwy nieco wypchane, wiatr słaby do umiarkowanego, przeważnie boczny. Bardzo, bardzo gorąco.
W drodze porannej odkopywanie z asfaltu na pobocze zdechłego kreta. Ale jeszcze był w bardzo dobrym stanie!
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 85.50km
- Teren 4.30km
- Czas 03:52
- VAVG 22.11km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Ęczyca-Uć
Niedziela, 13 lipca 2014 · dodano: 13.07.2014 | Komentarze 8
W ramach dwuosobowej akcji rowerowej "cudzego nie znamy, bo w Polskę ruszamy!" postanowiliśmy ruszyć z M. od rana w jakieś miejsce, gdzie diabeł mówi dzień dobry. Na początek omal czasówka pod wiatr na dworzec kaliskowy, bo jak zwykle byliśmy do bólu punktualni. Na szczęście nie było kolejki przy kasach ;)Wsiedliśmy w ciapąg do Ęczycy - i po godzinie z hakenkrojcem (wiadomo - jak diaboł to musi Niemiec! Hmm, albo papież? ...Sprawdzić, czy nie ksiądz;p) byliśmy już na miejscu. Miasteczko ładnie odmalowane, podobnie rynek, a na rynku po nocy dogorywał Nocnik - i to jubileuszowy, bo dziesiąty. Przejawiało się to zespołem Czerwony Tulipan, albo czymś takim. Lokalsi nam powiedzieli też, żeby się nie bać, więc pojechaliśmy do Boruciego Zamku. Z zamku na Tum, a po drodze rundka po bardzo ładnym miejskim parku. Przed Tumem dostrzegliśmy zagrody w stylisku ogólnochłopskim i wiatrak - znak niechybny, że skansen! I rzeczywiście - koszmarna betonówka z płyt z epoki PRL-u kładzionego doprowadziła do muzeum i bardzo miłego i uczynnego pana kustonosza, który nam przyniósł ulotek i oprowadził po obejściu. Obejrzeliśmy kolekcję makatek, olejów z własnego tłoczenia, kapliczkę z Nepomucenem i piec do lepienia garnków przez resztę nieświętych.
Po tych atrakcjach myk pod archikolegiatę, gdzie akurat była msza, więc otwarte, ale nie ma jak zwiedzać, no bo msza. Nic to - pocieszyliśmy się zdobyciem pobliskiego grodziska - i na abarot - oraz na Górę Świętej Gosi (co garnków, jako święta, zapewne nie lepiła). A tam odpust - i to zupełny! Zupełnie prawie wręcz i ledwo, ale przebiliśmy się przez dziko wystrojone miejscowe bonza i tłuszcze wszelakie i nawet wdrapaliśmy się na samą górkę - a tu, jakże by inaczej - msza ;) Z odpustu zabraliśmy (płacąc) obwarzanek - i dalej w drogę. Po paru kilometrach ukazała się cukrownia w Leśmierzu - bardzo interesujące mikromiasteczko fabryczne - zakład większy od całej reszty, dosłownie 3 ulice (częściowo na krzyż). I kościółek - tym razem bezmszowy, ale zamknięty, choć spiczasty bardzo.
Kolejnym z miejsc ciekawych (ale tylko nazewniczo) były Boczki, a potem Skotniki - i opuszczony dwór z dziurą w zabitych drzwiach. Ledwo przelazłem do środka, a tu mnie wita w ciemności głos ochrypły, że dzień mamy dobry! Jak dobry - to dobry - i jeż z nagła zjeżony na łbie oklapł był. Głosem okazał się drzemiący w chłodzie na dworu Pan Menel Tutejszy. Poczuwając się do bycia gospodarzem chciał nas po ciemku nawet oprowadzić, ale wywinęliśmy się jakoś, choć zdążyliśmy jeszcze usłyszeć opowieść o garnku pełnym złotych monet zatopionym w podworskim oczku wodnym - po czym nieśmiało poprosił był pan o 2 zyle, bo taka sucha ta niedziela... Dostał 2,50 z życzeniem smacznego, to promieniał jeszcze z daleka, jak już byliśmy odpowiednio daleko, by widzieć jak z daleka promienieje.
Ze Skotnik po paru kilometrach dotarliśmy na obiadek rodzinny do Sokolnickiego Lasu - były m.in. podudzia ze stonogi. Wyglądały jak z kurczaka, ale kto to widział, żeby kurczak miał aż tyle nóg? Po pożarciu dość dokładnym pożegnaliśmy gościnnych R. M. - i już bez większych przygód, trasą najkrótszą, bo się zrobiło późnawo, via prawie cała Uć dotarliśmy o zmierzchaniu do M. Z mniejszych przygód były jeszcze wyścigi dzieci na motorach wyprzedzające mnie prawą poboczem zakrzewionym (ale się uchachałem:D) oraz wyjątkowo duży ruch w Łągwiennickim Lesie, gdzie jest zakaz ruchu, ale czego się nie robi z poczucia desperacji, że to już koniec weekendu i wszystkie piwa wypite?...
Wiatr cały dzień dokuczał - wiał z W i SW, a więc boczniak to był - i to dość ostrygowaty (a raczej west-rygowaty), na koniec powiał w twarze - i ucichł.
Sakwy nieco wypchane.
- DST 38.10km
- Teren 12.90km
- Czas 01:48
- VAVG 21.17km/h
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Byczenie w Buczku przy byczku
Niedziela, 6 lipca 2014 · dodano: 06.07.2014 | Komentarze 6
Niedzielna wycieczka z M. do wsi Buczek, gdzie karczma "Raz w nawozie" robi byczą ucztę: bez zbędnego zalewania wystarczy napisać, że co roku w pierwszą niedzielę lipca odbywa się tu Święto Zalewajki połączone z pieczeniem byka w całości na gigant-rożnie!Jak mlasnęliśmy - tak zrobiliśmy: od M. ruszyliśmy Malowniczymi opłotkami do Wiączyńskiego Lasu, stąd szturmem na Moskwę i już za chwilę były Jaroszki bezmięsne oraz mięsny Buczek. Dobiliśmy w samą porę - właśnie leciała Wolna Grupa Bukowina w odsłuchu, a 10 minut po nas zjawiły się autokarowo niezliczone ilości uniwersytetów trzeciego, czwartego, szóstego i dziesiątego silnia wieku z przyległościami i zaczęła się biba piknik party w karczemnych ogrodach. Ponieważ udało nam się zająć jeden z ostatnich stolików, więc na zmianę chodziliśmy zwiedzać stragany z tradycyjną żywnością, jakże tradycyjnie występujące przy tak tradycyjnych okazjach.
Skosztowaliśmy:
1. gęsich wątróbek
2. schabiku ze śliwką
3. czegoś równie dobrego nie pamiętam
4. 3 oscypki z grilla z żurawiną
5. lody bakaliowe i porzeczkowe
6. trzy rodzaje ciasteczek
7. jak mi się przypomni co jeszcze, a chyba coś jeszcze, to dopiszę
8. acha - Espresso (free!) od Zeptera ;)
Nim się obejrzeliśmy, po Królową Balu, czyli zalewajkę ustawiła się kolejka-gigantówa, zwłaszcza, że serwowana była całkiem (w przeciwieństwie do powyższych potraw) za darmo! Do tego skwarki, śmietana, chlebek na zakwasie.... ;> Dla takich chwili doprawdy warto mieć trochę zakwasów nie tylko chlebowych, ale i rowerowych!
Pojedliśmy, spotkaliśmy ze znajomych Pana Doktorka, Taką Jedną Panią Sąsiadkę oraz Pana Dyrektora Parku. Ponieważ zaczęło się w międzyczasie chmurzyć i pokropywać, rzuciłem myśl, żeby już się ewakuować na Uć, jednak przeważyło zdanie M., że trzeba poczekać na losowanie nagród Zeptera. Miało być o 16:00, tymczasem na scenę wlazło wielu artystów muzycznych - sopranistki i barytoniści wykonywali znane arie (m.in. aria z miauczeniem) oraz przeboje popularne, ale też momentami kociomuzycznie. Przy "Beszamel Mucia" byk, który w międzyczasie dogorywał na ruszcie był już piękny złoty, a tu cepterowego losowania ani widu ani słychu! W końcu się odbyło, oczywiście nie wygraliśmy skrobaczki do kartofla, ani noża, by się pociachać z tej radości, za to w międzyczasie do byka ustawiła się kolejka niczym do zalewajki, mimo, iż za 100 g byka chcieli, a jakże - 15 zyli. Mięso tez zapewne nieco zylaste, a jeszcze nadmieńmy, że byk waży więcej niż 100, a nawet 1000 gram, więc wypięliśmy się na drenującą w zamyśle organizatorów kieszeń końcówkę impry i wróciliśmy do miasta Uć - tym razem nieco inaczej, bo przez Polik i przy barze "Paprotka" i dopiero w Lesie Wiączyńskim wróciliśmy na poranny szlak.
Cały dzień skrajny upał, dodatkowo trochę wiatru - a że sporo tym razem było jazdy terenowej, to i średnia wyszła mocno obiboczna.



