Info
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
Zaliczone rowerowo gminy:
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec4 - 0
- 2026, Maj10 - 1
- 2026, Kwiecień11 - 0
- 2026, Marzec13 - 0
- 2026, Luty3 - 0
- 2025, Grudzień13 - 7
- 2025, Listopad7 - 2
- 2025, Październik7 - 2
- 2025, Wrzesień10 - 3
- 2025, Sierpień9 - 8
- 2025, Lipiec10 - 31
- 2025, Czerwiec4 - 8
- 2025, Maj15 - 31
- 2025, Kwiecień12 - 32
- 2025, Marzec11 - 28
- 2025, Luty1 - 5
- 2025, Styczeń1 - 4
- 2024, Grudzień5 - 29
- 2024, Listopad4 - 25
- 2024, Październik14 - 86
- 2024, Wrzesień10 - 38
- 2024, Sierpień7 - 19
- 2024, Lipiec17 - 31
- 2024, Czerwiec1 - 4
- 2024, Maj17 - 71
- 2024, Kwiecień13 - 36
- 2024, Marzec13 - 56
- 2024, Luty7 - 30
- 2024, Styczeń2 - 6
- 2023, Grudzień3 - 14
- 2023, Listopad7 - 21
- 2023, Październik10 - 39
- 2023, Wrzesień12 - 72
- 2023, Sierpień14 - 96
- 2023, Lipiec10 - 40
- 2023, Czerwiec7 - 25
- 2023, Maj13 - 54
- 2023, Kwiecień11 - 50
- 2023, Marzec10 - 61
- 2023, Luty5 - 28
- 2023, Styczeń15 - 76
- 2022, Grudzień3 - 21
- 2022, Listopad5 - 27
- 2022, Październik9 - 43
- 2022, Wrzesień4 - 18
- 2022, Sierpień13 - 93
- 2022, Lipiec11 - 48
- 2022, Czerwiec5 - 24
- 2022, Maj15 - 70
- 2022, Kwiecień11 - 54
- 2022, Marzec12 - 77
- 2022, Luty8 - 40
- 2022, Styczeń8 - 39
- 2021, Grudzień9 - 54
- 2021, Listopad12 - 68
- 2021, Październik11 - 41
- 2021, Wrzesień10 - 47
- 2021, Sierpień13 - 53
- 2021, Lipiec13 - 60
- 2021, Czerwiec19 - 74
- 2021, Maj16 - 73
- 2021, Kwiecień15 - 90
- 2021, Marzec14 - 60
- 2021, Luty6 - 35
- 2021, Styczeń7 - 52
- 2020, Grudzień12 - 44
- 2020, Listopad13 - 76
- 2020, Październik16 - 86
- 2020, Wrzesień10 - 48
- 2020, Sierpień18 - 102
- 2020, Lipiec12 - 78
- 2020, Czerwiec13 - 85
- 2020, Maj12 - 74
- 2020, Kwiecień15 - 151
- 2020, Marzec15 - 125
- 2020, Luty11 - 69
- 2020, Styczeń17 - 122
- 2019, Grudzień12 - 94
- 2019, Listopad25 - 119
- 2019, Październik24 - 135
- 2019, Wrzesień25 - 150
- 2019, Sierpień28 - 113
- 2019, Lipiec30 - 148
- 2019, Czerwiec28 - 129
- 2019, Maj21 - 143
- 2019, Kwiecień20 - 168
- 2019, Marzec22 - 117
- 2019, Luty15 - 143
- 2019, Styczeń10 - 79
- 2018, Grudzień13 - 116
- 2018, Listopad21 - 130
- 2018, Październik25 - 140
- 2018, Wrzesień23 - 215
- 2018, Sierpień26 - 164
- 2018, Lipiec25 - 136
- 2018, Czerwiec24 - 137
- 2018, Maj24 - 169
- 2018, Kwiecień27 - 222
- 2018, Marzec17 - 92
- 2018, Luty15 - 135
- 2018, Styczeń18 - 119
- 2017, Grudzień14 - 117
- 2017, Listopad21 - 156
- 2017, Październik14 - 91
- 2017, Wrzesień15 - 100
- 2017, Sierpień29 - 133
- 2017, Lipiec26 - 138
- 2017, Czerwiec16 - 42
- 2017, Maj25 - 60
- 2017, Kwiecień20 - 86
- 2017, Marzec18 - 44
- 2017, Luty17 - 33
- 2017, Styczeń15 - 52
- 2016, Grudzień14 - 42
- 2016, Listopad18 - 74
- 2016, Październik17 - 81
- 2016, Wrzesień26 - 110
- 2016, Sierpień27 - 197
- 2016, Lipiec28 - 129
- 2016, Czerwiec25 - 79
- 2016, Maj29 - 82
- 2016, Kwiecień25 - 40
- 2016, Marzec20 - 50
- 2016, Luty20 - 66
- 2016, Styczeń16 - 52
- 2015, Grudzień22 - 189
- 2015, Listopad18 - 60
- 2015, Październik21 - 52
- 2015, Wrzesień27 - 38
- 2015, Sierpień26 - 37
- 2015, Lipiec29 - 42
- 2015, Czerwiec27 - 77
- 2015, Maj27 - 78
- 2015, Kwiecień25 - 74
- 2015, Marzec21 - 80
- 2015, Luty20 - 81
- 2015, Styczeń5 - 28
- 2014, Grudzień16 - 60
- 2014, Listopad27 - 37
- 2014, Październik28 - 113
- 2014, Wrzesień28 - 84
- 2014, Sierpień28 - 58
- 2014, Lipiec28 - 83
- 2014, Czerwiec26 - 106
- 2014, Maj25 - 88
- 2014, Kwiecień24 - 75
- 2014, Marzec18 - 133
- 2014, Luty17 - 142
- 2014, Styczeń13 - 68
- 2013, Grudzień21 - 115
- 2013, Listopad23 - 102
- 2013, Październik22 - 64
- 2013, Wrzesień28 - 108
- 2013, Sierpień18 - 66
- 2013, Lipiec30 - 95
- 2013, Czerwiec30 - 79
- 2013, Maj30 - 55
- 2013, Kwiecień29 - 81
- 2013, Marzec16 - 39
- 2013, Luty19 - 62
- 2013, Styczeń9 - 18
- 2012, Grudzień22 - 62
- 2012, Listopad22 - 19
- 2012, Październik20 - 8
- 2012, Wrzesień25 - 6
- 2012, Sierpień2 - 3
- 2012, Lipiec14 - 4
- 2012, Czerwiec26 - 14
- 2012, Maj23 - 24
- 2012, Kwiecień26 - 23
- 2012, Marzec27 - 20
- 2012, Luty21 - 35
- 2012, Styczeń23 - 59
Wpisy archiwalne w kategorii
2. Opłotki, czyli mniej niż seta
| Dystans całkowity: | 45748.60 km (w terenie 1758.23 km; 3.84%) |
| Czas w ruchu: | 1931:25 |
| Średnia prędkość: | 23.69 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 62.80 km/h |
| Suma podjazdów: | 153964 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 184 (102 %) |
| Maks. tętno średnie: | 172 (93 %) |
| Suma kalorii: | 895292 kcal |
| Liczba aktywności: | 1036 |
| Średnio na aktywność: | 44.16 km i 1h 51m |
| Więcej statystyk | |
- DST 46.80km
- Teren 4.10km
- Czas 02:03
- VAVG 22.83km/h
- Temperatura -3.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć i Opłotki bez szczególnych właściwości
Czwartek, 19 grudnia 2013 · dodano: 19.12.2013 | Komentarze 6
Od M. do p. na L. stałą trasą - ale z modyfikacją w Rudej Czerwonobarszczykową (czyli ulicami: Purpurową i Wazów) - widać święta zbliżają się wielkimi kołami skoro tak :) Ponieważ wreszcie porządniejszy mrozik, a nie jakieś fiu-bździu słoneczko (jechałem skoro świt), to i wyszło trochę bardziej terenowo niż zazwyczaj, bo błota zamarznięte.A z p. na L. do M. najpopularniejszą wersją niemal stricte asfaltową (bo już po ćmaku) - na koniec jeszcze pętelka wokół Dellicji.
Sakwy nieco przyciężkie, wiatr słaby, przeważnie boczny, bo z S.
W sumie więc dość przyjemnie i bez dużego ruchu, choć rano za Ofiarami kilometrowy korek minięty dziurdziołowatym poboczem, a wieczorem nieco dające po gałach auta na długich.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 49.00km
- Teren 2.50km
- Czas 02:04
- VAVG 23.71km/h
- Temperatura 3.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Lipce w grudniu
Niedziela, 1 grudnia 2013 · dodano: 01.12.2013 | Komentarze 18
Z okazji grudnia wycieczka z M. do Lipiec (Lipców?) Reymontowskich.Od rana przeważnie z hurra!ganowym wietrzyskiem - zazwyczaj tylnym, czasem tylno-bocznym do bocznego - na Bziny trasą identyczną do mojej sprzed 4 dni.
W Bzinach odwiedziny cmentarza żydowskiego - i dalej na Kołacin (do Kołacina tym razem nieco ponad godzina), a od Kotulina znów idealnie z wiatrem i już były po 1 dużym wiatraku elektrycznym Lipce.
Pierwotnie mieliśmy zwiedzić sobie Muzeum Ludowe, ale po drodze była jeszcze cud-miód Graciarnia - prywatne muzeum wszystkiego regionalnego. Oficjalnie nieczynne, ale państwo gospodarze otworzyli swe podwoje, a pan gospodarz bardzo ciekawie nas oprowadził objaśniając wszystko w szczegółach, o co żeśmy pytali i w ogółach wszystko inne. Część kolekcji rozsianej po zabudowaniach gospodarstwa już schowana na zimę, ale polecamy i powrócimy letnią porą z pewnością! Na koniec zakupiliśmy bilety wejściowe, a że pan nie miał wydać, to dokupiliśmy starożytną butelkę po Grolschu w cenie 3 złotych monet polskich.
Ponieważ potwornie zmarzliśmy od tego niejechania, tylko zwiedzania, a do ciapągu na Uć było jeszcze pół godziny, podjechaliśmy na szybko jeszcze pod ładnie wyreymontowany Domek Reymonta, zaś na Oficjalne Muzeum oraz Nieoficjalny Skansen Militariów już zabrakło czasu.
Ciapąg był punktualny, na szczęście mieliśmy termos i ciasto o nazwie Czeskie Ciasto, a wysiedliśmy na Widzewnicy, żeby wracać z wiatrem. Niestety, w międzyczasie się rozpadało przepaskudnie (dawno nie zmokłem na rowerze - całe 24h:/ ), a po drodze jeszcze trzeba było zajrzeć do kol. K. po jarzynkę dla Labradora i do sklepu Pod Psem, gdzie na szczęście mieli Grzaniec Zbójnicki ;)
- DST 49.60km
- Teren 1.20km
- Czas 02:10
- VAVG 22.89km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Opłotki zalane, w kałużach Uć
Sobota, 30 listopada 2013 · dodano: 30.11.2013 | Komentarze 0
Rano od M. pod wiatr i w paskudnym dżdżu do p. na L. via Rude Wszystko - opcja choć leśnopopiołowa, to jednak mało terenowa, bo straszne błota po całonocnych opadach, więc nieco na okrętkę.Z powrotem - opcją z Górką Meesyńską - już bezdeszczowo i z wiatrem - ale skubany osłabł wyraźnie, więc nie popchnął tak, jak się spodziewałem :( Po drodze nadal pełno kałuż, jedna krowa (z przewagą czarnego), a na koniec pętelka wokół Dellicji (gdzie ścignął mnie szosowiec) i ćwierci osiedla M., gdzie przechodził labrador w poprzek, co nie dziwne, skoro to omal wodołaz, a przynajmniej półwyspsep.
Sakwy w obie strony pełne celulozy z racji wymiany dóbr między punktami, więc ciężkawe.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 45.50km
- Teren 2.50km
- Czas 01:56
- VAVG 23.53km/h
- Temperatura 6.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Opłotki i Uć w mgławce
Piątek, 22 listopada 2013 · dodano: 22.11.2013 | Komentarze 3
Od M. do p. na P. najkrótszą i najbardziej terenową z klasycznych tras - via Rude Conieco. Wilgoć ogromna i momentami mżawka, a że idealnie z wiatrem, to wyszedł nowy rekord dojazdu: 21,5 km w 52 minuty (z czego 2,2 km w terenie) :)Z powrotem we mgle i po ciemku, więc bardziej naokoło i asfaltowo - na odcinku łącznie kilku kilometrów w egipskich ciemnościach (nie licząc oślepiających aut z naprzeciwka) - jazda po omacku, więc średnia znacząco spadła, zwłaszcza, że pod lekuchny zawilgły wiatr.
Ogólnie błoto i paskudnie.
Sakwy ubabrane i ubraniami na wszelką pogodę wypchane.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 63.60km
- Teren 8.90km
- Czas 02:50
- VAVG 22.45km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
5/10
Poniedziałek, 18 listopada 2013 · dodano: 18.11.2013 | Komentarze 5
I stało się, to co miało (choć nie musiało wszakże!) się stać - PO RAZ PIERWSZY W HISTORII MEJ MERIDY UDAŁO SIĘ ZROBIĆ W JEDNYM ROKU 10 000 KM!!!Od rana mocno, a momentami porywiście dmuchało z SE - postanowiłem więc dobić do dziesięciu via 5 nieznanych mi wcześniej cmentarzyków, które one gdaj temu Wujek Tomi przysłał mi w mailu. Wszystkie są położone w środkowej części Uckich Pagórków - więc stosunkowo niedaleko, za to mocno pagórkowato i miejscami piaszczysto-kamienisto. W związku z zaistniałym wichurnym wiatrem - w ToMi graj!
Przechodząc więc od Wiosłów (w herbie miasta Uć) do Wiączynów, ruszyłem więc od M. przeważnie z wiatrem na pierwszy z potencjalnych cmentarzyków - nad Plichtowem. Po zjechaniu z głównej szosy, następnie bocznego asfaltu, następnie głównej polnej drogi i następnie bocznej polnej drogi, wtoczyłem rower ścieżką pod górkę, a ścieżka zanikła w krzakach. Obszedłwszy teren stwierdziłem, co następuje: nic!
Na abarot więc w odwrotnej kolejności i na drugi cmentarzyk - w Głogowcu. O tym wiedziałem, że jest (z daleka widać go jako kępę śródpolnych drzew) - na miejscu się okazało, że wszystkie drogi prowadzące na cmentarz, a były aż dwie - zaorane! Trudno, brudno, skibno i błotnisto - przedarto się! Na miejscu trochę resztek grobów (w tym jeden ozdobny), reszki murku z polnych kamieni.
W drogę!
Na koniec Głogowca, wybitnie pod wiatr i pod górę, następnie po arcykamienistej drożynie omal nie wyzionąłem ducha na cmentarzyku nr 3 - w miedzy krzaczastej kwadrat z drzew - to musiało być to! Przedtem jeszcze spotkałem panią z dwoma psami berneńskimi niezwyklej urody i przyjaźni - ale po cmentarzu ślad nie pozostał!
Po obejrzeniu miejscówki jeszcze kawałek koszmarną ścieżyną - i nareszcie piękny gładki asfalt w Buczku i mniej piękny, za to idealnie z wiatrem w Janinowie.
W Janinowie rzeczonym niemal nie sposób dojechać do lasu (gdzie miał być cmentarzyk nr 4) - całą drogę zagrodziła koparka z ciężarówką. W momencie, gdy przedzierałem się metr od pracującej koparki, ta machnęła łychą z ziemią, która wylądowała na pace wywrotki. Niestety, nie cała - dostałem po głowie gałązkowymi i błotnistymi rikoszetami... zwiastowało to cmentarz wojenny - i rzeczywiście, ale tylko miejsce po nim z tablicą, gdzie dowiedziałem się wszystkiego - m.in., że cmentarz przeniesiono 80 lat temu... oraz to, że bitwa w tym miejscu (w ramach pierwszowojennej Operacji Uckiej) miała miejsce równe 99 lat temu - 18 listopada!
I znów przedarłem się obok maszyn - skorzystałem z jadącego właśnie traktora, którego koparka grzecznie przepuszczała i się podłączyłem - przed traktor ;)
Następne parę kilometrów to istna asfaltowo-wietrzna bajka - idealny wiatr i w większości nowiutki asfalt sprawiły, że leciałem bez wielkiego wysiłku 35-40 km/h :D
Za Sierżnią w lewo na Cesarkę (skoro Cesarka - to Sierżnie!;) - na ostatni z zaplanowanych cmentarzyków. Jego nędzne resztki odnalazłem pomiędzy rekreacyjnymi działkami - otoczone w większości siatkami i służące jako dzikie wysypisko różnych drobiazgów sprawia nieciekawe wrażenie :/
Potem zaczęła się męka - czyli spłacanie wietrznego długu: trzeba było jakoś zawrócić i wrócić! To, co do tej pory tak pomogło, teraz sprawiało, że co 5 km musiałem robić postój. W końcu dowlokłem się via Głąbie (tam i kaczki i koty przydrożne) do Kalonki, gdzie jest sklep "U M." - litrowa cola postawiła mnie nieco na koła. Wcześniej był jeszcze Mars.
Po wdrapaniu się w okolice Wzgórza Radary wziu z górki ulicą Marmurkową, następnie ulicą Buddy i Zajazdową, a żeby ominąć ruchliwą Bzińską - ulicą Bieszczadników (koło Kicia). I do d.
W d. spotkanie z M. i wspólne świętowanie rychłego dziesięciotysięcznika - w Gorącej Kiełbasiarni (poleca Magda Gessler). Tu: zupa Solianka (przepyszna), kiełbasa-szyszka (przeprzepyszna), kaszanka ze skwarkami i pieczonym jabłuszkiem (ach mniam!) i pierogi ze wszystkim (mrrau!!). Do tego różne dodatki.
Po wytoczeniu się z lokalu M. wsiadła w MPK, ja na rower - i do M. Znów pod wiatr, ale to już nie miało znaczenia: 1,6 km przed domem M. stuknęła dziesiątka!
A jeszcze dodam, że dziś również przekroczyłem ilość godzin spędzonych na rowerze w całym zeszłym roku!
I na koniec: tak się szczęśliwie złożyło, że przyszła do mnie paczka, a w paczce prezent - wygrana w konkursie książka o Andrzeju Bobkowskim - autorze "Szkiców Piórkiem", rowerzyście wyśmienitym - kto czytał - ten wie :)
Sakwy zazwyczaj ciężkie od różności - a podsumowując: VIVAT MERIDA!!!
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 43.10km
- Teren 3.60km
- Czas 01:58
- VAVG 21.92km/h
- Temperatura 3.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Opłotki i Uć bardzo wczorajsze
Niedziela, 17 listopada 2013 · dodano: 17.11.2013 | Komentarze 5
Po ciężkim wieczorze towarzysko nadużytym - od rana służba niet drużba - trzeba było jechać od M. do p. na L.!Straszliwa to była droga (choć taka, jak zazwyczaj) i pod wiatr, z postojem pod jedynym czynnym w niedzielę sklepem z płynem do chłodnicy ;)
Po pięciu godzinach już zupełnie dobrze, bo i z wiatrem i bogatszy o litr Mountain Dew i ileś kranówy w organizmie.
Reszta jest pragnieniem ;)
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 43.20km
- Teren 1.20km
- Czas 01:54
- VAVG 22.74km/h
- Temperatura 3.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć pod wiatr, a Opłotki z wiatrem
Sobota, 16 listopada 2013 · dodano: 17.11.2013 | Komentarze 4
Od M. najpierw do R. nosić telewizory. Wiatr prosto w pysk. Następnie do p. na L. (z bocznym) i małe kółko po krzaczorach po drodze.Z p. na L. do M. już z wiatrem, więc jechało się doskonale. Tym razem po drodze odwiedziny na placu budowy Trasy Górnej. Ryją, aż widać!
Sakwy niezbyt ciężkie.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 28.30km
- Teren 12.80km
- Czas 01:30
- VAVG 18.87km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Pojezierze Wiączyńskie
Poniedziałek, 11 listopada 2013 · dodano: 11.11.2013 | Komentarze 2
W Lesie Wiączyńskim są 4 zbiorniki pepożowe i mnóstwo kałuż, więc dziś, w ramach rozruchu - pochorobowo-osłabione kółko graniaste z M. po Pojezierzu, a właściwie Po-stawiu Wiączyńskim.Od M. klasycznie do lasu - narożnik NW, gdzie staw nr 1. Nad stawem nic się ciekawego nie działo (poza herbatką:), więc myk nad staw nr 2. Po drodze państwo robiący wyczes goldenowi, więc już zawsze coś. Nad stawem nr 2 jakiś emerycki nordic-krzaking, więc nad staw nr 3: po drodze końska wycieczka, jeden traktor i trochę pilnych dziadów wycinkowych. Nad stawem nr 3 odkryliśmy bobrową ścieżkę między stawem, a mokradłem leśnym - samo mokradło to wyraźnie dzieło gryzoni - wodę tamuje sterta naciętych gałęzi, a brzeg od strony stawu cały poryty norami.
Znad stawu nr 3 przez mini-pojezierze błotne (drogi powycinkowe, momentami grząskie) w kierunku stawu nr 4 - postój z resztą herbaty i ciasteczkami dwojga rodzajów (biszkopty i herbatniki "Kacperek") opodal stawu w Wiacie Pod Dębem.
A stąd Eufeminowymi Bokami na Bedońską Wieś - tu kawałek świeżutkim asfaltem - i już Jędrusiów i za kawałek dom M.
Forma po 6 dniach chorowania kiepściuteńka, ale rozruch się udał - i to najważniejsze.
Sakwy jeno z termosem, kubkiem, ciasteczkami i podstawowymi dobrami rowerowymi.
Wiatr najwyżej umiarkowany z NW, normalnie by nie zawracał gitary, ale w związku z rozruchem pochorobowym momentami nieco hamował.
- DST 60.30km
- Teren 5.60km
- Czas 02:38
- VAVG 22.90km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Opłotki cyklogrobbingowe
Wtorek, 5 listopada 2013 · dodano: 05.11.2013 | Komentarze 16
Z okazji wolnego: od M. na Chojnki opcją częściowo terenową odkryć dotąd niebywały cmentarzyk ewangelicki na Górce Starej - mimo jakichś zjadliwych kundli udało się przedrzeć przez krzory na tyłostwa domostw - a tu jeden ziemny grób ustrojony plastikowymi kwiatami i pozostałości starodrzewia (w tym ładna aleja, choć już bez liści).Stąd już w Rude Opłotki (i znów trochę asfaltu, trochę terenu) na Pawianice - po drodze, na mikrorondku w Psawerowie jakieś autko próbowało mnie skosić, bo ja byłem na owym mikrorondku, a autko kosiło równo na wprost przez rondko (co tam rondko! ;)
W Pawianicach trochę spacerogrobbingu z rowerem po cmentarzu, 3 groby opalone - i na abarot! Tym razem nie popełniłem błędu polegającego na korzystaniu z kościanej drogi rowerowej (czego dokonałem w drodze w tamtą stronę), tylko pojechałem równiutką asfaltową ulicą równoległą do tych Wymysłów (Wymysłów rymuje się z Braksłów).
Z Pawianic prosto na Rzygów, żeby nie wracać tą samą trasą - obejrzałem między innymi Ptasie Tyły (w tym Aut-lotu). Stąd na Jelczową Dziurę - po lewej za trasą nr 1 widać było cmentarz choleryków - więc chwila zadumy (bez zatrzymywania), że są pewnie jeszcze cmentarze flegmatyków (czyli gruźlików), ale np. skończonych melancholików grzebano już pod płotem, a zdeklarowanych sangwiników - w zakładach zamkniętych(?) ;)
A potem już klasycznie koło Kurzego Przystanku, Wyskwitno i klekoczące tradycyjnie Ofiary. A na koniec w promieniach koncertowego zachodu słońca kółeczko wokół Dellicji.
Wiatr cały dzień umiarkowany, z NW i W, więc do Pawianic raczej przeszkadzał (stąd opcja bardziej terenowa tej części wycieczki, skoro z czasówki nici), z powrotem nieco pomógł.
Sakwy lekkie.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 40.20km
- Teren 3.90km
- Czas 01:49
- VAVG 22.13km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć i Opłotek bardzo obowiązkowe
Niedziela, 27 października 2013 · dodano: 27.10.2013 | Komentarze 2
Rano najszybszą trasą obowiązkowo od M. do p. na P. - niedziela, więc na szczęście krócej - z powrotem zatem jeszcze za dnia, więc skorzystałem z okazji terenowego przejazdu opłotkami kosolavinkowymi - i dalej na koniec osiedla M., gdzie się wstrietilim. Następnie wspólnie do Pilśniowej Dziury z giftem dla koleżanki koleżanki (Fresco!;) i z powrotem niemal identycznie z okrętką niewielką na koniec już po ćmaku.Wiatr umiarkowany, momentami dość silny z SW.
Sakwy lekkie.



