Info
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
Zaliczone rowerowo gminy:
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2025, Grudzień13 - 7
- 2025, Listopad7 - 2
- 2025, Październik7 - 2
- 2025, Wrzesień10 - 3
- 2025, Sierpień9 - 8
- 2025, Lipiec10 - 31
- 2025, Czerwiec4 - 8
- 2025, Maj15 - 31
- 2025, Kwiecień12 - 32
- 2025, Marzec11 - 28
- 2025, Luty1 - 5
- 2025, Styczeń1 - 4
- 2024, Grudzień5 - 29
- 2024, Listopad4 - 25
- 2024, Październik14 - 86
- 2024, Wrzesień10 - 38
- 2024, Sierpień7 - 19
- 2024, Lipiec17 - 31
- 2024, Czerwiec1 - 4
- 2024, Maj17 - 71
- 2024, Kwiecień13 - 36
- 2024, Marzec13 - 56
- 2024, Luty7 - 30
- 2024, Styczeń2 - 6
- 2023, Grudzień3 - 14
- 2023, Listopad7 - 21
- 2023, Październik10 - 39
- 2023, Wrzesień12 - 72
- 2023, Sierpień14 - 96
- 2023, Lipiec10 - 40
- 2023, Czerwiec7 - 25
- 2023, Maj13 - 54
- 2023, Kwiecień11 - 50
- 2023, Marzec10 - 61
- 2023, Luty5 - 28
- 2023, Styczeń15 - 76
- 2022, Grudzień3 - 21
- 2022, Listopad5 - 27
- 2022, Październik9 - 43
- 2022, Wrzesień4 - 18
- 2022, Sierpień13 - 93
- 2022, Lipiec11 - 48
- 2022, Czerwiec5 - 24
- 2022, Maj15 - 70
- 2022, Kwiecień11 - 54
- 2022, Marzec12 - 77
- 2022, Luty8 - 40
- 2022, Styczeń8 - 39
- 2021, Grudzień9 - 54
- 2021, Listopad12 - 68
- 2021, Październik11 - 41
- 2021, Wrzesień10 - 47
- 2021, Sierpień13 - 53
- 2021, Lipiec13 - 60
- 2021, Czerwiec19 - 74
- 2021, Maj16 - 73
- 2021, Kwiecień15 - 90
- 2021, Marzec14 - 60
- 2021, Luty6 - 35
- 2021, Styczeń7 - 52
- 2020, Grudzień12 - 44
- 2020, Listopad13 - 76
- 2020, Październik16 - 86
- 2020, Wrzesień10 - 48
- 2020, Sierpień18 - 102
- 2020, Lipiec12 - 78
- 2020, Czerwiec13 - 85
- 2020, Maj12 - 74
- 2020, Kwiecień15 - 151
- 2020, Marzec15 - 125
- 2020, Luty11 - 69
- 2020, Styczeń17 - 122
- 2019, Grudzień12 - 94
- 2019, Listopad25 - 119
- 2019, Październik24 - 135
- 2019, Wrzesień25 - 150
- 2019, Sierpień28 - 113
- 2019, Lipiec30 - 148
- 2019, Czerwiec28 - 129
- 2019, Maj21 - 143
- 2019, Kwiecień20 - 168
- 2019, Marzec22 - 117
- 2019, Luty15 - 143
- 2019, Styczeń10 - 79
- 2018, Grudzień13 - 116
- 2018, Listopad21 - 130
- 2018, Październik25 - 140
- 2018, Wrzesień23 - 215
- 2018, Sierpień26 - 164
- 2018, Lipiec25 - 136
- 2018, Czerwiec24 - 137
- 2018, Maj24 - 169
- 2018, Kwiecień27 - 222
- 2018, Marzec17 - 92
- 2018, Luty15 - 135
- 2018, Styczeń18 - 119
- 2017, Grudzień14 - 117
- 2017, Listopad21 - 156
- 2017, Październik14 - 91
- 2017, Wrzesień15 - 100
- 2017, Sierpień29 - 133
- 2017, Lipiec26 - 138
- 2017, Czerwiec16 - 42
- 2017, Maj25 - 60
- 2017, Kwiecień20 - 86
- 2017, Marzec18 - 44
- 2017, Luty17 - 33
- 2017, Styczeń15 - 52
- 2016, Grudzień14 - 42
- 2016, Listopad18 - 74
- 2016, Październik17 - 81
- 2016, Wrzesień26 - 110
- 2016, Sierpień27 - 197
- 2016, Lipiec28 - 129
- 2016, Czerwiec25 - 79
- 2016, Maj29 - 82
- 2016, Kwiecień25 - 40
- 2016, Marzec20 - 50
- 2016, Luty20 - 66
- 2016, Styczeń16 - 52
- 2015, Grudzień22 - 189
- 2015, Listopad18 - 60
- 2015, Październik21 - 52
- 2015, Wrzesień27 - 38
- 2015, Sierpień26 - 37
- 2015, Lipiec29 - 42
- 2015, Czerwiec27 - 77
- 2015, Maj27 - 78
- 2015, Kwiecień25 - 74
- 2015, Marzec21 - 80
- 2015, Luty20 - 81
- 2015, Styczeń5 - 28
- 2014, Grudzień16 - 60
- 2014, Listopad27 - 37
- 2014, Październik28 - 113
- 2014, Wrzesień28 - 84
- 2014, Sierpień28 - 58
- 2014, Lipiec28 - 83
- 2014, Czerwiec26 - 106
- 2014, Maj25 - 88
- 2014, Kwiecień24 - 75
- 2014, Marzec18 - 133
- 2014, Luty17 - 142
- 2014, Styczeń13 - 68
- 2013, Grudzień21 - 115
- 2013, Listopad23 - 102
- 2013, Październik22 - 64
- 2013, Wrzesień28 - 108
- 2013, Sierpień18 - 66
- 2013, Lipiec30 - 95
- 2013, Czerwiec30 - 79
- 2013, Maj30 - 55
- 2013, Kwiecień29 - 81
- 2013, Marzec16 - 39
- 2013, Luty19 - 62
- 2013, Styczeń9 - 18
- 2012, Grudzień22 - 62
- 2012, Listopad22 - 19
- 2012, Październik20 - 8
- 2012, Wrzesień25 - 6
- 2012, Sierpień2 - 3
- 2012, Lipiec14 - 4
- 2012, Czerwiec26 - 14
- 2012, Maj23 - 24
- 2012, Kwiecień26 - 23
- 2012, Marzec27 - 20
- 2012, Luty21 - 35
- 2012, Styczeń23 - 59
Wpisy archiwalne w kategorii
2. Opłotki, czyli mniej niż seta
| Dystans całkowity: | 45032.94 km (w terenie 1726.09 km; 3.83%) |
| Czas w ruchu: | 1900:14 |
| Średnia prędkość: | 23.70 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 62.80 km/h |
| Suma podjazdów: | 150222 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 184 (102 %) |
| Maks. tętno średnie: | 172 (93 %) |
| Suma kalorii: | 883977 kcal |
| Liczba aktywności: | 1011 |
| Średnio na aktywność: | 44.54 km i 1h 52m |
| Więcej statystyk | |
- DST 90.10km
- Teren 6.60km
- Czas 03:54
- VAVG 23.10km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Hop po Psa
Środa, 4 września 2013 · dodano: 04.09.2013 | Komentarze 6
Aluś to 40 kilo Golden Labradora w wersji miksowanej. Jest biszkoptowy (kto go zna, ten wie), bardzo żarłoczny i w ogóle na dłuższe opowieści oraz przede wszystkim jest psem M. - a w związku z naszymi wakacjami pojechałchał był na kolonie do Lasu Sokolnickiego, do swych, hmmm... dziadków? ;)A dziś nastał ten dzień, kiedy ja miałem wolne, a M. mogła po p. (na Z.) pojechać po byczące się 40 kilo psa (chyba przytył swoją drogą?)
Więc M. autobusem, a ja Meridowo ruszyliśmy do Lasu. Osobiście najpierw pojechałem opłotkami kosodrzewiniasto-lavinkowymi, co by dorobić nieco terenu - a potem przez miasto do Manu po zamówione kropelki podręczne. Następnie skierowałem Meridu ku d., a stąd już trochę przez Arturów Las i Łągwienniki - znów nieco terenu i dalej klasycznie nieco dalszymi niż najbliższe piachy asfaltami.
Po dotarciu do psa ukazali się R. M. i oobiad ogromniasty - ach mniamu mniam!
Po czym M. zabrała piesa środkami zmotoryzowanymi, a ja hop w drogę powrotną - tym razem dla urozmaicenia nieco dalszą pętelką na S: Szczawin, Swędów, Stryków, Sierżnia i Skoszewy. Potem jeszcze górka przed Solną Nowo i Wiączyńskimi Opłotkami do M. Na koniec, żeby było ładnie i równo 90 km w sumie z niczego - pętelka po Ofiarach i wokół bloku, ale przesadziłem i wyjszło 90,1 :(
Wiatr nareszcie ustał - wiał słabowicie z N, więc raczej nie przeszkadzał.
Sakwy powrotne ciężkie, bo pełne nadmiarów obiadowych oraz (sic!) pary szpilek.
I byłem szybciej niż eM. z psem! :D
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 21.40km
- Teren 1.40km
- Czas 01:11
- VAVG 18.08km/h
- Temperatura 16.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Wyprawa na koniec napędu
Sobota, 10 sierpnia 2013 · dodano: 10.08.2013 | Komentarze 15
Po wczorajszym zgnojeniu burzowo-napędowym - od rana dylemat: jechać, czy nie jechać Meridą od M. do p. na L.? W dodatku nadal padało. Ale, że zaczęło przestawać - decyzja jedyna słuszna mogła być tylko jedna: jechać!!Najpierw więc trasą klasyczną - na skrzyżowaniu w Wiskitnie napęd nagle dostał luzu, więc ruszając ze świateł - zostałem w miejscu, a tu tira-rira i inne mniejsze z tyłu, obok etc.
Jakoś przedarłem się na pobocze, napęd zaskoczył (pozytywnie) - wziuuu! na przełożeniu 2/6 dalej. Ale już nawet ten bieg przestał dobrze działac. Najmniejsze górki - przełożenia 1/3, może 1/4 - z górek wszelkie cięższe - przeskakują tak samo. Nic to, myślę sobie, jakoś dojadę. Po kilku kilometrach rozpadało się znów paskudnie, napęd skacze, ja pod przednio boczny wiatr i deszcz, a spóźnić się nie mogę za bardzo - średnia prędkość ok. 19,5-20 km/h, kadencja zabójcza, mało nóg nie powyrywa z dupy korzeni... Jakoś przedarłem się przez opłotki, w samych imponderabiliach Rudej, na głównym skrzyżowaniu ruszam na zielonym - a tu trzask! bęc! trrrrach! - coś metalowego odpadło, wózek wygięty pod kątem 45 stopni. zszedłem z rowerzycy, badam butem, docisnąłem - nieco się wyprostował. Wsiadam, próbuję: terkocze przeraźliwie, ale ma opór, jedzie. No to ostrożnie dalej na jedynce, do p. na L. jeszcze ze 4 km, asfalt, potem terenem, żeby jak najkrócej, tam - błoto, kałuże, mżawa, terkoczący napęd. I jak już dojeżdżałem - podczas ostatniej próby zmiany z jedynki na dwójkę (szybciej! szybciej!!) - nagłe zblokowanie tylnego koła (=hamowanie w miejscu), wózek (sic!) wskoczył między zębatki, a koło - ma-sa-kra!
Doniosłem rower na miejsce, bo nawet toczyć go nie było jak - tylne koło całkiem zblokowane.
A teraz coś zjem, no bo co.
Update:
Nie mam nic do żarcia :( Ale za to odblokowałem koło, wyrywając ze szponów szprych przerzutkę i całą resztę. To z pewnością jest już koniec napędu, przynajmniej w takiej postaci, jak dotąd.
Hulaj noga - bajka nie ma!
Update statystyczny:
Od założenia, do głośnego;) końca napęd przejechał - co następuje:
5765.10km - Dystans całkowity (w tym 287,2 km w terenie, co stanowi 5% całości)
278h 43min - Czas aktywności
20.68km/h - Średnia prędkość
135 (na - uwaga - 138 maksymalnie możliwych w tym okresie!) dni z jazdą rowerem - średnia długość trasy wyniosła 42,7 km - w czasie 2 h i 3 min.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 40.40km
- Teren 2.50km
- Czas 02:12
- VAVG 18.36km/h
- Temperatura 28.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Straszność w Opłotkach, Groza w mieście Uć
Piątek, 9 sierpnia 2013 · dodano: 09.08.2013 | Komentarze 2
Od M. via najkrótszą klasyczną opłotkową terenową trasą do p. na L. - straszność w napędzie: 21,4 km w 1 h 3 minuty.Ale to jeszcze nic.
Z p. na L. do R. popomagać - i niestety za mną przylazła wielka chmura - wielka na pół Polski, bo jak się wypiętrzyła o 13.00 nad Tatrami i Krakowem, tak po 18.00 zszarzyła horyzont. Nim pomogłem - wisiała już nad południową częścią miasta Uć, ale nie było wyjścia - trzeba było wracać do M. W momencie wyjazdu zrobiło się dosłownie czarno - latarnie na ulicach nie świeciły - i chociaż był jeszcze dzień, a jakże - ledwo widziałem jezdnię! Po chwili zaczęły spadać wielkie pojedyncze kropy, a po 10 minutach - jak lunęło! - ino zdążyłem zakręcić pod wiatę przystankową, która była akurat tuż przy trasie.
Lało i waliło piorunami dobre 3 kwadranse - w końcu nieco ucichło, więc w drogę. Pojechałem drogami rowerowymi (ze względu na rwące strumienie wody na jezdniach) - po chwili znów zaczęło lać. W strugach wody i przy nadal nie działających latarniach ulicznych (w międzyczasie się ściemniło, a latarnie nie działały, bo pewnie walnął w jakiś transformator piorun) jechałem kompletnie po omacku - napęd całkiem momentami wariował, przerzutki nie działały, groza i makabra...
W końcu dojechałem. Z pięknym czasem i toną wody w sakwach.
Niech żyje przygoda. Ja wysiadam.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 54.60km
- Teren 6.00km
- Czas 02:31
- VAVG 21.70km/h
- Temperatura 41.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
...no i były dwa zalewki!
Wtorek, 6 sierpnia 2013 · dodano: 06.08.2013 | Komentarze 2
Rowerowy dzień zaczął się od polania napędu benzyną ekstrakcyjną i dłubaniu szpatułką w zębiskach. Następnie smarowanie. Pomogło: dziś działały nawet więcej niż cztery biegi, co sprawiło, że kolejny dzień można doliczyć do dwukołowo niezmarnowanych.Z powodu ekstremalnego upału ruszyłem więc nad obiecany samemu sobie drugi z zalewków - pierwszy to ten w Czarnocincinatti. Dziś kolejność okazała się odwrotna - od M. via okolice Pilśniowodziurskie i Zieloną Górę (potem był jeszcze Zamość) oraz chyba już ostatnim w tej okolicy niezbadanym rowerowo asfaltem. Centralnie w słońce, centralnie w dość silny, przeraźliwie gorący wiatr - po 20 km czułem się jak (co najmniej) po 120. Zalewek nieznany okazał się był niezdatny do zanurzenia choćby jednego odnóża - kacza zupa z bardzo zresztą malowniczymi kaczuszkami w tle. Ruszyłem więc do Czarnocinzano - po drodze we wspomnianym Zamościu prosto z lodówki 1,5-litrowa Cisowianka uratowała mnie przed ostatecznym udarem.
Nad zalewkiem tłum, ale jakoś udało się znaleźć kawałek między trzcinami - woda niemal obrzydliwie ciepła, ale i tak boska w porównaniu z lądem. 1,5 h byczenia i chlapania - i powrót - tym razem z wiatrem. Przerzutki na tyle dobrze chodziły, że mogłem jechać na przełożeniu 2/6 po płaskim oraz najcięższym - 3/6 z górek. Pod górki wymiękałem i jechałem na 2/2 - bo pośrednie dupa. Dzięki temu wszystkiemu średnia przez 20 km wychodziła ponad 24 km/h i dopiero na koniec spadła ze względu na terenowy skrót oraz zawrotkę pod boczny wiatr.
Sakwy lekkie.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 53.10km
- Teren 4.90km
- Czas 02:32
- VAVG 20.96km/h
- Temperatura 39.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć i Opłotki z lekką poprawą
Poniedziałek, 5 sierpnia 2013 · dodano: 05.08.2013 | Komentarze 0
Po porannym co prawda dość pobieżnym, bo na szybko czyszczeniu napędu i smarowaniu - znów zadziałało kilka biegów w Meridzie - a więc lekka poprawa:Od M. do p. na L. via klasyczne Opłotki opcją maksymalnie terenową. Po 2 h okazało się, że trzeba na kolejne 6 h jechać do p. na K., co uczyniłem. A z p. na K. zamiast przez miasto, gdzie pełno czerwonych świateł i konieczności hamowania i ponownego startowania ("trzaskbumtrrrach!* *(c)Napęd) - ponownie terenowo i przez Denny Lasek oraz Opłotki, gdzie, jak już człowiek i rower się rozpędzą, to kilka km mogą bez zbędnego zatrzymywania się przejechać. Co przełożyło się na nieco lepszą średnią :) Chyba, że górka :p
Wiatr słaby z SE (?) - specjalnie nie przeszkadzał.
Sakwy niezbyt ciężkie. Znów bardzo gorąco.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 38.90km
- Teren 2.80km
- Czas 01:51
- VAVG 21.03km/h
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Gorąc w Uć, gorąc w Opłotkach
Sobota, 3 sierpnia 2013 · dodano: 03.08.2013 | Komentarze 9
Od M. do p. na K. klasycznie, acz z pominięciem Biegającego Parkrunu; z p. na K. do M. via Denny Lasek, Rude Opłotki (i Imponderabilia) etc. - opcją bardziej terenową.Rano prawie bez wiatru, po południu, w największym gorącu pod umiarkowany, upalny wiew.
Działa już właściwie tylko jedno przełożenie (2/6), reszta nawet wolę nie wiedzieć. Pod wiatr więc straszliwie, zwłaszcza pod górki, nawet byle jakie.
Sakwy lekkie, termometr popsuty, więc dziś warunków termicznych nie podaję, ale sporo ponad 30 plusów.
2/3 zaplanowanego rocznego dystansu za nami ;))
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 54.70km
- Teren 1.30km
- Czas 02:32
- VAVG 21.59km/h
- Temperatura 36.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Miały być dwa zalewki...
Piątek, 2 sierpnia 2013 · dodano: 02.08.2013 | Komentarze 0
...a wyszedł jeden, bo się okazał na tyle fajny, że nie było już po co jechać nad drugi.Od M. via Wyskwitno i Stróże oraz Pałów i Wardzyń, a także (sic!) Zamość pojechałem sobie do Czarnocincinatti pod mleczarnię. Rozciąga się tam przyjemna tafla, którą nie raz podziwiałem z siodełka, ale nigdy nie zgłębiałem. Tym razem aura była wręcz idealna do czynności głębszych, więc zacumowałem u brzega Meridę i chlup! Raz. Chlup! Dwa. A potem trzy i cztery, bo woda okazała się piasz-, a z dna -czysta, a na dodatek po kolana i dopiero ze 100 m od brzegu po pas. Nic tylko chlupać. Oczywiście dokładnie pod zakazem chlupania, ale jakoś przeżyłem (i zamierzam nadal - byle do pierwszego!!)
W planach był jeszcze drugi zalew - w Prażkach, ale ten w Czarnocinzano był na tyle miły i z trawniczkiem u brzega, że prażkowy będzie na kiedy indziej.
Po 2,5 h byczenia i chlupania oraz pływania marką jednego ze sklepów spożywczych - na abarot - ale inną nieco drogą - zamiast przez Pałów - przez Romansów, a wcześniej za przeproszeniem Wolę Kutową.
Wiatr niezbyt silny z WNW - do zalewu pomagał, podczas powrotu, w związku z tragicznym stanem napędu (działają może łącznie ze 4 biegi z 18) byle powiew sprawiał, że rower hamował, ja dociskałem pedały - a napęd strzelał - i tak w koło Macieju. Najgorzej pod górki - jakakolwiek próba większego nacisku na napęd sprawiała, że łańcuch zeskakiwał przy artyleryjskim wystrzale.
Tak więc głośny to był wypad, choć sakwy - lekkie. Gorącawo.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 43.00km
- Teren 3.60km
- Czas 01:56
- VAVG 22.24km/h
- Temperatura 37.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Opłotki Przyjemne
Sobota, 27 lipca 2013 · dodano: 27.07.2013 | Komentarze 4
Od rana od M. dla odmiany do p. na L. klasyczną trasą przez Rude Opłotki (i Imponderabilia) - m.in. ulicą Przyjemną - opcja terenowo-leśna z nowym skrótem omijającym Denną.Z p. na L. do M. inną wersją skrótu - jeszcze krótszą, a potem już bez terenu. Upał ogromny, ale na szczęście słońce nieco za chmurami, więc jechało się na tyle dobrze, że padł na powrocie nowy rekord prędkości tej trasy - i to mimo rozcapirzonego napędu oraz wahającego się po obrywce tylnego błotnika.
Wiatry słabe, przeważnie z S, momentami nieco kręcące.
Sakwy lekkie.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 39.00km
- Teren 11.30km
- Czas 01:59
- VAVG 19.66km/h
- Temperatura 35.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Terenowe conieco
Piątek, 26 lipca 2013 · dodano: 26.07.2013 | Komentarze 4
Z okazji wolnego i lenia totalnego (patrz: poprzedni wpis) wyjazd w upale Dobylegdzie, czyli głównie terenowo na Wzgórze Radary (pod wiatr i - jak to na wzgórze - pod górę;)Stąd, po ponadgodzinnym byczeniu w potwornym słońcu szybki zjazd do Kalonki na zimne pić - i znów po wertepach ulicy Aksamitnej i jakimiś Zaściankami Bohatyrowiczowskimi w kierunku Arturowa. Na tym etapie wpieprzyłem się w jakąś tarninę ramieniem lewym w rozpędzie, co spowodowało dwie dziury w rękawku i parę kolców wbitych w rzeczone ramię. Za kawałek wpadłem w dziurę i wyłamałem zaczep tylnego błotnika. Jak szaleć - to szaleć!
W Arturowie w planach było kolejne byczenie i woda - ponoć po raz pierwszy w historii notowań pierwsza klasa czystości - ale tak dziki tłum wrzeszczących bachorów, panów z brzuchem i piwem oraz zasmarowanych niewiast z nosem jak pogrzebacz, że dałem w długą i tyle - do d.
A z d. do M. znów trochę terenem, a potem jeszcze nieco większa niż zazwyczaj pętelka dedeerówą kostkową - na szczęście niefazowaną. Czyli powiedzmy, że dla zdrowotności.
Sakwy ciężkie, a na powrocie wręcz bardzo, bo z zakupami - wypchane na max.
Wiatr z NW - niezbyt silny, ale ze względu na termikę wysysający siły. Choć na powrocie nieco pomógł.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 42.20km
- Teren 2.20km
- Czas 01:59
- VAVG 21.28km/h
- Temperatura 29.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć i Opłotki to tam to siam
Środa, 24 lipca 2013 · dodano: 24.07.2013 | Komentarze 0
Od M. do p. na P. niemal klasycznie (niemal - bo opcją Tylną) w przyjemnej pochmurnej i rześkiej aurze - po drodze miłe pomachanie kol.Aardowi znienacka jadącemu oraz z naprzeciwka; z p. na P. do R. na urodziny T. już w upale; od R. do M. wieczorową porą via p. na L. na chwilę zostawić katalogi i Rude Imponderabilia oraz Opłotki (opcja leśna) - na koniec quasiczasówka na rozwichrzonym napędzie z bosskimi strzałami w odsłuchu ;)Wiatr cały dzień słaby, nawet nie wiem skąd.
Sakwy do R. lekkie, potem zapchane katalogami i dobrami konsumpcyjnymi ;)
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta



