Info
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
Zaliczone rowerowo gminy:
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec4 - 0
- 2026, Maj10 - 1
- 2026, Kwiecień11 - 0
- 2026, Marzec13 - 0
- 2026, Luty3 - 0
- 2025, Grudzień13 - 7
- 2025, Listopad7 - 2
- 2025, Październik7 - 2
- 2025, Wrzesień10 - 3
- 2025, Sierpień9 - 8
- 2025, Lipiec10 - 31
- 2025, Czerwiec4 - 8
- 2025, Maj15 - 31
- 2025, Kwiecień12 - 32
- 2025, Marzec11 - 28
- 2025, Luty1 - 5
- 2025, Styczeń1 - 4
- 2024, Grudzień5 - 29
- 2024, Listopad4 - 25
- 2024, Październik14 - 86
- 2024, Wrzesień10 - 38
- 2024, Sierpień7 - 19
- 2024, Lipiec17 - 31
- 2024, Czerwiec1 - 4
- 2024, Maj17 - 71
- 2024, Kwiecień13 - 36
- 2024, Marzec13 - 56
- 2024, Luty7 - 30
- 2024, Styczeń2 - 6
- 2023, Grudzień3 - 14
- 2023, Listopad7 - 21
- 2023, Październik10 - 39
- 2023, Wrzesień12 - 72
- 2023, Sierpień14 - 96
- 2023, Lipiec10 - 40
- 2023, Czerwiec7 - 25
- 2023, Maj13 - 54
- 2023, Kwiecień11 - 50
- 2023, Marzec10 - 61
- 2023, Luty5 - 28
- 2023, Styczeń15 - 76
- 2022, Grudzień3 - 21
- 2022, Listopad5 - 27
- 2022, Październik9 - 43
- 2022, Wrzesień4 - 18
- 2022, Sierpień13 - 93
- 2022, Lipiec11 - 48
- 2022, Czerwiec5 - 24
- 2022, Maj15 - 70
- 2022, Kwiecień11 - 54
- 2022, Marzec12 - 77
- 2022, Luty8 - 40
- 2022, Styczeń8 - 39
- 2021, Grudzień9 - 54
- 2021, Listopad12 - 68
- 2021, Październik11 - 41
- 2021, Wrzesień10 - 47
- 2021, Sierpień13 - 53
- 2021, Lipiec13 - 60
- 2021, Czerwiec19 - 74
- 2021, Maj16 - 73
- 2021, Kwiecień15 - 90
- 2021, Marzec14 - 60
- 2021, Luty6 - 35
- 2021, Styczeń7 - 52
- 2020, Grudzień12 - 44
- 2020, Listopad13 - 76
- 2020, Październik16 - 86
- 2020, Wrzesień10 - 48
- 2020, Sierpień18 - 102
- 2020, Lipiec12 - 78
- 2020, Czerwiec13 - 85
- 2020, Maj12 - 74
- 2020, Kwiecień15 - 151
- 2020, Marzec15 - 125
- 2020, Luty11 - 69
- 2020, Styczeń17 - 122
- 2019, Grudzień12 - 94
- 2019, Listopad25 - 119
- 2019, Październik24 - 135
- 2019, Wrzesień25 - 150
- 2019, Sierpień28 - 113
- 2019, Lipiec30 - 148
- 2019, Czerwiec28 - 129
- 2019, Maj21 - 143
- 2019, Kwiecień20 - 168
- 2019, Marzec22 - 117
- 2019, Luty15 - 143
- 2019, Styczeń10 - 79
- 2018, Grudzień13 - 116
- 2018, Listopad21 - 130
- 2018, Październik25 - 140
- 2018, Wrzesień23 - 215
- 2018, Sierpień26 - 164
- 2018, Lipiec25 - 136
- 2018, Czerwiec24 - 137
- 2018, Maj24 - 169
- 2018, Kwiecień27 - 222
- 2018, Marzec17 - 92
- 2018, Luty15 - 135
- 2018, Styczeń18 - 119
- 2017, Grudzień14 - 117
- 2017, Listopad21 - 156
- 2017, Październik14 - 91
- 2017, Wrzesień15 - 100
- 2017, Sierpień29 - 133
- 2017, Lipiec26 - 138
- 2017, Czerwiec16 - 42
- 2017, Maj25 - 60
- 2017, Kwiecień20 - 86
- 2017, Marzec18 - 44
- 2017, Luty17 - 33
- 2017, Styczeń15 - 52
- 2016, Grudzień14 - 42
- 2016, Listopad18 - 74
- 2016, Październik17 - 81
- 2016, Wrzesień26 - 110
- 2016, Sierpień27 - 197
- 2016, Lipiec28 - 129
- 2016, Czerwiec25 - 79
- 2016, Maj29 - 82
- 2016, Kwiecień25 - 40
- 2016, Marzec20 - 50
- 2016, Luty20 - 66
- 2016, Styczeń16 - 52
- 2015, Grudzień22 - 189
- 2015, Listopad18 - 60
- 2015, Październik21 - 52
- 2015, Wrzesień27 - 38
- 2015, Sierpień26 - 37
- 2015, Lipiec29 - 42
- 2015, Czerwiec27 - 77
- 2015, Maj27 - 78
- 2015, Kwiecień25 - 74
- 2015, Marzec21 - 80
- 2015, Luty20 - 81
- 2015, Styczeń5 - 28
- 2014, Grudzień16 - 60
- 2014, Listopad27 - 37
- 2014, Październik28 - 113
- 2014, Wrzesień28 - 84
- 2014, Sierpień28 - 58
- 2014, Lipiec28 - 83
- 2014, Czerwiec26 - 106
- 2014, Maj25 - 88
- 2014, Kwiecień24 - 75
- 2014, Marzec18 - 133
- 2014, Luty17 - 142
- 2014, Styczeń13 - 68
- 2013, Grudzień21 - 115
- 2013, Listopad23 - 102
- 2013, Październik22 - 64
- 2013, Wrzesień28 - 108
- 2013, Sierpień18 - 66
- 2013, Lipiec30 - 95
- 2013, Czerwiec30 - 79
- 2013, Maj30 - 55
- 2013, Kwiecień29 - 81
- 2013, Marzec16 - 39
- 2013, Luty19 - 62
- 2013, Styczeń9 - 18
- 2012, Grudzień22 - 62
- 2012, Listopad22 - 19
- 2012, Październik20 - 8
- 2012, Wrzesień25 - 6
- 2012, Sierpień2 - 3
- 2012, Lipiec14 - 4
- 2012, Czerwiec26 - 14
- 2012, Maj23 - 24
- 2012, Kwiecień26 - 23
- 2012, Marzec27 - 20
- 2012, Luty21 - 35
- 2012, Styczeń23 - 59
2. Opłotki, czyli mniej niż seta
| Dystans całkowity: | 45748.60 km (w terenie 1758.23 km; 3.84%) |
| Czas w ruchu: | 1931:25 |
| Średnia prędkość: | 23.69 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 62.80 km/h |
| Suma podjazdów: | 153964 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 184 (102 %) |
| Maks. tętno średnie: | 172 (93 %) |
| Suma kalorii: | 895292 kcal |
| Liczba aktywności: | 1036 |
| Średnio na aktywność: | 44.16 km i 1h 51m |
| Więcej statystyk | |
- DST 65.90km
- Teren 2.70km
- Czas 02:45
- VAVG 23.96km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Na S - czyli na N
Środa, 26 marca 2014 · dodano: 26.03.2014 | Komentarze 2
Z okazji niby-wolnego dnia - coś na szybko: pętelka na północ od miasta Uć poprzez miejscowości na S.:Od M. Wylotem Malowniczym nanowo Solną - stąd już wbijając się w Uckie Pagórki: Skoszewa, Sierżnia (ominięta jednak bokiem) i Stryjków. W Stryjkowie, do którego dotarłem pod w sumie dość lekki wiatr w 58 minut (km 24,1 - doskonała średnia - gdyby nie to, że przeważnie było z górki;) chwila odsapu nad zalewem - i dalej, kontynuując przejażdżkę - na S były Small-ice, Szczy-win, Sam Otnik i S. Mardzew - stąd już ponownie w Uć (via Las Łągwiennicki i Arturów, gdzie kolejny mini-postój). Na tym etapie miało być już z wiatrem, jednak ten postanowił pofiglować - i raz zawiewał z E, raz z NW, a przeważnie zewsząd, tylko nie z S. I w sumie dobrze;)
Z lasu pędzikiem do d., bo kończył się czas wolny, a zaczynało się pójście już piesze w Uwiąd Skarbowy i do Pani Doktor Od Wytrzeszczu. Po obu wizytach, mimo późniejszej pizzy w towarzystwie M. miałem już serdelecznie dość wszystkiego, więc wracałem rowerem do M. bez zbytniego zaangażowania i w dodatku z ciężkimi sakwami. Wiatr jednak ucichł, więc na koniec średnia wyszła i tak nadspodziewanie przyzwoita.
Cały dzień ładnie i ciepło, ale nie za ciepło, co bardzo ważne, a więc optymalnie.
Odcinki terenowe zdecydowanie mniej błotniste niż ostatnio - i to też dobrze, bo Merida rano się umyła, więc szkoda wielka by była, gdyby była się znów uflejała.
- DST 36.00km
- Czas 01:31
- VAVG 23.74km/h
- Temperatura 11.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Opłotki z Ciaptakiem
Sobota, 8 marca 2014 · dodano: 08.03.2014 | Komentarze 9
Po ponownym usakwowieniu Meridy - wyprawa z M. do Centrum Handlowego "Ciaptak" w Rzygowie po dżins granat: trzeba się jakoś zabezpieczyć na trudne czasy!Od M. Aleją Terrorystów, potem tak, jak zwykle niegdyś jeździło się do p. na L. - Rudymi Opłotkami i już byliśmy na miejscu.
Powrót nieco inaczej, bo przez Głodzisko, a od Kurzego Przystanku znów tak samo, z wyjątkiem małego skrętu do Sklepu Pod Psem - odtąd sakwy ciężkie na odcinku 1,3 km.
Merida po serwisie bryka niczym młody źrebiec w wiosennym szczypiorku.
Wiatr raczej słaby - w jedną stronę boczny z NW; z powrotem zmienił się na mniej korzystny, bo z N.
Omal upał.
- DST 30.30km
- Teren 0.10km
- Czas 01:22
- VAVG 22.17km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć z wilczurą i mnóstwem pizz!
Niedziela, 16 lutego 2014 · dodano: 16.02.2014 | Komentarze 1
Popołudniowa przejażdżka z M. do kol. Rudej_Gosi na 4 blachy pizzy ;)Trasa: jak zwykle w opłotki, potem m.in. narożnikiem Kolumny - Zygmunta i dalej Paradnie oraz Żwawo.
Powrót zdecydowanie bardziej ociężały, choć na okrętkę, bo nowonieotworzoną jeszcze Trasą "Chmurna" - i dalej Rudymi Opłotkami stałą trasą. Po drodze spotkaliśmy Wilczura, ale raczej był Pański, niż Bezpański, aczkolwiek samopies biegał, więc trochę straszno, bo akurat w miejscu, gdzie było prawie całkiem ciemno. Na szczęście poza intensywnym osobistym węszeniem nie próbował nawiązać z nami bardziej intensywnych kontaktów na łapie towarzyskiej.
Sakwy lekkie, wiatr umiarkowany, chwilami dość silny z SW.
- DST 48.20km
- Teren 0.30km
- Czas 02:10
- VAVG 22.25km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć i Opłotki nieco ukijowione
Niedziela, 9 lutego 2014 · dodano: 09.02.2014 | Komentarze 16
Od rana od M. pod lekki wiatr na Karnawałowe Zawody Kijowe w Parku Trzymaja - na zawodach było wesolutko: sześć błota stóp - dziewięć sążni wody, 5 km berbeluchy - i 9 miejsce na mecie, co, jak na ostatnie niewydolności zdrowotne stanowi powód do zadowolenia ;)Z Parku pojechalim z Meridą do R. w odwiedziny jedzeniowe - bardzo miła przebieżka przez poprzek miasta, a miła, bo generalnie z górki i minimalny ruch, więc ino się śmigało, mimo zmęczenia pozawodowego - na tyle bezboleśnie, że jeszcze dodatkowa pętelka wokół Lotniska - choć nadal pod wiatr.
Od R. zaś bardzo obładowany delikatesami do M. via dawno nieodwiedzane Rude Imponderabilia (i Opłotki), a wcześniej Lotnisko - wiatr ucichł, a szkoda, bo by na tym etapie sprzyjał.
Pod koniec już jakoś ciężko - widać jakieś tam osłabienie po polopirynach i painkilerach jeszcze się w organizmie telepie - a może to po prostu ubabrany w błocie łańcuch i ciężkie sakwy dały popalić?
W każdym razie wspaniały, kijowo-rowerowy i w większej części słoneczny dzień z miłymi akcentami kalorycznymi się trafił! ;)
Cieplusio: w znacznej części trasy tylko w dwóch koszulkach oddychających (jedna z krótkim, druga z długim rękawem) - natomiast buty po zawodach kompletnie przemoczone. Ciekawe, co na to wszystko resztki mojego kataru? ;)
- DST 50.50km
- Czas 02:12
- VAVG 22.95km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
z eM na eS
Poniedziałek, 6 stycznia 2014 · dodano: 06.01.2014 | Komentarze 2
Klasyczne Dobylegdzie - tym razem w towarzystwie M.:Korzystając ze sprzyjającej aury oraz święta wolnego - najpierw Ofiarami i na Głodzisko - stąd do Rzygowa niezwykłą opcją, bo główną trasą z racji minimalnego dziś ruchu i braku Tira-rira. W tymże Rz. objechaliśmy Ptaka od Dupy Strony - i już wskoczyliśmy za chwilę na gotową, ale jeszcze nie otwartą, ale już pięknie wybetonowaną na gładź eS - eS 8! Przejechaliśmy długą, jasną prostą relacji Uć-Wrocław kilka kilometrów, spotykając sporadycznych spacerowiczów i takich samych rowerzystów - aż do MOP-a o nazwie +/- Gózef. Minąwszy się z Prawdą okazało się, że nie ma gdzie zawrócić, bo wszędzie metalowe barierki pomiędzy pasami ruchu - w sumie mogliśmy pojechać "pod prąd", ale ze względu na możliwe komplikacje ślimakowe na końcu eSki, przenieśliśmy rowery na drugą stronę płotków - i nazad! Powrót dość podobną trasą, tylko zamiast Głodziska odwiedziliśmy Kurzy Przystanek.
Po drodze pożarliśmy dwie buły i wypiliśmy termos herbatki o smaku poziomkowo-zielonoherbatowo-echinaceowo-dzikoowocowo-miodowo-żeńszeniowo-cytrynowym.
Cały dzień piękne słońce z małymi obłoczkami (i tradycyjnie już koncertowym-pomarańczowym zachodem w Wyskwitnie), ale wiatr znów zezłośliwiony i w dodatku całkiem umiarkowany: gdy jechaliśmy na SW - wiał z SW, a gdy wracaliśmy na NE - skręcił na S-SE, więc bywał nawet momentami boczny, miast, jakby chciała sprawiedliwość - tylny.
Sakwy utermosione ;)
- DST 44.60km
- Teren 5.20km
- Czas 01:58
- VAVG 22.68km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Postanowienia Noworoczne & Lis - to pad w styczniu!
Środa, 1 stycznia 2014 · dodano: 01.01.2014 | Komentarze 5
Postanowienia:W roku 2014, uwaga, uwaga - postanowiłem sobie... dać nieco siana ;)
Ponieważ poprzedni rok okazał się być orekordowany w omal każdy możliwy sposób, w tym z pewnością:
1. Nie będę robić nowego rekordu liczby przejechanych kilometrów - nie pozwoli mi na to ani czas, jakim dysponuję, ani też chęć jazdy dla samego dystansu, co nieraz miało miejsce w roku poprzednim. Frajda była z tego, można rzec duża, ale jednorazowa - i wystarczy ;)
2. Nie będę robić nowego rekordu liczby przejechanych w terenie kilometrów - powody generalnie, jak wyżej, choć wiąże się to również z kolejnym postanowieniem, którym jest...
3. ...Poprawienie średniej prędkości - do (co najmniej) 21,0 km/h (zeszłoroczna średnia - 20,85)
4. W związku z zaliczeniem w zeszłym roku 58 nowych gmin - celem na ten rok jest dokręcenie do 500 gmin zaliczonych rowerowo - czyli zaliczenie 60 nowości ;)
5. Ponadto zamierzam odbyć co najmniej 250 wycieczek, czyli tyle, ile w 2012 roku, choć przy odrobinie szczęścia, pogody, zdrówka etc. - może się uda powtórzyć tegoroczne 275.
6. Suma planowanych kilometrów to (minimum) 7500 (z czego, tradycyjnie, co najmniej 5% w terenie)
7. A co tak naprawdę zamierzam oprócz nowych gmin? Zrobić co najmniej 20 setek (zeszły rok - było ich 19), z czego co najmniej 2 trasy 200+ (a ile plus - ? ;) - czyli de facto poprawić swój rekord długości wycieczki z roku 2008 wynoszący 204,4 km.
Tak mi dopomóż Merida, rzecz jasna ;))
A dziś, z okazji Nowego Roku, trzeba się było ruszyć - kol.Aard wyraził zainteresowanie - no to do dzieła - do klasycznego Bylegdzie! Na początek od M. Ofiarami na Młynek - tam pierwsze w Nowym Roku metry w terenie i spotkanie z kol.Aa., szybka nauka bezpiecznego hamowania, żeby szwy na łbie były już ostatnie i krwawy skończył się brud ;)
Z Młynka ponownie Ofiarowaliśmy się pętelkować wokół Dellicji i opustoszałym wybitnie Józefiakiem we mgiełce (bez mżawki i pratchawców;) do Wiączynia.
Odwiedziliśmy ruinę dworu (krótki postój z jeść i pić) - i potem moją trasą sprzed paru dni przez las - do Wiaty Poddębowej. Że przez las terenowo - to był nieco błąd, bo miejscami przeraźliwe błocko, więc rowery usmarowane po dwóch czubków ;)
Pod wiatą kolejny postój - i tu się okazało, że leżą tam w dwóch zbiorowych otwartych mogiłach trupy lisie - łącznie siedmiu lisów mniejszych (raczej). Trudno powiedzieć, co je tak zmogło, z pewnością nie lis-to-pad'owa pogoda dzisiejsza, ale widok nieciekawy - zainteresowanych fotką odsyłam do relacji kol.Aarda na bajkstatu.
Spod wiaty, mając dość błocka - do asfaltu. Zamiar był przebić się w Bedoń-Wieś, ale asfalt jest zakończony drogą polną, którą rolnik, jak to rolnik - zarolował :/
Powrót więc ku Eufeminowu i dopiero zawrotka na głównym skrzyżowaniu na Bedoń. Tu jeszcze szybki skok w bok do kolejnej ruiny dworowej - i dalej na Anders-Paul i Pilśniową Dziurę* (*patrz: wpis noworoczny dokładnie sprzed roku;).
A potem Kolumnami do Wyskwitna i do Ofiar, tu pożegnanie i już samotne do M. pognanie.
Sakwy były lekkie, choć z herbatką, a wiatr specjalnie nie przeszkadzał, więc nie licząc błocka na większości odcinków terenowych - jechało się dziś znakomicie, a ponoć Nowy Ryk Jaki - cały ryk jaki-taki ;)
Czyli: oby do lis, to pada (i o jeden miesiąc dłużej)!
- DST 36.40km
- Teren 2.30km
- Czas 01:37
- VAVG 22.52km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć i Opłotki grubymi nićmi szyte II
Niedziela, 29 grudnia 2013 · dodano: 29.12.2013 | Komentarze 4
Z grubsza powtórka z wczorajszej rozrywki:
Rano stałą trasą do p. na K. (opcja Tylno-parkowo-tunelowa - czyli najkrótsza) - pod dość solidny wiatr, więc ciężko.
Po południu powrót przez Rude Opłotki - opcja Wazowo-Purpurowa i Popiołowo-Mieszkowa.
Coś stuka, kto wie, czy nie w piaście panie (koło)dzieju, tak więc swoją drogą historyczny wyjazd, zwłaszcza, że rano zadzwoniło 11111,1 km w tym roku :)
Wiatr na powrocie bardzo silny, na szczęście boczny do tylnego.
Sakwy lekkie, szwy na łbie trzymają.
- DST 37.80km
- Teren 3.20km
- Czas 01:42
- VAVG 22.24km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć i Opłotki grubymi nićmi szyte
Sobota, 28 grudnia 2013 · dodano: 28.12.2013 | Komentarze 10
Rano od M. do p. na K. stałą trasą - jak zwykle w sobotę musiałem ominąć biegający parkrun. Pięknie, słonecznie i w sam raz :)
Po południu, korzystając z ostatniej godziny dnia powrót via Rude Opłotki - opcja terenowa przez Denny Lasek (tu nadal powalone przez Ksawerego brzozy w poprzek dróżki) i zupełnie nową opcją skrajem Rudego Lasu - koło Zamku Gargamela, zwanego Rezydencją u Fabrykanta :) - i dalej jak zazwyczaj.
Koncertowy, różowo-pomarańczowy zachód słońca (a właściwie chmurek) niemal na koniec.
Sakwy lekkie, wiatr z S i SE, umiarkowany.
Nici na łbie póki co mocno trzymają ;)
- DST 23.80km
- Teren 4.50km
- Czas 01:05
- VAVG 21.97km/h
- Temperatura 8.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Na cmentarz
Piątek, 27 grudnia 2013 · dodano: 27.12.2013 | Komentarze 6
Pierwszy wyjazd po dachowaniu łbem:
Ponieważ koniec roku nadciąga wielkimi kołami, a i trzeba było już się trochę po 3 dniach rowerowego niebytu ruszyć, postanowiłem dziś wyskoczyć lajtowo w Wiączyńskie Opłotki, bo to i samochodowe ubocze - i okazja dorobić jeszcze trochę terenu, by rok godnie zakończyć terenowym 5,5% całości kilometrażu ;)
Na początek kółko wokół osiedla M. i Malowniczą na wiączyński cmentarz pierwszowojenny poempatować trochę z całym mnóstwem ciężej niż mój rozbitych czerepów sprzed 100 lat ;) Przy okazji posprzątałem nieco porozrzucane przez ostatnie wiatry znicze - i do lasu. W lesie miejscami straszne błota, bo a to zrywki, a to ślady końskie z pobliskiej stajni (i rzeźni) "Zbyszko" - ponieważ wstrząsy na mój zszyty łeb chyba raczej niewskazane, więc tylko do Wiaty Poddębowej. Tam zgarnąłem fajne bezpańskie rękawiczki damskie - w sam raz (po upraniu;) dla M. - i na abarot do Wiączynia i Malowniczą oraz Ofiarami. Na koniec aż dwie pętelki: wokól osiedla M. i wokół Dellicji oraz brzozową aleją przez psi lasek. Czyli: nie jest źle! ;)
Sakwy lekkie, wiatr słaby z kierunków zachodnich.
Gdyby nie to, że coś za ciepło nawet (a może to ogólne osłabienie związane z przyjmowanym antybiotykiem?) - oraz wacik ograniczający mi widzenie - wycieczka, biorąc pod uwagę takie króciutkie - idealna!
Post Licznikum: jeszcze 108,7 km ;)
- DST 40.30km
- Teren 1.80km
- Czas 01:45
- VAVG 23.03km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć i Opłotki przechodzące od słów do czynów!
Sobota, 21 grudnia 2013 · dodano: 21.12.2013 | Komentarze 0
Po dniu wytchnienia dla kolana oraz gorszej pogody - rano od M. do p. na K. via stałą miejską trasą (z ominięciem biegającego po d. Lesie Złote Wesele parkrunu).
Z powrotem, korzystając z resztek dnia i ładnej pogody powrót via Rude Opłotki - opcja z Wazami i Purpurą, czyli nadal Czerwonobarszczykowo, a na dodatek, by troszkę terenu jeszcze dorobić - Skrajnie-Tabelaryczną.
Sakwy lekkie, wiatr umiarkowany, momentami silniejszy - rano z W, po popołudniu z SW - więc generalnie przez 2/3 drogi (aż do Opłotków) wysoce niekorzystny, potem już sprzyjający, co przejawiło się początkowym rzucaniem słów pod wiatr, a następnie przejściem do z-wiatrem-czynów :)
Na koniec jeszcze tradycyjna pętelka wokół Montowni Dellicji.



