Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 93196.54 kilometrów - w tym 3599.80 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 9.69km
  • Czas 00:26
  • VAVG 22.36km/h
  • VMAX 36.07km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Kalorie 405kcal
  • Podjazdy 52m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć zawilgła

Środa, 10 stycznia 2018 · dodano: 10.01.2018 | Komentarze 3

Dom - p. - dom.
Rano drobny deszczyk, po południu mnóstwo wilgoci na jezdni i w powietrzu, a do tego nadal dość silny wiatr z SE. Zatem bleh - i mrozie - wróć!
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.73km
  • Czas 00:26
  • VAVG 22.45km/h
  • VMAX 34.20km/h
  • Temperatura -4.0°C
  • Kalorie 406kcal
  • Podjazdy 51m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć trochę mniej przyjemna

Wtorek, 9 stycznia 2018 · dodano: 09.01.2018 | Komentarze 5

Dom - p. - dom, tylko już mniej przyjemnie, bo mróz pozostał, a zerwał się silny wiatr z SE. Dobrze, że jezdnie nadal suche, zatem nieśliskie!
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 10.53km
  • Czas 00:30
  • VAVG 21.06km/h
  • VMAX 33.08km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Kalorie 442kcal
  • Podjazdy 50m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć przyjemnie zmrożona

Poniedziałek, 8 stycznia 2018 · dodano: 08.01.2018 | Komentarze 2

Nareszcie To, co tigry zimą lubią najbardziej: sucho, mroźno, słonecznie i prawie bezwietrznie - wymarzony dzień, gdyby nie nazywał się poniedziałek ;(
Więc tylko przebijanie się przez korki ranne i popołudniowe - tym razem na trasie dom - p. - odhuańń - dom.
Szkoda gadać oraz pisać :(
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 62.75km
  • Teren 0.74km
  • Czas 02:29
  • VAVG 25.27km/h
  • VMAX 47.88km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Kalorie 2662kcal
  • Podjazdy 313m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pętelka z Trzema Królami

Sobota, 6 stycznia 2018 · dodano: 06.01.2018 | Komentarze 13

Dziś, z okazji styczniowego upału, założyłem cienkie spodnie rowerowe, bluzę (czyli ubrałem się jednowarstwowo), letnie rękawiczki bezpalcowe - i tak z gołym łbem pojechałem natrzaskać trochę nowych kilometrów staro-nową trasą: najpierw na Stryjków via Cesarka, a potem na Zgierz sprawdzić koledze Meteoru jeden z kościołów pod kątem wmurowanych pocisków.
Ledwo nawet jeszcze prawie z miasta nie wyjechałem - a tu znienacka Trzej Królowie w Trzech Króli: otóż przypadkiem spotkałem dawno nie widzianą koleżankę o tym nazwisku z synem i jej obecnym facetem (co do niego, to chyba formalnie Niekról;) - to się nazywa mieć szczęście 6 stycznia! :D
Chwilę pogadaliśmy - i ruszyłem w długą pętelkować dalej - z kolei w niemal nomen-omen Królówce, bo Cesarce spotkałem Trzy Ogromne Psy...psypadek? Nie sądzę!
Na szczęście były psyjacielskie :)
Okrążyłem Stryjków trochę obwodnicą, a trochę serwisówką wzdłuż którejś z licznych tam autostrad - i odtąd jak dotąd generalnie sprzyjający wiatr z WSW się zborsuczył w związku ze zmianą kierunku jazdy - kolejne 30 km to głównie walka z wiatrem (na szczęście stopniowo słabnącym) i podjazdami (zwłaszcza przez Zgierzem). Na granicy tego zacnego grodu odbiłem w jakieś polne chynchy, by obejrzeć wcześniej niezahaczony cmentarzyk ewangelicki - została z niego potwornie zaśmiecona kępa starych drzew, a obok ktoś wysypał wielką stertę gruzu.
A to Polska właśnie. :/
W samym Zgierzu przebiłem się przez nieźle slumsowate getto do zamierzonego kościoła, ale żadnych pocisków nie odnalazłem - za to z kościelnego pagórka roztaczał się interesujący widok na smog ścielący się doliną Bzury, w który to tuman prędziutko zjechałem.
Po nasyceniu się zgierskimi klimatami wróciłem do domu nieco okrężnie, bo opcją, którą jechałem parę dni temu (wycieczka z Boczkami;) - tylko wtedy w drugą stronę.
Relive z fotkami jest TU, zaś TomTom ze statystykami - TU.



  • DST 9.72km
  • Czas 00:27
  • VAVG 21.60km/h
  • VMAX 35.14km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Kalorie 409kcal
  • Podjazdy 53m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z choinkami trzema

Piątek, 5 stycznia 2018 · dodano: 05.01.2018 | Komentarze 2

Dom - p. - dom. Silny wiatr z SW.
Trasa z choinkami trzema, bo więcej na tej trasie choinek nie ma ;)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 5.76km
  • Czas 00:15
  • VAVG 23.04km/h
  • VMAX 32.80km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Kalorie 236kcal
  • Podjazdy 29m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Półuć z Odhuańńią

Czwartek, 4 stycznia 2018 · dodano: 04.01.2018 | Komentarze 2

Popołudniowy powrót z p. z wiatrem - po drodze wizyta w Odhuańńi w celach biznesowych ;)
W miarę sucho - więc Mery też w miarę czysta :)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 4.70km
  • Czas 00:13
  • VAVG 21.69km/h
  • VMAX 30.38km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Kalorie 203kcal
  • Podjazdy 23m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Półuć bez śniegodżdżu

Środa, 3 stycznia 2018 · dodano: 03.01.2018 | Komentarze 8

Rano do p. w znośnej pogodzie - bez śniegodżdżu, choć pod wiatr.
Później się rozpadał rzeczony śniegodżdż, więc Meri została w służbówce, a ja na abarot - pieszkom.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 78.88km
  • Teren 1.55km
  • Czas 03:12
  • VAVG 24.65km/h
  • VMAX 40.97km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Kalorie 3369kcal
  • Podjazdy 426m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ozorkółko z Boczkami

Wtorek, 2 stycznia 2018 · dodano: 02.01.2018 | Komentarze 11

Inauguracja sezonu 2018 z jednodniowym poślizgiem ;)
Z okazji wolnego dnia trzeba było coś zacząć wykręcać - a że ileż można jeździć do Stryjkowa, więc postanowiłem zatoczyć pętelkę nieco eksperymentalną - do Ozorowa.
Najpierw więc, by było rzeczywiście eksperymentalnie, pojechałem różnymi lepszymi lub gorszymi infrastrukturami rowerowymi na sam koniec Teofilowa - stąd ulicą Szczecińską, która, jak sama nazwa wskazuje prowadzi do Zgierza, by płynnie w Zgierzu przejść w ulicę Konstantynowską, biegnącą na Uć. Ot, takie tam :) Konstantynowska jest jednak o tyle lepsza od Szczecińskiej, że ma z dwóch stron fajne pasy rowerowe - i tak kilka km-ów.
A że asfalt gładki, jedzie się znakomicie!
Ze Zgierza klasyczną starą jedynką na Ozorów! Po drodze mnie kusiło z jednej strony, by dalej z wiatrem grzać co najmniej do Łęczycy, a może nawet na Kutno - i wrócić PKP-em, z drugiej, jak myślałem o powrocie pod wiatr, to już w tym Ozorowie ciągnęło mnie, by zawracać i w ten sposób męki powrotne skracać! Dziś jednak byłem twardy nie miętki - i wybrałem opcję w sumie najambitniejszą z dostępnych czasowo - czyli do cukrowni Leśmierz.
Tam już zawróciłem pod wiatr, ale miałem motywację: po drodze były Boczki! ;)
Za Boczkami odbiłem na chwilę zerknąć na stan obecny ruiny zwanej tradycyjnie pałacem w Scottnikach ;) - nie zmieniło się nic, poza tym, że ogrodzili teren siatką i wykosili chynchy na przedzie.
Stąd pod wmordęwind całkiem nielichy (pustacie rolne) z jednym odpoczynkiem na pniu ściętej robinii grochodrzewu - giganta, gdzie pożarłem ostatnie ciastowe okruszki świąteczne do Modlnej - i trochę fajną, niedawno zmodernizowaną opcją w stronę Stryjkowa. Odbiłem jednak w Woli Branickiej - na tym odcinku (do Szczawina) kilka krótkich postojów fotograficznych - bo a to ładna kapliczka, a to staw przed Białą, a to znów jedyny czarny (i w ogóle jedyny!) kościół w owej Białej - wreszcie kolejny staw w rzeczonym Szczawinie. W Glinniku zakupiłem wreszcie jakieś picie (cola 0,5 l zero cukru, bo wszystko wymiecione po Świętach i Nowym Roku) - i powlokłem już całkiem wywieszając ozorów pod górkę i pod wiatr stałą trasą pętelkową przez Smardzew, Las Łagiewnicki i Arturówek na chatę.
I dopiero poniewczasie w rzeczonej chacie  wpadłem na pomysł, że mogłem z okazji 2018 wykręcić dziś w sumie... 81,02. Ech, takie są skutki rozprężenia statystyczno-licznikowego z okazji Nowego Roku - w starym by to było nie do pomyślenia takie niedopomyślenie!

Pogoda była dziś do przeżycia jak na styczeń: w pierwszej części wycieczki nieśmiało przyświecało słonko, wiatr wiał umiarkowany, chwilami nieco silniejszy - taki między S, a SW, więc prawie nigdy nie był idealny, a z powrotem wręcz przeszkadzał.
Trasa (dziś z fotkami kluczowym momentów!) w Relivu i na TomTom'u - wyszedł jakiś banan, Mołdawia, albo inna bananowa republika. Ja nie wiem, skojarzenia mogą być przeróżne.

A teraz tradycyjne ROWEROWE POSTANOWIENIA NOWOROCZNE: otóż, hmm, ten tego... BRAK :D
Innymi słowy: jeździć by coś tam (z przyzwoitą prędkością) km-ów wyjeździć, parę gmin tradycyjnie zaliczyć. I może na koniec roku na ostatniej wycieczce wykręcić te nieszczęsne 81,02 ;p


  • DST 31.88km
  • Teren 1.83km
  • Czas 01:19
  • VAVG 24.21km/h
  • VMAX 43.31km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Kalorie 1335kcal
  • Podjazdy 273m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pętelka dokręcająca 2017 rok

Sobota, 30 grudnia 2017 · dodano: 30.12.2017 | Komentarze 17

Trafił się dzień słoneczny i suchy - niby idealny do dokręcenia 2017 roku. Ale zawsze bywa jakieś ale - dziś były to:
1. W skrajni zalodzenia po wczorajszym deszczu i nocnym przymrozku
2. Słońce oślepiające
3. Wiatr silny z SSE, a więc przeważnie boczny - i bardzo zimny.
Nic to, słowo się napisało, Merida w blokach startowych, więc dalejże kręcić z góry zaplanowaną trasą tak, by wyszło dziś dokładnie 31,88 km na koniec dnia, co na koniec roku oznaczało równe 5678,90 ;)
Wyszła więc pętelka nieco katorżnicza, ze słabą średnią (jak na tego typu pętelkę), jakimi dziwnymi, trochę terenowo-na szczęście zamarzniętymi błotnymi skrótami (by za dużo km-ów nie wyszło!), a na koniec z równie dziwnymi serpentynami i nawet z poświęceniem graniczącym z masochizmem (czyli zruinowaną kostkową DDR-ówą wzdłuż ulicy Warszawskiej), by znów nie wyszło kilometrów za mało ;D Dobre nowiny są zaś takie (oprócz Dobrej-Nowin, przez które przejeżdżałem), że, uwaga, uwaga i hurra - UDAŁO SIĘ! Ani za mało, ani też za dużo (co ostatecznie wymagało pieszego powrotu do domu z rowerem ostatnie 700 metrów;), lecz w sam raz i niech napiszę jeszcze raz (bo fajnie się to pisze na klawiaturze, choćby ze względu na ułożenie klawiszy;):
5678,90!!!

W związku z tym radosnym faktem oraz tak ogólnie, życzę wszystkim Fanom nie tylko dzisiejszych efektów mojego klepania klawiatury realizacji wszelkich planów w Nowym Roku - i tych dwukołowych - i tych całkiem nieskołowanych.
Niech się zatem kręci i niech moc będzie z Wami!



  • DST 46.73km
  • Teren 1.63km
  • Czas 01:54
  • VAVG 24.59km/h
  • VMAX 46.76km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Kalorie 1978kcal
  • Podjazdy 294m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć i pętelka z rządzącym wiatrem

Środa, 27 grudnia 2017 · dodano: 27.12.2017 | Komentarze 17

Dziś nie było już w żadną ze stron tak sweetaśnie jak wczoraj w jedną;) - dziś też rządził wiatr, ale priorytetem było dokręcanie km-ów przed końcem roku, co odbyło się kosztem średniej średniej oraz ciągłej walki z przeważnie bocznymi, a przy tym silnymi podmuchami.
Najpierw jednak porankiem całkiem rześkim (zero na pluso-minusie!) musiałem się udać do p. - wspaniale, gdyby nie pod rzeczony wiatr. A wspaniale, bo wspaniałe puchy na drogach - wszyscy wyjechali zaliczać narty, sanki, grille, wyprzedaże albo gdzieśtam - grunt, że na przestrzeni 4,7 km zatrzymały mnie "tylko" 4x światła, co nie zdarzyło się od hu, hu...
Z p. miałem w planach wyjść o 13.00, by spokojnie dokręcić to, co sobie zaplanowałem do dokręcenia - ale okazało się, że wpadły dodatkowe niezaplanowane roboty, na które w gorętszym okresie nie ma czasu - efekt: straciłem dodatkowe 3 kwadranse krótkiego wszak dnia.
Ruszyłem więc z kopyta na pętelkę o nietypowym, bo smętnie wklęśniętym kształcie (patrz niżej), spowodowanym silnym wiatrem - tym razem nie z SW jak wczoraj, a z SE - początkowo z górki w stronę Stryjkowa, ale bez porównania ciężej niż wczoraj - wiatr boczny, chwilami przednio-boczny. Zamiast do Stryjkowa odbiłem na zacisznie leżący w dolince Strugi Dobieszkowskiej Dobieszków, następnie pod pagórki - ale bardziej z wiatrem - przeciąłem stałą trasę pętelkową, by przez Dobrą doczołgać do Klęku ;) Stąd aż na Ukrainę ;)) i Palestynę ;))) wreszcie trochę z idealnym wiatrem i z górki, jakimiś częściowo terenowymi skrótami - ale szczęście nie trwało długo, bo trzeba było zacząć wracać znów pod wiatr i pod górę. Na koniec troszkę inną opcją terenową przez Las Łagiewnicki do opustoszałego dla odmiany Arturówka (tłumy z wczoraj zniknęły - może dlatego, że był już prawie zmrok, dzień +/- roboczy i generalnie zimniej) - i do domu.
Ostatecznie na jutrzejszą jazdę po mieście, by dociągnąć tym razem do 5656,56 w 2017 roku zostało 9,54 km zapasu.
W sam raz do p. i z powrotem najkrótszą opcją ;p
Dzisiejszy popołudniowy Relive - i takiż sam - TomTom.