Info
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
Zaliczone rowerowo gminy:
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Lipiec6 - 4
- 2026, Czerwiec7 - 0
- 2026, Maj10 - 1
- 2026, Kwiecień11 - 0
- 2026, Marzec13 - 0
- 2026, Luty3 - 0
- 2025, Grudzień13 - 7
- 2025, Listopad7 - 2
- 2025, Październik7 - 2
- 2025, Wrzesień10 - 3
- 2025, Sierpień9 - 8
- 2025, Lipiec10 - 31
- 2025, Czerwiec4 - 8
- 2025, Maj15 - 31
- 2025, Kwiecień12 - 32
- 2025, Marzec11 - 28
- 2025, Luty1 - 5
- 2025, Styczeń1 - 4
- 2024, Grudzień5 - 29
- 2024, Listopad4 - 25
- 2024, Październik14 - 86
- 2024, Wrzesień10 - 38
- 2024, Sierpień7 - 19
- 2024, Lipiec17 - 31
- 2024, Czerwiec1 - 4
- 2024, Maj17 - 71
- 2024, Kwiecień13 - 36
- 2024, Marzec13 - 56
- 2024, Luty7 - 30
- 2024, Styczeń2 - 6
- 2023, Grudzień3 - 14
- 2023, Listopad7 - 21
- 2023, Październik10 - 39
- 2023, Wrzesień12 - 72
- 2023, Sierpień14 - 96
- 2023, Lipiec10 - 40
- 2023, Czerwiec7 - 25
- 2023, Maj13 - 54
- 2023, Kwiecień11 - 50
- 2023, Marzec10 - 61
- 2023, Luty5 - 28
- 2023, Styczeń15 - 76
- 2022, Grudzień3 - 21
- 2022, Listopad5 - 27
- 2022, Październik9 - 43
- 2022, Wrzesień4 - 18
- 2022, Sierpień13 - 93
- 2022, Lipiec11 - 48
- 2022, Czerwiec5 - 24
- 2022, Maj15 - 70
- 2022, Kwiecień11 - 54
- 2022, Marzec12 - 77
- 2022, Luty8 - 40
- 2022, Styczeń8 - 39
- 2021, Grudzień9 - 54
- 2021, Listopad12 - 68
- 2021, Październik11 - 41
- 2021, Wrzesień10 - 47
- 2021, Sierpień13 - 53
- 2021, Lipiec13 - 60
- 2021, Czerwiec19 - 74
- 2021, Maj16 - 73
- 2021, Kwiecień15 - 90
- 2021, Marzec14 - 60
- 2021, Luty6 - 35
- 2021, Styczeń7 - 52
- 2020, Grudzień12 - 44
- 2020, Listopad13 - 76
- 2020, Październik16 - 86
- 2020, Wrzesień10 - 48
- 2020, Sierpień18 - 102
- 2020, Lipiec12 - 78
- 2020, Czerwiec13 - 85
- 2020, Maj12 - 74
- 2020, Kwiecień15 - 151
- 2020, Marzec15 - 125
- 2020, Luty11 - 69
- 2020, Styczeń17 - 122
- 2019, Grudzień12 - 94
- 2019, Listopad25 - 119
- 2019, Październik24 - 135
- 2019, Wrzesień25 - 150
- 2019, Sierpień28 - 113
- 2019, Lipiec30 - 148
- 2019, Czerwiec28 - 129
- 2019, Maj21 - 143
- 2019, Kwiecień20 - 168
- 2019, Marzec22 - 117
- 2019, Luty15 - 143
- 2019, Styczeń10 - 79
- 2018, Grudzień13 - 116
- 2018, Listopad21 - 130
- 2018, Październik25 - 140
- 2018, Wrzesień23 - 215
- 2018, Sierpień26 - 164
- 2018, Lipiec25 - 136
- 2018, Czerwiec24 - 137
- 2018, Maj24 - 169
- 2018, Kwiecień27 - 222
- 2018, Marzec17 - 92
- 2018, Luty15 - 135
- 2018, Styczeń18 - 119
- 2017, Grudzień14 - 117
- 2017, Listopad21 - 156
- 2017, Październik14 - 91
- 2017, Wrzesień15 - 100
- 2017, Sierpień29 - 133
- 2017, Lipiec26 - 138
- 2017, Czerwiec16 - 42
- 2017, Maj25 - 60
- 2017, Kwiecień20 - 86
- 2017, Marzec18 - 44
- 2017, Luty17 - 33
- 2017, Styczeń15 - 52
- 2016, Grudzień14 - 42
- 2016, Listopad18 - 74
- 2016, Październik17 - 81
- 2016, Wrzesień26 - 110
- 2016, Sierpień27 - 197
- 2016, Lipiec28 - 129
- 2016, Czerwiec25 - 79
- 2016, Maj29 - 82
- 2016, Kwiecień25 - 40
- 2016, Marzec20 - 50
- 2016, Luty20 - 66
- 2016, Styczeń16 - 52
- 2015, Grudzień22 - 189
- 2015, Listopad18 - 60
- 2015, Październik21 - 52
- 2015, Wrzesień27 - 38
- 2015, Sierpień26 - 37
- 2015, Lipiec29 - 42
- 2015, Czerwiec27 - 77
- 2015, Maj27 - 78
- 2015, Kwiecień25 - 74
- 2015, Marzec21 - 80
- 2015, Luty20 - 81
- 2015, Styczeń5 - 28
- 2014, Grudzień16 - 60
- 2014, Listopad27 - 37
- 2014, Październik28 - 113
- 2014, Wrzesień28 - 84
- 2014, Sierpień28 - 58
- 2014, Lipiec28 - 83
- 2014, Czerwiec26 - 106
- 2014, Maj25 - 88
- 2014, Kwiecień24 - 75
- 2014, Marzec18 - 133
- 2014, Luty17 - 142
- 2014, Styczeń13 - 68
- 2013, Grudzień21 - 115
- 2013, Listopad23 - 102
- 2013, Październik22 - 64
- 2013, Wrzesień28 - 108
- 2013, Sierpień18 - 66
- 2013, Lipiec30 - 95
- 2013, Czerwiec30 - 79
- 2013, Maj30 - 55
- 2013, Kwiecień29 - 81
- 2013, Marzec16 - 39
- 2013, Luty19 - 62
- 2013, Styczeń9 - 18
- 2012, Grudzień22 - 62
- 2012, Listopad22 - 19
- 2012, Październik20 - 8
- 2012, Wrzesień25 - 6
- 2012, Sierpień2 - 3
- 2012, Lipiec14 - 4
- 2012, Czerwiec26 - 14
- 2012, Maj23 - 24
- 2012, Kwiecień26 - 23
- 2012, Marzec27 - 20
- 2012, Luty21 - 35
- 2012, Styczeń23 - 59
- DST 50.40km
- Teren 1.53km
- Czas 01:56
- VAVG 26.07km/h
- VMAX 48.64km/h
- Temperatura 7.0°C
- Kalorie 2107kcal
- Podjazdy 283m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Pętelka z ogólnym przekrętem
Wtorek, 26 grudnia 2017 · dodano: 26.12.2017 | Komentarze 9
Miało być w tym roku 5555,55, miałem już nie przesadzać.No i co?
No i gucio: sucho, ciepło, pogoda ładna, efekt: duch roweru zwyciężył (i dobrze!) nad magią liczb: hajże pętelkować i przekręcać kolejne kilometry!
Wiało dziś jak nie powiem z SW, więc jedyny słuszny kierunek mógł być tylko jeden - z wiatrem z górki na pazurki na Stryjków (via Cesarka) wyżyłować w pierwszej części Vmax, a zwłaszcza V średnią, potem dookoła Stryjkowa by nabić parę kolejnych nadprogramowych km-ów, aby w drodze powrotnej zdychając sromotnie wlec się najbardziej zacisznymi opcjami pod kolejne górki i po lesie, gdzie wiało tylko trochę mniej i patrzeć bezradnie, jak średnia złazi z (o tym za chwilę) do dwudziestu paru. Na koniec jeszcze tradycyjny teren arturówkowy z dzikimi tłumami spacerowiczów, którzy wylegli całą szerokością ścieżek, skutecznie wyhamowując Mery chyba do plus zera km/h, która to Meri okazała się jednak na tyle uprzejma, że nikogo na szprychy przy tym nie nawinęła, choć jadący dziką jak dzik ochotę na to miał. A okazji było fefnaście, jeśli nie fefterdzieści co najmniej.
A co do samej średniej: jazda z wiatrem do dwudziestego piątego kilometra zaowocowała ładnymi osiągami - dość powiedzieć, że pierwsze szesnaście km-ów przejechałem ze średnią ponad 30 km/h, zaś EMondo mi nawet mówi, że pobiłem jakiś tam kolejny rekord na 20 km, które przejechałem w 38 minut z 21 sekundami.
Tyz piyknie.
A teraz co? A teraz muszę dokręcić do 5656,56.
No żesz ożesz.
Relieve z rekordami: tuturu.
TomTom z pętelkami: rututu.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 9.72km
- Czas 00:29
- VAVG 20.11km/h
- VMAX 31.14km/h
- Temperatura -3.0°C
- Kalorie 413kcal
- Podjazdy 50m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć z bezmózgami
Środa, 20 grudnia 2017 · dodano: 20.12.2017 | Komentarze 6
Dom - p. - dom.Dziś kierowcy i piesi (rowerzystów sezonowych, równie "mądrych" na szczęście wywiało do wiosny) po prostu zgłupieli do cna. Co skrzyżowanie to dramat z autami wpychającymi się na "późnożółto-pomarańczowo-łososiowym" i blokującymi kolejne rzeczone skrzyżowania, na "deptaku" - tragedia z pieszymi włażącymi wprost pod koła (wiadomo, idą święta, więc ważniejsze są zakupy niż myślenie), zaś na ulicach - znów z kierowcami, którzy za nic mając tzw. sierżanty rowerowe (sugerujące pozostawienie choć kilkudziesięciu centymetrów rowerom) tworzą gigantyczne korki (a niech tworzą, jak tak lubią w nich stać - tylko dlaczego nie pozwalają na swobodny przejazd prawą stroną rowerom?!).
No to ich dziś trochę pozmuszałem, szorując (a pfuj!) im po bokach, a raz nawet największemu z cymbałów przestawiając lusterko rogiem kierownicy. Sorry, nie zmieściłem się. Jak chce mnie ścigać, to najpierw by musiał się jednak przedrzeć przez tworzony przez podobnych mu korek. Znaczy: ha ha. ;)
Bardzo cudowni bywali też tacy, co w ostatniej chwili mnie wyprzedzali w odległości 10 cm, by 10 m dalej utknąć w korku. Przy najbliższej okazji oczywiście mijałem ich prawą stroną, po czym zjeżdżałem bardziej na środek pasa, tak, aby nie mogli mnie wyprzedzić ponownie - nawet na gazetę. I się nieszczęśni wtedy wlekli za mną piłując znacząco silniki, a ja się cieszyłem, że je szybciej zużyją :D
Itp, itd.
Codzienność rowerowa w mieście, tylko dziś w jakimś wyjątkowym natężeniu wszelkich powyższych zjawisk. Co widać po całkiem popsutej średniej prędkości.
Nic to, do 5555,55 w tym roku już tylko 5,66 km.
Tylko czy moje nerwy dadzą jeszcze radę? ;)
Kategoria 1. Only Uć
- DST 100.08km
- Teren 1.29km
- Czas 04:09
- VAVG 24.12km/h
- VMAX 43.13km/h
- Temperatura -3.0°C
- Kalorie 4274kcal
- Podjazdy 463m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Jambór z MrScottem
Wtorek, 19 grudnia 2017 · dodano: 19.12.2017 | Komentarze 24
Pomysł wspólnych wycieczek ze znanym z facebooka (i nie tylko) MrScottem (czyli 1960Dziki'm;) kluł się już co najmniej od czasu naszego przypadkowego spotkania we wrześniu pod Strykowem. Ciągle jednak nie udawało się ze względów czasowo-pogodowych zgrać terminów i tras - aż wreszcie udało się idealnie (włącznie z jednym dniem urlopowym jeśli chodzi o mnie) - więc hajże setkę (mą dziesiątą, a więc jubileuszową w tym roku., a kol. Scotta kto wie... pewnie pięćdziesiątą?;) - okazja zaś była taka, że musiałem odwiedzić działkę, by sprawdzić, co w (Jam)boru piszczy.No tośmy ruszyli mroźnym, choć na szczęście niemal bezwietrznym i całkiem bezśnieżno-bezlodowym rankiem moją stałą trasą. Jak wiało, to minimalnie z NW, więc całą drogę w obie strony generalnie z boku.
Czas jazdy miło upływał na pogawędkach i aniśmy się spostrzegli - byliśmy niemal na miejscu, bo po drodze odwiedziliśmy jeszcze jamborowo-karczemny młyn, gdzie jednak się okazało, że smażalnia ryb zamknięta, a wędzone będą dopiero w czwartek. Trochę szkoda, bo liczyłem na jakieś zakupy na święta. Na pocieszenie seria pamiątkowych fotek - w tym z ogromnymi jesiotrami, które pan młynarz wyciągał ku zwędzeniu właśnie.
Na działce raptem godzina - szybkie sprzątanie naleciałych przez ponad miesiąc niebytu gałęzi, zamiatanie tarasu z igliwia (trochę przymarzło!) - rynny pozostały niewyczyszczone tym razem, bo mokre igły całkiem w środku zamarzły. No trudno.
O 13.00 rozpoczęliśmy odwrót - początkowo tą samą trasą, a potem przez Ślądkowice, Różę i Pawlikowice. W Ślądkowicach mieliśmy okazję być świadkami wyciągania jakiegoś starego Punciaka (a może to była Łada-Samara - kto wie?... ja nie;), który tak zarył przodem w nibyzamarzniętym błocie, że aż tylne koła wisiały w powietrzu. Sztukmistrz ze Ślądkowic normalnie! :D Ale właśnie nadciągnął ciągnik - i jak sama nazwa wskazuje - pociągnął - i wyciągnął!
Dalsza droga przebiegła już bez żadnych większych przygód i jeszcze przed zmrokiem zdążyliśmy dojechać do miasta Uć - prawie na koniec nastąpiło jeszcze pamiątkowe fotografowanie nad stawkiem na skraju Zdrowotnego Parku.
Wyjazd ze wszech miar udany, średnia prędkość towarzyska (bo trzeba - i warto! było pogadać o mnóstwie spraw rowerowo-podróżniczo-wszelakich:). Zaplanowana stówka bez specjalnego dokręcania (co cieszy, bo nic na siłę!) stuknęła 80 m od domu. To się nazywa dokładność!
Sakwy trochę obciążone, bo to i termos z herbatą - i graty działkowe - i jakieś jedzenia etc.
Trasowe: TomTom i Relive - proszę uprzejmie - do oglądania i podziwiania ;p
EDIT: Fotki Pana Scotta z wycieczki - TU!
Kategoria 3. Setuchna to już cóś!
- DST 15.21km
- Czas 00:41
- VAVG 22.26km/h
- VMAX 33.88km/h
- Temperatura -1.0°C
- Kalorie 650kcal
- Podjazdy 81m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć tam i siam z ekstrapolowaniem
Poniedziałek, 18 grudnia 2017 · dodano: 18.12.2017 | Komentarze 7
Rano z domu do p. - po drodze takie mleko, że aż mi się licznik w zegarku wyłączył po trzecim kilometrze - dobrze, że trasa stała, więc mogłem ją do statystyk wyekstrapolować. W ogóle ekstrapolować jest z pewnością bardziej ekstra niż polować, bo polowanie jest nieektra, choć najlepiej jest, jak licznik się nie wyłącza i nie trzeba nawet ekstrapolować.A popołudniem jeszcze jasnym najpierw służbowo do loftów na X.Młynie, a potem do domu - po drodze jeszcze odwiedziny u bankomatki pieniężnej oraz na kompresoru - tu pomogłem młodemu paniczowi, który nie potrafił napompować jednego z czterech kół w swym aucie, więc mu wyjaśniłem co i jak bo był miły i mnie przepuścił. Taka współpraca dwukołowo-czterokołowa - to ja rozumiem! :)
Kategoria 1. Only Uć
- DST 16.80km
- Teren 2.61km
- Czas 00:42
- VAVG 24.00km/h
- VMAX 35.50km/h
- Temperatura 1.0°C
- Kalorie 700kcal
- Podjazdy 138m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć z lampką i choinkami
Niedziela, 17 grudnia 2017 · dodano: 17.12.2017 | Komentarze 3
Dziś, zamiast choinek z lampkami, krótka trasa w kształcie lampki (pokojowej) fru de choinki leśne - czyli właściwie identyczna, jak w zeszłą niedzielę.Słaby wiatr z W nie przeszkadzał, wyszło też trochę słonka, choć po wczorajszo-wieczornych opadach czegoś biało-mokrego - większe błoto niż podczas wczorajszej jazdy. Sorry - taki mamy klimat! ;)
Kategoria 1. Only Uć
- DST 52.87km
- Teren 1.82km
- Czas 02:05
- VAVG 25.38km/h
- VMAX 42.52km/h
- Temperatura 1.0°C
- Kalorie 2249kcal
- Podjazdy 301m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Z pętliczką pętelka S-8
Sobota, 16 grudnia 2017 · dodano: 16.12.2017 | Komentarze 6
Wreszcie trochę podeschło, wreszcie był czas - no to w drogę, by na koniec roku poczuć magię tych... liczb (czyli 5555,55;)Na początek tradycyjnie na Stryjków (via Sosnowiec) - ale z odbitką na Cesarkę - i nie był to wbrew nazwie poroniony pomysł, bo wpadło dzięki temu kilka dodatkowych km-ów. Drugie wpadanie km-ów to pętliczka wokół Stryjkowa obwodnicą - tym razem odwrotnie niż poprzednio, bo z zachodu na wschód, a potem powrót na Stryjków Miasto.
Stąd kolejne kilometry klasycznej pętelki S-8 (Smolice, Swędów, Szczawin) - i tu znów ambitnie nie w tę stronę co zazwyczaj, bo na Jeżewo. Stąd przez Siedlisko (bo na S oraz by przetestować kawałek niezbadanego wcześniej gruntu) na Samotnik i Smardzew, dalej przez Las Łagiewnicki tradycyjnie (czyt. do znudzenia) nad Arturówkowe Stawy, by dodatkowo wzbogacić statystyki o teren, a Merysię o warstwę błota - i do domu.
Wiatr wiał dziś z W słabo, czasem umiarkowanie - jeśli chodzi o prędkość, a wilgotno do mroźno, jeśli chodzi o odczucie. Mimo to jeździło się całkiem miło (nie licząc nieco zgrzytającego od błota napędu) - i gdyby nie zapadający szybko mrok pewnie by się jeszcze coś dorobiło. A tak należy liczyć, że w święta i przed nowym rokiem nie zasypie Uci i Opłotków, bo może się okazać, że magia liczb okaże się nieosiągalną w tym roku ułudą...
Relief trasy: Wziu
TomTom trasy: Tu.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 9.81km
- Czas 00:27
- VAVG 21.80km/h
- VMAX 33.45km/h
- Temperatura -3.0°C
- Kalorie 419kcal
- Podjazdy 50m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć mroźna
Środa, 13 grudnia 2017 · dodano: 13.12.2017 | Komentarze 1
Dom - p. - dom.To niesamowite, jak zjechała temperatura w ciągu 24 godzin: z 11,5 ma plusie o 7:00 rano wczoraj do....minus(!) trzech dziś o tej samej porze. Za to na szczęście wiatr się uspokoił i jeździłoby się wyśmienicie, gdy nie constans sub sole (a dziś całkiem przyjemne sole, tyle, że wtedy, gdy nie mogłem jeździć) - a ów constans to korki, korki, korki...
Kategoria 1. Only Uć
- DST 9.75km
- Czas 00:28
- VAVG 20.89km/h
- VMAX 35.24km/h
- Temperatura 6.0°C
- Kalorie 416kcal
- Podjazdy 50m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć niczym czarna dziura
Wtorek, 12 grudnia 2017 · dodano: 12.12.2017 | Komentarze 5
Bardzo dziwadełkowaty dzień dzisiaj: trasa do p. i z powrotem - rano jeszcze ciemno, po południu już ciemno, wicher przeraźliwy (raz chciał mnie nawet koniecznie wywrócić) boczny z W - a jednocześnie (zwłaszcza rano) upał grudniowy rzędu 11 stopni na plusie!A ponadto korki, korki, korki... i 3 choinki - te, co zawsze.
Kategoria 1. Only Uć
- DST 16.83km
- Teren 2.53km
- Czas 00:45
- VAVG 22.44km/h
- VMAX 37.08km/h
- Temperatura 0.0°C
- Kalorie 702kcal
- Podjazdy 136m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć z leśną pętelką
Niedziela, 10 grudnia 2017 · dodano: 10.12.2017 | Komentarze 7
Dziś dmuchało (z SW) mocniej niż w sobotę, a że sobotnim wieczorem poprószył śnieg, więc warunki do jazdy dla leniwych (czyli dziś dla mnie;) nie były zachęcające. Ograniczyłem się zatem do pętelki po Łagiewnickim Lesie - trochę terenowej (okazja do ponownego ubabrania Meridy), a trochę szosowej, by średnia nie wyszła rozpaczliwa, a jedynie bardzo zła ;) - udało się! No, a przede wszystkim by znów zrobić troszkę fotek, które szczególne dedykuję kol. Malarzowi :) W dodatku trasa przypadkiem wyszła w kształcie lampki :DWszystko byłoby pięknie, gdyby nie znów jacyś "pożyteczni" idioci, którzy sprawiają, że odechciewa się w ogóle wsiadać na rower :/
Kategoria 1. Only Uć
- DST 71.23km
- Teren 2.05km
- Czas 02:50
- VAVG 25.14km/h
- VMAX 46.94km/h
- Temperatura 1.0°C
- Kalorie 3035kcal
- Podjazdy 396m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Rozdzielne Stawki
Sobota, 9 grudnia 2017 · dodano: 09.12.2017 | Komentarze 6
Pomysł dokładniejszego obejrzenia stawków pod wsią Rozdzielna pojawił się, gdy miesiąc temu sunąłem jubileuszowo do Wawy - i przejeżdżałem opodal nich. Trzeba było tylko poczekać na odpowiednie okno pogodowe, bo jak na tę porę roku wycieczka raczej z tych średniozaawansowanych ;) Dziś o poranku zapadła szybka decyzja: słońce świeci, brak trąby powietrznej - no to ataken!Trasa była już wcześniej z grubsza zaplanowana - klasycznie i najprościej do Stryjkowa i, (by było zabawniej przez Szczecin) do Dmosina - a stąd już rzut beretem.
Ponieważ wiało dziś dość silnie (choć bez przesady) z SW, wiatr okazał się w pierwszej części największym sprzymierzeńcem, zaś podczas powrotu najgorszym koszmarem, przez który końcówkę trasy skróciłem - zamiast wracać, jak planowałem przez pagórkowate Dobrą i Klęk - powrót odbył się dnem dość zacisznej dolinki Strugi Dobieszkowskiej. A wiatr wiał zimny, bo dziś tylko stopień powyżej zera trzeba nadmienić.
Tak więc droga w jedną stronę nad stawki mignęła ino jak pstryknięcie migawki, by do rymu było. Po dotarciu na miejsce, gdy zsiadłem z siodełka, z krzaków wylazł pan z dużą siekierą. Okazał się milszy niż pierwsze wrażenie - a, że jak się okazało mieszka w domku obok, rozgadał się szeroko początkowo o wszystkim tutejszym - najpierw o stawkowej przyrodzie (o łosiu, co szedł ostatnio na skróty przez stawy, o czaplach, o rybach, które w zeszłym roku zdechły etc.). Okazało się, że pan pomaga właścicielowi w prowadzeniu hodowli karpi w stawach, oraz, że za młodu był złodziejaszkiem, notorycznym pijakiem i hazardzistą, ale uratował go ksiądz na tyle skutecznie, że pan w podzięce wybrał się na pielgrzymkę rowerem marki Wagant aż do samiuśkiego Rzymu! Oraz że był w Medziugorie (czy jak to się tam pisze) w czasach, gdy toczyła się tam któraś z licznych wojen bałkańskich. Nie pytałem która, pan wyglądał gdzieś na 60+, ale widać było po nim, że rzeczywiście życie mu się mocno odcisnęło w życiorysie ;) Pewnie by tak gadał miło jeszcze do wieczora, co barwniejsze wstawki urozmaicając wymachiwaniem siekierą, a ja w miedzyczasie unikając siekiery - zamarzał, gdyby nie pojawił się autem właściciel stawów, więc nastąpiła doskonała okazja, by po 20 minutach ruszyć na dookólny objazd stawów. Co też rączo uczyniłem, wpierw życząc panu mnóstwa karpi na święta ;D
Żeby objechać stawki trzeba było zjechać z szosy na leśne drogi - trochę obawiałem się błot po sufit, ale na szczęście nie było źle. Po obfotografowaniu tego i owego (zdjęcia poniżej w Relivie) i posłuchaniu jakichś zapóźnionych żurawi grudniowych oraz pobliskiej autostrady, nastąpił katorżniczy powrót pod wiatr - trochę inną opcją, bo dolinkami uckich pagórków (by mniej wiało) i przy pomocy halsowania. Ale i tak było okropnie oraz kilka postojów na dystansie niecałych 40 km-ów. Na koniec przyszła jeszcze wielka czarna chmura, ale na szczęście nic z niej nie spadło, choć wyglądała na tyle groźnie, że jechałem przy włączonych światełkach jeszcze grubo przed zachodem słońca.
Całą wycieczkę należy jednak uznać za dość udaną - szkoda tylko, że cudowną jak na Mery średnią z pierwszej części trasy (prawie 28 km/h) podczas powrotu szlag trafił. Ale teraz najważniejsze jest dociągnięcie na koniec roku do 5555, więc trudno, średnia pewnie ciut ucierpi. A okazji do jeżdżenia ostatnio mało, więc się należy z tych siedmiu dyszek cieszyć, jak z konserwy tyrolskiej na przednówku albo musztardy saperskiej doń.
A propos: napęd - 2 wunderwafle Grzesiek oraz ćwiartka;) MountainDew.
Spotkałem też jeden peleton szosowych w Stryjkowie i ze trzech indywidualnych nie pomnę gdzie rowerzystów. I tak nieźle!
Relive ze zdjęciami: Pstryk
Trasa z TomTom-a: Myk
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta



