Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 92689.48 kilometrów - w tym 3570.02 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 9.67km
  • Czas 00:25
  • VAVG 23.21km/h
  • VMAX 34.20km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Kalorie 412kcal
  • Podjazdy 47m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć - a do 100k już tylko 47,62!!!

Środa, 8 listopada 2017 · dodano: 08.11.2017 | Komentarze 7

Dom - p. - dom.
A do 100 000 Merysiowych kilometrów - jak w temacie ;)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.74km
  • Czas 00:26
  • VAVG 22.48km/h
  • VMAX 33.59km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Kalorie 417kcal
  • Podjazdy 49m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć - a do 100k już tylko 57,29!!

Wtorek, 7 listopada 2017 · dodano: 07.11.2017 | Komentarze 5

Dom - p. - dom.
A do 100 000 Merysiowych kilometrów - jak w temacie ;)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.70km
  • Czas 00:26
  • VAVG 22.38km/h
  • VMAX 33.84km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Kalorie 412kcal
  • Podjazdy 50m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć - a do 100k już tylko 67,03!

Poniedziałek, 6 listopada 2017 · dodano: 06.11.2017 | Komentarze 5

Dom - p. - dom.
A do 100 000 Merysiowych kilometrów  - jak w temacie ;)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 52.63km
  • Teren 2.76km
  • Czas 02:01
  • VAVG 26.10km/h
  • VMAX 40.72km/h
  • Kalorie 2243kcal
  • Podjazdy 257m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Jamboru z teoretycznie korzystnym wiatrem

Niedziela, 5 listopada 2017 · dodano: 05.11.2017 | Komentarze 10

Na działce śpi się doskonale, jednak już od wczesnego (jak na niedzielę) rana przyleciał (a 5 minut wcześniej zadzwonił, że już leci!) sąsiad z wózkiem dwukołowym, spalinówką i siekierą. No i zaczęła się akcja "drwal". Sosna wisiała przechylona pod kątem 45 stopni na dębie, który się wygiął, to wszystko wisiało zaś nad świerkiem, który kiedyś posadziłem i dobrze by było, by ocalał - oraz nad studnią. Skomplikowana sprawa, jednak w godzinę udało się niemal bezszkodowo usunąć sosnę bez niszczenia pozostałych atrakcji - z wyjątkiem wszakże węża ogrodowego zalegającego przy studni, który uległ przecięciu na skutek zamaszystych ruchów siekierowych ociosujących boczne gałęzie wyrwanej sosny. No trudno, będzie krótszy o 2m - szkoda, że to nie jaszczurka ogrodowa, bo by końcówka odrosła ;)
Po akcji drwalskiej pan sąsiad zabrał pocięte kawałki sosny na wózek i potoczył się ku swym włościom, a ja kontynuowałem porządki gałęziowe tudzież igliwiowe na dachu. W pewnym momencie, gdy pracowałem na tyłach domku, niepostrzeżenie pojawił się jakiś pan dziadek leśny, chcący mi sprzedać gąski. Na św. Marcina gąski jak znalazł, gdyby nie to, że po pierwsze chodziło o grzyby, a po wtóre jeszcze ich nie miał :D Ale chciał wyraźnie jakiś grosz, a był sympatyczny, więc mu dałem złotych pięć za nic - dobrze mieć miejscowych po swojej stronie ;) Poszedł sobie w końcu (zapewne na gąski;p) błogosławiąc obejście i zacnych gospodarzy ;))
Ja też w końcu zakończyłem grabienie;), zebrałem z działki resztki kurek (w listopadzie to się właściwie chyba jeszcze nie zdarzyło!) - szt. 15 (w tym 3 tym razem od pani sąsiadki, bo jej były niepotrzebne) i poszedłem jeszcze nad rzekę, do młyna i do lasu na ponadgodzinną przechadzkę porobić troszkę jesiennych fotek. Relive z przechadzki z niektórymi zdjęciami - tu,
A potem trzeba było się już zbierać, by za dnia wrócić do miasta Uć - miało być z wiatrem znów z S, ten się wziął i odwrócił na SE, więc zamiast typowego w plecy, miałem go przeważnie z nery prawej strony. Sakwy też załadowane rzeczami działkowo-poletnimi, więc jechało się tak sobie. Na koniec jak to często bywa na tej trasie podjechałem nad Bielicowy Staw - ludzi full, ale jakoś się przedarłem omijając m.in. spore stado Golden Retrieverow jak śnieg białych.
Zaś tym razem bezzdjęciowy Relive z dzisiejszej drogi powrotnej - tu.

UWAGA: od dziś odliczam kilometry do 100 000 przejechanych przez Mery - na dzień dzisiejszy brakuje już tylko... 76,73! :D





  • DST 45.98km
  • Teren 0.41km
  • Czas 01:52
  • VAVG 24.63km/h
  • VMAX 37.37km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Kalorie 1967kcal
  • Podjazdy 210m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Jamboru pod cholerne wietrzysko

Sobota, 4 listopada 2017 · dodano: 04.11.2017 | Komentarze 7

Z okazji soboty i niedzieli wg prognoz bezopadowych - siup na działkę przyszykować to i tamto do zimy. No i sprawdzić, co dwa huragany (Grześ i ten wcześniejszy) nabroiły.
Wiedziałem, że będzie tym razem centralnie pod wiatr, ale nie spodziewałem się, że aż tak!
Najpierw jednak jadąc miastem zajrzałem do R., skąd zabrałem trochę działkowych gratów (m.in. garnek), a że już wcześniej byłem obładowany, więc odtąd sakwy pękały w szwach.
Za miastem wiaterek (generalnie z S) pokazał, co potrafi - na najszybszym zjeździe (wiadukt nad S14), gdzie zazwyczaj bez problemu można się rozbujać do 43-45, tym razem cisnąc ile w zębatki wlezie dociągnąłem do... 37 km/h. Na całej trasie było rzecz jasna jeszcze gorzej - krótkie odcinki bocznych podmuchów przeplatały się z długimi centralnie w pysk - jak odbijałem na W - wicher nabierał wektora dodatkowo z W, jak na SE - to z E.
Relive trasy
Tak więc dotarłem wyłomotany - a tu na działce sosna wyrwana z korzeniami do połowy - i bałagan gałęziowy taki, że prawie 3h trwało same ich wynoszenie z działki i zamiatanie grubej na kilka cm warstwy igliwia na tarasie, tudzież zgrabianie z dachu i przetykanie rynien. I tak mi filuternie zleciało niemal do zmroku.
Potem jeszcze krótki spacer nad rzeczkę i odwiedziny u sąsiada z podziękowaniem za wcześniejsze wycięcie innej złamanej sosny - tym razem zaoferował się, że pomoże z tą najświeższą naderwaną, która smętnie zawisła na cienkim dąbczaku, tworząc mało zachęcające plątanisko. I pomógł - ale to już historia z dnia następnego, bo niedzielnego.


  • DST 51.85km
  • Teren 1.08km
  • Czas 02:05
  • VAVG 24.89km/h
  • VMAX 44.60km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Kalorie 2221kcal
  • Podjazdy 298m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć i Opłotki S-7 z (prze)miałem

Wtorek, 31 października 2017 · dodano: 01.11.2017 | Komentarze 9

W ostatnim dniu października miałem kilka rowerowych zamiarów, związanych z obiecaną perspektywą wcześniejszego wyjścia z p. daną przez Starszego z Dyrektorów. Tą godziną miała być 13.00, co dawało wielkie szanse dokręcenia w opłotkach trochę październikowych kilometrów (choćby do nyndznych pińcet plus;), poprawienia średniej sukcesywnie psutej korkami-gigantami, by zamknęła się w 25 km/h za X i w ogóle i w szczególe. W dodatku jedyny chyba dzień w ostatnich kilku, gdy pogoda miała zdecydowanie sprzyjać tym dalekosiężnym zamiarom.
Rankiem rześkim ruszyłem więc klasycznie do p. - oczywiście korki-giganty. Ruch jak w Święto Zmarłych, ale pomyślałem "nic to", hułańska to rzecz przecierpieć ranki, by popołudniem cieszyć się móc!
W p. wszystko szło gładko do jakiejś 12.30, gdy ogarnąwszy sprawy po 10 razy czekałem w blokach startowych na mityczną 13.00... I wtedy... taaak, wtedy zadzwonił jedyny tego dnia telefon. Na linii sam Prezes (nasz Prezes;).
Z prośbą serdeczną o zrobienie czegoś na wczoraj.
Do kogokolwiek z załogi.
Sęk w tym, że byłem tylko jaaa.
Reszty można się domyśleć:
Zamieniwszy się w klepaka komputerowego tkwiłem w aplikacjach do 14:30, trasa się skróciła (musiałem być o 16:30 w domu!), nie zdążyłem dobić do 500 (nawet bez plusa), nie zdążyłem nadrobić strat szybkościowych - bo nim się przebiłem przez miasto, to już właściwie musiałem wracać. Reszty klęski dopełnił silny boczny wiatr z NW, prawie cały czas przeszkadzający w odpowiednim rozpędzie.
Morał będzie z Tolkiena: "Strzeżcie się Czarodziejów*, bo są chytrzy i skorzy do gniewu".
*Kierowników, Naczelników, Marszałków i Hetmanów.
Relive z mąk popołudniowych. I TomTom.

  • DST 9.75km
  • Czas 00:29
  • VAVG 20.17km/h
  • VMAX 31.79km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Kalorie 425kcal
  • Podjazdy 49m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z mnóstwem wykrzykników!!!

Poniedziałek, 30 października 2017 · dodano: 30.10.2017 | Komentarze 5

Dom - p. - dom.
W obie strony wprost niewyobrażalne, koszmarne korki! Dość wspomnieć, że produktywny czas jazdy wyniósł zaledwie 71% całego czasu spędzonego na rowerze liczonego łącznie ze staniem! Nie wspominając już o jeździe wolniejszej niż zawsze ze względu na przeciskanie się pomiędzy autami!
Ponadto naprawdę zimno, pogrzesiowa wichura nadal dawała się we znaki drogowe (i nie tylko!) - a dodatkowo popołudniowy przelotny opad krupy śnieżnej! Co to się porobiło z ta jesienią - no doprawdy!
Na szczęście jutro też jest dzień, a że od jakiejś 13.00 mam wolne... ;) !
Acha - przypominam, że od zmiany czasu na zimowy miast maksymalnych temperatur podczas jazdy - podaję minimalne!
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.72km
  • Czas 00:26
  • VAVG 22.43km/h
  • VMAX 35.06km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Kalorie 411kcal
  • Podjazdy 50m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć lakoniczna

Czwartek, 26 października 2017 · dodano: 26.10.2017 | Komentarze 3

Dom - p. - dom.
Dość silny wiatr z W; sakwy lekkie.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 42.90km
  • Teren 1.08km
  • Czas 01:42
  • VAVG 25.24km/h
  • VMAX 42.23km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Kalorie 1834kcal
  • Podjazdy 274m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z karygodnymi korkami, Opłotki z rozbójniczym wymuszeniem

Wtorek, 24 października 2017 · dodano: 24.10.2017 | Komentarze 8

Rano przez korki-giganty do p.
A po południu, nieco się zmuszając (jakoś dziś nie miałem specjalnej weny do kręcenia mimo korzystnej pogody) - najpierw do byłej p. na P. z ulotkami budżetowo-obywatelskimi, a potem trasą opłotkową DoKlęSk (Dobra-Klęk-Skotniki;)
Wiatr niemal nieodczuwalny z SE, więc jechało się nieźle - dopóki w Skotnikach na skrzyżowaniu z podrzędnym asfaltem nie zaszarżowała na mnie z podporządkowanej półciężarówka. Zdążyłem w ostatniej chwili wyhamować, złomas za kierownicą zatrzymał się z tego pędu już za krzyżówką (czyli znów hamulce mi rzyć uratowały;), wyskoczył z kabiny i do mnie z ryjem (a ryj miał niewydarzony wybitnie), że "co ja sobie do chuja lecę i nie patrzę?!" Ponieważ byłem dość zdumiony, więc powiedziałem mu tylko na tyle grzecznie, na ile mogłem, że "jak ci się tak spieszy, to już sobie jedź wreszcie";) Co też zaraz uczynił, wynika z tego, że za moim pozwoleństwem :D - jeszcze mu machnąłem, żeby znikał czem prędzej sprzed ocząt mych. W sumie za mną jechało także główną drogą auto, więc jakby doszło do czegoś więcej, to miałbym może świadków. Albo i nie, bo solidarność blachosmrodziarska na łamaniu przepisów jeździ.
A poza tym na koniec jeszcze trochę terenu po Lesie Łagiewnickim i nad A.Stawami. I już się zrobiło ciemno i chyba póki co koniec z popołudniówkami rowerowymi w tygodniu, bo od jutra do soboty ma padać, a w niedzielę już czas zimowy i pętelki rzędu 30-50 km będą już czasowo za dnia niemożliwe :( I sumie tylko dlatego dziś jeszcze pocisnąłem trochę, bo jak już wspominałem - leń mnie chwilowy dopadł. Ech.
Relive popołudniowy - (prawie) cały (prawie, bo mi się podczas wizyty w dawnej p. zegarek wyłączył, więc popołudniowa trasa wzięła i się podzieliła na pierwsze kilkaset metrów i całą resztę) - proszę uprzejmie - cała reszta.


  • DST 18.48km
  • Teren 1.42km
  • Czas 00:49
  • VAVG 22.63km/h
  • VMAX 33.59km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Kalorie 789kcal
  • Podjazdy 107m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć bardzo już jesienna

Poniedziałek, 23 października 2017 · dodano: 23.10.2017 | Komentarze 1

Rankiem trochę jeszcze mokrawym po wczorajszym dżdżu zwyczajnie do p. przez korki-giganty - a po południu tradycyjna ostatnio pętelka nad Arturówkowe Stawy (dwa z trzech, bo trochę błota). Nieco mglisto, wiatr co najwyżej umiarkowany z NE, ale zimny w doznaniu.
Sakwy lekkie.
Kategoria 1. Only Uć