Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 92689.48 kilometrów - w tym 3570.02 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 51.10km
  • Teren 4.20km
  • Czas 02:06
  • VAVG 24.33km/h
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Jamboru pode wiatr

Niedziela, 5 czerwca 2016 · dodano: 05.06.2016 | Komentarze 0

Po porannych rowerowych zakupach w Jamboru i porobieniu działkowego tego i owego (w międzyczasie przyjechała mama z gośćmi autem) - popołudniowy powrót. Halsowanie tam i siam, bo potężny wiatr prosto w pysk (czyli z NNE) skutecznie zniechęcił do robienia jakichkolwiek czasówek - mimo to średnia wyszła znów niezła. Chyba się wreszcie trochę bardziej rozjeździłem w tym roku - a może nowe sakwy tak mnie uskrzydliły? ;)
Trasa: Jambór - Gucincin - Talar - Ślądkowice Trzy Ł. - Róża - Rydzyny - Czyryczyn - Wola Zarydzyńska - Gadki-szmatki wraz z Rudymi Opłotkami (bez imponderabiliów) - Uć.
Sporo terenu, bo halsowanie przeplatałem ze skrótami terenowymi, byle jakoś wygrać z wiatrem - jeśli nie czasowo, to chociaż terenowo! ;)


  • DST 56.70km
  • Teren 2.80km
  • Czas 02:10
  • VAVG 26.17km/h
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Jamboru w skwarze

Sobota, 4 czerwca 2016 · dodano: 05.06.2016 | Komentarze 0

Rankiem z Odhuańńi do p. na L. via pętelka po Zdrowiowym Parku. A po 16:00, w chwilami niemożebnym skwarze (ile było - nie wiem, bo się termometr znów popsuł) całkiem niecodzienną opcją dla odmiany (bo przez Górkę, ale też i Różę oraz Ślądkowice 3 Łasice i Talar, a nawet Karczmiska, by ominąć piochy) na działkę. Wiatr coś bardzo kręcił - to z N, to z SE - ale ja też dziarsko kręciłem, co przełożyło się na doskonałą w tym upale średnią.
Sakwy (nowe!) wypchane ciężko - aż się straż graniczna po drodze na Lotnisku zainteresowała, co to za wielkie bomby wożę, ale powiedziałem, że to kaloryczne i zrobiłem bardzo groźną minę przeciwapetyczną, więc się odczepili ;)


  • DST 2.90km
  • Czas 00:08
  • VAVG 21.75km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mikrouć z zakupem nowych sakw

Piątek, 3 czerwca 2016 · dodano: 03.06.2016 | Komentarze 15

Z okazji dnia wolnego oraz rowerowego lenia totalnego - krótkie krążenie po 3 pobliskich sklepach rowerowych celem zakupu nowych sakw codziennych - stare już ledwo się trzymały, a czasem nawet nie ;)
Ostatecznie zdecydowałem się na coś takiego - w nieco obniżonej cenie (bo z zeszłorocznych zapasów) - komplet kosztował 270 zł: http://en.author.eu/bags-backpacks/carrier-bags/au...
Mają dużo kieszonek i pasków kompresyjnych - a materiał wygląda na solidny i rzeczywiście w dużym stopniu wodoodporny.
Aż nabrałem znów chęci na kolejne wycieczki! ;)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 3.10km
  • Czas 00:09
  • VAVG 20.67km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Półuć

Czwartek, 2 czerwca 2016 · dodano: 02.06.2016 | Komentarze 0

Powrót wczorajszy - z dnia dzisiejszego ;) z p. na P. do Odhuańńi.
Sakwy lekkie, wiatr słaby. Na szczęście już bez upału :)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 3.30km
  • Czas 00:09
  • VAVG 22.00km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Półuć

Środa, 1 czerwca 2016 · dodano: 01.06.2016 | Komentarze 0

Z Odhuańńi do p. na P. - po drodze urwał się kabelek od licznika, ale naprawiłem.
Niestety - powrót pieszkom bez roweru, bo strasznie lało.
Do dudy z takim rowerowaniem! :/
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 18.00km
  • Teren 3.30km
  • Czas 00:42
  • VAVG 25.71km/h
  • Temperatura 28.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z nieprzytomnymi ludziskami i zlewą na koniec

Wtorek, 31 maja 2016 · dodano: 31.05.2016 | Komentarze 2

Rano od R. do p. na L. via tradycyjna pętliczka nad Bielicowym Stawem - zajrzałem też na Górną Łąkę. Po drodze próbowała mnie zmieść na czołówkę idąca jak czołg ciężarówka - a szosa właśnie szerokości ciężarówki. Chyba byłem przezroczysty, że mnie nie widział, czy jak?... minęliśmy się o jakieś 5 cm - ja szutrowym poboczem - kierowca bombowca - asfaltem :/
Powrót pod nadciągającą ulewę - najpierw nie padało, od 1/4 trasy kropiło - a za kolejną tradycyjną pętliczką (Ku Zdrowiu) - już niestety dość mocno kropiło, a na koniec - lało. Po drodze kolejne "przygody" - najpierw auto wyjeżdżające z podporządkowanej z prawej strony zatrzymało się sugerując, że mnie przepuszcza... otóż przepuszczało pannę z pieskiem, ale ją całkowicie zasłoniło. Dobrze, że mam refleks i sprawne hamulce, bo by mi wlazła wprost pod koła :/ A chwilę potem ja z kolei się zatrzymałem na skrzyżowaniu - tym razem z główną trasą - a auto zza mnie sobie stwierdziło, że zdąży przeskoczyć mimo nacierającego czegoś pełnym pędem z lewej ową główną. Skończyło się na wzajemnym strąbieniu - nacieracza i wymuszacza. A ja grzecznie sobie poczekałem :) Chyba jednak z ciśnieniem dziś coś niehalo.
Wiatr słaby - rano z E, po południu - z SE. Parno i gorąco.
Sakwy dwudniowe, ale niezbyt ciężkie.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 17.80km
  • Teren 3.70km
  • Czas 00:45
  • VAVG 23.73km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z gośćmi i wielką czarną chmurą

Poniedziałek, 30 maja 2016 · dodano: 30.05.2016 | Komentarze 6

Trasa: Odhuańń - p. na L. - R.
Rano w narastającym upale i przy silnym tylno-bocznym wietrze - przez Park po Zdrowie ;)
W p. na L. odwiedzili mnie Lavinka z Meteorem, bo jeszcze dziś pętelkowali po mieście Uć - chwilę pogadaliśmy - i ruszyli dalej zdobywać kolejne kesze ;)
A po południu rowerolot przy wietrze z SW na skrzydłach ogromnej burzy, rozciągającej się między Rumunią, a Belgią (aż samolot z Amsterdamu się spóźnił 2,5 h!): mogłem jechać najkrótszą do R. - ale co tam ściana wody nadciągająca lada moment, huki i potencjalny grad - trzeba było jeszcze przepętliczkować wokół Bielicowego Stawu celem nabicia kilku dodatkowych km w terenie! W chwili, gdy się doszukiwałem klucza od domofonu na mecie pod daszkiem - lunęło i zawiało - przyjechałbym dosłownie 15 sekund później i byłbym przemoczony do suchej nitki. A tak - udało się :D
Sakwy trochę ciężkie, bo dwudniowe.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 57.60km
  • Teren 9.10km
  • Czas 02:32
  • VAVG 22.74km/h
  • Temperatura 33.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Jambór - a potem znów na Uć

Niedziela, 29 maja 2016 · dodano: 29.05.2016 | Komentarze 4

Od rana się chmurzyło - Lavinka z Meteorem zwinęli się keszować po różnych piachach i krzorach - a myśmy poszli z M. nad rzeczkę znów wytaplać Alusia - rzucanie patyków do wody to najwspanialsza dla niego zabawa - szalał jak za młodych lat, biegał po wodzie, tarzał się w łące po psi pas - a nawet nauczył się nurkować za patykami, które opadały na dno, zadając kłam powiedzeniu, że starego psa nowych sztuczek się nie nauczy;)
W końcu zwinęliśmy się znad wody - i w sam raz, bo przyszła wiadomość od MeteoLavinek, że ruszają dalej na Uć - więc pożegnałem działkę, M. z psem (później przyjechał po nich brat autem) - i pognałem na spotkanie z L. i Met. na Ślądkowice Trzy Łasice. Tu poszukiwania resztek po cmentarzyku pierwszowojennym w zachynchanym lesie (udało się, a nawet bonusowo znaleźliśmy jakąś bezimienną mogiłę nieopodal!). Potem strasznie piaszczysto-kurzastą drogą pojechaliśmy dalej na północ (po drodze jeszcze jedna skrzynka gdzieś w bok, ale ja oraz rowery sobie darowaliśmy tym razem i poczekaliśmy, aż L. i Met. ją znajdą pieszkom) - i w końcu dojechaliśmy na kolejny cmentarzyk pierwszowojenny - w Pawlikowicach. Po zwiedzeniu skierowaliśmy się na Rydzyny (tu rozwałka skrzynkowo-cmentarna z rysowaniem schematów różnych newralgicznych skrzyżowań w mieście Uć oraz coraz silniejszą alergią w moim wykonaniu) - potem jeszcze bezskuteczne poszukiwania skrzynki koło Osady Rybackiej Czyryczyn i odwiedziny na cmentarzyku w Czyżeminku zdobywanym z kilku różnych stron. Na koniec wspólnej części wycieczki odwiedziny w zarastającym w zastraszającym tempie olchami i zielskiem wszelakim pałacu Grohmanów w Gospodarzu - i tuśmy się pożegnali: L. i Met. zostali pobuszować jeszcze w zdziczałych szklarniach, a ja już miałem dość upału, duchoty i kwitnących zielsk - więc ruszyłem do Odhuańńi, gdzie dotarłem cokolwiek zmarnowany z przegrzania po jakiejś głodzince.
Wiatr rano słaby z W - potem kręcił, a od połowy drogi zrobił się nieprzyjemnie wschodni - więc aż do miasta głównie w pysk.
Relacja Lavinki: http://lavinka.bikestats.pl/1470319,Wyprawa-do-Ja...
Relacja Meteora: http://meteor2017.bikestats.pl/1470386#ac



  • DST 60.80km
  • Teren 1.50km
  • Czas 02:34
  • VAVG 23.69km/h
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Podzelowywanie-popętelkowanie

Sobota, 28 maja 2016 · dodano: 29.05.2016 | Komentarze 0

Niespiesznie od rana z Meteorem i Lavinką na południe szlakiem geokeszy - celem była linia bunkrów pod Szczercowem. Najpierw jednak trochę cyklogrobbingu: odwiedziliśmy zapomniany cmentarzyk ewangelicki w Zabłotach i całkiem niezapomniany, bo czeski - w samym Zelowie. Obok opuszczona, klimatyczna (zwłaszcza w upał przeraźliwy;) cegielnia i miejsce po obozie (pierwsze skrzynki). Po zjedzeniu pod Groszkiem tego i owego oraz pokręceniu się po miasteczku - wziu na bunkry. Jeszcze przed tymiż kościółek, pałacyk zruinowany - wreszcie zaczęły się lasy przed Lubcem. W Lubcu jakieś dworki - i pierwszy (oraz, jak dla mnie ostatni tego dnia) bunkier. W środku bardzo miło, bo bez słońca oraz gorońca, więc tu dłuższa rozwałka - i już musiałem gnać z powrotem na działkę, bo miała się tam niebawem zjawić M. z psem i bratem samochodowo - ale wyrobiłem się przed nimi, bo utknęli w korku z powodu biegów na mieście.
Wiatr cały dzień wiał z SE, więc nawet podczas powrotu (pusta świetna asfaltówka w lesie między wydmami przez Ciszę, a od Parzna - dziurdziołowata stara asfaltówa na Zelów) specjalnie nie pomógł.
Po przyjeździe na działkę i spotkaniu z M., jej bratem i Panem Alanem;) - spacer nad rzeczkę, by pławić labradora z powodu upału niemiłosiernego. Jak już popływał pieskiem, poszliśmy do Starego Młyna, gdzieśmy zalegli pod parasolem - w sam raz, bo przyszła czarna chmura i trochę pogrzmiało - a trochę popadało przez chwile dwie. W międzyczasie przyszły pstrągi, frytki, surówki i zimne piwo, więc bardzo  niespiesznie wracaliśmy na działkę. Pożegnaliśmy się z bratem M. - musiał wracać na Uć - i zalegliśmy w nieróbstwie do czasu, aż o 20.00 wrócili z bunkrowania Meteor z Lavinką.
Relacja Lavinki: http://lavinka.bikestats.pl/1470318,Wyprawa-do-Ja...
Relacja Meteora: http://meteor2017.bikestats.pl/1470385,Ugotowany-R...



  • DST 48.20km
  • Teren 4.00km
  • Czas 01:51
  • VAVG 26.05km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć - a potem znów na Jambór

Piątek, 27 maja 2016 · dodano: 29.05.2016 | Komentarze 0

Rankiem objuczony a'la wielbłąd najpierw tradycyjną trasą z Odhuańńi do p. na L. (via parkozdrowa pętliczka) - wiatr raczaj słaby - z SSE.
A po południu szybkościowy myk via Chechła do Jamboru - bo już od rana w tym kierunku zmierzali Lavinka z Meteorem. Zdążyłem na czas - wiatr trochę pomógł, bo wiał tym razem odwrotnie, niż rano - z NW.
Stuknięte 2000 km w tym roku.
Zdjęcie obrazujące spotkanie nad miską - https://lh3.googleusercontent.com/-KYiMBIo0uPQ/V0...