Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 93600.13 kilometrów - w tym 3616.95 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.00 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 24.80km
  • Czas 01:07
  • VAVG 22.21km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć kijowo-towarzyska

Niedziela, 24 listopada 2013 · dodano: 24.11.2013 | Komentarze 8

Ponieważ dziś pierwsze z zimowego cyklu 6 zawodów kijowych na 5 km, pojechaliśmy z M. od M. zdobywać punkty do Grand Prix Miasta Uć. Ja z przytroczonymi do rowerzycy kijami, a M. saute.
Po moim pokijaniu (a M. kibicowaniu) w odwiedziny do koleżanki Danki i już po ćmaku do M. (opcja z pętelką), po drodze wizytując jeszcze Teskacza.
Rano kompletna gmła (ale bez mżawki) i pod lekki wiatr - wieczorem bez gmły, ale ze wzmagającym się wiatrem z WNW, zwiastującym, wraz ze spadającą szybko temperaturą nadejście zmian pogodowych.
Sakwy lekkie, z czasem nabrały pucharu i kwadratowy medalik, a pod Teskaczem inne dobra gastronomiczne.

  • DST 45.50km
  • Teren 2.50km
  • Czas 01:56
  • VAVG 23.53km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Opłotki i Uć w mgławce

Piątek, 22 listopada 2013 · dodano: 22.11.2013 | Komentarze 3

Od M. do p. na P. najkrótszą i najbardziej terenową z klasycznych tras - via Rude Conieco. Wilgoć ogromna i momentami mżawka, a że idealnie z wiatrem, to wyszedł nowy rekord dojazdu: 21,5 km w 52 minuty (z czego 2,2 km w terenie) :)
Z powrotem we mgle i po ciemku, więc bardziej naokoło i asfaltowo - na odcinku łącznie kilku kilometrów w egipskich ciemnościach (nie licząc oślepiających aut z naprzeciwka) - jazda po omacku, więc średnia znacząco spadła, zwłaszcza, że pod lekuchny zawilgły wiatr.
Ogólnie błoto i paskudnie.
Sakwy ubabrane i ubraniami na wszelką pogodę wypchane.

  • DST 33.10km
  • Czas 01:30
  • VAVG 22.07km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z kiełbasą

Czwartek, 21 listopada 2013 · dodano: 21.11.2013 | Komentarze 4

Od M. do p. na P. jak zwykle (opcja z pętelką). Prawie bezwietrznie.
Z p. na P. do d. częściowo via remonty.
Potem do Kiełbasiarni na smakołyki pieszkom i znów rowerem - z d. do M. - takoż z pętelką - tym razem w paskudnej mgławce i pod lekki wiatr.
Sakwy lekkie, z powrotem przytyte.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 27.60km
  • Czas 01:13
  • VAVG 22.68km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z mżawką i falą

Środa, 20 listopada 2013 · dodano: 21.11.2013 | Komentarze 0

Trasa jak ostatnio co dzień (z obiema dużymi pętelkami) - w jedną stronę chwilami mżawka, a w drugą - fala czerwonych latarń na skrzyżowaniach.
Wiatr słaby z boków.
Sakwy lekkie.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 25.50km
  • Czas 01:07
  • VAVG 22.84km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć najzwyklejsza

Wtorek, 19 listopada 2013 · dodano: 19.11.2013 | Komentarze 0

Po statystycznych emocjach dnia wczorajszego - dziś dzień, jak (prawie) co dzień: od M. do p. na P. (tym razem najkrótszą) - z p. na P. do M. z pętelką wokół osiedla na koniec.
Wiatr dość słaby, boczny - z S.
Sakwy lekkie.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 63.60km
  • Teren 8.90km
  • Czas 02:50
  • VAVG 22.45km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

5/10

Poniedziałek, 18 listopada 2013 · dodano: 18.11.2013 | Komentarze 5

I stało się, to co miało (choć nie musiało wszakże!) się stać - PO RAZ PIERWSZY W HISTORII MEJ MERIDY UDAŁO SIĘ ZROBIĆ W JEDNYM ROKU 10 000 KM!!!
Od rana mocno, a momentami porywiście dmuchało z SE - postanowiłem więc dobić do dziesięciu via 5 nieznanych mi wcześniej cmentarzyków, które one gdaj temu Wujek Tomi przysłał mi w mailu. Wszystkie są położone w środkowej części Uckich Pagórków - więc stosunkowo niedaleko, za to mocno pagórkowato i miejscami piaszczysto-kamienisto. W związku z zaistniałym wichurnym wiatrem - w ToMi graj!
Przechodząc więc od Wiosłów (w herbie miasta Uć) do Wiączynów, ruszyłem więc od M. przeważnie z wiatrem na pierwszy z potencjalnych cmentarzyków - nad Plichtowem. Po zjechaniu z głównej szosy, następnie bocznego asfaltu, następnie głównej polnej drogi i następnie bocznej polnej drogi, wtoczyłem rower ścieżką pod górkę, a ścieżka zanikła w krzakach. Obszedłwszy teren stwierdziłem, co następuje: nic!
Na abarot więc w odwrotnej kolejności i na drugi cmentarzyk - w Głogowcu. O tym wiedziałem, że jest (z daleka widać go jako kępę śródpolnych drzew) - na miejscu się okazało, że wszystkie drogi prowadzące na cmentarz, a były aż dwie - zaorane! Trudno, brudno, skibno i błotnisto - przedarto się! Na miejscu trochę resztek grobów (w tym jeden ozdobny), reszki murku z polnych kamieni.
W drogę!
Na koniec Głogowca, wybitnie pod wiatr i pod górę, następnie po arcykamienistej drożynie omal nie wyzionąłem ducha na cmentarzyku nr 3 - w miedzy krzaczastej kwadrat z drzew - to musiało być to! Przedtem jeszcze spotkałem panią z dwoma psami berneńskimi niezwyklej urody i przyjaźni - ale po cmentarzu ślad nie pozostał!
Po obejrzeniu miejscówki jeszcze kawałek koszmarną ścieżyną - i nareszcie piękny gładki asfalt w Buczku i mniej piękny, za to idealnie z wiatrem w Janinowie.
W Janinowie rzeczonym niemal nie sposób dojechać do lasu (gdzie miał być cmentarzyk nr 4) - całą drogę zagrodziła koparka z ciężarówką. W momencie, gdy przedzierałem się metr od pracującej koparki, ta machnęła łychą z ziemią, która wylądowała na pace wywrotki. Niestety, nie cała - dostałem po głowie gałązkowymi i błotnistymi rikoszetami... zwiastowało to cmentarz wojenny - i rzeczywiście, ale tylko miejsce po nim z tablicą, gdzie dowiedziałem się wszystkiego - m.in., że cmentarz przeniesiono 80 lat temu... oraz to, że bitwa w tym miejscu (w ramach pierwszowojennej Operacji Uckiej) miała miejsce równe 99 lat temu - 18 listopada!
I znów przedarłem się obok maszyn - skorzystałem z jadącego właśnie traktora, którego koparka grzecznie przepuszczała i się podłączyłem - przed traktor ;)
Następne parę kilometrów to istna asfaltowo-wietrzna bajka - idealny wiatr i w większości nowiutki asfalt sprawiły, że leciałem bez wielkiego wysiłku 35-40 km/h :D
Za Sierżnią w lewo na Cesarkę (skoro Cesarka - to Sierżnie!;) - na ostatni z zaplanowanych cmentarzyków. Jego nędzne resztki odnalazłem pomiędzy rekreacyjnymi działkami - otoczone w większości siatkami i służące jako dzikie wysypisko różnych drobiazgów sprawia nieciekawe wrażenie :/
Potem zaczęła się męka - czyli spłacanie wietrznego długu: trzeba było jakoś zawrócić i wrócić! To, co do tej pory tak pomogło, teraz sprawiało, że co 5 km musiałem robić postój. W końcu dowlokłem się via Głąbie (tam i kaczki i koty przydrożne) do Kalonki, gdzie jest sklep "U M." - litrowa cola postawiła mnie nieco na koła. Wcześniej był jeszcze Mars.
Po wdrapaniu się w okolice Wzgórza Radary wziu z górki ulicą Marmurkową, następnie ulicą Buddy i Zajazdową, a żeby ominąć ruchliwą Bzińską - ulicą Bieszczadników (koło Kicia). I do d.
W d. spotkanie z M. i wspólne świętowanie rychłego dziesięciotysięcznika - w Gorącej Kiełbasiarni (poleca Magda Gessler). Tu: zupa Solianka (przepyszna), kiełbasa-szyszka (przeprzepyszna), kaszanka ze skwarkami i pieczonym jabłuszkiem (ach mniam!) i pierogi ze wszystkim (mrrau!!). Do tego różne dodatki.
Po wytoczeniu się z lokalu M. wsiadła w MPK, ja na rower - i do M. Znów pod wiatr, ale to już nie miało znaczenia: 1,6 km przed domem M. stuknęła dziesiątka!
A jeszcze dodam, że dziś również przekroczyłem ilość godzin spędzonych na rowerze w całym zeszłym roku!
I na koniec: tak się szczęśliwie złożyło, że przyszła do mnie paczka, a w paczce prezent - wygrana w konkursie książka o Andrzeju Bobkowskim - autorze "Szkiców Piórkiem", rowerzyście wyśmienitym - kto czytał - ten wie :)
Sakwy zazwyczaj ciężkie od różności - a podsumowując: VIVAT MERIDA!!!

  • DST 43.10km
  • Teren 3.60km
  • Czas 01:58
  • VAVG 21.92km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Opłotki i Uć bardzo wczorajsze

Niedziela, 17 listopada 2013 · dodano: 17.11.2013 | Komentarze 5

Po ciężkim wieczorze towarzysko nadużytym - od rana służba niet drużba - trzeba było jechać od M. do p. na L.!
Straszliwa to była droga (choć taka, jak zazwyczaj) i pod wiatr, z postojem pod jedynym czynnym w niedzielę sklepem z płynem do chłodnicy ;)
Po pięciu godzinach już zupełnie dobrze, bo i z wiatrem i bogatszy o litr Mountain Dew i ileś kranówy w organizmie.
Reszta jest pragnieniem ;)

  • DST 43.20km
  • Teren 1.20km
  • Czas 01:54
  • VAVG 22.74km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć pod wiatr, a Opłotki z wiatrem

Sobota, 16 listopada 2013 · dodano: 17.11.2013 | Komentarze 4

Od M. najpierw do R. nosić telewizory. Wiatr prosto w pysk. Następnie do p. na L. (z bocznym) i małe kółko po krzaczorach po drodze.
Z p. na L. do M. już z wiatrem, więc jechało się doskonale. Tym razem po drodze odwiedziny na placu budowy Trasy Górnej. Ryją, aż widać!
Sakwy niezbyt ciężkie.

  • DST 35.80km
  • Teren 1.50km
  • Czas 01:33
  • VAVG 23.10km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć nijaka taka

Piątek, 15 listopada 2013 · dodano: 15.11.2013 | Komentarze 0

Rano od M - klasyczna pętelka i dalej najkrótszą. Niby z lekkim wiatrem, ale jakoś ciężko. Nad miastem smog we mgle. Sakwy lekkie, ostatnie kilkaset metrów w korku.
Z p. na P. z sakwami pełnymi celulozy do p. na K. - z powrotem już na lekko. Fragmenty po dawnym Lesie Złote Wesele, stąd teren.
A z p. na P. do M. identycznie jak rano - wiatr ustał całkiem, sakwy znów przytyte celulozą - tym razem na jutro (do p. na L.).
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 26.20km
  • Teren 0.10km
  • Czas 01:11
  • VAVG 22.14km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć mlekiem kappiąca

Czwartek, 14 listopada 2013 · dodano: 14.11.2013 | Komentarze 3

Od rana, w totalnej mgle służbowo do Kappusiów z ulicy Matkoboskiej - w sakwach dwa ważne dokumenty do podpisania i podstemplowania - następnie do p. na P. nieco okrężnie w związku z ryciem rowu WZ. Prawie bezwietrznie.
Z p. na P. jak zwykle ostatnio, czyli z pętelką wokółosiedlową na koniec. Mleko już zniknęło, za to zerwał się, co prawda niezbyt silny wmordewind.
Sakwy lekkie.
Kategoria 1. Only Uć