Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 92663.70 kilometrów - w tym 3567.21 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 5.75km
  • Teren 0.02km
  • Czas 00:15
  • VAVG 23.00km/h
  • VMAX 31.93km/h
  • Temperatura 27.0°C
  • Kalorie 241kcal
  • Podjazdy 33m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć półdobowa 3

Piątek, 26 lipca 2019 · dodano: 26.07.2019 | Komentarze 6

Dom - p.12h - dom.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 100.88km
  • Teren 0.70km
  • Czas 04:05
  • VAVG 24.71km/h
  • VMAX 45.54km/h
  • Temperatura 35.0°C
  • Kalorie 4355kcal
  • Podjazdy 566m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Turka na kebaba

Czwartek, 25 lipca 2019 · dodano: 25.07.2019 | Komentarze 5

Pomysł tej wycieczki hibernował sobie przez dwa lata: skoczyć z Koła przez Turek do Kalifa* (*feplenię na potwebę chwili;) zaliczając po drodze nowe gminy. Oczywiście w Turku już byłem, ale teraz chodziło o pożarcie tam kebaba! I tak to trwało dwa lata, nim się wreszcie dziś zrealizowało - powodem opóźnienia był przewlekły remont torów na trasie, na której leży Koło i niemożliwość dotarcia doń pociągiem - a jak wiadomo, komunikacje zastępcze robią wielkie problemy jeśli chodzi o rower. No, ale wreszcie zrobili tory i można było jechać!

Dziś miało wiać, co prawda niezbyt silnie i raczej w drugiej części dnia z NE - idealnie. Oczywiście, wczoraj prognozy już nie były takie łaskawe, za to zapowiadały piekielny upał - tu się rzecz jasna sprawdziły :/

Tak więc dość wczesnym porankiem poleciałem na Dworzec Widzewowy, by wsiąść w IC zatrzymujący się w Kole - podróż komfortowa, mało ludzi (pewnie w weekend wyglądało by to inaczej), klima... W Koło już nie było tak wesoło: uderzenie żaru i wiatr z... S. Trudno się mówi i się brnie. Więc pobrnąłem - najpierw na W starą szosą z wygodnymi szerokimi poboczami w kierunku na Konin (nowa gmina: Krzymów), potem odbiłem w wiatr, tj. w lewo (nowa gmina: Władysławów) i pokonując pierwsze podjazdy doczołgałem do Turka. A tu ładny rynek, a przy ulicy Gorzelnianej - Turek Kebab! Osiągnąłem w ten sposób najważniejszy cel wyjazdu i tzw. mniejszą połowę dystansu. Za to kebab był tak ogromny, że chyba po raz pierwszy w życiu zeżarłem tylko 3/4, resztę biorąc do sakwy! Co prawda przez ten upał byłem coś bez apetytu, albo raczej zapomniałem, że jestem jak zwykle strasznie głodny;)

Za Turkiem do Malanowa było znów pod górę - wiatr skręcił na przednio-boczny, czyli z W. I bardzo mało cienia po drodze. W końcu osiągnąłem granicę powiatu kaliskiego i nową gminę (Ceków-Kolonia). Tuż obok w lesie zaczynała się czwarta dziś nowa gmina - Mycielin - więc wbiłem się w piachy sto coś metrów - i cyk - zaliczone :)

Stąd miało być niby przeważnie już z górki, ale byłem już cokolwiek wykończony, więc średnia powoli, ale sukcesywnie spadała - w końcu skręciłem z wojewódzkiej na lokalną drogę, by ominąć Kalisz w myśl zasady (ortografia, interpunkcja, a zwłaszcza interpretacja dowolna;) "powolimijajkalisz" - i owszem, powoli ominąłem centrum trafiając w Winiary (te od przetworów:). Po drodze cudowne miejsce: gigantyczny zraszacz pola, który co chwila polewał też kawałek jezdni - ustawiłem się więc tak podczas przejazdu, by być centralnie trafionym: co za ulga w tym piekiełku!

W Winiarach dojechałem w okolice stacyjki, z której miałem wracać - posiedziałem chwilę, podładowałem zegarek (wziąłem dziś zapobiegliwie power-banka - i słusznie!), potem jeszcze lajtowo podjechałem na tamę Zalewu Szałe (Szałe ciałe to to nie jest, ale miejsce sympatyczne, już kiedyś przeze mnie odwiedzone - w ten sposób połączyłem dzisiejszą trasę z onegdasiejszą) - i już zaraz był pociąg Regio na Uć. A ja, mimo 4 litrów napojów po drodze na skraju lekkiego udaru. Jak wiadomo, w Regio brak panów wózkospożywczych, że nie wspomnę o Warsie, ale przesympatyczny Pan Konduktor poratował mnie swoją wodą mineralną za którą nic nie chciał. Są jeszcze widać w tym nieszczęsnym kraju szosowych gazeciarzy i kwękających bab w okienku życzliwi ludzie!

A potem jeszcze się napoiłem pepsówą na Kaliskim, na który dowiózł mnie pociąg - i dzida do domu.

Wyszło co wyszło - czyli kolejna setuchna plus, średnia bardzo średnia, by nie rzec upalno-wmordęwietrzna - ale pięć nowych gmin (wpadł jeszcze prawie na koniec gorący Żelazków) piechotą nie chodzi - że nie wspomnę o Tureckim Kebabu!!

Relive z fotkami podstawowej części trasy (Koło - Kalisz-Winiary) - TU.



  • DST 50.25km
  • Teren 2.69km
  • Czas 01:57
  • VAVG 25.77km/h
  • VMAX 42.70km/h
  • Kalorie 2165kcal
  • Podjazdy 286m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Środowa Piątelka ;)

Środa, 24 lipca 2019 · dodano: 24.07.2019 | Komentarze 9

Piątelka, czyli pętelka na piątkę - tysi w tym roku, no i pięć dyszek. Na więcej dziś czasu nie starczyło: tak to jest, gdy się śpi do (!)południa nadrabiając w tej kwestii promil zaległości ostatnich kilku lat, a potem jeszcze się biega po osiedlu w sprawach sprawunkowych.

W końcu jednak wytoczyłem się wraz z Mery na świat - i zatoczyłem dziś dość oryginalną, bo bardziej niż zazwyczaj zaokrągloną pętelkę. O kształcie zadecydował jak zwykle wiatr - dziś rzadko spotykany, bo z N, skutkiem czego na zjazdach hamował (patrz: V max), a na podjazdach - pomagał (ogólna średnia). Na koniec jeszcze trochę terenu nad Arturówkowymi Stawami i jakieś zygzaki po osiedlu, by dociągnąć do pięciu dych: jak na piątkę, to musiałem!

Po drodze, dumając smętnie nad tym, ile tych km-ów ma już łącznie natrzaskane Mery i że właściwie została z pierwotnego roweru tylko rama (i część kierownicy), doszedłem do wniosku, że wraz z wiekiem powiększa się rowerom pamięć... ram ;) A co - może nie?

W sprawach płacowych nadal nic nie wiadomo. Czemu mnie to nie dziwi? :/

Jutro, jeśli łaskawość pekapów (tj. będzie miejsce na rower) pozwoli, z okazji drugiego wolnego dnia ruszę gdzieś dalej - i chyba nawet już wiem dokąd: otóż - na kebaba! ;>




  • DST 10.63km
  • Teren 0.01km
  • Czas 00:28
  • VAVG 22.78km/h
  • VMAX 32.80km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Kalorie 454kcal
  • Podjazdy 59m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z biedną karetką i mętnymi perspektywami

Wtorek, 23 lipca 2019 · dodano: 23.07.2019 | Komentarze 5

Dom - p. - dom.
Gdy wracałem, o mały włos nie oglądałbym kolizji, a nawet dwóch: przejeżdżającą na sygnale przez skrzyżowanie karetkę najpierw próbował skosić jeden kierowca osobówki jadący w poprzek; gdy karetka dała po hamulcach, by przepuścić idiotę i właśnie ruszała dalej, powtórzyło się to samo - tym razem z drugiej strony. Jakiś sprytny inaczej wykorzystał sekundę i radośnie też sobie przemknął.
Brawo polscy kierowcy - dzielni pogromcy karetek, a zwłaszcza pomyślunku :/
Ponadto jutro i pojutrze wolne przed kilkudniowym armagedonem pracowym - ale już jutro zapadną ostateczne decyzje co dalej z naszą instytucją i czy jesteśmy komukolwiek na cokolwiek potrzebni jako pracownicy, czy też "dobra zmiana" nas wykończy, by przejąć stołeczki dla swoich, a formalnie nic się nie zmieni... czyli - jutro tak, czy siak rower - no bo co ;)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 10.57km
  • Czas 00:28
  • VAVG 22.65km/h
  • VMAX 33.48km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Kalorie 457kcal
  • Podjazdy 55m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć antyplikacyjna

Poniedziałek, 22 lipca 2019 · dodano: 22.07.2019 | Komentarze 2

Dom - p. - dom.
Rano awaria aplikacji TomTom-a, ale zegarek zliczył co trzeba, więc bike-statsy bez zarzutu.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 15.89km
  • Teren 2.05km
  • Czas 00:40
  • VAVG 23.84km/h
  • VMAX 38.10km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Kalorie 671kcal
  • Podjazdy 50m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Niespodziana Leśna Lampka

Niedziela, 21 lipca 2019 · dodano: 21.07.2019 | Komentarze 6

Padało nad ranem, prognozy mówiły o deszczu od wczesnego popołudnia aż do wieczora - więc z dalszych planów rowerowych nici. Podjechaliśmy za to z M. środkiem masowego rażenia(!) na koniec Uci - i stąd dwugodzinnym spacerkiem wzdłuż doliny Sokołówki uskuteczniliśmy choć trochę niedzielnej aktywności. Większość trasy biegła przez łąki, zarośla i niewielkie lasy wzdłuż płynącej leniwie mętnej rzeczki; po drodze (która czasem była, a czasem nie) - kilka dość malowniczych zbiorników wodnych. W końcu dotarliśmy do znanych nam z wcześniejszych spacerów parków - nowszego, noszącego miano po prostu Parku nad Sokołówką i starszego o sto lat Parku Julianowskiego. Punkt 15.00, wraz z pierwszymi kroplami dżdżu zameldowaliśmy się w chałupie.
Relive spacerkowy z fotkami: https://www.relive.cc/view/e1360393393

I to by było na tyle, gdyby nie fakt, że przestało padać gdzieś po godzinie. Nie było już czasu na dalsze eskapady, ale dzień bez roweru jest jak dzień bez kawy - można niby jakoś przeżyć, ale to już nie to ;)
Wskoczyłem więc na dzielną Merysię i wykręciłem w podeszczowej duchocie klasyczną leśną lampkę. Taką ło.
A to już zawsze coś :)

Kategoria 1. Only Uć


  • DST 53.52km
  • Teren 0.03km
  • Czas 02:01
  • VAVG 26.54km/h
  • VMAX 45.40km/h
  • Kalorie 2302kcal
  • Podjazdy 293m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szybcioru z Jamboru

Sobota, 20 lipca 2019 · dodano: 20.07.2019 | Komentarze 3

Zrobiwszy porządki na działce po ekipie stolarzy, która buszowała tu w zeszłym tygodniu czyniąc niezbędne naprawy i wycinkę połamanej wcześniej przez wicher wielkiej sosny i wybyczywszy się na słonku, postanowiłem nie zostawać do jutra (bo zapowiadają załamanie pogody) i wracać dziś wieczorem do domu.

Cały dzień było gorąco i wiał słabiutki wiatr z NW (a więc boczny) - ale jechało się dziś zupełnie nieźle, by nie powiedzieć znakomicie (nie licząc końcówki po mieście) - chyba dyspozycja dnia, no bo czym tłumaczyć z jednej strony upał, brak pomocy wietrznej i nadal dość ciężkie sakwy tudzież większość drogi pod górę - a średnią 26 z hakiem z drugiej? :) Do granic Uci w ogóle było to (ku mojemu osłupieniu) ponad 27 - albo procentuje dwutygodniowa harówka skandynawska z bagażami, albo po prostu wreszcie się wyspałem :D

Na koniec niesyty jeszcze km-ów zatoczyłem małe kółko, więc wyszło trochę dalej niż zazwyczaj na tej trasie.




  • DST 45.30km
  • Teren 0.03km
  • Czas 01:46
  • VAVG 25.64km/h
  • VMAX 42.80km/h
  • Temperatura 31.0°C
  • Kalorie 1967kcal
  • Podjazdy 213m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Najpierw Uć, a potem do Jamboru

Piątek, 19 lipca 2019 · dodano: 19.07.2019 | Komentarze 2

Rano w narastającym upale nieco później niż zazwyczaj do p. na zmianę (w założeniu) czterogodzinną (za wczoraj).

Skorzystałem następnie z wolnej chwili i bryknąłem pieszkom 5 km-ów do Decathlonu po nowe gacie - okazało się, że są niemal identyczne, tylko nowszy model. Hurra!

Do Jamboru miałem zamiar ruszyć po 14.00 prosto z p., ale już od 13.00 z niepokojem na pogodynkowych radarach obserwowałem przemieszczającą się od zachodu pokaźną chmurę typu potencjalnie ulewnego, co też się sprawdziło o 15.00, więc ostatecznie wyjechałem dopiero o 16.30, gdy już chwilkę obeschło. Mimo wiatru prosto w pysk (czyli z SSW) i obładowania działkowego sakw jechało się nieźle, co też przełożyło się na nie najgorszą średnią. Po drodze za Gucincinem jeszcze minął mnie na gazetę (inaczej nie mógł, bo z naprzeciwka jechał sznur aut, a pobocza brak) jakiś zapewne 150 km/h plus - nawet nie zdążyłem dostac zawału, nie mówiąc już o przekazaniu wiązanki okrzyków wojennych.

Nic to - w lesie fajnie jest, choć znów pada :)



  • DST 6.65km
  • Czas 00:18
  • VAVG 22.17km/h
  • VMAX 36.14km/h
  • Kalorie 288kcal
  • Podjazdy 38m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć półdobowa 2

Czwartek, 18 lipca 2019 · dodano: 18.07.2019 | Komentarze 2

Dom - chwilowo-nowe miejsce p. - po 12 h dom, czyli dzień stracony. Oraz podarły mi się moje ulubione rowerowe gacie :(
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 10.57km
  • Czas 00:29
  • VAVG 21.87km/h
  • VMAX 33.19km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Kalorie 453kcal
  • Podjazdy 60m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć podobna

Środa, 17 lipca 2019 · dodano: 17.07.2019 | Komentarze 4

Coś jak wczoraj - tylko dzisiaj: nihil novi sub sole.
Kategoria 1. Only Uć