Info
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
Zaliczone rowerowo gminy:
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Czerwiec2 - 0
- 2026, Maj10 - 1
- 2026, Kwiecień11 - 0
- 2026, Marzec13 - 0
- 2026, Luty3 - 0
- 2025, Grudzień13 - 7
- 2025, Listopad7 - 2
- 2025, Październik7 - 2
- 2025, Wrzesień10 - 3
- 2025, Sierpień9 - 8
- 2025, Lipiec10 - 31
- 2025, Czerwiec4 - 8
- 2025, Maj15 - 31
- 2025, Kwiecień12 - 32
- 2025, Marzec11 - 28
- 2025, Luty1 - 5
- 2025, Styczeń1 - 4
- 2024, Grudzień5 - 29
- 2024, Listopad4 - 25
- 2024, Październik14 - 86
- 2024, Wrzesień10 - 38
- 2024, Sierpień7 - 19
- 2024, Lipiec17 - 31
- 2024, Czerwiec1 - 4
- 2024, Maj17 - 71
- 2024, Kwiecień13 - 36
- 2024, Marzec13 - 56
- 2024, Luty7 - 30
- 2024, Styczeń2 - 6
- 2023, Grudzień3 - 14
- 2023, Listopad7 - 21
- 2023, Październik10 - 39
- 2023, Wrzesień12 - 72
- 2023, Sierpień14 - 96
- 2023, Lipiec10 - 40
- 2023, Czerwiec7 - 25
- 2023, Maj13 - 54
- 2023, Kwiecień11 - 50
- 2023, Marzec10 - 61
- 2023, Luty5 - 28
- 2023, Styczeń15 - 76
- 2022, Grudzień3 - 21
- 2022, Listopad5 - 27
- 2022, Październik9 - 43
- 2022, Wrzesień4 - 18
- 2022, Sierpień13 - 93
- 2022, Lipiec11 - 48
- 2022, Czerwiec5 - 24
- 2022, Maj15 - 70
- 2022, Kwiecień11 - 54
- 2022, Marzec12 - 77
- 2022, Luty8 - 40
- 2022, Styczeń8 - 39
- 2021, Grudzień9 - 54
- 2021, Listopad12 - 68
- 2021, Październik11 - 41
- 2021, Wrzesień10 - 47
- 2021, Sierpień13 - 53
- 2021, Lipiec13 - 60
- 2021, Czerwiec19 - 74
- 2021, Maj16 - 73
- 2021, Kwiecień15 - 90
- 2021, Marzec14 - 60
- 2021, Luty6 - 35
- 2021, Styczeń7 - 52
- 2020, Grudzień12 - 44
- 2020, Listopad13 - 76
- 2020, Październik16 - 86
- 2020, Wrzesień10 - 48
- 2020, Sierpień18 - 102
- 2020, Lipiec12 - 78
- 2020, Czerwiec13 - 85
- 2020, Maj12 - 74
- 2020, Kwiecień15 - 151
- 2020, Marzec15 - 125
- 2020, Luty11 - 69
- 2020, Styczeń17 - 122
- 2019, Grudzień12 - 94
- 2019, Listopad25 - 119
- 2019, Październik24 - 135
- 2019, Wrzesień25 - 150
- 2019, Sierpień28 - 113
- 2019, Lipiec30 - 148
- 2019, Czerwiec28 - 129
- 2019, Maj21 - 143
- 2019, Kwiecień20 - 168
- 2019, Marzec22 - 117
- 2019, Luty15 - 143
- 2019, Styczeń10 - 79
- 2018, Grudzień13 - 116
- 2018, Listopad21 - 130
- 2018, Październik25 - 140
- 2018, Wrzesień23 - 215
- 2018, Sierpień26 - 164
- 2018, Lipiec25 - 136
- 2018, Czerwiec24 - 137
- 2018, Maj24 - 169
- 2018, Kwiecień27 - 222
- 2018, Marzec17 - 92
- 2018, Luty15 - 135
- 2018, Styczeń18 - 119
- 2017, Grudzień14 - 117
- 2017, Listopad21 - 156
- 2017, Październik14 - 91
- 2017, Wrzesień15 - 100
- 2017, Sierpień29 - 133
- 2017, Lipiec26 - 138
- 2017, Czerwiec16 - 42
- 2017, Maj25 - 60
- 2017, Kwiecień20 - 86
- 2017, Marzec18 - 44
- 2017, Luty17 - 33
- 2017, Styczeń15 - 52
- 2016, Grudzień14 - 42
- 2016, Listopad18 - 74
- 2016, Październik17 - 81
- 2016, Wrzesień26 - 110
- 2016, Sierpień27 - 197
- 2016, Lipiec28 - 129
- 2016, Czerwiec25 - 79
- 2016, Maj29 - 82
- 2016, Kwiecień25 - 40
- 2016, Marzec20 - 50
- 2016, Luty20 - 66
- 2016, Styczeń16 - 52
- 2015, Grudzień22 - 189
- 2015, Listopad18 - 60
- 2015, Październik21 - 52
- 2015, Wrzesień27 - 38
- 2015, Sierpień26 - 37
- 2015, Lipiec29 - 42
- 2015, Czerwiec27 - 77
- 2015, Maj27 - 78
- 2015, Kwiecień25 - 74
- 2015, Marzec21 - 80
- 2015, Luty20 - 81
- 2015, Styczeń5 - 28
- 2014, Grudzień16 - 60
- 2014, Listopad27 - 37
- 2014, Październik28 - 113
- 2014, Wrzesień28 - 84
- 2014, Sierpień28 - 58
- 2014, Lipiec28 - 83
- 2014, Czerwiec26 - 106
- 2014, Maj25 - 88
- 2014, Kwiecień24 - 75
- 2014, Marzec18 - 133
- 2014, Luty17 - 142
- 2014, Styczeń13 - 68
- 2013, Grudzień21 - 115
- 2013, Listopad23 - 102
- 2013, Październik22 - 64
- 2013, Wrzesień28 - 108
- 2013, Sierpień18 - 66
- 2013, Lipiec30 - 95
- 2013, Czerwiec30 - 79
- 2013, Maj30 - 55
- 2013, Kwiecień29 - 81
- 2013, Marzec16 - 39
- 2013, Luty19 - 62
- 2013, Styczeń9 - 18
- 2012, Grudzień22 - 62
- 2012, Listopad22 - 19
- 2012, Październik20 - 8
- 2012, Wrzesień25 - 6
- 2012, Sierpień2 - 3
- 2012, Lipiec14 - 4
- 2012, Czerwiec26 - 14
- 2012, Maj23 - 24
- 2012, Kwiecień26 - 23
- 2012, Marzec27 - 20
- 2012, Luty21 - 35
- 2012, Styczeń23 - 59
Wpisy archiwalne w kategorii
2. Opłotki, czyli mniej niż seta
| Dystans całkowity: | 45706.89 km (w terenie 1756.48 km; 3.84%) |
| Czas w ruchu: | 1929:39 |
| Średnia prędkość: | 23.69 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 62.80 km/h |
| Suma podjazdów: | 153725 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 184 (102 %) |
| Maks. tętno średnie: | 172 (93 %) |
| Suma kalorii: | 894576 kcal |
| Liczba aktywności: | 1034 |
| Średnio na aktywność: | 44.20 km i 1h 51m |
| Więcej statystyk | |
- DST 45.02km
- Teren 0.15km
- Czas 01:40
- VAVG 27.01km/h
- VMAX 41.08km/h
- Kalorie 1949kcal
- Podjazdy 233m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Jambór emerycko-śmieciowy
Sobota, 22 września 2018 · dodano: 22.09.2018 | Komentarze 8
Łokieć, a nawet cały bok (podczas leżenia) włącznie z lewym kolanem (podczas jazdy) oraz piętą (podczas chodzenia) nadal dolegają, ale musiałem pojechać na działkę, bo po ostatnim działkowaniu (nie moim;) pozostały przez zapomnienie dwa worki nie wywiezionych śmieci. A niedobrze, gdyby zalegały jeszcze dłużej.Od rana wiało porywiście z W, więc ze względu na póki co zdrowotną niemożność beztroskiego korzystania z lemondki nie siliłem się na bohatyra, tylko podjechałem na Dworzec Kaliski, wsiadłem w ŁKĘ i najgorsze wygwizdowy przebyłem mało ambitnie koleją. Dziś, z okazji Dnia Ziemi (czy coś tam), po okazaniu dowodu rejestracyjnego auta można było jechać za darmo - niestety, jak się jest na codzień ekologicznym - nie ma zmiłuj: bilet 8,20. Tak to się u nas docenia blachosmrodzenie. Dobrze, że tylko raz w roku.
Normalnie wysiadłbym z pociągu w Dobroniu, ale miałbym boczną wichurę (wystarczyło mi w drodze na dworzec), więc dojechałem dalej - do Łasku - i stąd dłuższą i bardziej ruchliwą trasą (mijał mnie np. kolega z pracy - normalnie nawet w weekend chwili spokoju! ;p), ale z pomocnym, tylno-bocznym podmuchem raz dwa byłem w Jamboru.
Zaś tu okazało się, że tuż obok w lesie pewnie jacyś działkowicze (zapewne zmotoryzowani, zatem mogący zabrać bez problemu) wywalili do lasu 4 worki śmieci... po prostu jak bym przyuważył, to chyba bym im je wywalił na te puste łby.
Ponieważ kiedyś stał niedaleko gminny kontener i wszyscy śmieci wyrzucali grzecznie właśnie tam, a obecnie jest jakże ekologicznie w związku z segregacją - i nie ma gdzie (nie licząc lasu właśnie), więc przed wieczorem na dwa razy wywiozłem śmioty działkowe - i te z lasu - czyli łącznie 6 worków do najbliższego kosza na przystanku. 5 km-ów w jedną stronę, łącznie ponad 20. I z tego wkurzu na wszystko wyszła dziś wreszcie przyzwoita średnia, bo wrzesień póki co pod tym względem jest poniżej wszelkiej krytyki.
I tak, trochę przypadkiem dołączyłem do corocznego sprzątania świata - a właściwie lasu. Bo nie chcę mieć takiego lasu. A jakiego - będzie na fotce jutro wieczorem (z komórki się póki co nie wstawia).
EDIT:
O, właśnie takiego lasu NIE CHCĘ MIEĆ:

- DST 53.56km
- Teren 2.01km
- Czas 02:05
- VAVG 25.71km/h
- VMAX 47.45km/h
- Temperatura 33.0°C
- Kalorie 2276kcal
- Podjazdy 301m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć, a potem upalna wrześniowa pętelka nie do końca typowa
Środa, 12 września 2018 · dodano: 12.09.2018 | Komentarze 4
Rano do p., gdzie mnie tak zmuliło od 8h kompa non stop (gdzież ta morska bryza i szum fal? Duszę się!), że mimo upału, silnego wiatru i ogólnej aprzytomności niewyspaniowej decyzja mogła być o 16.00 tylko jedna: najbardziej typowa, zatem nie-terenowa (terenu mam po urlopie po lemondkę) i maksymalnie niezwiedzaniowo-bezmyślna pętelka :)I takoż uczyniłem: po 8 km-ach miejskich korków, które akurat dziś dały do wiwatu - kolejne 15 to cudowna jazda z wiatrem z górki na Stryjków. O to chodziło, biegało, fruwało!
Tu się już powoli zaczęły schódki (jak to się mawia w mieście Uć), bo i pod wiatr - i pod pagórki.
Gdy dojechałem do miejsca, gdzie powstaje bezmyślne rondko, okazało się, że nie ma jak się przedrzeć do Łagiewnickiego Lasu zwykłą trasą (może i jakoś tam by się dało, ale miałem lenia i wolałem kręcić korbą, a nie się kręcić bez sensu, nie wspominając już o zawracaniu i tak chwiejnej głowy) - wybór więc padł na niejeżdżone od chyba kilkunastu lat opłotki zgiersko-miejskie;) - i co ciekawe - póki był Zgierz - był asfalt. A potem kilometr tak bardzo niechcianych dziś telepań po szutrze, drugi km terenu w Lesie - i do domu.
Gorąco i silny wiatr z SW, ponadto wspomniane korki, więc mając na uwadze także owe szutry - średnia do przyjęcia. Energii niewątpliwie dodała chodząca po łbie muzyka Chumbawamby - konkretnie album "Anarchy". Nie znającym - polecam :)
Trasa popołudniowa.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 51.75km
- Teren 0.03km
- Czas 01:58
- VAVG 26.31km/h
- VMAX 45.90km/h
- Temperatura 35.0°C
- Kalorie 2225kcal
- Podjazdy 263m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Z Jamboru z kurkami
Niedziela, 19 sierpnia 2018 · dodano: 19.08.2018 | Komentarze 9
Powrót z działy zwykłą trasą powrotną (a więc ciut dłuższą) z nazbieranymi na tejże 196 sztukami kurek. Jechało się cinszko, bo upał i przeważnie pod przednio-boczny wiatr z NNW - niby niezbyt silny, ale dał w kość. Kilku bardzo lekkomyślnych samochodziarzy po drodze.Sakwy znów napchane (m.in. rzeczonymi kurkami;)
- DST 46.05km
- Teren 0.03km
- Czas 01:43
- VAVG 26.83km/h
- VMAX 44.28km/h
- Temperatura 34.0°C
- Kalorie 2005kcal
- Podjazdy 216m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Jamboru z grzmotami
Sobota, 18 sierpnia 2018 · dodano: 18.08.2018 | Komentarze 1
Trasą zwykłą na działę. Sakwy wyjątkowo obładowane tym i owym - na szczęście wiatr nie przeszkadzał: wiał słabo z kierunków N. Natomiast jeździe towarzyszyły grzmoty krążącej wokół burzy - na szczęście udało się nie zmoknąć. Parno i duszno oraz nadal (zbyt) ciepło, więc mimo znośnej średniej - średnio znośnie ;)- DST 54.10km
- Teren 0.46km
- Czas 02:05
- VAVG 25.97km/h
- VMAX 41.69km/h
- Temperatura 24.0°C
- Kalorie 2343kcal
- Podjazdy 254m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Jamnik Kazimierz Grunwald
Środa, 15 sierpnia 2018 · dodano: 16.08.2018 | Komentarze 13
Zainspirowany Pętelką Bitelsowską oraz z dedykacją dla Kropy, postanowiłem późnym popołudniem wykręcić z okazji świątecznej... Jamnika. Wyszło, co wyszło (ze zdjęciami) - lepiej kształt trasy widać zaś tu.Pogoda była podeszczowa, niby bez upału, ale parna, wiatr wiał niby słabo, ale dokuczliwie z NW, więc jechało się dość niemrawo, a i robienie fotek sporo czasu zajęło.
Wrażenia ogólne: raczej słabe asfalty, gdyby nie to - dość niezła, choć plaskata alternatywa dla moich pagórkowatych pętelek na NE od miasta Uć.
A Jamnik nazywa się tak a nie inaczej, bo gdybym jechał na odwrót, to byłby to zupełnie inny Jamnik - mianowicie Grunwald Kazimierz ;)
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 54.35km
- Teren 0.01km
- Czas 02:00
- VAVG 27.18km/h
- VMAX 47.88km/h
- Temperatura 29.0°C
- Kalorie 2320kcal
- Podjazdy 314m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Pętelka przyjemna
Sobota, 11 sierpnia 2018 · dodano: 11.08.2018 | Komentarze 9
Rano wreszcie solidnie popadało - poczekałem więc, aż przestało (śpiąc do południa;), podeschło - i ruszyłem korzystając ze słabiutkiego, w niczym nie przeszkadzającego (ani nie pomagającego) wiatru z SW - najpierw klasycznie na Sosnowiec i Stryjków, potem nadal esując (Smolice - Swędów - Szczawin - Samotnik - Smardzew).Tu odbiłem na Maciejów, gdzie cała wieś wraz z sąsiednim Rozalinowem protestuje (wieszając odpowiednie transparenty na płotach) przeciwko budowie masztu telekomunikacyjnego - taaa, a zasięg to już każdy w komóreczce chce mieć ;)
Z protestujących okolic (w których np. wycięto w ramach dbania o zdrowie kawałek lasu, w którego cieniu zawsze odpoczywałem, gdy tamtędy, rzadko, bo rzadko - ale jeździłem) skierowałem się na Zgierz i dalej na dalekie opłotki NW miasta Uć. Tu niestety musiałem pokluczyć, bo rozkopali skutecznie (tj, bez przejazdu) ulicę Świętej Teresy Od Dzieciątka Jezus. Przy okazji przypomniała mi się zagadka:
"Czym różni się Święta Teresa od Świętej Teresy Od Dzieciątka Jezus? Święta Teresa różni się od Świętej Teresy Od Dzieciątka Jezus brakiem Dzieciątka Jezus!"
Po objechaniu jednego rozkopu władowałem się w drugi nieco dalej, ale ten był już drożny po żwirze (stąd 10 metrów terenu w statystykach - w założeniu dziś miało być w ogóle bezterenowo z racji porannych opadów i zagrożenia błotami).
Na koniec jeszcze troszkę wydłużyłem powrót po dobrych asfaltach (dedeerowych i ulicznych).
W sumie jeździło się dziś bardzo przyjemnie, co m.in. zaowocowało dobrą średnią; po drodze łącznie tylko trzech wariatów-kierowców i jeden aprzytomny pieszy, a tak - bezstresowo. No i temperatura - nareszcie normalna! Jeszcze niech spadnie o jakieś pięć kresek - i będzie ideał :)
Dzisiejsza trasa.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 59.16km
- Teren 1.81km
- Czas 02:17
- VAVG 25.91km/h
- VMAX 49.57km/h
- Temperatura 32.0°C
- Kalorie 2507kcal
- Podjazdy 384m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć, a potem pętelka rozdęta
Poniedziałek, 6 sierpnia 2018 · dodano: 06.08.2018 | Komentarze 12
Rano do p., a po południu wykorzystać ostatni dzień w miarę znośnej (od jutra będzie znów nieznośnie) pogody i ponadrabiać straty kilometrażowe: wyszła z tego dość eksperymentalna w części pierwszej i dość klasyczna w drugiej rozdęta pętelka w kształcie płaszczki.Ta opcja jest bardziej pagórkowata od zwykłej pętelki, ale wiało dość solidnie z WNW, więc najpierw trzeba było się schować przed tymi podmuchami lub je wykorzystać, potem zjechać pod nie z Pagórków, by ponownie się wdrapać już raczej z nimi - choć na koniec osłabły. W sumie średnia, mimo "palpitacyjnych" odcinków miejskich (i chwilami beznadziejnego asfaltu na ulicy... Aksamitnej) wyszła w miarę przyzwoita - a i blisko sześć dyszek piechotą (raczej;) nie chadza.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 40.58km
- Teren 3.49km
- Czas 01:35
- VAVG 25.63km/h
- VMAX 51.19km/h
- Temperatura 30.0°C
- Kalorie 1705kcal
- Podjazdy 292m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Nieco nerwowa pętelka wiatropagórkowa
Niedziela, 5 sierpnia 2018 · dodano: 05.08.2018 | Komentarze 4
Rano przeszła burza i się wreszcie nieco ochłodziło: nie było już nie do wytrzymania, a jedynie gorąco. Zaczęło też silnie wiać z NW. Nim się wygrzebałem na rower było już jednak popołudnie - postanowiłem najpierw pod wiatr jechać Łagiewnickim Lasem, potem wykręcić na Stryjków z tylno-bocznym, potem zawinąć na S na Uckie Pagórki - i kryjąc się pomiędzy nimi jak się da - wrócić pod przednio-boczny wicher do domu. I tak uczyniłem - na początek jednak nie przewidziałem (a mogłem) dzikich tłumów nad Arturówkowymi Stawami, przez których przedzieranie się graniczyło z obłędem.Kolejną atrakcją były dołki z błotem i kałuże na terenowych odcinkach (a było ich dziś łącznie 4), ale najgorzej wspominać będę z dzisiejszej przejażdżki prostą i w niedzielę niby mniej ruchliwą szosę Zgierz-Stryjków: najpierw tuż koło mnie zaczął wykonywać jakieś dziwne manewry motocyklista: nadjechał z tyłu, rozpoczął wyprzedzanie i w połowie tego wyprzedzania nagle zahamował - w prawo odchodziła akurat boczna asfaltówka, więc włosy stanęły mi dęba, że właśnie zaraz z lewej na prawo wpakuje się we mnie, bo mu się przypomniało, że ma skręcić. Wrzasnąłem głośno "prostytutka!" w wersji niecenzuralnej, usłyszałem, że coś tam odkrzyknął, ale już byłem dalej poza skrzyżowaniem, a on - rzeczywiście skręcił! Po chwili jednak zawrócił i mnie dogonił: bez zatrzymywania wyjaśniliśmy sobie, że on mnie chciał puścić dalej prosto i dopiero skręcić - a na cholerę w takim razie zaczął mnie wyprzedzać? Echhh... Nic to, rozstaliśmy się w jakiej takiej zgodzie.
Po chwili jeszcze ciężarówka również podczas wyprzedzania próbowała mnie zrzucić przyczepą - na szczęście jakoś się w ostatniej chwili zmieściła. Milcząco otrzymała ode mnie znak: środkowy palec fak. Mam nadzieję, że kierowca był spostrzegawczy i spojrzał akurat w lusterko wsteczne - choć żadnej konkretnej reakcji nie dostrzegłem.
Po tych niefajnych sytuacjach dalsza droga przebiegała już bezproblemowo, choć męczliwie, bo i pagórki - i wiatr jednak trochę mnie dziś wyłomotały - choć wszystko lepsze od temperatur z ostatnich dwóch tygodni.
Powrót troszkę eksperymentalnie i częściowo terenowo - średnia spadła, mniej kilometrów (bo to skróty były), ale za to więcej - w terenie.
Dzisiejsza trasa.
I tak naprawdę na uwagę dziś zasługuje jedynie bardzo ładna Vmax osiągnięta w drodze na Wódkę (co nie dziwota;)
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 52.24km
- Teren 0.67km
- Czas 02:05
- VAVG 25.08km/h
- VMAX 35.03km/h
- Temperatura 38.0°C
- Kalorie 2255kcal
- Podjazdy 188m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Południowoucka pętelka wspominkowa w żarze
Sobota, 4 sierpnia 2018 · dodano: 04.08.2018 | Komentarze 10
Musiałem dziś znów podjechać do R. podlać kwiatki, a wracając zajrzeć do Odhuańńi po listy.No, ale żeby zaraz wracać najkrótszą? Co to, to nie! Więc mimo narastającego dzikiego upału, tuż po południu ruszyłem najpierw lać wodę kwiatkom - a następnie rozpocząłem okrążanie (częściowo przez Rude Opłotki, ale też i Imponderabilia!) miasta Uć od południa. Najpierw minąłem dawną p. na L. (już bez zaglądania do środka, mimo zapewne włączonej wewnątrz klimy), potem dawniej stałą trasą (m.in. przez Kurzy Przystanek, gdzie odpoczynek) do olechowskich okolic poprzedniej Budy Alusia - i w końcu (via widzewski McDonald's, gdzie się napoiłem, by nie uschnąć całkiem jak jakiś kwiatek) do Odhuańńi.
Tu zaległem w wannie z zimnej wody i nie wylazłem aż do momentu, gdy głód zwyciężył - na szczęście do domu był już tylko rzut beretem.
Wyszła taka oto pętela (dla miłośników gorących scen filmowych;) - Relive) - średnia zaś taka, jakie samopoczucie, a to z kolei tożsame z beznadziejną temperaturą.
Żądam jesieni, ja mrozów żądam! :P
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 51.88km
- Teren 1.31km
- Czas 02:00
- VAVG 25.94km/h
- VMAX 42.01km/h
- Temperatura 38.0°C
- Kalorie 2208kcal
- Podjazdy 335m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Sokolnicki Las z ulewą i grillem
Niedziela, 29 lipca 2018 · dodano: 29.07.2018 | Komentarze 4
Od rana upał był nieznośny - w samo południe wyjechałem w tym żarze w kierunku Sokolnik. Byłem tam zaproszony na działkowo-lesnego grilla u rodziców M., więc nie wypadało nie skorzystać ;)Na początek pojechałem nieco naokoło, by przetestować bodaj wczoraj oddaną do użytku nową asfaltową dedeerówę w środku dzielnicy przemysłowej. Wyszło ładnie, gładko, dość szeroko i raczej z dobrą widocznością przy wjazdach do różnych zakładów i hurtowni - ale po co toto w tym miejscu - exMasa Krytyczna raczy wiedzieć. Ja nie - a że mi ten wynalazek absolutnie nie po drodze na codzień i w sumie od święta też - więc pewnie w przewidywalnej przyszłości tam więcej nie zawitam.
Po przetestowaniu wynalazku - trasą na okrętkę na Zgierz (m.in. obok słynnej z niedawnego gigant-pożaru Boruty). Przy wyjeździe ze Zgierza minęli mnie brat M. z M. i z bratową jadący autem na tego samego grilla ;) Mogli mnie zabrać już z domu - ale oczywiście wolałem rowerkiem ciachciarachciach - ale mam dobrze! :D
Po dojechaniu na miejsce szybki obiad, a ledwośmy skończyli... jak nie lunęło! Ściana wody! Błyski huki! I tak całe 3 godziny... Na szczęście przed 17.00 przestało - i można było wreszcie zabrać się za grillowanie. Długo by wymieniać, co się jadło - a jak już skończyliśmy, to jeszcze odbyliśmy w czwórkę (plus trzy tutejsze pieski) niespieszny psacer po pełnym kałuż Sokolnickim Lesie.
O 19.00 wystartowałem w drogę powrotną inną, bardziej kostropato-terenową trasą. Miejscami było jeszcze trochę błota i kałuż po ulewie, ale widać, jak jest ogólnie sucho - po potokach wody sprzed kilku godzin prawie już nie było śladu. Zrobiło się natomiast bardzo parno, a że przeważnie pod górkę, więc poranną, zaskakująco dobrą mimo upału średnią (27,43) szlag trafił.
Wiatr dziś natomiast zupełnie nie przeszkadzał - przed ulewą wiał słaby boczny z kierunków zachodnich; po ulewie w ogóle go nie było.
Dzisiejsze trasy: opcja poranna - i opcja wieczorna.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta



