Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 92689.48 kilometrów - w tym 3570.02 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 60.68km
  • Teren 1.45km
  • Czas 02:26
  • VAVG 24.94km/h
  • VMAX 45.65km/h
  • Kalorie 2595kcal
  • Podjazdy 246m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tour de groby II

Sobota, 17 listopada 2018 · dodano: 17.11.2018 | Komentarze 49

Drugi zaległy cmentarny trip - tym razem bez M. na rodzinny cmentarz w Pabianicach i na abarot niekoniecznie najkrótszą trasą, albowiem pętelkując tam i siam - aby a to podbić parę km-ów więcej póki śniegu brak, a to jeszcze trochę terenu dorobić bezbłotną porą.
Jechało się dziś zdecydowanie źle: na mieście przedniedzieloniehandlowe korki, słońce oślepiało, a podczas powrotu niby słaby, ale mroźny do szpiku kości ENE-asz sprawiał, że aż dwukrotnie schowałem się do przydrożnego ciepełka: raz na terminalu lotniczym, a raz do Odhuańńi, którą przy okazji sprawunkowo nawiedziłem. Niby wciąż na plusie, ale widać trzeba trochę czasu, by przywyknąć do niższej temperatury: starość nie radość! Zmęczyło mnie to wszystko - a może ogólnie jestem niedospany, przemęczony i w ogóle?
Nic to - teraz Mery ma tydzień wolnego, a ja z M. powędrujemy sobie przed siebie zapomnianymi górskimi ścieżkami... :)



  • DST 31.16km
  • Czas 01:14
  • VAVG 25.26km/h
  • VMAX 34.60km/h
  • Kalorie 1350kcal
  • Podjazdy 121m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Powrót z Kutna (częściowo pekapem)

Piątek, 16 listopada 2018 · dodano: 16.11.2018 | Komentarze 5

Dziś już tak różowo (mimo tego, że Kutno to wszak miasto róż!) nie było: ciężka impreza do drugiej w nocy, a potem dość poranne warsztaty stacjonarne i zwiedzanie autokarem miasta i najbliższej okolicy, na koniec obiad - jednym słowem wszystko się tak czasowo rozwlekło, że z pierwotnych planów zrobienia całości trasy powrotnej rowerem została ledwo "większa" połowa: wystartowałem po czternastej (wcześniej nie dało rady), więc w związku z długością (a raczej krótkością) dnia dociągnąłem tylko do Łęczycy - po drodze walka z zimnym, silnym, a przede wszystkim przednio-bocznym wiatrem z SES - na tej trasie nie ma dosłownie kawałeczka lasu - tylko pola, łąki, nie dające żadnej osłony małe pagórki, czasem wioseczka: złomotało mnie znacząco, zwłaszcza, że musiałem zdążyć na pociąg w Łęczycy i nie miałem zbytniego zapasu czasowego - 26 km-ów zrobiłem pod ten cholerny wiatr w godzinę i miałem już serdelecznie dość tak, czy siak.
A w pociągu odezwało się moje zezowate szczęście: wsiadłem do środka wprost na byłą szefową, która wracała z tych samych warsztatów (starałem się ją omijać szerokim łukiem;), lecz wzgardziła autokarem. Za chwilę wsiadł do składu jeszcze rowerzysta, który okazał się być moim znajomym z dawnych lat, z którym specjalnie nie utrzymuję kontaktu - gość znany z opowiadania świńskich kawałów o zacięciu seksistowskim oraz szczegółów ze swego (po)życia, trochę niezrównoważony... Resztę podróży przesiedziałem zatem między młotem, a kowadłem jak na szpileczkach ;) Ot, kara za lenistwo i niezrobienie pod wiatr i po ciemku reszty trasy rowerem!
A potem już tylko przez miasto do domu przez gigantyczne korki.

Jutro jeszcze pewnie pojadę dokądś po coś, a od niedzieli tydzień urlopu - odpocząć od wszystkiego.
Góry, plecak, śnieg i zero szumów informacyjnych.
Taką mam przynajmniej nadzieję.



  • DST 56.11km
  • Czas 02:03
  • VAVG 27.37km/h
  • VMAX 49.10km/h
  • Kalorie 2429kcal
  • Podjazdy 187m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Służbowo do Kutna

Czwartek, 15 listopada 2018 · dodano: 16.11.2018 | Komentarze 6

Świtem bladym wyjazd na dwudniowe szkolenie turystyczne do Kutna. Jechało się wyśmienicie (o czym świadczy średnia oraz maksymalna prędkość) mimo początkowych porannych korków w Zgierzu, lekkiego wiatru z przodu oraz obładowania sakwowego dwudniowego. Po drodze jeden postój - w Piątku (mimo czwartku).
Reszta uczestników warsztatów przyjechała autokarem - mogłem jechać nim i ja, ale co to za atrakcja? ;) Dzięki rowerowi zaś wszyscy mnie mogli podziwiać jakbym niemal wylądował rowerem na księżycu, a nie machnął pięć dyszek w przyjemniej, jesiennej aurze. I to ludzie "z branży", którym wysiłek fizyczny (nawet taki umiarkowany) nie powinien być obcy, a co dopiero wzbudzać sensację :D Może dlatego, że byłem szybciej od nich? ;)



  • DST 9.80km
  • Czas 00:27
  • VAVG 21.78km/h
  • VMAX 34.60km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Kalorie 415kcal
  • Podjazdy 53m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Środa, 14 listopada 2018 · dodano: 14.11.2018 | Komentarze 1

m.-p.-m.
Listopadowa ohyda.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.75km
  • Czas 00:26
  • VAVG 22.50km/h
  • VMAX 35.86km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Kalorie 416kcal
  • Podjazdy 51m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wtorek, 13 listopada 2018 · dodano: 13.11.2018 | Komentarze 0

m. - p. - m.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 97.74km
  • Teren 0.06km
  • Czas 03:46
  • VAVG 25.95km/h
  • VMAX 42.95km/h
  • Kalorie 4201kcal
  • Podjazdy 473m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jambór z wizytą gospodarską

Poniedziałek, 12 listopada 2018 · dodano: 12.11.2018 | Komentarze 10

Z racji krótkiego dnia wyskok na dwie chwile do Jamboru i z powrotem.
Wiało dziś niezbyt silnie, ale wyjątkowo męczliwie z S, więc jazda w tamtą stronę (najkrótszą klasyczną trasą) to była po prostu męka. Po drodze na szosie z Piotrkowa do Łasku (czyli z Warszawy do bazy wojskowej) z naprzeciwka minęła mnie kolumna pojazdów pancernych i wojskowych jeepów - pewnie wracali z wczorajszej zadymy w stolycy ;)
W chwili, gdy dojechałem na działkę, nagle znikąd zjawił się rowerzysta - i dalej mnie pytać co słychać, bo dawno żeśmy się nie widzieli - faktycznie, bo ni diabła nie wiem, kto to mógł być :D Ale co lepsze - kojarzył kol.aarda i że był na działce wtedy, gdyśmy kiedyś tam też na niej byli. Ki czort? :) 
Kolarz chwilę jeszcze pogadał, chciał koniecznie wiedzieć, jak dojechać do pewnego zapomnianego cmentarzyka (kolejny dowód na to, że mnie musiał kiedyś poznać!) i pojechał, a ja przez dwie godzinki suszyłem i nagrzewałem (w środku tylko +4 stopnie!) chałupę, zamiatałem taras z niebywałych jak na trzy tygodnie niebytu ilości liści i igliwia, odtykałem rynny, zbierałem suche gałęzie - i, o dziwo - listopadowe kurki!
I nie tylko ;)


Listopadowy Król Podgrzyb Jedyny w otoczeniu 25 dwórek-kurek

Po 14:00 rozpocząłem odwrót (via Róża, czyli nieco dalszą niż najkrótsza opcją) - wiatr tym razem już sprzyjał, choć niemal ucichł.
Ech.
Na Pabianickich Górkach bajkowy zachód słońca wśród mgieł snujących się nad polami i łąkami - niestety, bardzo się już spieszyłem, by zdążyć przed zmrokiem, więc zdjęć nie robiłem. W domu byłem już i tak kwadrans po zmierzchu.



  • DST 27.44km
  • Czas 01:10
  • VAVG 23.52km/h
  • VMAX 40.79km/h
  • Temperatura 7.0°C
  • Kalorie 1189kcal
  • Podjazdy 150m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tour de groby

Niedziela, 11 listopada 2018 · dodano: 11.11.2018 | Komentarze 12

Zaległy miejski cyklogrobbing - odwiedziliśmy trzy cmentarze z grobami rodzinnymi M. Po drodze przejechaliśmy z okazji stulecia 11 listopada ulicą 11 Listopada oraz przypadkiem spotkaliśmy pod Manufakturą znajomą przewodniczkę z mężem i dzieciakiem na oko siedmioletnim z atrapą kałacha niemal większą od niego samego - spieszyli na piknik militarny, bo "młody jest zafascynowany (sic!) militaryzmem!"
A grobów z roku na rok - coraz więcej...

  • DST 45.35km
  • Teren 1.37km
  • Czas 01:46
  • VAVG 25.67km/h
  • VMAX 44.24km/h
  • Kalorie 1957kcal
  • Podjazdy 320m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Alusia

Sobota, 10 listopada 2018 · dodano: 10.11.2018 | Komentarze 5

Podobnie jak przed sześcioma dniami - z M. via Zgierz do Alusiowego Lasu.
Na miejscu znów spacer z dzialkowymi pieskami: Czarną Anu i Tobikiem - tym razem nad leśny zalew.
Rowerowy powrót przed zmierzchem przez Szczawin.

  • DST 10.39km
  • Czas 00:29
  • VAVG 21.50km/h
  • VMAX 33.48km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Kalorie 445kcal
  • Podjazdy 51m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Piątek, 9 listopada 2018 · dodano: 09.11.2018 | Komentarze 0

M. - p. - Odhuańń - m.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.78km
  • Czas 00:25
  • VAVG 23.47km/h
  • VMAX 40.61km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Kalorie 419kcal
  • Podjazdy 49m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czwartek, 8 listopada 2018 · dodano: 08.11.2018 | Komentarze 0

M.- p. - m.
Kategoria 1. Only Uć