Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 92689.48 kilometrów - w tym 3570.02 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 75.38km
  • Czas 02:56
  • VAVG 25.70km/h
  • VMAX 44.39km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Kalorie 3247kcal
  • Podjazdy 415m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pożegnanie z Dryndą, czyli Ozorowski Tram-Spotting

Sobota, 3 lutego 2018 · dodano: 03.02.2018 | Komentarze 9

Dziś smutny dzień: po niemal stu latach przestaje jeździć tramwaj linii Uć-Ozorów-Uć. Wieloletnie zaniedbania i brak niezbędnych inwestycji sprawiły, że jazda zaczęła zagrażać zdrowiu i życiu, a łatwiej decydentom "tymczasowo" (czas pokaże!) zawiesić kursy, niż się dogadać pomiędzy gminami i wyremontować.

Dziś więc była ostatnia okazja, by zobaczyć Zdziadziałą Luxtorpedę (już raz kiedyś wygrałem z nią wyścigi na rowerze jadąc na odcinku około 20 km jakąś godzinę, po drodze czyniąc postoje na napoje etc. z Ozorowa - tj. pod górkę;). Słowem - nie był to w ostatnich czasach środek masowego rażenia szybki - ale za to zazwyczaj niezawodny. Teraz zamiast niego będą autobusy zastępcze - szybsze. Pod warunkiem, że nie utkną w korku w zawsze zakorkowanym Zgierzu.

Tyle wprowadzenia w temat, a że pogoda dziś wydawała się wyjątkowo łaskawa w kwestii roweru, nie pozostało nic innego, jak pojechać na tram-stypę. Żeby jednak nie było za hop-siup, najpierw skierowałem koła do Stryjkowa - czyli klasycznie jak na pętelkę przystało. Stąd ruszyłem bocznymi asfaltami na Ozorów robiąc dodatkowe kilka km - powodem tego był fakt, że doskonała, świeżo wyremontowana szosa łącząca Stryjów z Ozorowem na odcinku, który ominąłem posiada kostkowe ciągi pieszych rowerzystów, co skutecznie zniechęca do korzystania zeń. Już wolałem potłuc się ciut naokoło po bardziej dziurdziołowatych miejscach. Po drodze jednak sfotografowałem męczarnie krokodylka na kościółku w Szcza-winie kościelnym: męczy go sam Święty Jerzy i udaje, że to smok, a to przecież krokodylek (patrz: foto na Relivie;).

Na gładką trasę do Ozorowa wskoczyłem tam, gdzie już nie grożą CePR-y - i dalej jechało się luksusowo. Z Ozorowa skręciłem na Uć na starą jedynkę - i odtąd jechałem wzdłuż powichrowanego torowiska bacznie wypatrując Tramwajowego Dziada. Wkrótce pojawił się z naprzeciwka - zatrzymałem się, zrobiłem parę fotek - i ruszyłem dalej. Ponieważ wiedziałem, że wkrótce kolejny będzie zmierzał - tym razem zgodnie z moim kierunkiem przemieszczania się, więc zrobiłem krótki postój. Gdy się dotoczył i przetoczył, znów pstryknąłem kilka fotek i nieśpiesznie, bo pod górki i trochę pod wiatr (o którym dalej) wyprzedziłem go stojąc jeszcze ze dwa razy na świałtach w Zgierzu. Potem znów się zatrzymałem, dopiłem colę, spojrzałem w statystyki, poopalałem się w słoneczku, poczekałem ze 3 kolejne zmiany świateł... jeeest! Dogonił mnie, a właściwie w ogóle się dotelepał! :D

Ostatnie fotki i odbiłem jeszcze w bok, by pętelkę dzisiejszą zaokrąglić bardziej i wypełnić dodatkowymi km-ami: żegnaj Dryndo!
A wiatr dziś był taki, że jak jechałem na NE to wiał słabowity, acz bocznie kąśliwy ESE-smanek, gdy wykręciłem na W i NW, to stężał do oSES-ka-boczniaka, a gdy pod górki dawałem fory tramwajowi - to rozkosznie wywinął na SW-ata-niebrata (znów z-boczek jeden!). Słowem: a dajcież spokój z takimi wietrznymi pomocnikami :p

Dla tych, co nie mają jeszcze dość sążnistości dzisiejszej re(we?)lacji - TomTom.

Dodam już tylko, że mimo ogólnego zimowego zapaćkania i zużycia napędu średnia wyszła nie najgorsza, ale generalnie dzisiejsza impreza okzała się fizycznie męcząca. Cóż - jak się ostatnio (prawie) nie jeździ, to Krokodylka Zakwasowego nie od razu Święty Jeździ pokona! ;)


  • DST 9.75km
  • Czas 00:25
  • VAVG 23.40km/h
  • VMAX 33.80km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Kalorie 417kcal
  • Podjazdy 48m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć już sam nie wiem jaka, ale za to z jedną obserwacją

Piątek, 2 lutego 2018 · dodano: 02.02.2018 | Komentarze 3

Dom - p. - dom.
Kilku nieostrożnych kierowców (dawno jakoś ich nie bywało) i jeden pieszy, który będąc na chodniku donośnie "kazał" mi "tak nie zapierdalać". Dobrze, że rdzeń słowa brzydkiego ma wiele przedrostków, bo inaczej nie miałbym jak kazać mu spierdalać.
Jakieś zatem więc ogólne zmęczenie materiału (ludzkiego) dziś zaobserwowałem.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.77km
  • Czas 00:24
  • VAVG 24.42km/h
  • VMAX 33.80km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Kalorie 418kcal
  • Podjazdy 52m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć pogodna

Środa, 31 stycznia 2018 · dodano: 31.01.2018 | Komentarze 16

Dom - p. - dom.
Pogodnie, choć o świcie mroźno; rano trochę wiatru w pysk z S - po południu zaczęło wiać mocniej, ale nadal z rzeczonego kierunku, więc to - oraz (już drugi dzień z rzędu!) podejrzany brak korków (już wiem - ferie się w tym tygodniu zaczęły!;) sprawiło, że jeździło się dziś jak na warunki miejskie w miarę sprawnie :)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.81km
  • Czas 00:26
  • VAVG 22.64km/h
  • VMAX 33.34km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Kalorie 410kcal
  • Podjazdy 52m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wietrzne Miasto Uć

Wtorek, 30 stycznia 2018 · dodano: 30.01.2018 | Komentarze 3

Wreszcie podeschło, więc po kilku dniach paskudnej śnieżno-deszczowej odwilży wręcz niezbędnym było dziś szarpnięcie Merysi za rogi (i lemondkę;) i ruszenie choćby w codzienną trasę dom - p. - dom. I wszystko byłoby gites i majonez, gdyby nie duło przeraźliwie z NW, co podczas powrotu dało się mocno we znaki (nie tylko drogowe) mimo tego, że wszak jechałem terenem raczej zabudowanym, a nie po jakichś wygwizdo-opłotkach.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.74km
  • Czas 00:26
  • VAVG 22.48km/h
  • VMAX 34.13km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Kalorie 411kcal
  • Podjazdy 50m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć zmikstowana

Piątek, 26 stycznia 2018 · dodano: 26.01.2018 | Komentarze 2

Po dniu bezrowerowych peregrynacji warszawskich - dziś klasyczne dom - p. - dom. Nawierzchnie zwariowane, bo i gołoledź - i za chwilę sucho, by po następnej chwili móc napotkać wielkie kałuże oraz ostatnie placki pośniegowego błoto-lodu. Zwłaszcza rano było pod względem przyczepności niefajnie, więc ostrożniutko. Za to wiatr dziś nie przeszkadzał - wiał sobie sennie z S.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.74km
  • Czas 00:27
  • VAVG 21.64km/h
  • VMAX 34.99km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Kalorie 417kcal
  • Podjazdy 51m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć ze wszechogarniającą ohydą

Środa, 24 stycznia 2018 · dodano: 24.01.2018 | Komentarze 5

Dom - p. - dom.
Rano przy jeszcze ujemnej temperaturze i padającym czymś bliżej nieokreślonym oraz fru de korki; po południu już w plusowej plusze i drobnej mżawencji przez szeroko rozlewające się z topniejącej brei kałuże brązowego płynu. I tylko korki takie same, jak rano.
Dość silny wiatr z S.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.74km
  • Czas 00:26
  • VAVG 22.48km/h
  • VMAX 31.90km/h
  • Temperatura -7.0°C
  • Kalorie 413kcal
  • Podjazdy 52m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć bez historii

Wtorek, 23 stycznia 2018 · dodano: 23.01.2018 | Komentarze 6

Dom - p. - dom.
Nihil novi sub smog. Rano dość rześko - głównie za sprawą ciut silniejszego wiatru niż dzień wcześniej.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.78km
  • Czas 00:27
  • VAVG 21.73km/h
  • VMAX 32.87km/h
  • Temperatura -4.0°C
  • Kalorie 420kcal
  • Podjazdy 52m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć o(d)garnięta

Poniedziałek, 22 stycznia 2018 · dodano: 22.01.2018 | Komentarze 10

Dom - p. - dom.
Dziś nareszcie, po tygodniowym "ataku" zwykłej polskiej zimy, zaistniała szansa relatywnie bezpiecznie wyjechać na ulice - wszystko już odgarnięto, posypano, efekty spłynęły w kratki rynsztokowe i można było się głównie "delektować" miast breją - korkami (na szczęście wyłącznie samochodowymi, a nie samochodowo-rowerowymi;)
Mimo tych plusów dodatnich w ujemnej aurze jechałem dość zachowawczo, bo też i nie wiedziałem, jak się Merysia będzie na rzeczonej nawierzchni zachowywać: jednak nie licząc kilku zgrzytów, gdy większe ziarenka soli dostawały się w napęd - jechało się niemal pysznie! - niemal, gdyż po tygodniu niejeżdżenia oraz smogu wiszącym w stężeniu umiarkowanie znaczącym - lekka, lecz ciągła zadyszka - gwarantowana!
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.71km
  • Czas 00:25
  • VAVG 23.30km/h
  • VMAX 33.37km/h
  • Temperatura -10.0°C
  • Kalorie 413kcal
  • Podjazdy 49m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć dość rześka

Poniedziałek, 15 stycznia 2018 · dodano: 15.01.2018 | Komentarze 12

Dom - p. - dom.
Mroźno, sucho - i nadal silny wiatr z SE. Mimo to, jak na jazdę po mieście jeździło się dziś całkiem nieźle - może dlatego, że nim zdążyłem zamarznąć - już znowu byłem w ciepełku ;) Szkoda tylko, że od jutra znów wraca ohydna twarz polskiej zimy - czyli chlapo-ciapa - i Mery zapewne na kilka dni zapadnie w sen zimowy... Też bym chciał!
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 29.16km
  • Teren 1.25km
  • Czas 01:09
  • VAVG 25.36km/h
  • VMAX 42.30km/h
  • Temperatura -4.0°C
  • Kalorie 1235kcal
  • Podjazdy 207m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mroźna pętelka DoKlęSk

Niedziela, 14 stycznia 2018 · dodano: 14.01.2018 | Komentarze 5

Dziś jeszcze ciut mroźniej niż wczoraj, ale szosy (i teren) suche, a jakże srogi ESE-sman trochę jakby zelżał - więc klasyczna pętelka w wersji okrojono-ekonomicznej, bo też i czasu było za mało na coś więcej.
Najpierw więc pod przednio-boczny wiatr (stąd słaba dziś Vmax) z górki na pazurki do Sosnowca - stąd z wiatrem pod górki  Do(brą),Klę(kiem),Sk(otnikami) - powrót przeważnie pod wiatr, ale przez Las Łagiewnicki (więc już tak bardzo nie dmuchało) częściowo terenem - tym razem tylko przeciąłem Arturówek bez objeżdżania stawów, bo się spieszyłem.
A tu tradycyjny Relive.