Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 92689.48 kilometrów - w tym 3570.02 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 16.69km
  • Teren 2.61km
  • Czas 00:45
  • VAVG 22.25km/h
  • VMAX 34.24km/h
  • Temperatura -1.0°C
  • Kalorie 700kcal
  • Podjazdy 136m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z lampką i wierszykiem o pumach

Sobota, 13 stycznia 2018 · dodano: 13.01.2018 | Komentarze 6

Najpierw wierszyk o pumach, który przyśnił mi się dziś rano, a że nie za bardzo wiem, co z nim zrobić - to tu go wrzucę, no trudno :)

Pierwsza puma drugiej pumie
Mruknęła, że nie zrozumie.
Na to pierwszej - druga puma:
"Kuma także nic nie kuma!"
Pierwsza puma, druga puma:
Każda jedna nad tym duma:
Można rzec, że obie w sumie
Pumy teraz - są w zadumie.

Czy jakoś tak.
Kolega Malarz zawsze wrzuca piękne wiersze, to mogę i ja, choć nie tak piękne ;) Te pumy jednak nie wzięły się znikąd, bo wczoraj oglądałem film o pumie - i to pewnie stąd :)

A dziś tylko leśna lampka pokojowa, bo dymał mrożący krew w żyłach (i tętnicach) srogi ESE-sman i miałem lenia. Tempo spacerowe, bo trochę się ponadto obawiałem lodu na odcinkach terenowych w lesie, co pod białym przyprószeniem być może się czaił. Na szczęście obyło się bez nagłej okazji do sprawdzenia ;)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.71km
  • Czas 00:27
  • VAVG 21.58km/h
  • VMAX 33.48km/h
  • Temperatura -3.0°C
  • Kalorie 409kcal
  • Podjazdy 50m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z duszą na ramie[niu edyszn]

Piątek, 12 stycznia 2018 · dodano: 12.01.2018 | Komentarze 8

Po wczorajszym ataku gołoledzi, który skutkował m.in. tym, że w mieście Uć zderzyły się naraz 24 auta, zaś ja nawet w górskich butach nie byłem w stanie wędrować po mieście - rzecz jasna o roweru nie mogło być mowy - dziś jazda z domu do p. od bladego świtu z duszą na ramie*niu - w sumie obawy okazały się całkiem niepotrzebne, bo albo było w miarę sucho, a jak mokro - to od solanki.
Powrót więc już normalnym, czy też raczej "normalnym" (bo miejskim) tempem.
Rano było prawie bezwietrznie, ale po południu zerwał się nieprzyjemny, mroźny wiatr ze wschodu.
Sakwy lekkie.
"z duszą na ramie*niu [edyszn]) - bo już kiedyś zapewne był wpis o jeździe przez Uć z duszą na ramie;)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.69km
  • Czas 00:26
  • VAVG 22.36km/h
  • VMAX 36.07km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Kalorie 405kcal
  • Podjazdy 52m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć zawilgła

Środa, 10 stycznia 2018 · dodano: 10.01.2018 | Komentarze 3

Dom - p. - dom.
Rano drobny deszczyk, po południu mnóstwo wilgoci na jezdni i w powietrzu, a do tego nadal dość silny wiatr z SE. Zatem bleh - i mrozie - wróć!
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 9.73km
  • Czas 00:26
  • VAVG 22.45km/h
  • VMAX 34.20km/h
  • Temperatura -4.0°C
  • Kalorie 406kcal
  • Podjazdy 51m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć trochę mniej przyjemna

Wtorek, 9 stycznia 2018 · dodano: 09.01.2018 | Komentarze 5

Dom - p. - dom, tylko już mniej przyjemnie, bo mróz pozostał, a zerwał się silny wiatr z SE. Dobrze, że jezdnie nadal suche, zatem nieśliskie!
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 10.53km
  • Czas 00:30
  • VAVG 21.06km/h
  • VMAX 33.08km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Kalorie 442kcal
  • Podjazdy 50m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć przyjemnie zmrożona

Poniedziałek, 8 stycznia 2018 · dodano: 08.01.2018 | Komentarze 2

Nareszcie To, co tigry zimą lubią najbardziej: sucho, mroźno, słonecznie i prawie bezwietrznie - wymarzony dzień, gdyby nie nazywał się poniedziałek ;(
Więc tylko przebijanie się przez korki ranne i popołudniowe - tym razem na trasie dom - p. - odhuańń - dom.
Szkoda gadać oraz pisać :(
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 62.75km
  • Teren 0.74km
  • Czas 02:29
  • VAVG 25.27km/h
  • VMAX 47.88km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Kalorie 2662kcal
  • Podjazdy 313m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pętelka z Trzema Królami

Sobota, 6 stycznia 2018 · dodano: 06.01.2018 | Komentarze 13

Dziś, z okazji styczniowego upału, założyłem cienkie spodnie rowerowe, bluzę (czyli ubrałem się jednowarstwowo), letnie rękawiczki bezpalcowe - i tak z gołym łbem pojechałem natrzaskać trochę nowych kilometrów staro-nową trasą: najpierw na Stryjków via Cesarka, a potem na Zgierz sprawdzić koledze Meteoru jeden z kościołów pod kątem wmurowanych pocisków.
Ledwo nawet jeszcze prawie z miasta nie wyjechałem - a tu znienacka Trzej Królowie w Trzech Króli: otóż przypadkiem spotkałem dawno nie widzianą koleżankę o tym nazwisku z synem i jej obecnym facetem (co do niego, to chyba formalnie Niekról;) - to się nazywa mieć szczęście 6 stycznia! :D
Chwilę pogadaliśmy - i ruszyłem w długą pętelkować dalej - z kolei w niemal nomen-omen Królówce, bo Cesarce spotkałem Trzy Ogromne Psy...psypadek? Nie sądzę!
Na szczęście były psyjacielskie :)
Okrążyłem Stryjków trochę obwodnicą, a trochę serwisówką wzdłuż którejś z licznych tam autostrad - i odtąd jak dotąd generalnie sprzyjający wiatr z WSW się zborsuczył w związku ze zmianą kierunku jazdy - kolejne 30 km to głównie walka z wiatrem (na szczęście stopniowo słabnącym) i podjazdami (zwłaszcza przez Zgierzem). Na granicy tego zacnego grodu odbiłem w jakieś polne chynchy, by obejrzeć wcześniej niezahaczony cmentarzyk ewangelicki - została z niego potwornie zaśmiecona kępa starych drzew, a obok ktoś wysypał wielką stertę gruzu.
A to Polska właśnie. :/
W samym Zgierzu przebiłem się przez nieźle slumsowate getto do zamierzonego kościoła, ale żadnych pocisków nie odnalazłem - za to z kościelnego pagórka roztaczał się interesujący widok na smog ścielący się doliną Bzury, w który to tuman prędziutko zjechałem.
Po nasyceniu się zgierskimi klimatami wróciłem do domu nieco okrężnie, bo opcją, którą jechałem parę dni temu (wycieczka z Boczkami;) - tylko wtedy w drugą stronę.
Relive z fotkami jest TU, zaś TomTom ze statystykami - TU.



  • DST 9.72km
  • Czas 00:27
  • VAVG 21.60km/h
  • VMAX 35.14km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Kalorie 409kcal
  • Podjazdy 53m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z choinkami trzema

Piątek, 5 stycznia 2018 · dodano: 05.01.2018 | Komentarze 2

Dom - p. - dom. Silny wiatr z SW.
Trasa z choinkami trzema, bo więcej na tej trasie choinek nie ma ;)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 5.76km
  • Czas 00:15
  • VAVG 23.04km/h
  • VMAX 32.80km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Kalorie 236kcal
  • Podjazdy 29m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Półuć z Odhuańńią

Czwartek, 4 stycznia 2018 · dodano: 04.01.2018 | Komentarze 2

Popołudniowy powrót z p. z wiatrem - po drodze wizyta w Odhuańńi w celach biznesowych ;)
W miarę sucho - więc Mery też w miarę czysta :)
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 4.70km
  • Czas 00:13
  • VAVG 21.69km/h
  • VMAX 30.38km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Kalorie 203kcal
  • Podjazdy 23m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Półuć bez śniegodżdżu

Środa, 3 stycznia 2018 · dodano: 03.01.2018 | Komentarze 8

Rano do p. w znośnej pogodzie - bez śniegodżdżu, choć pod wiatr.
Później się rozpadał rzeczony śniegodżdż, więc Meri została w służbówce, a ja na abarot - pieszkom.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 78.88km
  • Teren 1.55km
  • Czas 03:12
  • VAVG 24.65km/h
  • VMAX 40.97km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Kalorie 3369kcal
  • Podjazdy 426m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Ozorkółko z Boczkami

Wtorek, 2 stycznia 2018 · dodano: 02.01.2018 | Komentarze 11

Inauguracja sezonu 2018 z jednodniowym poślizgiem ;)
Z okazji wolnego dnia trzeba było coś zacząć wykręcać - a że ileż można jeździć do Stryjkowa, więc postanowiłem zatoczyć pętelkę nieco eksperymentalną - do Ozorowa.
Najpierw więc, by było rzeczywiście eksperymentalnie, pojechałem różnymi lepszymi lub gorszymi infrastrukturami rowerowymi na sam koniec Teofilowa - stąd ulicą Szczecińską, która, jak sama nazwa wskazuje prowadzi do Zgierza, by płynnie w Zgierzu przejść w ulicę Konstantynowską, biegnącą na Uć. Ot, takie tam :) Konstantynowska jest jednak o tyle lepsza od Szczecińskiej, że ma z dwóch stron fajne pasy rowerowe - i tak kilka km-ów.
A że asfalt gładki, jedzie się znakomicie!
Ze Zgierza klasyczną starą jedynką na Ozorów! Po drodze mnie kusiło z jednej strony, by dalej z wiatrem grzać co najmniej do Łęczycy, a może nawet na Kutno - i wrócić PKP-em, z drugiej, jak myślałem o powrocie pod wiatr, to już w tym Ozorowie ciągnęło mnie, by zawracać i w ten sposób męki powrotne skracać! Dziś jednak byłem twardy nie miętki - i wybrałem opcję w sumie najambitniejszą z dostępnych czasowo - czyli do cukrowni Leśmierz.
Tam już zawróciłem pod wiatr, ale miałem motywację: po drodze były Boczki! ;)
Za Boczkami odbiłem na chwilę zerknąć na stan obecny ruiny zwanej tradycyjnie pałacem w Scottnikach ;) - nie zmieniło się nic, poza tym, że ogrodzili teren siatką i wykosili chynchy na przedzie.
Stąd pod wmordęwind całkiem nielichy (pustacie rolne) z jednym odpoczynkiem na pniu ściętej robinii grochodrzewu - giganta, gdzie pożarłem ostatnie ciastowe okruszki świąteczne do Modlnej - i trochę fajną, niedawno zmodernizowaną opcją w stronę Stryjkowa. Odbiłem jednak w Woli Branickiej - na tym odcinku (do Szczawina) kilka krótkich postojów fotograficznych - bo a to ładna kapliczka, a to staw przed Białą, a to znów jedyny czarny (i w ogóle jedyny!) kościół w owej Białej - wreszcie kolejny staw w rzeczonym Szczawinie. W Glinniku zakupiłem wreszcie jakieś picie (cola 0,5 l zero cukru, bo wszystko wymiecione po Świętach i Nowym Roku) - i powlokłem już całkiem wywieszając ozorów pod górkę i pod wiatr stałą trasą pętelkową przez Smardzew, Las Łagiewnicki i Arturówek na chatę.
I dopiero poniewczasie w rzeczonej chacie  wpadłem na pomysł, że mogłem z okazji 2018 wykręcić dziś w sumie... 81,02. Ech, takie są skutki rozprężenia statystyczno-licznikowego z okazji Nowego Roku - w starym by to było nie do pomyślenia takie niedopomyślenie!

Pogoda była dziś do przeżycia jak na styczeń: w pierwszej części wycieczki nieśmiało przyświecało słonko, wiatr wiał umiarkowany, chwilami nieco silniejszy - taki między S, a SW, więc prawie nigdy nie był idealny, a z powrotem wręcz przeszkadzał.
Trasa (dziś z fotkami kluczowym momentów!) w Relivu i na TomTom'u - wyszedł jakiś banan, Mołdawia, albo inna bananowa republika. Ja nie wiem, skojarzenia mogą być przeróżne.

A teraz tradycyjne ROWEROWE POSTANOWIENIA NOWOROCZNE: otóż, hmm, ten tego... BRAK :D
Innymi słowy: jeździć by coś tam (z przyzwoitą prędkością) km-ów wyjeździć, parę gmin tradycyjnie zaliczyć. I może na koniec roku na ostatniej wycieczce wykręcić te nieszczęsne 81,02 ;p