Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 92663.70 kilometrów - w tym 3567.21 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 1.38km
  • Teren 0.06km
  • Czas 00:03
  • VAVG 27.60km/h
  • VMAX 33.90km/h
  • HRmax 143 ( 77%)
  • HRavg 129 ( 70%)
  • Kalorie 23kcal
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jamborowanie, czyli kolejne Wielkie Grzybobranie

Czwartek, 13 października 2022 · dodano: 13.10.2022 | Komentarze 2

Dzień wg sprawdzonego schematu: najpierw długi, blisko piętnastokilometrowy spacer po grzybowych miejscach w lesie (5 godzin zbierania!), a potem kilka godzin obierania grzybostwa, przedzielone szybkim mykiem Meridą na śmietnik, by wywalić plastiki (stąd rowerowe mikrokilometry;)

Grzybstats z wczoraj i dziś:
78 pociech (z czego 15 urosło na działce w cztery dni!),
42 (w tym 30 bez robali) zwykłe maślaki,
18 kurek (12 z działki),
9 podgrzybków (plus jeden, który niestety gdzieś wyleciał po drodze z koszyka),
4 sitaki (różne)
i (ciekawostka!) - 2 sarniaki, które jednak zostawię na działce jako grzyby ozdobne (może się rozsieją?)

Generalnie wyszło 8 pudełek litrowych po lodach i cztery mniejsze pudełka - czyli niemal tyle, ile poprzednim razem. Mimo zimnych nocy i skąpych ostatnio opadów w lesie mnóstwo wszelkich grzybów blaszkowych (zwłaszcza olszówek), zauważalnie mniej tylko kań, a z siteczkowych - klasycznych maślaków. Ale może są trochę wyzbierane? ;)



  • DST 46.39km
  • Teren 0.41km
  • Czas 01:56
  • VAVG 23.99km/h
  • VMAX 44.40km/h
  • HRmax 165 ( 89%)
  • HRavg 143 ( 77%)
  • Kalorie 672kcal
  • Podjazdy 138m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Jamboru

Środa, 12 października 2022 · dodano: 12.10.2022 | Komentarze 2

Kolejny wypad na działkę po grzybki. Wiało niemrawo ze wszystkich kierunków oraz z góry - jak to przy wyżu, więc jazda zdecydowanie bez rewelacji. Trasa w porównaniu z klasyczną dwukrotnie modyfikowana ze względu na miejskie rozkopy: objazd wyszedł krótszy(!) niż zwykła trasa, ale z pewnością wolniejszy i dotkliwszy: jak nie kostkowe cepery, to rozryta do gruntu jezdnia z korkiem i wszechobecnym kurzem. Próbowałem ominąć świeżym asfaltem, ale okazał się zdecydowanie za świeży ;)

A na działce tym razem kilkanaście sporych maślaków pstrych (w tym jeden, którego zostawiłem kilka dni temu) oraz pięć kurek. Póki co niech jeszcze podrosną.

Jeszcze przed wieczorem mikrospacer - miałem iść dalej na maślaki klasyczne, ale 19 pstrych i 2 podgrzybki skutecznie w kilkanaście minut wypełniły koszyk. Trudno, klasyki muszą poczekać do jutra ;)



  • DST 47.38km
  • Teren 0.03km
  • Czas 01:55
  • VAVG 24.72km/h
  • VMAX 41.80km/h
  • HRmax 171 ( 92%)
  • HRavg 145 ( 78%)
  • Kalorie 760kcal
  • Podjazdy 172m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Jamboru

Sobota, 8 października 2022 · dodano: 08.10.2022 | Komentarze 2

Obładowany grzybami, ale za to mniej więcej z wiatrem (tylnym lub bocznym - z SW) trochę mozolny powrót najzwyklejszą opcją - po drodze wizyta u mamy, gdzie zostawiłem blisko połowę grzybowego urobku, ale za to dostałem słoiki z pomidorami, więc obładowanie znacząco nie spadło. Co do średniej, to z samego wiatru i ambicji przy takiej formie oraz wypchanych sakwach i tak się nic znaczącego nie wykręci, nie ma bata!



  • DST 1.39km
  • Teren 0.06km
  • Czas 00:03
  • VAVG 27.80km/h
  • VMAX 34.80km/h
  • HRmax 144 ( 78%)
  • HRavg 112 ( 60%)
  • Kalorie 24kcal
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jamborowanie, czyli Wielkie Grzybobranie

Piątek, 7 października 2022 · dodano: 07.10.2022 | Komentarze 4

To, co najmniej dziś istotne, to wieczorne rowerowanie - na wiejski śmietnik i na abarot.

Najpierw jednak 3 h grzybobrania, co zaowoc(nik)owało 122 pociechami (w tym aż 93 na działce!!!), 32 maślakami zwykłymi z lasu (więcej i tak bym już nie dał rady zabrać), 11 podgrzybkami (w tym dwa ogromne, jeden działkowy - a 3 z robalami), 7 sitakami (4 dobre) i 9 kurkami (7 z działki). Generalnie ogromny wysyp grzybów blaszkowych oraz maślaków i pociech; pozostałe grzybki umiarkowanie - zwłaszcza w porównaniu z niedawnymi żniwami zmniejszyła się znacząco liczba kurek, a małych nie widać: albo mają przerwę, albo w tym roku to już końcówka).
Grzybiarzy w lesie też sporo - z pewnością zatem częściowo to kwestia wyzbierania.

Podsumowanie dwóch dni grzybobrania - odliczając robaczywe zostało pi razy drzwi:
- 127 pociech (przeważnie wielkich),
- 117 maślaków,
- 9 podgrzybków,
- 9 kurek,
- i 4 zwykłe sitaki.
Objętościowo - 16 pudełek różnej pojemności plus papierowa torba po chlebie, co przekłada się na całą dużą sakwę Crosso.
Nie pamiętam, kiedy tyle naraz tu zebrałem, ale samo obieranie i krojenie zajęło łącznie 8 godzin...

Fotki z grzybobrań tradycyjnie na Stravie już dziś, a jutro komplet dodatkowo na fb (dziś kilka zajawek).



  • DST 26.70km
  • Teren 0.03km
  • Czas 01:06
  • VAVG 24.27km/h
  • VMAX 47.20km/h
  • HRmax 176 ( 95%)
  • HRavg 150 ( 81%)
  • Kalorie 448kcal
  • Podjazdy 105m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Jamboru na sposób kombinowany

Czwartek, 6 października 2022 · dodano: 06.10.2022 | Komentarze 8

Kolejny wypad na działkę - przed tygodniem byłem pociągiem i piechotą, a teraz wreszcie trzeba było się ruszyć rowerem. Oczywiście wiać miało silnie i niemal prosto w lemondkę z W, więc będąc w takiej formie, w jakiej jestem, jedyne, co mogłem zrobić, to powtórzyć manewr sprzed ponad miesiąca, czyli najpierw przez miasto (i korki) jak się dało z wiatrem na widzewski dworzec, potem pociągiem do Łasku - i stąd już prosto z wiatrem tylno-bocznym na działkę. A ta mnie przywitała istnym rojem (naliczyłem na szybko około 50) sitaków! A właściwie nazewniczo są to maślaki pstre, zwane przez działkowego sąsiada pociechami: jak zwał tak zwał, ważne, że zjadliwe! ;)

Ogarnąwszy się nieco zostawiłem działkowe grzybostwo (niech jeszcze podrosną) i udałem się piechotką przez las w nadrzeczne sosnowe zagajniki wśród łąk. Efekt: najpierw pięć kolejnych pociech, a potem w dosłownie pół godziny... 100 maślaków klasycznych! Chyba po raz pierwszy musiałem na koniec przerwać grzybobranie, bo zaczęły się wysypywać z koszyka :D Efekt uboczny: 2 godziny obierania... Ze 100 nierobaczywe okazało się być 85 - to całkiem, jak na maślaki niezły wynik! Wyszło 2,5 pudełka litrowego po lodach, a jutro ciąg dalszy koszenia (bo ciężko to nazwać zwykłym zbieraniem) - ale na totalnych luzach, bo jak nazrywam za dużo, to potem mi się do sakw nie zmieszczą!



  • DST 11.84km
  • Teren 2.49km
  • Czas 00:32
  • VAVG 22.20km/h
  • VMAX 45.40km/h
  • HRmax 119 ( 64%)
  • HRavg 100 ( 54%)
  • Kalorie 197kcal
  • Podjazdy 61m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć miejsko-leśna

Wtorek, 27 września 2022 · dodano: 27.09.2022 | Komentarze 8

Kolejna miniwycieczka w poszukiwaniu formy, której nadal brak - tym razem wariacja miejsko-leśna: w mieście m.in. remont starej kostkowej dedeerówy, z której robią szeroki, asfaltowy ceper (jak nie urok, to przemarsz wojsk...); potem wbiłem się w błotniste gruntówki polne i leśne, by wrócić asfaltami przez las, bo pod silny wiatr z SE. Niemal na koniec spadł jeszcze łańcuch, ale za to wcześniej posiedziałem sobie na słonku dłuższą chwilę nad Arturówkowymi Stawami.

Kategoria 1. Only Uć


  • DST 25.56km
  • Teren 0.04km
  • Czas 01:05
  • VAVG 23.59km/h
  • VMAX 38.80km/h
  • HRmax 174 ( 94%)
  • HRavg 134 ( 72%)
  • Kalorie 381kcal
  • Podjazdy 99m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć sprawunkowa

Niedziela, 25 września 2022 · dodano: 25.09.2022 | Komentarze 4

Do mamy i na abarot różnymi opcjami ze względu na remonty, częściowo dawno nie testowanymi wariantami niestety głównie kostkowo-dedeerzastymi, dodatkowo dziś zapchanymi wszelakim wesołym ludkiem natury niesforno-niedzielnej, więc jechało się tak sobie - zwłaszcza, że wiało nieprzyjemnie z boków. Dodatkowo powrót z obciążeniem m.in. różnymi wiktuałami, ale to akurat pozytyw :) No i nadal generalnie słabizna i ogólna zdychawka.

Kategoria 1. Only Uć


  • DST 23.59km
  • Teren 0.20km
  • Czas 00:58
  • VAVG 24.40km/h
  • VMAX 54.80km/h
  • HRmax 173 ( 94%)
  • HRavg 140 ( 76%)
  • Kalorie 385kcal
  • Podjazdy 133m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mikropętelka miejsko-leśna

Sobota, 24 września 2022 · dodano: 24.09.2022 | Komentarze 0

Wczoraj z rowerowania nic nie wyszło, bo się wybrałem piechotką posprzątać mój miejski las, ale dziś choćby nie wiem co - rower miał pierwszeństwo. Mimo dość ponurych przewidywań co do formy miło się dziś zaskoczyłem, bo jazda poszła stosunkowo bezboleśnie. Ucieszył Vmax osiągnięty z wiatrem na jednej ze zgierskich górek, a na pozytywnej całości zaważyła taktyka, czyli najpierw jazda z lekkim wiatrem, by się nie zmachać, potem przez las, ale asfaltem, by być chronionym przed bocznym wiatrem i nie zmachać się dodatkowo szutrami, a na koniec powrót pod wiatr (na szczęście dość słaby), ale za to z górki. Reasumując: średnia nareszcie z gatunku "w miarę", jeden gazeciarz wyprzedzający mnie w miejscu, gdzie w poprzek była zebra, a z naprzeciwka jechała policja (oczywiście "nic nie zauważyli") - ale, co najważniejsze: tylko jeden postój po drodze. Czyli jest szansa, że za jakiś czas wrócę w kwestii rowerowej do żywych. Najbliższa okazja już jutro, bo mam sprawę do załatwienia na mieście.



  • DST 13.95km
  • Teren 3.69km
  • Czas 00:39
  • VAVG 21.46km/h
  • VMAX 37.50km/h
  • HRmax 160 ( 86%)
  • HRavg 115 ( 62%)
  • Kalorie 222kcal
  • Podjazdy 66m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć leśna, czyli reaktywacja

Czwartek, 22 września 2022 · dodano: 22.09.2022 | Komentarze 6

Rowerowa, leśna i trochę terenowa reaktywacja po dziesięciu dniach covidu* (*na 99% - testu nie robiłem, ale M. już tak i to właśnie ją dorwało, a objawy były niemal identyczne) i dziesięciu dniach nadmorskiej "rehabilitacji", co polegało głównie na mniej lub bardziej rozpaczliwym nabijaniu pieszych kilometrów, gdy wciąż nie było się do końca zdrowym i byle wysiłek sprawiał spory kłopot. Wyszło łącznie tych spacerowych (i psacerowych;) km-ów ponad 200, czyli około 20 dziennie, niemal codziennie, niezależnie od tym razem chwilami mało łaskawej pogody - cóż, co nas nie zabije, to choć trochę wzmocni. Zresztą nie darowałbym sobie jechać taki kawał z M. i psem tylko po to, by płacić za siedzenie na kwaterze. Wszystkie nadmorskie wycieczki tradycyjnie z mnóstwem fotek na Stravie.

A dziś odważyłem się wsiąść na chwilę na rower - i powiem tyle: na dystansie 14 km-ów musiałem (nie forsując tempa!) aż dwa razy usiąść i odpocząć. Jest - póki co - strasznie. Jutro prawdopodobnie ciąg dalszy mąk, bo przecież tak tego nie zostawię, dość tego mazgajstwa!

Kategoria 1. Only Uć


  • DST 19.61km
  • Teren 0.03km
  • Czas 00:50
  • VAVG 23.53km/h
  • VMAX 42.50km/h
  • HRmax 167 ( 90%)
  • HRavg 140 ( 76%)
  • Kalorie 285kcal
  • Podjazdy 59m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Jamboru na sposób kombinowany

Środa, 31 sierpnia 2022 · dodano: 31.08.2022 | Komentarze 8

Po kolejnej niemal nieprzespanej nocy nie miałem dziś sił na nic: wirus (bo to na 99% on) nie odpuszcza, więc podjechanie do mamy po drodze z kurkowymi darami nie wchodziło dziś w grę. To uprościło (choć logistycznie skomplikowało) kwestię powrotu do domu - może z wiatrem dałbym jakoś radę zrobić całość rowerowo, ale pod wiatr już nie. Chcąc nie chcąc pojechałem zatem na najbliższą e-ŁKĘ do Dobronia, potem przesiadka na Kaliskiej - i ostatnie 5 km-ów już z wiatrem po mieście. Teraz priorytetem jest wyzdrowieć (bagatelka...) do pojutrza, bo czeka nas z M. i psem dziesięciodniowy wyjazd. Inna opcja nie wchodzi w grę, bo urlop zaklepany, bilet na pociąg kupiony, noclegi zarezerwowane, a tobikowe żarcie już czeka na miejscu dostarczone przez kuriera. Acha - M. tak samo chora jak ja, więc tym razem (o dziwo) pies najzdrowszy z nas wszystkich. Jak nie urok to jak zwykle :/

Padło (adekwatne do sytuacji słowo) dziś także wymęczone 3000 km-ów w 2022 roku. Szykuje się zatem najgorszy rowerowo rok od chyba kilkunastu lat...

Z optymistycznych newsów - oto (na fotkach) 401 zebranych kurek - z czego aż 393 rosło w obrębie siatki na działce :)