Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 92689.48 kilometrów - w tym 3570.02 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 50.39km
  • Teren 0.04km
  • Czas 02:03
  • VAVG 24.58km/h
  • VMAX 43.63km/h
  • Kalorie 2152kcal
  • Podjazdy 404m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Alusiowy Las z próbą kolanową

Niedziela, 21 kwietnia 2019 · dodano: 21.04.2019 | Komentarze 7

Po dwóch dniach smarowania kolana niezliczoną ilością Voltarenu, naświetlania dwa razy dziennie lampką na podczerwień oraz picia kolagenowych napojów - próba generalna przed wyjazdem na zbliżającą się rowerową majówkę, czyli trasa do Sokolnik i na abarot - a pomiędzy obiema częściami trasy - jeszcze psowy spacer z M., jej bratem (którzy przyjechali z furą żarełka autem) i dwoma pieskami rodziców M. po polach i lasach oraz wyżeranie różnorodności ze świątecznego stołu.

Na początku jazdy coś mi przeskoczyło w już właściwie nie bolącym kolanku - ale mimo chrupnięcia nie zabolało. Dobra nasza! Jechałem jednak bardzo ostrożniutko, na emeryckich przełożeniach (zwłaszcza pod górę), bo choć miałem generalnie z górki, to jednak też i pod (niezbyt co prawda silny) wiatr z NW.

Dojechałem więc o kilka minut później, niż to bywa zazwyczaj na tej trasie - opcją przez Zgierz, ale ambitnie też niekoniecznie najkrótszą drogą. Niezależnie jednak od opcji - puchy dziś na drogach bajeczne - żeby tak zawsze... :)

Po psacerze, o którym mowa wyżej trochę mi jednak zaczęło coś tam doskwierać - zjadłem więc na świąteczny deser Olfen, po którym zachciało mi się spać, więc się zwinąłem prędziutko z powrotem. Także nie najkrótszą opcją - pierwsze 5 km-ów poleciałem jeszcze pod wiatr, ale przez las, a dopiero nawróciłem w Ozorkowie - i odtąd co prawda głównie pod górkę, ale za to z wiatrem, dociągnąłem znów niekoniecznie najkrótszymi, za to najmniej kostropatymi opcjami ścieżko-rowerowymi do domu.

Cóż - na średnią i Vmaxy dziś prosimy nie patrzeć, choć i tak obawiałem się czegoś znacznie gorszego; co do kolanka to zrobię mu kolejne dwa dni wolnego od roweru (zwłaszcza, że ma wiać potężnie, a to mniemam - najgorsze w tym momencie) i się zobaczy. Najwyżej na długi weekend majowy będzie napęd voltarenowo-olfenowy ;)

A dzisiejszą próbę oceniam, biorąc pod uwagę okoliczności kilku ostatnich dni - powiedzmy - na czwórkę.




  • DST 10.62km
  • Czas 00:29
  • VAVG 21.97km/h
  • VMAX 36.07km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Kalorie 447kcal
  • Podjazdy 56m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć kulawa II

Czwartek, 18 kwietnia 2019 · dodano: 18.04.2019 | Komentarze 7

Do p. i na abarot.
Kolanko bez zmian na lepsze - nie wiem, czy nie będę musiał zrobić sobie mimo ładnej pogody dnia albo dwóch wolnego od roweru :( Ech.
Co prawda a propos pogody, to już popołudniem jak na me gusta jest zbyt ładnie (czyli ciepło ;p).
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 19.03km
  • Teren 0.36km
  • Czas 00:51
  • VAVG 22.39km/h
  • VMAX 40.20km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Kalorie 826kcal
  • Podjazdy 106m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć kulawa

Środa, 17 kwietnia 2019 · dodano: 17.04.2019 | Komentarze 10

Rano zwyczajnie do p., a po południu najpierw do Decathlonu przy DżejPiTu, gdzie spotkanie z M. i odbiór jej roweru z przeglądu pozimowego - i dalej już wspólnie nieco na okrętkę, by ominąć najgorsze korki i światła w centrum. Na skrzyżowaniu DżejPiTu i bpa Band. przykry widok - przy przejeździe dla rowerów auto z rozbitą szybą, rower, rowerzystka (na oko mniej więcej cała) i karetka - pewnie znów jakiś cymbał stwierdził, że jak ma zieloną strzałkę, to już nic go więcej nie powinno obchodzić :/
A ja niestety cały dzień z bolącym lewym kolanem - każdy nacisk na pedał to wielka nieprzyjemność. Pewnie sobie nadwerężyłem, gdy mi ośka trzasnęła. Kolano niby nie spuchło, ale smarowanie Voltarenem Max nic nie daje i coś w nim w środku (kolanie, nie Voltarenie) przeskakuje. Wcześniej trzaskało przy rozprostowywaniu, podobnie jak drugie - a teraz przestało: zły znak! ;)
Nic to - był kiedyś taki serial o koniu Karino - ponieważ było to strasznie dawno temu, to nic z niego nie pamiętam, poza słynną, dramatycznie wykrzykiwaną przez jakąś panią co na nim jeździła frazą: "Koń kuleje! Koń kuleje!". Oraz muzyczką z czołówki (pam pa-pam pam, pam pa-pam pam - paaa).

  • DST 3.37km
  • Czas 00:10
  • VAVG 20.22km/h
  • VMAX 33.30km/h
  • Kalorie 145kcal
  • Podjazdy 25m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

MikroUć z nowym suportem

Wtorek, 16 kwietnia 2019 · dodano: 16.04.2019 | Komentarze 3

Odserwisowo po wczorajszej przygodzie. Pan serwisant nadal zdania, że przez kilkadziesiąt lat naprawiania rowerów jeszcze się z takim przypadkiem ukręcenia suportu nie spotkał. Cóż - to tylko dowód na to, że się kręci - a jak się kręci, to w końcu się ukręci. A przy okazji zapisze w historii w kategorii powolnego zażynania roweru. Gorzej, że po wczorajszym chrupnięciu ośki rozbolało mnie kolano i póki co maście nie pomagają. Stąd dziś mikry kilometraż.
Maś ci los!
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 10.47km
  • Teren 0.26km
  • Czas 00:29
  • VAVG 21.66km/h
  • VMAX 32.22km/h
  • Kalorie 458kcal
  • Podjazdy 37m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć z ukręconym suportem

Poniedziałek, 15 kwietnia 2019 · dodano: 15.04.2019 | Komentarze 7

Ciąg dalszy pecha: Rano cisza przed burzą, czyli zwykła trasa do p.
Po południu, częściowo w towarzystwie M. do serwisu na przegląd jej roweru - po czym jeszcze chwila oglądania sakw w Auchanie. Następnie M. rozpoczęła powrót autobusem, ja rowerem - i po kilku minutach, gdy ruszałem na światłach - CHRUP - i poszedł suport. Dokładnie to złamał się wewnątrz!
Ponieważ od tego momentu każdy pedał kręcił się inaczej, nie pozostało nic innego, jak podejść do najbliższego serwisu. Tam jednak stwierdzili, że najszybciej mi to zrobią w dwa dni, co mnie zupełnie nie usatysfakcjonowało. Zadzwoniłem więc do mojego pana serwisanta - i trochę piechotą, a trochę autobusem dotarłem do niego - będzie mnie ta przyjemność kosztować 7 dych, choć ma być gotowe na jutro. Ech :(
A potem już tylko powrót tramwajem do domu.
Szczęście w nieszczęściu, że wydarzyło się to dziś, a nie np. w Piątek, albo wczoraj - dopiero miałbym się wtedy z niepyszna!
A rower M. też pewnie jutro już będzie wyserwisowany wiosennie - ciekawe, jak się miewa jego suporcik? ;P


  • DST 114.40km
  • Teren 2.97km
  • Czas 04:07
  • VAVG 27.79km/h
  • VMAX 46.33km/h
  • Kalorie 5003kcal
  • Podjazdy 406m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Stówka do Opatówka, a potem (wy)kolejne, tym razem niekoniecznie miłe przygody

Niedziela, 14 kwietnia 2019 · dodano: 14.04.2019 | Komentarze 19

Z okazji bardzo silnego wiatru z E (z małą inklinacją N) przejażdżka tak daleko na zachód jak się czasowo dało (ze względu na powrót pekapem;p) z Kol.aardem (od Gorzewa). Jechało się mniej (rzadziej) lub baardziej (częściej) wyśmienicie, choć nie zawsze idealnymi asfaltami (a czasem wręcz ich brakiem) ze względu na wybór raczej bocznych dróg. Średnia z tej części wycieczki - 28,6 km/h na 104 km-ach, trasa - TU. Ciężko napisać coś więcej poza tym, że nie było czasu na robienie zdjęć ;)

Po dotarciu do Opatówka (czyli właściwie przedmieścia Kalisza) chwila oczekiwania na pociąg powrotny - była więc okazja, by wypić drugie z pamiątkowych, bezalkoholowych, cytrynowych  piw otrzymanych w Gdańsku od Rafała Gręźlikowskiego, o czym parę dni temu pisałem. Mniam :)

Gdy już dojeżdżaliśmy do Kaliskiej, by wysiadać, nagle uprzytomniłem sobie, że przypiąłem w pociągu Mery do spodu składanego krzesełka, a kluczyki od zapięcia posiałem wraz z domowymi całkiem niedawno... co tu robić? Próby szybkiego piłowania scyzorykiem i inne patenty nie zadziałały - ostatecznie, za zgodą miłego pana maszynisty dojechaliśmy pustym już składem na górkę rozrządową, gdzie zjawił się inny pan - z nożycami do cięcia drutu. Na szczęście okazały się niepotrzebne, bo w międzyczasie odkręciliśmy dwie śrubki przy krzesełku i w ten sposób uwolniliśmy Meridę z okowów składu osobowego relacji Poznań-Uć, choć zapięcie nadal pozostawało przypięte do jej ramy w okolicy przedniego koła. Jechać jednak dało aardę, więc ruszyliśmy - po chwili każdy już w swoją stronę - Kol.aard do domu, a ja na abarot na Kaliski kupić bilety na planowany za dwa tygodnie wyjazd z M. na długi majowy weekend. I tu zonk: na planowane połączenia brak miejsc na rowery! Na wszystkie pozostałe tego dnia - też! Przynajmniej tak twierdziła z każdą chwilą mniej miła pani z okienka... w końcu doszło do regularnej pyskówy z prostej przyczyny: kazałem jej szukać pierwszego połączenia, na które są miejsca, wszystko jedno o której i którędy, może być przez Pekin. To już wykroczyło (wg niej) poza jej kompetencje, więc też już jej nie oszczędzałem słownie (bo do tej pory taktyka była następująca: pani dobra, tylko pekap zły, bo jak zwykle nie myśli o rowerzystach). W końcu przyszła druga już całkiem paskudna miągwa i w taki deseń do mnie, żebym sobie pojechał na Fabryczny, to może tam kupię, bo one nie mają w swoim systemie, a tam może mają. To jak to - nie ma wspólnego systemu rezerwacji biletów?! Ano nie ma, bo one są z kasy takiej, a pociąg jest spółki srakiej. Nie ma - i co nam pan zrobisz? Uparł się, jakby Misia się naoglądał. Na moją sugestię, że może łaskawie zadzwonią na Fabryczny i się spytają, a nie mam jeszcze dymać po stówie przez pół miasta - odpowiedź była, że... nie mają numeru telefonu. Ani gdzie sprawdzić. Nie byłem na tyle miły i nie sprawdziłem za nie w telefonie (telefonu też zapewne nie miały...), tylko jeszcze raz dla fasonu skląłem ten ich cały ordung (jedna nawet płaczliwie zaczęła odgrywać scenkę rodzajową, że "ona już tu pracuje 38 lat i ma dość!" - jaj jej na to oczywiście, że jakbym miał taki burdel w pracy jak one, to miałbym dość po 38 minutach - bo też i tyle mniej więcej już sterczałem przy ich okienku) i jak niepyszny pod wiatr i przedzierając się przez niedzielnych rowerzystów na dedeerówach powlokłem psując sobie średnią na Fabryczny.

Na Fabrycznym nic nie powiedziałem, co system na Kaliskiej wykazał - i oto - tadam - cud! Są miejsca! Co prawda nie na te połączenia, co były planowane jako najbardziej optymalne, ale jakoś dojedziemy! W dodatku - nawet jakoś (dzień wcześniej, bo innej możliwości oczywiście już brak) wrócimy! Alleluja, Eureka i jakaż to do Kury Nędzy Kasowo-Kolejowej radość wynikająca z faktu, że przez chwilę jest PRAWIE normalnie. Nie ma to jak żyć w Dzikim Hindustanie, wtedy wszystko, co chwilowo nie jest oczywistym na pierwszy rzut oka gównem jawi się w kolorach tęczy, puchu i cekinu o zapachu róży, fiołka i rumianka.

Kupiłem co mogłem (wyboru nie miałem) - i już bez KOLEJNYCH przygód wróciłem do domu.

Morał:
W sumie korzystanie z pekapu to uniwersalny przepis na szczęście w TYM kraju (ja się do niego w zaistniałych okolicznościach przyrody przyznawać nie zamierzam) - dać się wytaplać w gnojowicy mentalnej, a potem siup pod przerdzewiały kran z ledwo letnią wodą - wtedy usługa kąpielowa jawi nam się jacuzzi w spa! Ale i tak - nie polecam ;)



  • DST 51.42km
  • Teren 2.89km
  • Czas 02:16
  • VAVG 22.69km/h
  • VMAX 35.46km/h
  • Kalorie 2143kcal
  • Podjazdy 259m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z grabienia

Piątek, 12 kwietnia 2019 · dodano: 12.04.2019 | Komentarze 10

Zgodnie z przewidywaniami - po dwóch dniach tyrania, z obolałymi gnatami, wymarznięty (rano w domku plus sześć) - rzeźnicki powrót pod zimny, silny wiatr z NE. Próbowałem lasem, a więc terenowo, chowałem się po wioskach, gdzie się dało - wśród zabudowań - wszystko na nic: efekt to dzisiejsza średnia, a i Vmax. Ciężko coś więcej napisać poza tym, że po czterdziestym trzecim kilometrze tak mnie odcięło, że dostałem dreszczy, w głowie mi się zakołowało, obojętnie zaliczyłem parę dziur w asfalcie, bo mi już było wszystko jedno - i gdyby akurat nie Dworzec Kaliski, gdzie można coś zjeść i napić się ciepłego, pewnie bym usiadł w przydrożnym rowie i zapadł w hipotermiczny letarg czekając, aż mnie coś dobije.

A tak ostatnie osiem kilometrów zjadłwszy dużego kebaba i wypiwszy dużą gorącą kawę... ledwo dojechałem czując się na mecie dokładnie tak samo, jak przed postojem.

Tak zmęczony fizycznie nie byłem od lat, a rowerowo - chyba jeszcze nigdy, nawet robiąc kiedyś z Kol.aardem dwusetkę, też zresztą pod wiatr.
Jutro dzień bez żadnych aktywności, może co najwyżej jakiś spacer.



  • DST 10.05km
  • Teren 0.10km
  • Czas 00:23
  • VAVG 26.22km/h
  • VMAX 29.56km/h
  • Kalorie 436kcal
  • Podjazdy 60m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po chlebek i z chlebkiem

Czwartek, 11 kwietnia 2019 · dodano: 11.04.2019 | Komentarze 5

Do Gucincinatti i na abarot po najbliższy chlebek (i nie tylko;) oraz do kosza śmieciowego pomiędzy rżnięciem wiatrołomu, a wynoszeniem wczorajszo-liściowego urobku.
Silny boczny wiatr (podobnie jak wczoraj z NE) w obie strony.

  • DST 46.08km
  • Teren 0.03km
  • Czas 01:44
  • VAVG 26.58km/h
  • VMAX 46.15km/h
  • Kalorie 2003kcal
  • Podjazdy 219m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na grabienie

Środa, 10 kwietnia 2019 · dodano: 10.04.2019 | Komentarze 5

Trzy dni wolne, więc klasyczną trasą dojamborową na tradycyjne, coroczne, wiosenne grabienie liści nad Grabią ;)
Jechało się szybko, z wiatrem z NE, czasem podwiewał z boku, a na krótkich odcinkach w pysk. Więc mimo trzydniowego owielbłądzenia Meridy i ponad 1/3 trasy przez miasta - średnia wyszła pozytywna. Jeśli kierunek wiatru się do piątku nie zmieni, z powrotem czeka mnie rzeźnia ;)

  • DST 10.65km
  • Czas 00:30
  • VAVG 21.30km/h
  • VMAX 34.31km/h
  • Kalorie 450kcal
  • Podjazdy 53m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć dość zwyczajna, za to z porównaniem

Wtorek, 9 kwietnia 2019 · dodano: 09.04.2019 | Komentarze 6

Do p. i na abarot.
Podczas powrotu gigakorki, więc w środkowej części trasy przetestowałem po raz kolejny będącą w budowie dedeerówę z asfaltu. W zasadzie gotowa, brak jeszcze jednego przejazdu. Co ostatnio sfrezowali - to znów dorobili. To tak jak ze mną, tylko na odwrót - bo ja co se przytyję - to se schudnę.
Silny wiatr z NEN.
Kategoria 1. Only Uć