Info
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
Zaliczone rowerowo gminy:
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Lipiec6 - 4
- 2026, Czerwiec7 - 0
- 2026, Maj10 - 1
- 2026, Kwiecień11 - 0
- 2026, Marzec13 - 0
- 2026, Luty3 - 0
- 2025, Grudzień13 - 7
- 2025, Listopad7 - 2
- 2025, Październik7 - 2
- 2025, Wrzesień10 - 3
- 2025, Sierpień9 - 8
- 2025, Lipiec10 - 31
- 2025, Czerwiec4 - 8
- 2025, Maj15 - 31
- 2025, Kwiecień12 - 32
- 2025, Marzec11 - 28
- 2025, Luty1 - 5
- 2025, Styczeń1 - 4
- 2024, Grudzień5 - 29
- 2024, Listopad4 - 25
- 2024, Październik14 - 86
- 2024, Wrzesień10 - 38
- 2024, Sierpień7 - 19
- 2024, Lipiec17 - 31
- 2024, Czerwiec1 - 4
- 2024, Maj17 - 71
- 2024, Kwiecień13 - 36
- 2024, Marzec13 - 56
- 2024, Luty7 - 30
- 2024, Styczeń2 - 6
- 2023, Grudzień3 - 14
- 2023, Listopad7 - 21
- 2023, Październik10 - 39
- 2023, Wrzesień12 - 72
- 2023, Sierpień14 - 96
- 2023, Lipiec10 - 40
- 2023, Czerwiec7 - 25
- 2023, Maj13 - 54
- 2023, Kwiecień11 - 50
- 2023, Marzec10 - 61
- 2023, Luty5 - 28
- 2023, Styczeń15 - 76
- 2022, Grudzień3 - 21
- 2022, Listopad5 - 27
- 2022, Październik9 - 43
- 2022, Wrzesień4 - 18
- 2022, Sierpień13 - 93
- 2022, Lipiec11 - 48
- 2022, Czerwiec5 - 24
- 2022, Maj15 - 70
- 2022, Kwiecień11 - 54
- 2022, Marzec12 - 77
- 2022, Luty8 - 40
- 2022, Styczeń8 - 39
- 2021, Grudzień9 - 54
- 2021, Listopad12 - 68
- 2021, Październik11 - 41
- 2021, Wrzesień10 - 47
- 2021, Sierpień13 - 53
- 2021, Lipiec13 - 60
- 2021, Czerwiec19 - 74
- 2021, Maj16 - 73
- 2021, Kwiecień15 - 90
- 2021, Marzec14 - 60
- 2021, Luty6 - 35
- 2021, Styczeń7 - 52
- 2020, Grudzień12 - 44
- 2020, Listopad13 - 76
- 2020, Październik16 - 86
- 2020, Wrzesień10 - 48
- 2020, Sierpień18 - 102
- 2020, Lipiec12 - 78
- 2020, Czerwiec13 - 85
- 2020, Maj12 - 74
- 2020, Kwiecień15 - 151
- 2020, Marzec15 - 125
- 2020, Luty11 - 69
- 2020, Styczeń17 - 122
- 2019, Grudzień12 - 94
- 2019, Listopad25 - 119
- 2019, Październik24 - 135
- 2019, Wrzesień25 - 150
- 2019, Sierpień28 - 113
- 2019, Lipiec30 - 148
- 2019, Czerwiec28 - 129
- 2019, Maj21 - 143
- 2019, Kwiecień20 - 168
- 2019, Marzec22 - 117
- 2019, Luty15 - 143
- 2019, Styczeń10 - 79
- 2018, Grudzień13 - 116
- 2018, Listopad21 - 130
- 2018, Październik25 - 140
- 2018, Wrzesień23 - 215
- 2018, Sierpień26 - 164
- 2018, Lipiec25 - 136
- 2018, Czerwiec24 - 137
- 2018, Maj24 - 169
- 2018, Kwiecień27 - 222
- 2018, Marzec17 - 92
- 2018, Luty15 - 135
- 2018, Styczeń18 - 119
- 2017, Grudzień14 - 117
- 2017, Listopad21 - 156
- 2017, Październik14 - 91
- 2017, Wrzesień15 - 100
- 2017, Sierpień29 - 133
- 2017, Lipiec26 - 138
- 2017, Czerwiec16 - 42
- 2017, Maj25 - 60
- 2017, Kwiecień20 - 86
- 2017, Marzec18 - 44
- 2017, Luty17 - 33
- 2017, Styczeń15 - 52
- 2016, Grudzień14 - 42
- 2016, Listopad18 - 74
- 2016, Październik17 - 81
- 2016, Wrzesień26 - 110
- 2016, Sierpień27 - 197
- 2016, Lipiec28 - 129
- 2016, Czerwiec25 - 79
- 2016, Maj29 - 82
- 2016, Kwiecień25 - 40
- 2016, Marzec20 - 50
- 2016, Luty20 - 66
- 2016, Styczeń16 - 52
- 2015, Grudzień22 - 189
- 2015, Listopad18 - 60
- 2015, Październik21 - 52
- 2015, Wrzesień27 - 38
- 2015, Sierpień26 - 37
- 2015, Lipiec29 - 42
- 2015, Czerwiec27 - 77
- 2015, Maj27 - 78
- 2015, Kwiecień25 - 74
- 2015, Marzec21 - 80
- 2015, Luty20 - 81
- 2015, Styczeń5 - 28
- 2014, Grudzień16 - 60
- 2014, Listopad27 - 37
- 2014, Październik28 - 113
- 2014, Wrzesień28 - 84
- 2014, Sierpień28 - 58
- 2014, Lipiec28 - 83
- 2014, Czerwiec26 - 106
- 2014, Maj25 - 88
- 2014, Kwiecień24 - 75
- 2014, Marzec18 - 133
- 2014, Luty17 - 142
- 2014, Styczeń13 - 68
- 2013, Grudzień21 - 115
- 2013, Listopad23 - 102
- 2013, Październik22 - 64
- 2013, Wrzesień28 - 108
- 2013, Sierpień18 - 66
- 2013, Lipiec30 - 95
- 2013, Czerwiec30 - 79
- 2013, Maj30 - 55
- 2013, Kwiecień29 - 81
- 2013, Marzec16 - 39
- 2013, Luty19 - 62
- 2013, Styczeń9 - 18
- 2012, Grudzień22 - 62
- 2012, Listopad22 - 19
- 2012, Październik20 - 8
- 2012, Wrzesień25 - 6
- 2012, Sierpień2 - 3
- 2012, Lipiec14 - 4
- 2012, Czerwiec26 - 14
- 2012, Maj23 - 24
- 2012, Kwiecień26 - 23
- 2012, Marzec27 - 20
- 2012, Luty21 - 35
- 2012, Styczeń23 - 59
Wpisy archiwalne w kategorii
2. Opłotki, czyli mniej niż seta
| Dystans całkowity: | 45995.14 km (w terenie 1775.66 km; 3.86%) |
| Czas w ruchu: | 1941:50 |
| Średnia prędkość: | 23.69 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 62.80 km/h |
| Suma podjazdów: | 155189 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 184 (102 %) |
| Maks. tętno średnie: | 172 (93 %) |
| Suma kalorii: | 899937 kcal |
| Liczba aktywności: | 1044 |
| Średnio na aktywność: | 44.06 km i 1h 51m |
| Więcej statystyk | |
- DST 61.07km
- Teren 0.50km
- Czas 02:52
- VAVG 21.30km/h
- VMAX 47.60km/h
- HRmax 171 ( 92%)
- HRavg 148 ( 80%)
- Kalorie 1029kcal
- Podjazdy 281m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Zastryjkowie w ruinie
Środa, 29 marca 2023 · dodano: 29.03.2023 | Komentarze 6
"A miało być tak pięknie" - odc. 5728: w sumie pięknie było - słonecznie, nie za ciepło, nie za zimno, wiało co prawda chwilami troszkę mocniej (z SW), ale bez tragedii, zatem udało się wykręcić nietypową, sporą pętelkę w wersji odwrotnej niż zwykle - na od dawna nie odwiedzane Zastryjkowie. Tyle z plusów. A cała reszta... hmm...Zaczęło się od dopompowania kół na pobliskim kompresorze - tu okazało się, że stara Sigma śpi i za nic nie chce się obudzić :/ Kombinowałem z kabelkiem, magnesikiem, licznikiem etc. - nie i już.
Jak nie, to nie - wszak mam jeszcze HuaWuja na łapie i Stravę w komórce. No dobrze - HuaWuj w połowie wycieczki się wyłączył bez powodu - po chwili uruchomiłem go ponownie - efekt był taki, że podzielił mi wycieczkę na dwie połowy.
Nic to.
Strava z kolei kilka razy nie przyautopauzowała i liczyła postoje do czasu jazdy: tu już byłem mocno zesrożony, bo w związku z doliczaniem czasu postoju do czasu jazdy (podobnie było przed kilkoma dniami w drodze do Wawy - tam jednak wiedziałem, ile trwał postój i mogłem odliczyć, a dziś było ich kilka krótkich, więc nie wiedziałem!) średnia zaczęła przypominać jakąś miejską średnią zimową :/ Prawdziwy zonk zdarzył się jednak już podczas mozolnego (pod górki i wiatr) powrotu: na czterdziestym kilometrze tył Mery na lekkim łuku nagle dziwnie zatańczył, coś zachrobotało... Zatrzymałem się, bo sądziłem przez chwilę, że to kapeć, ale nie - myślę sobie: pewnie wbił się jakiś żwirek w oponę i stąd mną zachybotało. Żwirku nie ma, widać wyleciał - i znów będzie wszystko OK... Nic z tego! Po kolejnych kilku metrach już wiedziałem, że jest coś bardzo, ale to bardzo nie tak - moje podejrzenia padły na suport (ale jakbym go ukręcił, to nie mógłbym pedałować!) albo oś w tylnym kole. Wywróciłem Meri do góry bebechami i sprawa się wyjaśniła: tuż przy mocowaniu tylnego koła na poziomym wsporniku PĘKŁA RAMA! :-O
Jasny Gwint - a do domu jeszcze 22 km-y!
Dalsza jazda to megaasekurancka prędkość (z czym akurat nie było problemu, bo jak wspominałem pod wiatr i pod górki) z latającym cokolwiek tyłem - średnia i tak była dziś stracona, więc w ogóle o niej zapomniałem, tylko starałem się cało wrócić najkrótszą trasą na wierzgającej Meri wśród śmigających tirów do domu. Trasa o tyle okazała się pożyteczna, że po drodze mogłem zajrzeć w miejsce, gdzie spawano mi poprzednie pęknięcie ładnych parę lat temu. Co prawda już tam nie spawają, ale miły pan polecił mi znajomą spawalnię. Udało się skontaktować i jutro czekają mnie tuż za miastem i pod lasem Bardzo Ważne Spawy do załatwienia ;) Tylko jeszcze muszę tam jakoś dotrzeć! :P
Dla tych, co mają już dość tej ruiny - LINK z fotkami do wczorajszej pieszej przebieżki wokół Lasu (20 kilometrów - 4 pory roku na zdjęciach:), zaś dla tych, co jeszcze nie mają dosyć ogólnej ruiny wszystkiego dzisiejszego - LINK z fotkami dwóch zruinowanych pałaców (i nie tylko), które odwiedziłem dziś za Stryjkowem, czyli na tytułowym Zastryjkowiu - w Woli Błędowej i Bratoszewicach. Nie byłem tam szmat czasu, ale od lat nic się w temacie ruin nie zmienia - ciekawe zabytki, jak to u nas popadają w ruinę. Meri zatem, wraz z licznikiem, który 17 km-ów przed metą nagle bezdotykowo, czarodziejsko i jakże szyderczo ożył oraz całą resztą świetnie się dziś dopasowała do modnych trendów :P
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 34.01km
- Teren 1.59km
- Czas 01:27
- VAVG 23.46km/h
- VMAX 48.60km/h
- HRmax 160 ( 86%)
- HRavg 135 ( 73%)
- Kalorie 560kcal
- Podjazdy 213m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Mikropętelka DoKlęSk
Środa, 22 marca 2023 · dodano: 22.03.2023 | Komentarze 4
Skrócona wersja wczorajszego pętelkowania, czyli klasyczna mikropętelka do Dobrej, Klęku i Skotnik - z powrotem via nieco podeschnięty już Las, tak, aby by schronić się przed wiatrem. A wiało dziś równo z SW, troszkę mocniej niż wczoraj, więc jakieś 40% trasy z wiatrem, a reszta halsowanko po pagórkach pod wiatr - chwilami dość męczące. Podjechałem też ambitnie aż do Ukrainy;), ale ktoś zakosił tablicę z nazwą wsi: pewnie jakieś ruskie... Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 45.16km
- Teren 0.60km
- Czas 01:54
- VAVG 23.77km/h
- VMAX 46.50km/h
- HRmax 173 ( 94%)
- HRavg 143 ( 77%)
- Kalorie 717kcal
- Podjazdy 239m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Pętelka (dość) klasyczna
Wtorek, 21 marca 2023 · dodano: 21.03.2023 | Komentarze 5
Wiosennego rozruchu ciąg dalszy: późnopopołudniowa pętelka na Stryjków i abarot (z wypustką na skraj błotnistego po nocnych i porannych opadach Lasu Szczawińskiego, w który bardziej się nie wbijałem - szkoda napędu!) - tak jakoś dawno nie pętelkowałem klasycznie. W sumie po zimie tylko tyle się zmieniło, ze dziur przybyło - i to niestety sporo. Ogólnie jednak jechało się nie najgorzej jak na brak formy, choć zrobiłem mały błąd taktyczny: miało wiać z W, więc z górki i generalnie z wiatrem chciałem się rozruszać, by wrócić jak zwykle pod górki i pod wiatr, kiedy nie patrzy się już na prędkość, tylko chce się być jak najszybciej w domu ;) Tymczasem wiało z NNW (na szczęście najwyżej umiarkowanie, a pod koniec wręcz niezauważalnie), zatem bonusy ze zjazdów pożarł przednio-boczny wiatr, a z powrotem na podjazdach pomogło tyle, co nic. Co tam, ważne że ptaszęta świergolą, bo lasów na trasie póki co jakoś w większości przez zimę nie wycięli. Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 20.05km
- Teren 0.76km
- Czas 00:52
- VAVG 23.13km/h
- VMAX 52.10km/h
- HRmax 168 ( 91%)
- HRavg 137 ( 74%)
- Kalorie 330kcal
- Podjazdy 127m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Miejsko-leśna mikropętelka antywietrzna z marcowymi sandałkami
Sobota, 18 marca 2023 · dodano: 18.03.2023 | Komentarze 11
Dziś wiało podobnie jak wczoraj i z podobnego kierunku, a ponieważ nie było sensu znów jechać na Kutno, zatem krócej, aczkolwiek bardziej ambitnie, czyli pętelka w wersji antywiatrowej - niestety w wersji mikro, bo dłuższa trasa oznaczałaby zachechłanie się na polach pod wiatr, a tak mogłem wrócić częściowo osłonięty przez las.Co do temperatury, to tak jeszcze w tym roku nie było: jedna para cienkich getrów, jedna cienka bluza polarowa, rękawiczki bez palców - i... sandałki! :-O
A wcześniej jeszcze całkiem udane z M. ho-PSA po parku :)
Z kolei na jutro szykuje się coś niezwykłego - ale nie uprzedzajmy faktów! ;)
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 61.16km
- Czas 02:18
- VAVG 26.59km/h
- VMAX 43.80km/h
- HRmax 169 ( 91%)
- HRavg 142 ( 77%)
- Kalorie 921kcal
- Podjazdy 137m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek w Piątek! By nie było smutno - na dodatek Kutno :)
Piątek, 17 marca 2023 · dodano: 17.03.2023 | Komentarze 6
Dość dziadowania, dość miesiąca cherlania i na wadze przybierania!Dość!
Tak sobie właśnie powiedziałem wczoraj przeglądając prognozy na dziś: miało wiać solidnie z SSE (i wiało), miało być ładnie (i było) i optymalnie termicznie (też było - doszło do dziesięciu kresek!). Aby się nie zachechłać wyjazd potraktowałem jako rozruch po przerwie - zatem z wiatrem i z górki do Kutna (niemal identyczną trasą jak w styczniu), skąd powrót e-ŁKĄ - i jeszcze 5 km-ów na koniec do domu pod wiatr, co mnie niestety bardziej zmęczyło niż wcześniejsze 50 plus.
Po drodze tylko jeden postój - w Piątku, a jakże ;) Odsłuchałem hejnału z Wieży Playbackiej - odkąd Piątek to miasto - nawet lokalny hymn tam grają! :D Zdjęć prawie nie robiłem, bo musiałbym się powtórzyć z tymi ze stycznia, ale dla złaknionych fotek - przedwczorajsza kontrolna piesza wycieczka z pociągu do Jamboru i na abarot - kilometrów 23 tupu. Znaczy: powoli, ale może wreszcie idzie ku lepszemu?...
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 23.84km
- Teren 0.04km
- Czas 01:01
- VAVG 23.45km/h
- VMAX 46.60km/h
- HRmax 173 ( 94%)
- HRavg 148 ( 80%)
- Kalorie 373kcal
- Podjazdy 133m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Mikropętelka miejsko-leśna pączek spalająca ;)
Czwartek, 16 lutego 2023 · dodano: 16.02.2023 | Komentarze 4
Moja ulubiona (jeśli w ogóle są takowe;) Mikropętelka zgierskimi opłotkami i północną częścią naszego miejskiego lasu, która przy wietrznej pogodzie (dziś wiało dla odmiany z W) pozwala nieco schować się w rzeczonym lesie - kosztem niestety miejscami bardzo dziurawych asfaltów.Co do do pączka - link z trasą i fotkami. Zaś co do formy - chyba już wiem, jak ją realnie oceniać: dziś na 3,5, ponieważ średnia wyszła mniej więcej dwadzieścia oraz 3,5 ;)
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 32.96km
- Teren 2.04km
- Czas 01:26
- VAVG 23.00km/h
- VMAX 45.00km/h
- HRmax 176 ( 95%)
- HRavg 149 ( 80%)
- Kalorie 529kcal
- Podjazdy 185m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Mikropętelka DoKlęSk (wszelakich;)
Poniedziałek, 16 stycznia 2023 · dodano: 16.01.2023 | Komentarze 5
Podobno dziś jest tzw. Blue Monday - najgorszy dzień w roku. Jeśli najgorszy, to w sumie luzik (już mogę chwalić dzień, bo słońce zaszło) - aczkolwiek...ACZKOLWIEK: Wydawało się, że dziś w sam raz, żeby troszkę pojeździć (m.in. przez Dobrą, Klęk i Skotniki) przed zapowiadanym powrotem zimowej chlapy: słonko, średni wiatr z SE... tyle w teorii. Zaczęło się od tego, że jakimś cudem zapomniałem o drugiej skarpetce z drugiej pary i jak ostatnia sirota pojechałem z dwiema na lewej, a tylko jedną na prawej nodze :D Dzięki temu mogłem jednak sprawdzić różnicę w odczuwaniu zimna - okazało się bowiem, że wiatr wcale nie jest słaby, a oprócz tego, że z SE (czyli niemal ciągle boczny), to zewsząd, zaskakująco zimny i gniotący z góry do asfaltu. Jechało się chwilami wręcz masakrycznie mimo słońca, które wcale nie przygrzewało, za to na powrocie oślepiało. Po kilku km-ach usłyszałem, że coś z tyłu niefajnie w rowerze brzęczy na wybojach. Zaniepokoiłem się, że może zerwałem szprychę, ale po zatrzymaniu okazało się, że zgubiłem jedną z dwóch śrubek mocujących osłonkę od tylnej przerzutki, więc wisiała na jednej i dzwoniła, bo się obijała. Dobrze się stało, że się szybko zorientowałem, bo mogłaby narobić po drodze bigosu wkręcając się jakimś cudem (nie takie cuda bywały!) w szprychy lub napęd. Po raz nie wiem który okazało się, że pożytecznie jest się wsłuchiwać w to, co Mery ma do powiedzenia podczas jazdy ;) Obrazu nędzy dzisiejszego rowerowania dopełniło błoto w lesie, do którego się schowałem mając dość stałego gniecenia wiatrowego, ale nie dało to za wiele, więc średnia mówi sama za siebie. A że przy tej okazji uświniłem Mery, więc czeka mnie jutro myja.
Podsumowując: użyłem dziś jak pies w sto dni! :P
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 62.23km
- Teren 0.02km
- Czas 02:23
- VAVG 26.11km/h
- VMAX 40.60km/h
- HRmax 172 ( 93%)
- HRavg 145 ( 78%)
- Kalorie 944kcal
- Podjazdy 142m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Kiedy wokół smutno - wtedy czas na Kutno!
Środa, 11 stycznia 2023 · dodano: 11.01.2023 | Komentarze 6
Jak w tytule: wycieczka miła (bo cały czas w słonku, ale nie oślepiającym, bo z tyłu), łatwa (bo przeważnie z górki) i przyjemna (bo z wiatrem z S, aczkolwiek nie była to żadna wichura - patrz zaskakująco słaby Vmax!). Smutno, bo pewne sprawy finansowe powoli, acz skutecznie wymykają się spod kontroli - i nie mam na to najmniejszego wpływu. Cóż - żyjemy w tzw. Glap-Inflantach...Po drodze kilka postojów fotograficznych - patrz link, a jak nie, to na fb. Z Kutna powrót e-ŁKĄ i na koniec jeszcze piątka z hakiem dokrętki do domu. W sumie wycieczka podobna do tej łowickiej z grudnia, tyle, że szosa gorsza i węższa, a ruch podobny. Mimo wszystko fajnie było odwiedzić Piątek w środę (ostatnio, jak tam byłem, była to jeszcze wieś - a od roku to już miasto!) oraz Kutno, choć to pewnie akurat w Koło było dziś wesoło...
Acha - licznik (o dziwo - odpukać!) dziś bezproblemowy. Zatem oby znów jak najdłużej :)
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 24.86km
- Teren 1.17km
- Czas 01:04
- VAVG 23.31km/h
- VMAX 51.10km/h
- HRmax 172 ( 93%)
- HRavg 145 ( 78%)
- Kalorie 398kcal
- Podjazdy 145m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Mikropętelka miejsko-leśna
Środa, 4 stycznia 2023 · dodano: 04.01.2023 | Komentarze 7
Dziś zdecydowanie chłodniej niż przedwczoraj, a przy tym co najmniej równie silny wiatr (nadal z SW) sprawiły, że trasa krótsza - ale pokręcić trzeba było, choćby ze względu na pogodowe zapowiedzi na najbliższe dni. Najpierw zatem na miasta skraj, opłotkami Zgierza (tu jak zwykle na tej trasie zacny Vmax - do czegoś jednak ten Zgierz jest potrzebny!;), a na koniec częściowo lasem, a częściowo wokół niego (by maksymalnie schronić się przed wiatrem). Nihil novi sub (szybko zachodzące za nadciągające chmurzyska) sole. Lujnęło dwie godziny po powrocie. Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 42.07km
- Teren 1.04km
- Czas 01:44
- VAVG 24.27km/h
- VMAX 51.30km/h
- HRmax 170 ( 92%)
- HRavg 142 ( 77%)
- Kalorie 699kcal
- Podjazdy 235m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Wietrzna pętelka (po)noworoczna
Poniedziałek, 2 stycznia 2023 · dodano: 02.01.2023 | Komentarze 2
Rowerowy Nowy Rok z małym poślizgiem (wczoraj był za duży upał na jazdę;) - tym razem, w przeciwieństwie do mało ambitnego ostatniego Łowicza (choć przydał się na rozruch) nie było zmiłuj: mimo silnego (choć wg pogodynek i tak najsłabszego w tym tygodniu) wiatru z SW zatoczyłem najbardziej klasyczną pętelkę - w wersji z lasem i terenem, bo raz, że musiałem się choć trochę schronić na koniec przed wiatrem, a dwa - bo błotko już niemal wyschło. Nadrzędnym celem dzisiejszej jazdy było sprawdzenie, jaka tak naprawdę obowiązuje forma w nowym roku i czy jazda pod wiatr (której była dokładnie połowa) nie złomoce mnie na amen.Nie złomotało, choć pod koniec zdecydowanie brakowało polotu, ale pierwsze 20 km-ów z górki i z wiatrem sprawiły, że ostatecznie średnia nie wyszła tragiczna, tylko (przy obecnych możliwościach) taka bez rewelacji, ale do przyjęcia. Vmax także dziś dał radę. Z pewnością pomagała też optymalna (do jazdy, a nie dla stycznia!) temperatura - po raz pierwszy chyba od października nie zatykało i nie dolegały oskrzela. Kolanko też dziś współpracowało.
A ponadto bez przygód - i dobrze :)
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta



