Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 93219.80 kilometrów - w tym 3599.90 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 35.30km
  • Teren 1.20km
  • Czas 01:43
  • VAVG 20.56km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Posetkowe Zawody

Niedziela, 15 września 2013 · dodano: 15.09.2013 | Komentarze 2

Z okazji czwartej, ostatniej edycji letniego cyklu zawodow kijowych trzeba było się pokazać, choćby symbolicznie, bo o czasówce z odparzeniami, bąblami i zakwasami oraz bolącym po secie kręgosłupie trudno było marzyć.
Pojechaliśmy więc, jak to na zawody - tradycyjnie z M. do Łągwiennik. Po drodze padało, bo dawno nie zmokłem - ledwo podeschłe buty z sety (innych, ze względu na stopień spuchnięcia stóp nie byłem w stanie założyć) ponownie namiękły :/
Na zawodach kijowych bodaj siódme miejsce - i na abarot (via d.) do M. - w międzyczasie wyszło słońce i powiał umiarkowany wiatr z tylnego boku, więc mimo ruiny ogólnej mła (oraz ciężkich sakw z zakupami) - niezgorzej się jechało, choć na wszelkie rekordy ogłaszam kilkudniowe memorandum ;)

  • DST 22.30km
  • Czas 01:11
  • VAVG 18.85km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Setki

Sobota, 14 września 2013 · dodano: 15.09.2013 | Komentarze 9

Po zrobieniu setki z czasem 21 h 50 minut (czas marniutki, bo na orientację i wyszło grubo ponad 100 km piechotą) obolały i wieczorny jednocześnie powrót z Pawianic do M.
Na szczęście bezwietrznie i bez opadów, ale każda górka urastała po drodze do rangi góry ;)
No i sakwy nadal przeciężkie!

Post factum: zapomniałem dodać, że ze względu na ogólne wyczerpanie (40 h bez snu) i zmęczenie widziałem po ćmaku kolejno po drodze: czarnego kota z długim na kilka metrów ogonem rozpłaszczonego na poboczu, który okazał się kałużą, ogromnego psa na wysokich nogach, który okazał się dwoma paniami idącymi chodnikiem oraz jadącego za mną bez świateł rowerzystę próbującego na łuku wyprzedzić mnie prawą stroną, co mu się nie udało, bo nie lubię, jak mnie ktoś wyprzedza ;p

  • DST 30.20km
  • Teren 0.30km
  • Czas 01:23
  • VAVG 21.83km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na Setkę

Piątek, 13 września 2013 · dodano: 15.09.2013 | Komentarze 0

Ale nie na setkę rowerową, tylko pieszą Setkę Po Łódzku, organizowaną jak co roku przez ucki petetek i eskapebe. W tym roku Setka buszowała po okolicach Pawianic, a ja osobiście wybrałem wersję na orientację, czyli setkę najdłuższą ;)
Najpierw jednak od M. do p. na P. - pogoda ładna, prawie bezwietrznie. Z p. na P. Rudymi Opłotkami zaś na setkę - czym bliżej bazy, tym bardziej kropiło i się chmurzyło oraz wiało z NW.
Sakwy ciężkie bardzo, bo i ciuchów na różne okazje pogodowe moc i buty na zmianę i coś tam z p. (na P.).

  • DST 24.60km
  • Czas 01:09
  • VAVG 21.39km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć najzwyklejsza

Czwartek, 12 września 2013 · dodano: 12.09.2013 | Komentarze 14

Od M. do p. na P. i z p. na P. do M.
I tyle, gdyby nie wiatry nieistotne, a sakwy niezbyt ciężkie, więc w sumie to i tak nic.
A - no i tradycyjna pętelka na koniec dla zdrowotności rzecz jasna.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 24.60km
  • Czas 01:06
  • VAVG 22.36km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć pochlebiona

Wtorek, 10 września 2013 · dodano: 10.09.2013 | Komentarze 0

Od M. do p. na P. klasycznie; z p. na P. do M. prawie klasycznie, bo testowanie pewnego wariantu bezpieczniejszego w kwestii ostatnich pomysłów zditu w kwestii zakazu wjazdu rowerów. Wariant okazał się dziurawy i jednokierunkowy na koniec - w dodatku nie w tę stronę.
Powrót z sakwami wypchanymi na max suchym chlebem dla Kolegi Labradora :)
Wiatry słabe z S.
A na koniec jeszcze tradycyjna pętelka dla zdrowotności wokół bloku M.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 30.40km
  • Teren 4.80km
  • Czas 01:29
  • VAVG 20.49km/h
  • Temperatura 21.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć totalnie zmiksowana

Poniedziałek, 9 września 2013 · dodano: 09.09.2013 | Komentarze 0

Totalny mks pogodowy, trasowy i nawierzchniowy po ucku:
Od M. do d. via Opłotki Kosodrzewinowo-Lavinkowe - wersja najterenowniejsza - pogoda ładna, z wiatrem, sama przyjemność.
Z d. do p. na P. - P. częściowo rozkopana (znów fragmentarycznie teren), częściowo z nową nawierzchnią, a częściowo ze starą. Pod wiatr.
Z p. na P. do M. znów z wiatrem, ale w solidnym deszczu - więc prawie cała trasa dedeerówami - plus taki, że auta nie chlapią, a w związku z aurą - niemal totalny brak rowerzystów, więc jechało się w miarę normalnym tempem i nawet małe kółko (już w totalnym przemoczeniu i pod wiatr) na koniec.
Sakwy coraz lżejsze, bo najpierw do d. celuloza, potem już tylko kurtka, a w deszczu - omal nic (wyłączając zawsze obecne: skrzyneczkę z narzędziami i apteczkę z lekarstwami).
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 102.80km
  • Teren 12.90km
  • Czas 04:55
  • VAVG 20.91km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jambór z zaginioną M.!

Niedziela, 8 września 2013 · dodano: 08.09.2013 | Komentarze 7

Od M. wraz z M. do Jamboru, gdzie przesiadywali R. i zaprosili na rybki smażone do pobliskiego młyna.
Z początku via Rude Opłotki, Gadki Stare i Nowe. W Pabianickich Opłotkach, na prostej z jednym wylotem podporządkowanej zaginęła M. A było to tak: wyjechawszy z lasu na prostą, jak zwykle pojechałem nieco szybciej - i jak zwykle na najbliższym skrzyżowaniu skręciłem i się zatrzymałem, by poczekać. Czekam i czekam i czekam i czekam, grzebię coś sakwie i znów czekam - a owa prosta miała może z kilometr do skrzyżowania - a M. ani widu, ani słychu! Coraz bardziej zmartwiony, po paru minutach ruszam więc prostą do wylotu z lasu, gdzieśmy się ostatnio widzieli. Po drodze zero M.! No przecież nie mogła nigdzie skręcić, bo nie było gdzie! UFO porwało, albo wpadła w krzak jeżyny (oby bezkolcowej!)? Czekam chwilę i wracam na skrzyżowanie - a tu M.! Ale JAKTO?! Teleportowała? Otóż nie: gdy grzebałem w sakwie, jakoś mnie niepostrzeżenie minęła, potem się zatrzymała - ogląda się - a mnie nie ma! :D No, ale znaleźliśmy się - po 20 minutach. I małego kotka, który się w międzyczasie przypałętał, aleśmy mu kotka pogonili, bo skrzyżowanie ruchliwe, dla dobra jego.
Z Opłotków Pabianickich via Rydzyny, Pawlikowice i Różę - tam tradycyjny już odpoczynek na Najwygodniejszej Kapliczce Świata. Następnie fatalnym piaszczystym skrótem na Ldzań (dotąd moja średnia wynosiła ok. 24,5 km/h!) i dalej już przeważnie asfaltami do Jamboru, ale z małą pętelką na Grzeszyn i Zabłoty, aby nie jechać (na prośbę M.) główną trasą.
Po porybstwie i byczeniu ponad 2 h na działce z R. - powrót zupełnie inny, bo przez rybowy młyn polnymi dróżkami, następnie Drzewocinciny, potem Dłutów (kilka fragmentów totalnie zdewastowanego asfaltu - strach o całość kół jak najbardziej uzasadniony), Wolę Kozubową i Dylew do Tuszyna. A stąd już klasycznie via Modlica - klasycznie, gdyby nie budowana eS8, co sprawiło, że musieliśmy nadrobić blisko 2 km objazdu szutrowymi drogami budowlano-serwisowymi, ale za to wyprowadziło nas to wszystko do stacji uzdatniania wody w Kalinku ("Kalinko, Kalinko, Kalinko - moje!").
A potem to już całkiem zwyczajnie, tyle, że via Sklep Pod Psem - i odtąd już sakwy ciężkie, bo wcześniej lajtowe.
Wiatr cały dzień dość silny z SE, momentami nawet do S - w pierwszej części wycieczki przeważnie pomagał, na powrocie bardzo przeszkadzał do Tuszyna, potem stał się (kapryśnym co prawda, bo słabnącym przed wieczorem) sojusznikiem.

  • DST 27.30km
  • Teren 0.60km
  • Czas 01:12
  • VAVG 22.75km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć zmixowana

Sobota, 7 września 2013 · dodano: 07.09.2013 | Komentarze 6

Od M. do p, na Mixerze Regionalnym. Po zakończeniu Mixera - do M.
Kolejne wymuszenie rozbójnicze na Rondzie S. - trzeci dzień z rzędu. To już zakrawa na ponure żarty :/
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 23.60km
  • Czas 01:08
  • VAVG 20.82km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć niefajna

Piątek, 6 września 2013 · dodano: 06.09.2013 | Komentarze 0

Od M. do p. na P. zwyczajnie i z wiatrem; z p. na P. do M. już bez kombinacji nowymi, niewydarzonymi dedeerówami, za to raz na przejeździe na starej oraz raz na jezdni zwykłem dwa, grożące bezpośrednią kolizją drogowe wymuszenia rozbójnicze.
Oj, niefajnie w tym mieście Uć, niefajnie... a na powrocie pod wiatr i z ciężkimi sakwami od celulozy.
Kategoria 1. Only Uć


  • DST 24.50km
  • Czas 01:07
  • VAVG 21.94km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć testowana

Czwartek, 5 września 2013 · dodano: 05.09.2013 | Komentarze 0

Od M. do p. na P. klasycznie, w rześkim słonku i przy sprzyjającym, niezbyt silnym wietrze.
Za to z powrotem testowanie nowych rozwiązań zgotowanych rowerzystom przez, kwa jego bladź zdit. Jak zwykle proste dotąd sprawy postanowili skomplikować do gtanic absurdu: najpierw przejazd przez ruchliwe skrzyżowanie dziurawym niby-przejazdem dla rowerów (bez znaków, że to przejazd), potem 5 m dalej pojawia się kręta (wzdłuż prostej ulicy), co prawda asfaltowa, ale bardzo nierówna dedeerówa, by następnie zaniknąć gdzieś po drodze (brak znaków kończących toto). A potem to jeszcze, w związku z tym wszystkim, mając potrójne pierwszeństwo (ponowna droga rowerowa/przejazd przed rondem/zasada prawej ręki) zostałem strąbiony przez ciężarówkę, która w dodatku omal nie dała mi następnie możliwości skrętu w lewo stricte na rondzie, mimo, że sygnalizowałem manewr.
Mam nadzieję, że następny atak terrorystów będzie skierowany na nasz kochany łódzki zarząd dróg i transportu, czego im serdecznie życzę, ryzykując przez tych debili codzień życie. Chętnie przejdę przy tym na skrajny muzułmanizm, jeśli tylko okaże się to warunkiem wysadzenia tej zgrai kretynów w kosmos.
Kategoria 1. Only Uć