Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 92663.70 kilometrów - w tym 3567.21 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 51.05km
  • Teren 1.10km
  • Czas 02:04
  • VAVG 24.70km/h
  • VMAX 45.70km/h
  • Kalorie 815kcal
  • Podjazdy 274m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Alusiowy Las

Niedziela, 19 września 2021 · dodano: 19.09.2021 | Komentarze 2

Do Alusiowego Lasu w odwiedziny i na abarot.

Tak, jak prawie zawsze, czyli M. autobusowo, a ja - rowerowo, choć nieco innymi opcjami niż zazwyczaj, bo bardzo, ale to bardzo wiało z N/NW, więc dłuższymi (halsowanko), za to bardziej zalesionymi wariantami. Powrót już z wiatrem, więc mimo tego, że pod górkę - wyszło szybciej! :-O

A pomiędzy tradycyjny psacer z działkowymi psami po okolicy :)



  • DST 33.67km
  • Czas 01:23
  • VAVG 24.34km/h
  • VMAX 46.10km/h
  • Kalorie 578kcal
  • Podjazdy 230m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wietrzna NietypoMikropętelka

Piątek, 17 września 2021 · dodano: 17.09.2021 | Komentarze 4

W poszukiwaniu miejsc zacisznych i osłoniętych przed silnym wiatrem z W wykonałem dziś taką tam nietypową mikropętelkę - częściowo improwizowaną. Bez większych przygód poza dwiema pieszymi, które koniecznie chciały zostać rozjechane rowerowo - jedną była starsza pani o zaskakująco szybkim galopie w poprzek jezdni w miejscu niedozwolonym (ach te niesprawne staruszki mdlejące po autobusach, gdy się im ustępuje miejsca dłużej niż sekund 3...); drugą z kolei gwiazda-rozgwiazda paradująca środkiem dedeerówy, machająca dziarsko mackami lewo-prawo - gdy mijałem ją z losowo wybranej lewej, zrobiła cudownie skoordynowany z moim manewrem zamach w lewo całą sobą, ale byłem ułamek sekundy szybszy i nie została rozpłaszczona ani nawet draśnięta - za to usłyszała to, co... usłyszeć miała ;)
Tylko czy rozgwiazdy mają mózg?
Noż normalnie chwili spokoju...



  • DST 54.18km
  • Teren 0.07km
  • Czas 02:13
  • VAVG 24.44km/h
  • VMAX 43.60km/h
  • Kalorie 867kcal
  • Podjazdy 220m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Jamboru

Środa, 15 września 2021 · dodano: 15.09.2021 | Komentarze 6

Efektem wczorajszego przedwieczornego spaceru oraz działkowego zbioru było ostatecznie 61 maślaków, 34 kurki, 3 kozaki, 3 podgrzybki i 1 zajączek, zaś dzisiejszego łażenia 33 podgrzybki, 21 sitaków /zajączków i 20 maślaków, co daje łącznie 176 grzybów różnego rodzaju, wielkości i stopnia zrobaczywienia - w tej kategorii prym okazały się wieść maślaki, z których 3/4 było do wywalenia. Sitaki i kozaki w połowie dobre, zaś reszta towarzystwa zdrowa jak... rydz :) Ostatecznie wyszły więc 4 duże i 1 małe pudełko po lodach pełne grzybów (2 pudełka podgrzybków, 1 kozakowo-sitakowo-zajączkowe, 1 maślakowe i 1 małe kurkowe) - czyli 4,5 litra. Maślakami w drodze powrotnej obdarowałem mamę, co zaowocowało (a właściwie zawarzywiło;) dwoma słoikami przetworów z pomidorów :)

Niestety, musiałem już dziś wracać do domu, bo z pewnością coś by się jeszcze dozbierało. Generalnie jest urodzaj, choć bez szału - na potrzeby grzybobrania ukułem dziś nowe określenia, wzięte z glacjologii (interglacjał i peryglacjał) - tak więc w kwestii kurek mamy zdecydowany schyłek perygrzybiału, podgrzybki zdają się być w płytkim intergrzybiale, zaś maślaki mają właśnie apogeum perygrzybiału!

Powrót (klasyczną, dłuższą trasą) znów ślamazarny - wiał co prawda słaby, ale "wyżowy" wiaterek - niby boczny (ale dla odmiany z SE), ale tak naprawdę wiał zewsząd i dociskał do asfaltu nieco męcząc. Chyba też powoli, wręcz niedostrzegalnie acz konsekwentnie kończy się ten napęd, którego wymienić się nie da... ;)



  • DST 47.69km
  • Teren 0.07km
  • Czas 01:58
  • VAVG 24.25km/h
  • VMAX 46.40km/h
  • Kalorie 726kcal
  • Podjazdy 139m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Jamboru

Wtorek, 14 września 2021 · dodano: 14.09.2021 | Komentarze 12

Po 2 tygodniach niejeżdżenia z okazji pieszego włóczenia się (patrz: Strava) z plecakiem i namiotem lub tak po prostu po wybrzeżu i północnych Kaszubach (najpierw sam, potem, mając bazę w nadmorskich Dębkach już "na lekko" z M. i psem) nadszedł czas powrotu, a co za tym idzie - ponownego wskoczenia na siodełko :)

Co prawda przez 12 dni łażenia przeszedłem blisko 300 km-ów (czyli zrobiłem jakieś 400 tysięcy kroków, a dodatkowo 2 razy przepłynąłem się po kanałku w Dębkach, czyszcząc go z puszek i butelek z całego sezonu), ale chwilę trwało, nim znów poczułem rowerową formę - tą chwilą była zaś większa część dzisiejszej trasy do Jamboru - no bo gdzie, skoro sezon grzybowy w pełni? Już nad morzem, poświęcając tak naprawdę na zbiory łącznie z pół dnia, udało się znaleźć tyle podgrzybków, prawdziwków, sitaków, zajączków, maślaków i kurek, że po wysuszeniu całego towarzystwa mamy ich całe pudełko po dużych lodach "Zielona Budka"!

Jechało się dziś dość ślamazarnie i bez przygód: wiał słaby, boczny wiatr z NW, po drodze, jeszcze w mieście większość świateł okazała się być czerwona, zatrzymał mnie dodatkowo przejazd kokejowy w Pawianicach, ale za to na postoju na przystanku nazbierałem trochę koreczków psom na budę ;) A propies - wędrując plażami zebrałem łącznie z 10 worków śmieci... jeśli chodzi o koreczki, to przełożyło się to na blisko 80 sztuk!



  • DST 10.13km
  • Czas 00:27
  • VAVG 22.51km/h
  • VMAX 37.10km/h
  • Kalorie 165kcal
  • Podjazdy 33m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć sprawunkowa

Niedziela, 29 sierpnia 2021 · dodano: 29.08.2021 | Komentarze 2

Na dworzec po bilety i na abarot. Abarot we wzmagającej się ulewie, więc najkrótszą.

Kategoria 1. Only Uć


  • DST 61.48km
  • Czas 02:27
  • VAVG 25.09km/h
  • VMAX 42.80km/h
  • Kalorie 963kcal
  • Podjazdy 206m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Komfortowa Pętelka ZgniłoBłota

Sobota, 28 sierpnia 2021 · dodano: 28.08.2021 | Komentarze 2

Chyba ostatni w sierpniu dzień z ładną pogodą (oby nie!) należało wykorzystać rowerowo - wybór padł na niekręconą od kwietnia Pętelkę via Zgniłe Błota. Bez żadnych przygód zatoczyłem więc kółko graniaste: temperatura oscylowała wokół znośnej dwudziestki, a wiatr dziś był wyjątkowo łaskawy - wiał słabo lub wręcz bardzo słabo z S lub SW, więc w niczym nie przeszkadzał (choć też i nie pomagał) - zaowocowało to nieco przyzwoitszą średnią niż ostatnio bywała, choć jakoś specjalnie nie cisnąłem - cała trasa, niezależnie od górek i dołków wyszła zatem równym tempem, co widać w stravionym linku. Po drodze kilka fotopostojów - z nowinek: zgniłobłotny dwór już chyba całkiem wyremontowany :)



  • DST 55.29km
  • Teren 0.13km
  • Czas 02:14
  • VAVG 24.76km/h
  • VMAX 43.90km/h
  • Kalorie 900kcal
  • Podjazdy 220m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Jamboru

Środa, 25 sierpnia 2021 · dodano: 25.08.2021 | Komentarze 4

Ponieważ na jutro zapowiadają znów ulewy, trzeba było dziś zrobić dzień pt. dwa w jednym - od rana lecieć na grzybki, a przed wieczorem wracać rowerowo do domu.
Tak też uczyniłem - efektem (bardzo umiarkowanym) łażenia po lesie były 33 kurki i 9 podgrzybków - za to z działki zebrałem razem 105 kurek i... prawdziwka. Łącznie z wczorajszym kurkozbiorem wieczornym dało to łącznie liczbę 152 kurek (plus w/w podgrzybki - dobre w 2/3 i prawdziwek - zeżarty przez robale do połowy).

Powrót niezbyt lotny: wiało umiarkowanie z boku i z góry, więc jechało się ciężko i dopiero na koniec wiatr całkiem przycichł. Mimo to pojechałem sobie zupełnie nienajkrótszą trasą, co zaowocowało dodatkowymi ośmioma kilosami - po drodze jeszcze szybkie odwiedziny u mamy, by przekazać jej pudełko kurek :)



  • DST 47.46km
  • Teren 0.07km
  • Czas 01:50
  • VAVG 25.89km/h
  • VMAX 51.50km/h
  • Kalorie 738kcal
  • Podjazdy 138m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Jamboru

Wtorek, 24 sierpnia 2021 · dodano: 24.08.2021 | Komentarze 10

Po trzydziestu sześciu godzinach ulew nareszcie się trochę wypogodziło - a co równie istotne - powiał potężny NEN-ufar. Decyzja zatem mogła być tylko jedna: do Jamboru, na (potencjalne) grzyby!

Jechało się zwykłą trasą (z krótką zawijką sprawunkową do mamy po drodze) mimo obładowanych sakw doskonale (nareszcie...), a dmuch, choć czasem nieco boczny, w newralgicznych momentach (np. sześciu Pabianickich Górek) znacząco pomagał. Na działce znów są kurki, a jutro - do lasu, na grzyby!



  • DST 45.29km
  • Czas 01:54
  • VAVG 23.84km/h
  • VMAX 42.10km/h
  • Kalorie 795kcal
  • Podjazdy 259m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Alusiowy Las z M.

Niedziela, 22 sierpnia 2021 · dodano: 22.08.2021 | Komentarze 4

Jak w tytule - w jedną stronę via Zgierz (gdzie spotkaliśmy przydrożnego oKopciuszka;)z powrotem zajrzeliśmy jeszcze na strasznie zatłumioną Malinkę.
A pomiędzy tradycyjny psacer z działkowymi pieskami.

Wiało dziś dziwnie: rano umiarkowanie z SW, a podczas powrotu - wrzęcz przeciwnie (czyli z NE). Na szczęście nie były to jakieś silne powiewy.
Średnia - towarzyska ;)



  • DST 55.49km
  • Teren 0.11km
  • Czas 02:18
  • VAVG 24.13km/h
  • VMAX 50.00km/h
  • Kalorie 916kcal
  • Podjazdy 239m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wietrzny PodKoluszek

Sobota, 21 sierpnia 2021 · dodano: 21.08.2021 | Komentarze 10

Po tygodniowej przerwie w rowerowaniu (z przyczyn różnorodnych - a to spotkania towarzyskie, a to brak dobrej pogody, a to wreszcie zwykły leń) miałem dziś w planach od wczesnego ranka charytatywny rajd rowerowy z Fundacją "Krwinka" do podkoluszkowych Lisowic. Jednak haniebnie zaspałem, ale skoro już miały być Lisowice - to były, tyle, że samemu i popołudniem. Dzisiejsza trasa to niemal dokładnie to, co wykręciłem w czerwcu - zatem pojechałem zobaczyć, co się w inwestycji lisowickiej zmieniło. Nie wdając się w szczegóły - miejsce powoli zaczyna przypominać już bardziej teren rekreacji, a nie tylko budowy ;)

Reszta atrakcji na trasie to to samo, co w czerwcu (czyli m.in. asfaltowa rowerówka po śladzie bocznicy kolejowej za Koluszkami), powrót ŁKĄ z Koluszek także nieco jakby deja vu, bo z kibicami - tylko zamiast Odry Opole byli to miejscowi Widzewiacy (czyli  dominował kolor czerwony, a nie czarny).

Pogoda dziś taka sobie: wiał bardzo chwilami silny wiatr z NW, więc tylno-boczny, choć bywały też odcinki z bocznym, a nawet przednim, więc (w połączeniu z pagórkowatością doliny Mrogi) nie była to dziś wcale bułka z masełkiem. Na koniec wiatr na szczęście przycichł, a na ostatnim odcinku (między stacją Arturówek, a domem) całkiem zgasł, podobnie jak wieczorne zorze: coraz krótsze te dni, cholibka...

Acha - kilometrów 4000 w 2021 r.