Info
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
Zaliczone rowerowo gminy:
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2025, Grudzień13 - 7
- 2025, Listopad7 - 2
- 2025, Październik7 - 2
- 2025, Wrzesień10 - 3
- 2025, Sierpień9 - 8
- 2025, Lipiec10 - 31
- 2025, Czerwiec4 - 8
- 2025, Maj15 - 31
- 2025, Kwiecień12 - 32
- 2025, Marzec11 - 28
- 2025, Luty1 - 5
- 2025, Styczeń1 - 4
- 2024, Grudzień5 - 29
- 2024, Listopad4 - 25
- 2024, Październik14 - 86
- 2024, Wrzesień10 - 38
- 2024, Sierpień7 - 19
- 2024, Lipiec17 - 31
- 2024, Czerwiec1 - 4
- 2024, Maj17 - 71
- 2024, Kwiecień13 - 36
- 2024, Marzec13 - 56
- 2024, Luty7 - 30
- 2024, Styczeń2 - 6
- 2023, Grudzień3 - 14
- 2023, Listopad7 - 21
- 2023, Październik10 - 39
- 2023, Wrzesień12 - 72
- 2023, Sierpień14 - 96
- 2023, Lipiec10 - 40
- 2023, Czerwiec7 - 25
- 2023, Maj13 - 54
- 2023, Kwiecień11 - 50
- 2023, Marzec10 - 61
- 2023, Luty5 - 28
- 2023, Styczeń15 - 76
- 2022, Grudzień3 - 21
- 2022, Listopad5 - 27
- 2022, Październik9 - 43
- 2022, Wrzesień4 - 18
- 2022, Sierpień13 - 93
- 2022, Lipiec11 - 48
- 2022, Czerwiec5 - 24
- 2022, Maj15 - 70
- 2022, Kwiecień11 - 54
- 2022, Marzec12 - 77
- 2022, Luty8 - 40
- 2022, Styczeń8 - 39
- 2021, Grudzień9 - 54
- 2021, Listopad12 - 68
- 2021, Październik11 - 41
- 2021, Wrzesień10 - 47
- 2021, Sierpień13 - 53
- 2021, Lipiec13 - 60
- 2021, Czerwiec19 - 74
- 2021, Maj16 - 73
- 2021, Kwiecień15 - 90
- 2021, Marzec14 - 60
- 2021, Luty6 - 35
- 2021, Styczeń7 - 52
- 2020, Grudzień12 - 44
- 2020, Listopad13 - 76
- 2020, Październik16 - 86
- 2020, Wrzesień10 - 48
- 2020, Sierpień18 - 102
- 2020, Lipiec12 - 78
- 2020, Czerwiec13 - 85
- 2020, Maj12 - 74
- 2020, Kwiecień15 - 151
- 2020, Marzec15 - 125
- 2020, Luty11 - 69
- 2020, Styczeń17 - 122
- 2019, Grudzień12 - 94
- 2019, Listopad25 - 119
- 2019, Październik24 - 135
- 2019, Wrzesień25 - 150
- 2019, Sierpień28 - 113
- 2019, Lipiec30 - 148
- 2019, Czerwiec28 - 129
- 2019, Maj21 - 143
- 2019, Kwiecień20 - 168
- 2019, Marzec22 - 117
- 2019, Luty15 - 143
- 2019, Styczeń10 - 79
- 2018, Grudzień13 - 116
- 2018, Listopad21 - 130
- 2018, Październik25 - 140
- 2018, Wrzesień23 - 215
- 2018, Sierpień26 - 164
- 2018, Lipiec25 - 136
- 2018, Czerwiec24 - 137
- 2018, Maj24 - 169
- 2018, Kwiecień27 - 222
- 2018, Marzec17 - 92
- 2018, Luty15 - 135
- 2018, Styczeń18 - 119
- 2017, Grudzień14 - 117
- 2017, Listopad21 - 156
- 2017, Październik14 - 91
- 2017, Wrzesień15 - 100
- 2017, Sierpień29 - 133
- 2017, Lipiec26 - 138
- 2017, Czerwiec16 - 42
- 2017, Maj25 - 60
- 2017, Kwiecień20 - 86
- 2017, Marzec18 - 44
- 2017, Luty17 - 33
- 2017, Styczeń15 - 52
- 2016, Grudzień14 - 42
- 2016, Listopad18 - 74
- 2016, Październik17 - 81
- 2016, Wrzesień26 - 110
- 2016, Sierpień27 - 197
- 2016, Lipiec28 - 129
- 2016, Czerwiec25 - 79
- 2016, Maj29 - 82
- 2016, Kwiecień25 - 40
- 2016, Marzec20 - 50
- 2016, Luty20 - 66
- 2016, Styczeń16 - 52
- 2015, Grudzień22 - 189
- 2015, Listopad18 - 60
- 2015, Październik21 - 52
- 2015, Wrzesień27 - 38
- 2015, Sierpień26 - 37
- 2015, Lipiec29 - 42
- 2015, Czerwiec27 - 77
- 2015, Maj27 - 78
- 2015, Kwiecień25 - 74
- 2015, Marzec21 - 80
- 2015, Luty20 - 81
- 2015, Styczeń5 - 28
- 2014, Grudzień16 - 60
- 2014, Listopad27 - 37
- 2014, Październik28 - 113
- 2014, Wrzesień28 - 84
- 2014, Sierpień28 - 58
- 2014, Lipiec28 - 83
- 2014, Czerwiec26 - 106
- 2014, Maj25 - 88
- 2014, Kwiecień24 - 75
- 2014, Marzec18 - 133
- 2014, Luty17 - 142
- 2014, Styczeń13 - 68
- 2013, Grudzień21 - 115
- 2013, Listopad23 - 102
- 2013, Październik22 - 64
- 2013, Wrzesień28 - 108
- 2013, Sierpień18 - 66
- 2013, Lipiec30 - 95
- 2013, Czerwiec30 - 79
- 2013, Maj30 - 55
- 2013, Kwiecień29 - 81
- 2013, Marzec16 - 39
- 2013, Luty19 - 62
- 2013, Styczeń9 - 18
- 2012, Grudzień22 - 62
- 2012, Listopad22 - 19
- 2012, Październik20 - 8
- 2012, Wrzesień25 - 6
- 2012, Sierpień2 - 3
- 2012, Lipiec14 - 4
- 2012, Czerwiec26 - 14
- 2012, Maj23 - 24
- 2012, Kwiecień26 - 23
- 2012, Marzec27 - 20
- 2012, Luty21 - 35
- 2012, Styczeń23 - 59
Wpisy archiwalne w kategorii
2. Opłotki, czyli mniej niż seta
| Dystans całkowity: | 45032.94 km (w terenie 1726.09 km; 3.83%) |
| Czas w ruchu: | 1900:14 |
| Średnia prędkość: | 23.70 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 62.80 km/h |
| Suma podjazdów: | 150222 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 184 (102 %) |
| Maks. tętno średnie: | 172 (93 %) |
| Suma kalorii: | 883977 kcal |
| Liczba aktywności: | 1011 |
| Średnio na aktywność: | 44.54 km i 1h 52m |
| Więcej statystyk | |
- DST 41.17km
- Teren 1.36km
- Czas 01:33
- VAVG 26.56km/h
- VMAX 47.45km/h
- Kalorie 1746kcal
- Podjazdy 242m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Pętelka z wiatrem i deszczem
Niedziela, 29 września 2019 · dodano: 29.09.2019 | Komentarze 4
Wczorajszy dzień upłynął na szykowaniu się na uroczystości rodzinne (ślub chrześnicy) i weselu, więc o rowerze nie było mowy - podobnie dziś rano (musiały wywietrzeć mi z głowy różne wina;)W końcu, 2 h przed zmrokiem wskoczyłem na Mery i zatoczyłem dość klasyczną pętelkę na Stryjków z powrotem - ze względu na silne wietrzysko z SW przez Las Łagiewnicki (choć inną opcją niż zazwyczaj) i Arturówkowe Stawy.
Do Stryjkowa wiatr niemal idealny - mimo dwóch postojów po drodze na światłach średnia ponad 28 km/h. Od Stryjkowa nie było już tak różowiasto (wiatr boczny), a gdy się miało zrobić centralnie w ryj - drogę przegrodził mi zamknięty szlaban kolejowy w Glinniku. Postanowiłem zrobić chwilę postoju pod wiatą przystankową - decyzja okazała się słuszna, bo nim się otworzyły rogatki - lunęło z czarnej chmury. Na szczęście padało tylko 5 minut, a po deszczu wiatr jakby ustał, z czego skwapliwie skorzystałem jadąc bez zwłoki do Lasu i Stawów. Jednak ledwo się tam zatrzymałem tym razem na sekund pięć - znów zaczęło padać, więc czem-prędzej dzida i przez ostatnie 4 km-y w deszczu dociągnąłem do domu.
Z tego wszystkiego wyszła znów przyzwoita średnia - tak więc co se w mieście w kwestii średniej na codzień popieprzę (korki, rozkopy, światła, dedeerówy) - to se w uckich opłotkach pętelkując polepszę. A to zawsze jakieś pocieszenie.
Jutro wichury i ulewy, więc kolejny dzień bez roweru :(
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 40.25km
- Teren 3.19km
- Czas 01:40
- VAVG 24.15km/h
- VMAX 43.27km/h
- Kalorie 1716kcal
- Podjazdy 238m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Tak, czy Owak - Tam i Siam
Piątek, 27 września 2019 · dodano: 27.09.2019 | Komentarze 5
Rano do p. w totalnej mgle - aż zapalić musiałem lampki, bo mimo oczojebutnej bluzy nie czułem się pewnie w szczycie komunikacyjnym. I już w tym momencie, mimo wczesnej pory natknąłem się po drodze na poważne utrudnienia w związku z rozstawianiem się corocznego Święta Światełek, czyli Light Move Festival.A po południu, by ominąć cały ten pier...wotnie fajny, lecz ostatnio zdecydowanie przeludniony Festiwal Świateł zajmujący w tym roku już chyba pół miasta - tym razem ze światłami... wyłączonymi (mgła zniknęła, choć chmury zostały) objechałem całą tę radość tak skutecznie, że wylądowałem najpierw w Zgierzu, a potem (mimo chwilowej mżawki) w Łagiewnickim Lesie. Wcześniej próbowały mnie jeszcze zrzucić na gruntowe pobocze dwa gazetowe tiry, ale za to nad Arturówkowymi Stawami kompletne pustacie ludzkie - z tej radości objechałem wszystkie stawy już rzeczywiście po gruncie, co mi się dawno nie przydarzyło :) I tak oto z niczego wyszło dziś nieplanowane 40 km-ów - niby nadal prawie nic, ale prawie robi różnicę - i cieszy :)
Popołudniowy Light Move Unik: TU!
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 58.80km
- Teren 1.51km
- Czas 02:13
- VAVG 26.53km/h
- VMAX 50.83km/h
- Kalorie 2527kcal
- Podjazdy 305m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Pętelka na Koźle ;)
Wtorek, 24 września 2019 · dodano: 24.09.2019 | Komentarze 6
Z okazji dnia wolnego najpierw spanie prawie do południa, by nadrobić zaległości. Następnie się okazało, że cały smar z teflonem wylał się do pudełka z narzędziami w sakwie - na szczęście pudełko zatrzymało dalsze rozprzestrzenianie się tej wątpliwej atrakcji o wdzięcznej nazwie Świnnisz Line, ale kolejna godzinka zleciała na czyszczeniu benzyną tradycyjną wszystkiego, co było w dupełku.Wreszcie się zebrałem i pojechałem - na początek do najbliższego sklepu rowerowego kupić nowy smar i przy okazji psikacz do czyszczenia łańcucha - i stąd już pognałem sobie początkowo jednym ze stałych wariantów pętelkowych na Stryjków. Ponieważ nic mnie nie goniło, więc średnia oscylowała wokół 28 km/h ;) - no dobrze, gonił mnie niezbyt co prawda silny, tylno-boczny wiatr z SE oraz przewaga zjazdów nad podjazdami na tym odcinku. Tak, czy siak, śmigało się wyśmienicie - ani bowiem dziś za ciepło, ani za chłodno, niebo pochmurzone (acz bez mgły) - więc słońce też nie oślepiało, przynajmniej na początku.
Objechałem obwodnicą oraz trochę drogą techniczną wzdłuż A1 Stryjków - i odbiłem w wieki całe niejeżdżone rejony, gdzie napotkać można wioski o tak wdzięcznych nazwach jak Tymianka i Lipa oraz Osse, Ciołek i tytułowe Koźle :)
Za Koźlem zawróciłem - i zrobiło się i pod wiaterek i pod górę. Aczkolwiek dziś wszystko było do przeżycia. W Szczawinie, po 40 km-ach niebo wypogodziło się całkowicie i odtąd słońce świeciło jak głupie, więc skierowałem koła do Łagiewnickiego Lasu i nad Arturówkowe Stawy, gdzie niemal na koniec pobyczyłem się w owym świeceniu nad wodą w celach relaksacyjnych całe 3 kwadranse.
Miały być dziś zdjęcia, ale najpierw było pochmurno, a potem trasa wiodła przez stale odwiedzane rewiry, więc w końcu (oprócz jednego) nic nie cyknąłem.
Trasa dzisiejszej pętelki - TUTAJ.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 46.87km
- Teren 0.18km
- Czas 01:49
- VAVG 25.80km/h
- VMAX 46.19km/h
- Temperatura 26.0°C
- Kalorie 2016kcal
- Podjazdy 307m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć, a potem nietypowa pętelka na szybko
Niedziela, 22 września 2019 · dodano: 22.09.2019 | Komentarze 3
Z powodu pracującej niedzieli (aż mi się od rana porykiwać żałośnie chciało, jak widziałem brak wiatru i piękną, ciepłą, acz nie za gorącą pogodę!) najpierw do rzeczonej p. - ale skończywszy z karą za niezawinione grzechy o 17:00 i mając w perspektywie 1,5 h do zmroku pognałem Mery w świat na niezbyt długą, za to improwizowaną pętelkę. Wyszło, co wyszło :) Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 46.92km
- Teren 0.03km
- Czas 01:47
- VAVG 26.31km/h
- VMAX 38.20km/h
- Temperatura 16.0°C
- Kalorie 2038kcal
- Podjazdy 248m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Z Jamboru w sposób niekombinowany
Piątek, 20 września 2019 · dodano: 20.09.2019 | Komentarze 4
Wczoraj miało być grzybobranie - i było (podgrzybek - sztuk jeden;) oraz jazda do sklepu, co by nie zemrzeć z głodu na działce - i nie było, bo jak zaczęło lać jeszcze podczas spaceru, tak kapało aż do zachodu słońca. Mimo to udało się nie zemrzeć, ale tyle dżemu bez chleba, to jeszcze naraz w życiu nie zjadłem ;DDziś niebo wstało całkiem lepsze, ze słoneczkiem zmieszanym z niegroźnymi chmurami, więc spakowałem co tam miałem - i powrót już bez kombinowania, mimo nadal silnego (choć nie aż tak) wiatru - tym razem z NW, więc bocznego. Po drodze były odcinki w związku z tym wspaniałe, były i koszmarne - ale rozpędzić się specjalnie nie dało, o czym świadczy dzisiejszy Vmax. Mimo to średnia wyszła przyzwoita - może dwudniowe odespanie i choć trochę oderwanie się od codzienności minimalnie pomogły (dla ciekawych owej codzienności, o której jest już nawet artykuł w prasie mogę prześłać na priva link). Na koniec, żeby nie było cudownie, władowałem się w początek piątkowych korków, więc z trasy najkrótszej z działki do domu wyszła najkrótsza+. Sorry, widać taki mamy klimat i takie czasy, że wszystko musi być na plus - nawet jeśli (jak poranna temperatura oraz wszystko) idzie w kierunku na minus.
- DST 25.22km
- Teren 0.07km
- Czas 00:56
- VAVG 27.02km/h
- VMAX 45.76km/h
- Kalorie 1093kcal
- Podjazdy 122m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Jamboru w sposób kombinowany
Środa, 18 września 2019 · dodano: 18.09.2019 | Komentarze 7
Dzisiaj strasznie wiało z W, a że postanowiłem się z okazji wolnych: czwartku i piątku wybrać już dziś po p. na działkę (czyli na SW) z jak zwykle ciężkimi sakwami, możliwość była tylko taka mianowicie, by najgorsze wygwizdowy pokonać pekapem (a konkretnie e-ŁKĄ) i uderzyć do Jamboru w miarę możliwości od drugiej strony.Tak też się stało: tak więc rano najpierw przy bocznej wichurze do p., stąd popołudniem króciutko centralnie pod wiatr na Kaliską, stąd ciapągiem do Łasku - i na koniec kilkanaście km-ów paskudnie ruchliwą szosą, ale za to z cudownym podmuchem (średnia na tym odcinku: 29.44 km/h!).
A sama jazda koleją szybko zleciała, bo już drugi raz w tym roku spotkałem pewnego równie sympatycznego, co gadatliwego konduktora - prywatnie zapalonego turystę rowerowego (oraz pieszego i nawet samochodowego), więc miałem 3 kwadranse opowieści z kraju i ze świata... ;)
- DST 62.17km
- Czas 02:21
- VAVG 26.46km/h
- VMAX 50.50km/h
- Temperatura 22.0°C
- Kalorie 2709kcal
- Podjazdy 312m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Ładne kwiatki, niezłe ziółka
Niedziela, 15 września 2019 · dodano: 15.09.2019 | Komentarze 5
Z okazji Skierniewickiego Święta Kwiatów, Owoców i Warzyw przejażdżka z M. i dawno zapowiadającym się rowerowo, lecz jakoś do tej pory nieudającym się kol. Kaszanim (jechał na fajoskim szosowym Dżajancie) - pofrunęliśmy z huraganowym wiatrem z SW do grodu nad Skierniewką zwaną także Łupią.Wystartowaliśmy o 9:30, by mieć zapas czasu - chcieliśmy (głównie ja;) wycelować na 13:30, kiedy to na rynku rozpoczynał się wielki konkurs jedzenia burgerów na czas o nazwie "Żarłoki" - miałem nadzieję rzecz jasna wziąć w owym żarłokingu udział ;)
Nim jednak dotarliśmy do Skierniewic, przemierzyliśmy w sympatycznie, niezbyt mocno przygrzewającym słoneczku głównie bocznymi szosami blisko 60 km-ów - po drodze z atrakcji był Szczecin, gdzie mnie podczas jazdy dziabnęła osa w palec oraz dwie wsie o wdzięcznych nazwach i koszmarnym asfalcie - Święte Laski i Święte Nowaki. Przed Sk-wicami było jeszcze parę km-ów w lesie bardzo dobrej rowerówki-asfaltówki z drewnianymi mostkami. Po dotarciu na rynek, czyli epicentrum tłumu z okazji święta, niestety okazało się, że komplet 10 chętnych do żarłocznego konkursu już jest, pozostało więc tylko podziwiać kunszt uczestników - zawodnicy mieli 12 minut, podczas których musieli zjeść jak najwięcej nie byle jakich, bo ważących każdy 60 deko burgerów! Zwycięzca pożarł 4!! Jednak dzień nie był jeszcze w kwestii kulinarnej stracony, bo burgerów organizatorzy narobili więcej niż wchłonęli uczestnicy, a pozostałe zostały...rozdane wśród publiczności - oczywistym jest zatem, że też skorzystałem! :D Co prawda dostałem tylko jednego - więc zrobiłem się głodny...
Po tej atrakcji przeszliśmy się z rowerami po zapchanym dzikim tłumem i straganami centrum, potem wzdłuż rzeki po parku - i klucząc tam i siam dotarliśmy do Parowozowni. Tu okazało się, że dziś jest dzień otwarty i można zwiedzać z przewodnikiem za darmo, z czego skwapliwie skorzystaliśmy. A potem już tylko hop na sąsiedni dworzec i zatłoczoną e-ŁKĄ na Fabryczny - tu pożegnaliśmy Naszego Drogiego Kaszaniego i już we dwójkę wróciliśmy do chałupy, gdzie pożarłem ważącą kilogram pizzę, by się nieco pocieszyć ;)
Relive z trasy Uć - Sk-wice - TU.
Relive ze Sk-wic z burgerami i parowozami - zaś TU.
- DST 61.98km
- Teren 0.04km
- Czas 02:24
- VAVG 25.82km/h
- VMAX 46.69km/h
- Temperatura 27.0°C
- Kalorie 2662kcal
- Podjazdy 330m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Uć z przesileniem, pętelka z wysileniem
Środa, 11 września 2019 · dodano: 11.09.2019 | Komentarze 8
Rano do p. - w ciągu dnia zaczęło się coś klarować w sprawach służbowych - a oto, nie wdając się w szczegóły, co się wyklarowało:1. jest kasa!
2. są... podwyżki. I to niemałe.
3. Jako jedyny mam swobodę (no, niepełną, bo to jeszcze zależy od decyzji jednaj koleżanki) gdzie chcę być - w biurze, czy przy obsłudze klienta.
Cuda, cuda ogłaszają. Ile w tym wszystkim sensu - się okaże. W każdym razie wybór pomiędzy ładnie opakowaną miną, a jajkiem z niespodzianką w postaci być może zbuka - jest. A to już coś.
Po południu klasyczna pętelka z objechaniem Stryjkowa i powrotem via Zgierz, by się jakoś oderwać, ale mimo zapierniczania (co początkowo ułatwiał, a na powrocie utrudniał wiatr z SW) - oczywiście się nie udało. Teraz tylko mnie wszystkie gnaty dodatkowo bolą, więc idę spać. Do jutra mają się wszyscy określić, czy zostają, czy bajbają.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 62.10km
- Teren 1.27km
- Czas 02:20
- VAVG 26.61km/h
- VMAX 51.60km/h
- Temperatura 30.0°C
- Kalorie 2705kcal
- Podjazdy 295m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Telefon i Rydwan
Czwartek, 5 września 2019 · dodano: 05.09.2019 | Komentarze 4
Plan na dziś był taki: jak nie doczekam się do 11.00 rano telefonu, na który czekałem tydzień, dotyczącego ostatecznych decyzji co z pracą - ruszam w świat bez nikakich. O 10.30 zadzwoniłem do biura do księgowej, by ją powiadomić, że mnie dziś nie będzie - i w tym momencie zjawił się tam jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pan nietelefonujący. Wyszło więc tak, że wreszcie pogadaliśmy - i to dłuższą chwilę: po zapoznaniu się z moimi warunkami (specjalnie podbijałem stawkę tam, gdzie mogłem coś ugrać, czyli w kwestiach pozafinansowych, bo szczerze powiedziawszy średnio mi już na tym wszystkim zależy) - o dziwo, pan zgodził się z moimi uwagami właściwie w 100%. OK, skoro tak - żeby potem nie było, że nie mówiłem - zgodziłem się z dniem jutrzejszym formalnie podpisać papiery dotyczące dalszej współpracy. Pierwsza mina na którą spróbują mnie wpakować - i bez jakichkolwiek sentymentalizmów zmykam! Chyba, że w międzyczasie coś się innego trafi - to zmykam tak samo :) A dziś, żeby pokazać, że to ja decyduję o technicznych szczegółach mojej roboty, oznajmiłem panu bez krępacji, że jadę służbowo w teren w celach fotograficznych. I pojechałem - mniejsza z tym, czy to były cele nadrzędne, czy tylko dodatkowe ;)Wybór padł, ze względu na kierunek wiatru na okolice Jezior (a właściwie stawów, ale u nas w okolicy nie ma prawdziwych jezior, więc stawy są nazywane szumnie jeziorami) - Okrętu i Rydwanu pod Łowiczem. Jechało się zazwyczaj z górki, więc dziarsko (patrz: Vmax), robiąc po drodze okazjonalne foty ;) Gdyby nie dwa wahadła po drodze i okropna kostkówka dla rowerów w Głownie - byłoby niemal idealnie - niemal, bo wiatr dziś prawie wcale nie był jednak idealny (zmieniając się z S na SW, a potem W) - więc raz wiał z jednej, raz z drugiej strony, ale niemal zawsze przy tym na szczęście od tyłu. Stąd kolejny dzień z dobrą średnią :)
Po dojechaniu nad Rydwan (Okręt sobie odpuściłem) - dwie godziny byczenia się na brzegu - dwukrotnie też wskakiwałem do wody, przepływając za drugim razem chyba ze 200 metrów, bo na drugi brzeg - jak na pływającego raz, lub dwa razy w roku wyczyn godny odnotowania :) Tak naprawdę to zbiornik wodny, w którym się chlupotałem to sąsiadujące z Rydwanem dawne wyrobisko po piaskach, czy też żwirach we wsi Guźnia, otoczone malowniczym sosnowym lasem. Kapitalna miejscówka gdyby nie fakt, że zjeżdża tam pół pobliskiego Łowicza z przyległościami, więc w weekend nawet nie próbowałbym tam zawinąć. Dlatego też przez ostatnich kilka lat tam nie bywałem, mając wolne tylko weekendy. No i wreszcie, za trzecim razem (dwie próby z sierpnia spaliły na nagłych służbowych panewkach) się udało.
W końcu zaczęło robić się późno, więc starą drogą (miejscami okropne dziury, a nawet same kamyczki!) prowadzącą do nieczynnej już kopalni żwiru i dalej - dociągnąłem na pekap do najbliższej stacji o nazwie Grudze i wygodnie, bo nietłoczno dojechałem na stację Radogoszcz Zachód - jeden z nowych przystanków kolejowych na trasie ŁKA. Przetestowałem zatem jeszcze windę do której mieści się rower - i ze stacji w pięć kilometrów i dwanaście minut dociągnąłem do chałupy.
Relive z trasy Uć-Rydwan-Grudze z częścią służbowych;) fotek - TU, a jutro - witaj biuro, choć tylko na jeden dzień, bo w weekend znów praca z klientami w informacji. Co i gdzie dalej - póki co nie wiadomo.
Kategoria 2. Opłotki, czyli mniej niż seta
- DST 52.50km
- Teren 0.03km
- Czas 01:57
- VAVG 26.92km/h
- VMAX 43.96km/h
- Temperatura 29.0°C
- Kalorie 2268kcal
- Podjazdy 270m
- Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
- Aktywność Jazda na rowerze
Z Jamboru
Środa, 4 września 2019 · dodano: 04.09.2019 | Komentarze 3
Dziś już klasyczny, bez kombinacji powrót - ale nim tenże nastąpił, blisko dziesięciokilometrowy teoretycznie relaksacyjny (jakbym się niby mógł oderwać...) spacerek po rozsłonecznionym, choć na szczęście jeszcze niezbyt upalnym lesie. Niestety - grzybów brak kompletny, nie ma nawet zwykłych muchomorów ani innych psiaków. Za to ładne widoczki - wułala na spacerowym Relivie.A potem już w długą do domu - by sprawiedliwości stało się zadość, wiatr z SW, który wczoraj hamował nie zmienił dziś swego kierunku - więc może niezbyt silnie, ale jednak pomagał. Stąd (oraz z o połowę lżejszych sakw) ładna średnia - gdyby nie miasto, byłoby pod 28 :)
A propos miasta: rozeźliła mnie prawie na koniec jakaś dziunia w autku na blachach... PO - jechałem sobie zwyczajnie, koło przejścia dla pieszych jakieś macierze kwadratowe z pińcetplusami brexitowały - przejechałem niebyt szybko, ale się nie zatrzymywałem, bo miałem z tyłu głowy jadące za mną auta, więc nagle hamować mi się nie uśmiechało. Po kilku chwilach słyszę trąbienie - mija mnie rzeczona dzida i krzyczy przez uchyloną szybkę od strony pasażera, że "ciebie to przepisy w kwestii przepuszczania pieszych nie obowiązują?" - odpowiedź mogła być tylko jedna: "a ciebie zakaz używania sygnałów dźwiękowych na terenie zabudowanym nie obowiązuje?" (skoro już tak nagle jesteśmy na ty;)
A po powrocie wieczorem kolejny kontredans służbowy: wieczorny telefon od księgowej, że dzwonił do niej ten, co miał dzwonić do mnie i (sic!)"już ma plan ogólny działania - również mojego". Ciekawe, że przekazuje go przez pośrednika, ale "jest szansa, że jutro zajrzy do biura" - no więc z mojej strony "jest szansa, że do biura jutro nie zajrzę", bo nie będę siedział jak głupi gapiąc się w ścianę (komp służbowy ze wszystkimi ważnymi i pilnymi sprawami powędrował jakiś czas temu do ostatniego miejsca p.), aż się Łaskawca zjawi (lub nie). Może najpierw by jednak zadzwonił do mnie, skoro "ma plan ogólny". Bo ogólnie to na jutro mam plan działania szczególny, związany z rowerem, a nie mamieniem jakimiś zwidami ;)
No to se kurła odpocząłem :/



