Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Pan huann z miasteczka Uć w województwie uckim. Ma już przejechane na bs-ie 92663.70 kilometrów - w tym 3567.21 w sposób gruntowny! Przemieszcza się MERIDĄ Kalahari 500 (rocznik 2001) z prędkością zaskakująco średnią, bo wynoszącą 23.01 km/h - i się wcale tym nie chwali, jeno uprzejmie informuje.
Więcej o nim tu, a niżej BATONY NA BOCZKU ;)
2026 button stats bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl Zaliczone rowerowo gminy:

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy huann.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 75.05km
  • Teren 0.50km
  • Czas 03:01
  • VAVG 24.88km/h
  • VMAX 45.07km/h
  • Kalorie 3211kcal
  • Podjazdy 430m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pętliszcze zasmarkane

Sobota, 18 kwietnia 2020 · dodano: 18.04.2020 | Komentarze 20

Powiększona niczym zestaw w Maku jakby-niby wczorajsza pętelka z maseczkami w sakwie i bandażem na ryju - objechałem w tym samym celu co wczoraj teren od Stryjkowa na wschodzie po Ozorów na zachodzie via Sokolniki i Grotniki oraz niezniszczalny Zgierz. Po drodze cztery patrole (w tym jeden pieszy - trójka osiedlowa) i jeden na sygnale - i tyle z emocji. Ciepło: drugi dzień jazdy w krótkich gaciach; wiatr wiał niezbyt silny, z N /NE. Na koniec jeszcze władowałem się w rozkopany przejazd kolejowy. No brawo.

Pan minister mówił (a "wierzę" mu jak nie psu), że to nie czas na szlifowanie formy - no to średnią wykręciłem dość zasmarkaną, choć bandaż zdecydowanie bardziej (też wykręciłem, po powrocie). Od dziś zatem (ale wliczę już także wczorajszą wycieczkę) będzie nowa kategoria wpisów: "W Zasmarkanym Bandażu". Ciekaw jestem za dwa lata, jak będzie szczepionka (czytaj: jak się skończą rządzącym maseczki, których wcześniej nie mieli i dlatego nie kazali ich nosić) średniej prędkości, długości wycieczek etc. - to będzie statystyczne podsumowanie wpływu pandemii na rowerowanie ;p

EDIT 1:


EDIT 2: w Ozorowie władowałem się w dzielnicy Piekło w ulicę... Unii Europejskiej - a konkretnie w straszliwy kostkowy Ciąg Pieszych Rowerzystów.
Wnioski dwa:
1. Ulica Unii, ale infrastruktura północnokoreańska.
2. Piekło dla rowerzystów jest wybrukowane kostką Bauma!



  • DST 48.87km
  • Czas 01:56
  • VAVG 25.28km/h
  • VMAX 42.37km/h
  • Kalorie 2093kcal
  • Podjazdy 321m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pętelka zamordystyczna

Piątek, 17 kwietnia 2020 · dodano: 17.04.2020 | Komentarze 8

Po wielu deliberacjach natury duszno-parnej zrobiłem dziś z kawałka bandaża elastycznego specjalną maskę na rowerowanie - bandaż bowiem jest na tyle rzadko tkany, że przepuszcza połowę niezbędnego do życia powietrza i na tyle elastyczny, że w zależności od sytuacji układa się tak, że można z drugiej, brakującej części powietrza od czasu do czasu skorzystać pełną gębą ;) Na bandażu dla kurażu napisałem "Morda Zdradziecka" i już mogłem "zawieźć" dwie inne, tym razem jak najbardziej profesjonalne maseczki w sakwie w ramach pomocy do rodziców M. do Sokolnickiego Lasu.
A że nic nie mówili, że chcą, to przywiozłem je nieco inną opcją z powrotem... może jutro zechcą? ;)
Wyszło z tego wszystkiego sympatyczne, choć zasmarkane prawie 5 dych - wiatr wiał słaby z N i specjalnie nie przeszkadzał, więc mimo wszystko nie zdechłem z uduszenia.



  • DST 25.12km
  • Czas 01:00
  • VAVG 25.12km/h
  • VMAX 47.45km/h
  • Kalorie 1079kcal
  • Podjazdy 175m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mikropętelka? Dowód!

Niedziela, 12 kwietnia 2020 · dodano: 12.04.2020 | Komentarze 12

Tytuł sugeruje, że nie obyło się dzisiaj po drodze bez nagłych spraw natury urzędowej... Nic z tych rzeczy!

Dziś bowiem zdałem sobie sprawę, że gdyby nastąpiła jakaś awaria sieci wodociągowej w święta, to nie mamy nawet jednej, czy dwóch butelek zwykłej wody w zapasie, a sklepy pozamykane! Cóż było robić - wziąłem zatem dwie puste plastikowe butelki do sakw i pojechałem do w sumie niezbyt pobliskiego, za to z dawien dawna znanego ujęcia wody koło klasztoru w Łagiewnickim Lesie. Ujęcie jest przy ulicy, więc nie groziło zatrzymanie za jazdę przez las - ale, że las duży, to i objechanie go dookoła w obie strony sprawiło, że wyszło dwie i pół dychy. W dodatku na ujęciu wody była kartka, że coś tam i nie należy, wróciłem więc na lekko - ale na szczęście awarii wodociągowej jak dotąd nie było :)

Jutro załamanie pogody, więc ser i puste butelki będą musiały chwilę poczekać ;)



  • DST 30.01km
  • Czas 01:13
  • VAVG 24.67km/h
  • VMAX 42.12km/h
  • Kalorie 1290kcal
  • Podjazdy 118m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć Serkul Lajn

Sobota, 11 kwietnia 2020 · dodano: 11.04.2020 | Komentarze 19

*Uwaga! Wpis zawiera lokowanie produktu!

Pojechałem dziś do mamy z Serem Królewskim Sierpc 250 g* na pomoc, która jest dozwolona - ale ponieważ mama pomocy w kwestii sera dziś nie potrzebowała, więc przywiozłem go z powrotem do domu.
Nie jechałem najkrótszą opcją, tylko najrówniejszą, żeby sera nie uszkodzić, więc wyszło dalej niż sądziłem ;)

Kategoria 1. Only Uć


  • DST 52.28km
  • Teren 0.05km
  • Czas 02:08
  • VAVG 24.51km/h
  • VMAX 45.11km/h
  • Kalorie 2224kcal
  • Podjazdy 268m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Grabieży

Piątek, 10 kwietnia 2020 · dodano: 10.04.2020 | Komentarze 9

Resztę środy i czwartek spędziłem na grabieniu i usypywaniu wielkiej sterty liści i igliwia, złożonej z 70 mniejszych. Uf, uf. Pospacerowałem też trochę po lasach (prywatnych :p) i łąkach nad rzeczką oraz między działkami - i wreszcie ogarnąwszy inne drobniejsze roboty, jak wietrzenie i ogrzewanie chałupy po zimie, odtykanie z igliwia rynien i szpar między deskami na tarasie, czyszczenie oczka wodnego, znalezienie i przyniesienie zaszczepek dzikiego wina i podlewanie nasadzeń - dopiero dziś ruszyłem na abarot trochę dłuższą opcją pod męczący, przednio-boczny wiatr z NNW. Po drodze wyrzuciłem do najbliższego kosza (5 km-ów od działki) wielką torbę śmieci nazbieranych podczas spaceru, na koniec wstąpiłem jeszcze do mamy po świąteczną kiełbasę. Spotkałem też jeden patrol na sygnale - stali przy parku i pilnowali, żeby nikomu wbrew przepisom wirus z korony drzewa na głowę nie spadł ;p I tak na szczęście bez zbędnych przygód wróciłem w domowe pielesze.



  • DST 45.15km
  • Teren 0.03km
  • Czas 01:51
  • VAVG 24.41km/h
  • VMAX 43.85km/h
  • Kalorie 1942kcal
  • Podjazdy 218m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na Grabież

Środa, 8 kwietnia 2020 · dodano: 08.04.2020 | Komentarze 8

Nad Grabię grabić liście w lesie (niepaństwowym :p). Żadnych nadgorliwych kogucików po drodze, jedynie ciut ciężko, bo obładowany jak wielbłąd na 3 dni, a po drodze przedzieranie się przez centrum celem załatwienia szybkiej sprawy w ZUS-ie. Wiatr początkowo sprzyjający z E, ale potem skręcił na SE, więc im bardziej w las - tym bardziej w mordę (sorry - taki mamy klimat!)
Mimo to połowa sukcesu już jest: nadal jestem finansowym kułakiem, a nie chudopacholęciem - teraz trzeba tylko, bagatela, zagrabić co swoje - i jakoś wrócić ;)



  • DST 32.44km
  • Czas 01:19
  • VAVG 24.64km/h
  • VMAX 47.23km/h
  • Kalorie 1374kcal
  • Podjazdy 228m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Za potrzebą, czyli Mikropętelka DoKlęSk II (plus Psacer na kształt palca środkowego)

Sobota, 4 kwietnia 2020 · dodano: 04.04.2020 | Komentarze 19

Poszliśmy dziś z Tobiaszem sprawdzić, jak się mają zakazy w lesie - otóż spotkaliśmy jedną, zresztą zerwaną tasiemkę na ścieżce leśnej, biegnącej równolegle do drogi, którą szliśmy. Droga ta, podobnie jak inne w tym terenie którymi dziś się poruszaliśmy są ulicami i mają nazwy - więc nie są lasem ;) A że nie mają za to asfaltu... cóż - nie każda ulica w granicach miasta ma asfalt ;) To tyle w kwestii "chodzenia po lesie" i na dzień dzisiejszy taka opcja mi i psu w sumie odpowiada - na końcu części trasy, którą przeważnie otaczają drzewa;) zjawił się własnie patrol, ale był zajęty jakąś interwencją na tutejszym przystanku tramwajowym (wewnątrz tramwaju coś się działo), więc mimo szczerej chęci nie spytaliśmy z psem, dlaczego wiele bocznych ścieżek odbiegających do lasu od ulic, którymi wędrowaliśmy nie ma tasiemek ;) Tak, czy siak - wyszła nam niechcący trasa w kształcie fakulca - a skoro już wyszła, to niech ją zadedykuję wszystkim nielekarzom-zakaźnikom (nie mylić z zakażonymi;)

A po powrocie i przed wieczorem - rowerowa mikropętelka dla zdrowotności etcitditp - trasa to bardziej na zachód przesunięta wersja poprzedniej mikropętelki, kręcona przy dość znacznym wietrze z NW, więc najpierw zamiast lasu (ech!) Zgierz (ech...), a potem już do DObrej, KLĘku i SKotnik (niekoniecznie w tej kolejności;) Jechało się po obiedzie, więc jak żółw ociężale, a powrót w dodatku inną trasą niż zwykle przy pętelkach (bardziej boczną, pagórkowaciejszą i z nieco gorszym asfaltem), więc wyszło co wyszło. Ruch na drogach tak mały, jakiego od lat nie widziałem - więc pod tym względem jechało się wprost wyśmienicie. I zero jakichkolwiek patroli :)



  • DST 30.09km
  • Czas 01:16
  • VAVG 23.76km/h
  • VMAX 32.00km/h
  • Kalorie 1290kcal
  • Podjazdy 122m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Uć Czerwonokapturkowa III. I wreszcie koniec pewnej epoki.

Czwartek, 2 kwietnia 2020 · dodano: 02.04.2020 | Komentarze 6

Z "koszykiem" pełnym kalorii do mamy :) A po drodze po raz ostatni do roboty spotkać się z łaskawie kaszlącą księgową celem odebrania reszty papierzysków i zdania klucza. Jak ja się cieszę, że to już ostatni raz, wreszcie prawdziwe, a nie udawane bezrobocie, czyli coś pozytywnego w życiu od wielu tygodni! ;)

Po drodze do byłej pracy specjalnie wyprzedziłem kilka policyjnych szczekaczek wlokących się niemiłosiernie Pietryną - byłem ciekaw reakcji, ale reakcji nie było.

A jadąc do mamy w ramach realizacji potrzeb blablaitditp skręciłem jeszcze w kierunku Lublinkowego Lasu i Bielicowego Stawu celem zobaczenia, jak się mają zakazy: otóż niezależnie od tego, czy to las, czy otoczenie stawu - wszystko pozamykane tasiemkami. Środkiem zaś idzie asfaltówka (którą jechałem) z przydrożnymi parkingami leśnymi z ławkami - tu oczywiście żadnych tasiemek. Morał: im bardziej (wg rozwieszających tasiemki) w las - tym więcej wirusa, a czym łatwiej dojechać autem - tym mniej. Dodajmy do tego, że z zakazu przebywania w lesie wyłączono myśliwych... :/ Chory kraj? Owszem, lecz nie od koronawirusa.

Wracając zaś do domu olałem dedeerówę wzdłuż największego uckiego parku i jak człowiek pojechałem jezdnią - w końcu skoro park zamknięty, to DDR-u ukrytego za żywopłotem z pewnością też to dotyczy ;)

Trasa - TU.

Kategoria 1. Only Uć


  • DST 32.18km
  • Teren 1.04km
  • Czas 01:18
  • VAVG 24.75km/h
  • VMAX 46.80km/h
  • Kalorie 1358kcal
  • Podjazdy 230m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Za potrzebą, czyli Mikropętelka DoKlęSk (plus nierowerowe nowości)

Wtorek, 31 marca 2020 · dodano: 31.03.2020 | Komentarze 14

Dziś, ograniczając swą aktywność (choć to ponoć wskazane zwłaszcza od jutra), a jednocześnie realizując swoje potrzeby życiowe, zatoczyłem przed wieczorem w nieprzyjemnym, zimnym, bocznym wietrze z NW Pętelkę DObra-KLĘk-SKotniki (niekoniecznie w tej kolejności;)

To tyle rowerowego - a wcześniej pies otrzymał w prezencie ponad 11 km-ów psaceru po lesie - ludzi dzisiaj na całej tej trasie na szczęście mniej niż tychże km-ów - nie ma to jak poranny przelotny śnieg i niska temperatura, które skutecznie odstraszyły ludzkie kupy ;) Wyszła więc najdłuższa od stycznia (to jest od czasu psiej operacji) psiechadzka - pies buduje zatem konsekwentnie formę nie zważając na krzywe spojrzenia pana ministra z TV ;)

No i ostatecznie własnie pożegnałem się z pracą - na koniec byli na tyle "mili", że nie zechcieli mi policzyć dwóch dni z zeszłego tygodnia, które (fakt, niecałe, bo nie było co robić) przepracowałem zdalnie z domu. Kij im w pis... chociaż nie - nawet na taką "przyjemność" sobie nie zasłużyli. W czwartek odbiorę świadectwo pracy, zdam klucze - i niech sobie radzą bez mojej pomocy - a wiem, że na początek będą mieć poważny z tym problem, bo pewne rzeczy w internecie mogłem zrobić tylko ja :) No, ale PiS w kierownictwie zawsze oznacza widać krótkowzroczność taką, że ja przy nich mam wzrok sokoli.

Statystyki z marca (Tobik - na zielono: rekordowa ilość km-ów w ciągu miesiąca od kiedy jest z nami!)






  • DST 102.04km
  • Teren 0.14km
  • Czas 04:03
  • VAVG 25.20km/h
  • VMAX 44.17km/h
  • Kalorie 4360kcal
  • Podjazdy 483m
  • Sprzęt MERIDA KALAHARI 500
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jambór za potrzebą

Sobota, 28 marca 2020 · dodano: 28.03.2020 | Komentarze 2

Realizując podstawową potrzebę, polegającą dziś na ogarnięciu działki i wykręceniu setuchny, niekoniecznie najkrótszymi opcjami udałem się do Jamboru. Tu tradycyjne porządki, równie tradycyjny spacer nad rzeczką - i już trzeba było wracać. Aby program setka plus okazał się sukcesem musiałem jednak znów pojechać nieco pokrętnie.

Rano wiatr miał wiać słaby z E, a tymczasem zaczął sobie poczynać trochę zbyt dziarsko ESE-sman - więc czasem pomagał, a czasem przeszkadzał, bo generalnie był boczny. Powrót już niemal w totalnej ciszy (czytaj: wiało słabo, ale zewsząd) - ostatecznie jednak udało się wreszcie ukręcić średnią w dolnych granicach przyzwoitości :)

A na drogach i wszędzie wokół tłumy szosowców, matek z wózkami, dymiących grilli na działkach i całych rodzin w samochodach - pod marketami w mieście, a na leśnych parkingach poza miastem. Nawet jacyś mi zaparkowali tuż przed działkową bramą - ze środka wytoczyła się pięcioosobowa rodzinka pohukując radośnie. Nie obkasłałem, choć może powinienem. Ale można było się tego spodziewać, skoro już wczoraj w Aldim po karkówce nie było ani śladu... ;)